+1
LaVarsovienne 14 czerwca 2017 20:43
Dzień 1 – 30 maja – Sarzana – Lerici – Fiascherino - Tellaro

Pociąg regionale punktualnie wyjechał ze stacji Pisa Centrale. Jeszcze pół godziny temu byliśmy na lotnisku, a teraz mkniemy koleją przez miasto.
Słońce i błękit nieba za oknem. Cudownie być znowu we Włoszech!
DSC_2450.jpg


DSC_2452.jpg

Radość z bycia w tym kraju narasta z każdą kolejną wizytą. Zakochałam się już jako nastolatka. A później, gdy jechałam na obóz do Hiszpanii, czy Francji, a autokar przejeżdżał przez włoską północ, gdy mijał osadzone gdzieś w dole liguryjskie miasteczka, spoglądałam tęskno za szybę.
Później w jednej z księgarń z tanią książką kupiłam przewodnik "Riwiera Włoska”, bo oczywiste było, że kiedyś do tej Ligurii zawitam. No i stało się, gdy w połowie kwietnia FRanca uraczyła nas biletami za 74 zł do Pizy, nie było się nad czym zastanawiać. Cinque Terre na 5. rocznicę ślubu wydawało się idealne, a że dni na tę włoską podróż pięć to i okolice będzie miło poznać. 8-)
No to mkniemy pociągiem regionale w kierunku Ligurii, zostawiając tym razem Toskanię w tyle.
DSC_2456.jpg

Po godzinie podróży mijamy niewidzialną granicę między regionami, a pociąg zatrzymuje się na naszej stacji.
DSC_2466.jpg

Sarzana. Wysiadamy my i kilku miejscowych. Instynkt prowadzi nas w stronę centro storico. Po kilkuminutowym spacerze wyłaniają nam się kolorowe kamieniczki. Na piazza w jednej z knajpek małolaty wcinają pizzę. My też coś zaraz zjemy, ale najpierw szwendamy się trochę po mieście. Wąskie uliczki, urocze zaułki, stare mury, twierdza, którą podziwiamy z zewnątrz, bo zamknięta w porze sjesty. Miło się spaceruje, jest spokojnie, bez tłumów.
DSCF5392a.jpg


DSCF5394.jpg


Sarzana.jpg


Sarzana4.jpg


Sarzana2.jpg


DSCF5423.jpg

W porze obiadowej, jak to we Włoszech sjesta, więc niektóre knajpy się zamykają, kelnerzy sprzątają stoliki, a my rychło w czas coś byśmy zjedli :D Więc wędrujmy od piazza do piazza, aż w końcu znajdujemy otwartą ristorante. W menu upragniona przez nas pozycja – pizza z mozzarellą bufala – idealnie na rozpoczęcie naszych włoskich wakacji. Do tego karafka schłodzonego białego wina. Co ciekawe dostajemy lekko gazowane, cudownie orzeźwiające w ten słoneczny dzień. Pierwszy łyk, pierwszy kęs, hmmmm la dolce vita! Czas także na pierwsze...coperto. :lol:
DSCF5420.jpg


DSCF5426.jpg


DSCF5427.jpg


obiad w Saarzanie.jpg

Chwila odpoczynku i ruszamy dalej w drogę.
DSCF5436.jpg


DSCF5437.jpg

Przystanek autobusowy oddalony kilka minut spacerem od nas, google maps służy rozkładem jazdy. W kiosku tabacchi kupujemy bilety, a chwilę później siedzimy już w autobusie do Lerici.
DSCF5439.jpg

Nasza podróż trwa kilkanaście minut. Miasteczko zachwyca od pierwszego wejrzenia, ale my mamy ochotę tylko na jedno - dostać się do hotelu, zrzucić plecaki i wykąpać się w Morzu Liguryjskim. Do Lerici wrócimy jutro.
DSCF5441.jpg


DSCF5445.jpg


DSCF5446.jpg

Jak na zawołanie podjeżdża autobus, który zawiezie nas dalej, niecałe 3 km do Fiascherino - niewielkiej mieściny z trzema zatoczkami, przy jednej z nich położony jest nasz hotel.
Gdy wysiadamy od razu uderza w nas zapach śródziemnomorskiej roślinności. Jest to boski zapach włoskich wakacji.
Droga w dół prowadzi do naszego hotelu. Meldujemy się, a właścicielka wręcza nam klucz z nr 1. Właściwie nie spodziewaliśmy się czegoś nadzwyczajnego, bo wszystkie pokoje z widokiem na morze były już zarezerwowane, ale wzmianka o naszej rocznicy najwyraźniej podziałała, bo widoczek z naszego tarasu jest cudowny. Zapach roślinności i urokliwe położenie obiektu sprawia, że czujemy się, jak w śródziemnomorskim raju.
DSCF5457.jpg


DSCF5463.jpg


DSCF5466.jpg


DSCF5472.jpg


DSCF5473.jpg

Szybko obieramy kierunek mare! Na tarasie widokowym do naszej dyspozycji mamy bezpłatne leżaki i parasole, a schodki w dół prowadzą na publiczną plażę. Woda jest raczej chłodnawa, ale przyjemnie relaksująca po całym dniu w podróży.
DSCF5499.jpg


DSCF5488.jpg


DSCF5483.jpg


DSCF5512.jpg


DSCF5555.jpg

Gdy słońce pomału się zniża, idziemy poznać okolicę. Samo Fiascherino to kilka domów i knajpek przy głównej drodze, z trzema zejściami w dół do zatoczek. Do zwiedzania nic tu nie ma, więc po wspinaczce do głównej trasy idziemy ulicą dalej do Tellaro. Po ok. 10 minutach docieramy do miasteczka. które jest urocze. Do tego pomarańczowe światło zachodzącego słońca nadaje mu wyjątkowy klimat.
DSCF5559.jpg


DSCF5568.jpg

Gdy schodzimy na dół do portu – totalny zachwyt. W małej już ocienionej knajpce zapełniają się stoliki, my idziemy dalej do słońca. Nadmorska ścieżka prowadzi wzdłuż domów i murów kościoła. Siadamy na kamieniach, by podziwiać spektakl zachodu. Cudownie być w miejscu bez tłumów. W weekendy lub latem na pewno jest tu gwarniej. Ale dziś Tellaro jest prawie tylko dla nas.
DSCF5576.jpg


DSCF5578.jpg


DSCF5579.jpg


DSCF5583.jpg


DSCF5594.jpg


DSCF5606.jpg


DSCF5615.jpg


DSCF5620.jpg


DSCF5632.jpg

W miasteczku otwarte tylko dwie, już zapełnione knajpki, wracamy więc w nasze rewiry. I znowu wspinaczka – z portu pod górę, by dojść do głównej drogi. Długo nie możemy się zdecydować, gdzie zjemy kolację, oblegane są przydrożne knajpki, jednak my schodzimy do nas na dół – do hotelowej ristorante.
Nad czym my się w sumie zastanawialiśmy – mamy pod nosem miejsce z najpiękniejszym widokiem, jakie mogą nam zaoferować te okolice. Do tego z nikim nie trzeba walczyć o stolik, bo tylko dwa zajęte.
DSCF5632a (3).jpg

Kelner czyta nam menu z pamięci, bo nie wszystko dostępne z karty. Oczywiście pozycje bezcenne. Decydujemy się na lasagne z owocami morza (wyborna), mąż na dokładkę liguryjską sałatkę z ośmiornicą i ziemniakami (przeciętna), ja jeszcze deser cremoso (boski). Kolacja na pokój, więc rachunkiem będziemy się martwić przy wymeldowaniu.
wieczorem.jpg


DSCF5636.jpg

Na naszym balkonie przedłużamy jeszcze ten dzień pełen wrażeń. Jesteśmy totalnie zauroczeni tym regionem. Nie możemy się doczekać, co przyniesie jutro, a tymczasem...Buonanotte Italio!
__________________________________

WMI-PSA – 74 zł/os.
pociąg regionale Piza-Sarzana – 6,10e/os.
autobus Sarzana-Lerici – 2e/os.
autobus Lerici-Fiascherino – 1,5e/os., u kierowcy 2,5e/os.Dzień 2 – 31 maja – Fiascherino – Lerici

Poranek jak na śródziemnomorski raj przystało błogi i sielski. Śniadanie pyszne, cappuccino cudowne.
DSCF5639.jpg


DSCF5637a (18)a.jpg


DSCF5637a (9).jpg

Jako że taras słoneczny aktualnie ocieniony, morze nienagrzane od słońca, pewnikiem zimne, woda w basenie podobnie, decydujemy zatem, że idziemy do Lerici. Jak jechaliśmy autobusem trasa sprawiała wrażenie widokowej, więc nie zastanawiamy się długo, tylko pakujemy plecak na wycieczkę. Google maps pokazuje, że będziemy wędrować ok. 40 min., ale mapy nie przewidziały skrótu, który w trakcie drogi się ujawni.

Aby wydostać się z hotelu standardowo na dzień dobry wspinaczka do głównej trasy. Później idzie się w miarę stabilnie, bez większych nachyleń terenu. Minus wyprawy taki, że nie ma wytyczonej ścieżki dla pieszych, idzie się ulicą, która często zawija, a ruch dosyć spory. Na szczęście na większych zakrętach autobusy trąbią, dzięki czemu szanse na zderzenie czołowe maleją. :D Jednak mimo wszystko nam przemierza się tę trasę dobrze. Jesteśmy wysoko, więc i widoki co jakiś czas ładne się ukazują.
DSCF5641.jpg


DSCF5642.jpg



Dodaj Komentarz

Komentarze (1)

spty13 5 lipca 2017 15:56 Odpowiedz
Dzięki za kolejna ciekawa relację!Dziwnie tak się składa ,że wciąż podążam Twoim podróżniczym tropem :D ,bo akurat Cinque Terre też od dawna chodzi mi po głowie ,czas więc na realizacje ...