0
Natalia Natka 26 stycznia 2016 04:55
Bakcyl podróżniczy istnieje - nikt kto raz spróbował temu nie zaprzeczy. Wraz z przyjaciółką Hanką prawie 1,5 roku temu ruszyłyśmy na Bałkany. Urlop na 2,5 tygodnia i w drogę. Rezultat? Zjechana autostopem Chorwacja, Czarna Góra, odbicie do Bośni i Hercegowiny, znów przez Czarną Górę do Macedonii, Serbii i na koniec Albania. Powrót do kraju też na stopa. Zagrzałyśmy miejsca na kilka miesięcy ale w głowach już knuł się projekt dłuższej wyprawy. Koniec końców rzuciłyśmy wygodne posadki, wypowiedziałyśmy umowy wynajmu mieszkań i ruszyłyśmy do mroźnej Norwegii, gdzie w krótkim czasie mogłyśmy odłożyć kwotę konieczną do pierwszego dużego kroku ku spełnieniu wielkiego marzenia - wyprawy do Nowej Zelandii, Australii i południowej Azji. Gdzie jesteśmy dzisiaj? Już po 2,5 miesięcznej przygodzie z Nową Zelandią! :) O podróżowaniu po tamtych rejonach można przeczytać na naszym blogu www.whynot-travel.pl . Przed nami Australia - najpierw zarobkowo, bo niestety NZ dość konkretnie nadwyrężyła nasze portfele. W planach jednak podbój wschodniego wybrzeża z jasnym celem - bilet na Bali z Cairns. Co dalej? Zależy od uzbieranych funduszy ale już lista zaczęła się wydłużać o kolejne kraje południowo wschodniej Azji :) A lista miejsc koniecznych do odwiedzenia zamiast się skracać to tylko się wydłuża! :)

Dodaj Komentarz

Komentarze (1)

olo-74 26 stycznia 2016 21:26 Odpowiedz
super, aż zazdraszczam :)