0
Tom Stedd 10 lutego 2017 20:20
Wyjazd do Bolonii pojawił się nieco przypadkowo, ponieważ mi i mojej dziewczynie udało się kupić bilety Ryanair po 39 zł za sztukę i trudno było odmówić takiej okazji. Do tego rezerwacja hotelu za 398 zł ze śniadaniami i to wystarczyło, żeby zrobić krótki wypad do Italii (dwie noce). Wylot z Krakowa we wtorek 7 lutego w godzinach porannych, powrót 9 lutego około południa. Dwie doby to trochę za krótko na ostateczną opinię o Bolonii, ale udało mi się wyrobić częściowe zdanie o Bolonii.
Oczywiście przed lotem poczytałem nieco blogów o tym mieście i opinie w nich zawarte były (jak to zawsze bywa) mocno podzielone. Od zachwytów po gorzkie słowa. Ja zajmę pozycję neutralną, ponieważ Bolonia ani mnie zachwyciła, ani mnie nie zniechęciła do siebie.



Po wylądowaniu na lotnisku „Aeroporto G. Marconi Bologna” można było popaść w zachwyt, ale natury wybitnie nie turystycznej. Otóż koło jednego z wyjść ustawione były te dwie piękne sztuki…









Tak, to Lamborghini – siedziba firmy znajduje się niedaleko Bolonii. Miła pani pozwala zrobić autom zdjęcia, niestety nie pozwala otworzyć drzwi i przymierzyć się do ich wnętrza.
Hotel zarezerwowany został poprzez www.booking.com: miał znajdować się w pobliżu lotniska i być w miarę tani. Nasz obiekt usytuowany był w pobliskiej miejscowości Calderara di Reno i nazywał się „Brianza”. Według map Google można było udać się do niego pieszo (ok. 4 km), jednak szybko okazało się, że trzebaby iść ulicami o dużym natężeniu ruchu, ponieważ fragmentami nie było żadnych poboczy. Zdecydowaliśmy się więc udać na poszukiwania przystanku autobusowego (nie chcieliśmy wydawać nieco ponad 10 euro na dojazd taryfą) i na szczęście kilkaset metrów od lotniska namierzyliśmy przystanek, z którego jechał do Calderary autobus (wysiada się na 1 lub 2 przystanku).
Pierwszy kontakt z hotelem był średni, ponieważ obsługa nie posługiwała się językiem angielskim w zadowalającym stopniu. Po przejściu do pokoju było już o wiele lepiej, bo pokój był duży, czysty, działało Wi-Fi i nie można było mieć do niego żadnych uwag.









Przez dwa dni przemieszczaliśmy się do samego centrum Bolonii (wysiadaliśmy na dworcu kolejowym i stamtąd ruszaliśmy na spacer). Odwiedziliśmy m.in. Piazza XX Settembre, Park of Montagnola i dużo uliczek prowadzących do samego serca Bolonii.















Jako że moja dziewczyna pasjonuje się historią Żydów, to nie mogło zabraknąć na naszej drodze dawnej dzielnicy żydowskiej (z fragmentami oryginalnej drewnianej zabudowy) i „Museo Ebraico”, które okazało się niestety dość małe i nieciekawe (głównie plansze z historią Żydów we Włoszech i w Europie).





Dobre wrażenie robi „dzielnica” uniwersytecka, gdzie studiują młodzi ludzie z całego świata. Czuć klimat i nauki, i zabawy. Nie można obojętnie przejść obok najbardziej charakterystycznych budowli w Bolonii - „The Two Towers”, czyli dwóch wież (97 m Asinelli i 48 m Garisenda). Jedna z nich jest bardzo pochylona i robi naprawdę duże wrażenie. Dla odważnych przewidziano możliwość wejścia na szczyt jednej z wież (kilkaset krętych schodków) i podziwianie widoków ze sporej wysokości (wstęp 3 euro). Niestety, zwyciężył mój lęk wysokości…







Kolejny charakterystyczny dla Bolonii punkt to Piazza Maggiore, czyli całkiem spory plac otoczony różnymi ciekawymi budowlami. Niestety, nie dane było zobaczyć pięknej fontanny Neptuna (w remoncie), ale nadrobiliśmy innymi ciekawymi atrakcjami. W pobliży placu znajdują się muzea, sklepiki, urocze restauracyjki, bary, winiarnie i instytucje kulturalne. Dla każdego coś miłego. Wystarczyło rozejrzeć się w okolicy i można było znaleźć atrakcje idealne dla siebie.
Bolonia to mnóstwo świątyń, kościołów, placów, skwerów, muzeów, pałaców i monumentalnych budowli. Zainteresowani znajdą szczegóły każdej z atrakcji w dostępnych w informacjach turystycznych przewodnikach i folderach. Niestety, wejścia praktycznie do wszystkich muzeów są płatne, a kościoły otwierane są w wyznaczonych godzinach. Najciekawsze świątynie to wg mnie Basilica di S. Petronio (ogromna!) i Basilica di Santo Stefano (o niej poniżej).











































































Dodaj Komentarz