+5
Raven 19 sierpnia 2017 17:05
Obsesja na punkcie Lofotów zaczęła się ponad rok temu, krótko po powrocie z dwóch krótkich wypadów do Norwegii (Bergen + Flamsbana/Naeroyfjord oraz Alesund + Geirangerfjord/Trollstigen).

Przeglądając internet zupełnie przypadkowo wpadłem na TO i świat się zmienił:



Szaleństwo tylko ugruntowało kolejne znalezisko:



Oczywiście wiedziałem że tego typu filmiki się odpowiednio kadruje, montuje i nakłada różnego rodzaju filtry, ale wiedziałem też że muszę tam się znaleźć. Stało się to niemal obsesją. Potem doszło jeszcze Reine i Reinebringen by dopełnić obłędu :P .

Po pół roku (około stycznia 2017) sprawy nabrały niepodziewanie tempa. Splot korzystnych okoliczności w sprawach osobistych pozwolił planować podróż.
Najpierw samo dostanie się w tamte okolice. Przyznam szczerze (nie chciałbym tu wyjść na burżuja) że szkoda było mi cennego czasu urlopowego na telepanie się do Gdańska (jestem z Krakowa), przelotu do Trondheim, pociągu do Bodo (10 h), po czym autem i promem na Lofoty... Wg mnie to potężna strata czasu, a ponadto chciałem zobaczyć Senję i Tromso.
Na szczęście w "promocji" noworocznej Norwegiana można było upolować jeszcze w rozsądnej cenie przeloty Kraków-Tromso-Kraków (z przesiadką w Oslo) za około 1200 zł (z wyborem miejsca i 20 kg bagażem rejestrowanym).
Na całą wyprawę założyłem 9 dni (03.08.-11.08.) oraz maks 4 osoby (wliczając mnie). Finalnie było 3 osoby.
Po tym zaczęło się drobiazgowe planowanie wyprawy.
Na tamtym etapie niesamowicie pomogła mi strona http://www.68north.com/outdoors/ (istna kopalnia wiedzy). Dodatkowo szukając parkingów czy innych miejsc na plus trzeba zaliczyć że praktycznie całe Tromso, Senja i Lofoty są w Google Street View.
Co do Senji to korzystałem z różnych źródeł (m.in.):
http://www.nasjonaleturistveger.no/en/routes/senja
http://pimio.fi/content/2016/8/17/hiking-segla-the-sail-of-the-senja-island-in-norway
https://norwaytravelguide.no/connect-with-locals/kim-jenssen/segla-one-mountain-you-need-to-visit

Na sam koniec zostało auto. Tu miałem niezłą przygodę. Na początku była porażka. W szczycie sezonu w Tromso (do połowy sierpnia) auta są około 1000-1500 zł droższe (przy wynajmie na tydzień) niż poza sezonem. Np w Avisie było to prawie 3000 zł. Jednym słowem masakra. Ale cóż bez szukania i trudu sukcesu nie będzie.
Najtaniej na 7 dni było w Hertzu - około 2300 zł dla klasy ekonomicznej: Peugeot 208. W Tromso Hertz ma dwie wypożyczalnie. Dla mnie było lepiej pożyczać w centrum Tromso niż na lotnisku (zaraz koło hotelu i przy drodze wylotowej z miasta). Co jakiś czas po złożeniu rezerwacji sprawdzałem ceny, ale te stały jak zaklęte. Coś drgnęło po ponad czterech miesiącach, czyli w okolicach maja/czerwca. Sprawdzam cenę, a tu 500 zł taniej! Kasuję rezerwację i szybko składam nową. Uff, udaje się.
Po tym sprawdzam jeszcze kilka razy i znowu szok na dwa tygodnie przed wyjazdem cena znów spada! Dodatkowo przy ofercie przedpłaconej (prepaid) system wycenił auto na 1332 zł czyli 1000 zł mniej od oryginalnej ze stycznia. Postanowiłem zaryzykować (strata tylko 100 zł przy ewentualnej rezygnacji) i zapłacić z góry. Skasowałem znowu rezerwację i zrobiłem nową, płacąc wspomniane 1332 zł - czyli tylko 444 zł na osobę! Nawet w Polsce to byłaby niezła cena.

A więc lecimy!

Lot Krakowa do Oslo rozkładowo 15:05 - 17:10. Nic specjalnie wartego wspomnienia. Szybko, bez opóźnień, sprawnie i bez turbulencji.
W Oslo ciekawa procedura (co prawda to już mój czwarty lot do Norwegii, ale pierwszy z przesiadką krajową), pod nazwą Conecting Norway. Przed przejściem z terminalu międzynarodowego do krajowego, czekamy pod specjalnymi monitorami (Conecting Norway) aż pojawią się przy naszym locie trzy pierwsze litery naszego imienia i nazwiska. Jeśli się pojawią oznacza to że nasz bagaż jest ok i można przejść przez automatyczne bramki do wspomnianego terminalu krajowego, do swojego stanowiska odlotu (gate). Plusem całości jest to że można nadać bagaż od razu do Tromso i nie trzeba opuszczać strefy bezpieczeństwa (SAS, Norwegian i Wilderoe o ile dobrze pamiętam, ale też nie ze wszystkich lotnisk, więc trzeba sprawdzać na necie).

Lot z Oslo do Tromso rozkładowo 18:40 - 20:40. Widoki przepiękne, zwłaszcza podchodząc do lądowania (m.in. Lofoty wrzynające się głęboko w morze).

Tu poniżej fotki z samego podejścia:





Po wyjściu uderza niesamowicie rześkie powietrze i okalające wyspę (bo Tromso jest na wyspie) szczyty.

Przed wyjściem z terminalu lotniska kupujemy w automacie bilety w obie strony na autobus - około 66 zł na osobę. Generalnie wszędzie można płacić kartą i gotówki w ogóle nie braliśmy z Polski.
I tu pewien niemiły zgrzyt - jeden autobus wg rozkładu nie przyjechał... Chwytam za komórkę, stronka przewoźnika, nr telefonu... Coś po norwesku mówi automat przez kilkadziesiąt sekund - już miałem się rozłączyć gdy połączyło mnie z kierowcą - sorry sorry I will be there in 3 minutes - tere fere bo był chyba za dwadzieścia :P . Generalnie miałem wrażenie przez prawie cały pobyt że tak daleko na północy ludzie co do pracy podchodzą trochę jak w Grecji... No stress and all will be ok :P

Generalnie nasz wyjazd nie był przewidziany jako budżetowy, ale też bez specjalnej rozrzutności czy ekstrawagancji. Generalnie większe oszczędności miały być na restauracjach tak więc mieliśmy gotować na miejscu (Airbnb rulez), przy czym znając ceny w Norwegii z poprzednich wyjazdów cześć jedzenia wzięliśmy do bagażu rejestrowanego: m.in. pakowane próżniowo sery i wędliny, płatki śniadaniowe/muesli, parę paczek makaronu, pesto, gorące kubki, pasztety sojowe, trochę ryb w puszkach, herabata etc. W Norwegii planowaliśmy kupować głównie chleb, mleko, jajka, owoce, napoje i ewentualnie jakieś miejscowe specjały jak łowione łososie czy mięso renifera. Tak poukładałem noclegi żeby zawsze była w pełni wyposażona kuchnia (Airbnb) a w dwóch hotelach lodówka (pierwszy i ostatni nocleg).

Generalnie droga z lotniska do centrum jest o tyle ciekawa że pod całym Tromso jest system tuneli, wliczając to nawet ronda. Powiem jedno - rondo w tunelu to ciekawa rzecz. Jak koś jest ciekawy to są filmiki na youtubie o tym systemie tuneli.

Pierwszy nocleg to ABC Hotell: https://www.tripadvisor.com/Hotel_Review-g190475-d288977-Reviews-ABC_Hotell-Tromso_Troms_Northern_Norway.html

Pierwszy nocleg (nota bene dość krótki) to pozycja dość budżetowa. Trzyosobowy pokój ze wspólną łazienką (bardzo czystą!) to koszt 550 zł, czyli około 184 zł/osoba. Pokój dość mały, ale czysty, dość ładny i ponadto wyposażony w umywalkę i małą lodówkę. WC i prysznic na korytarzu. Na parterze w pełni wyposażona kuchnia oraz jadalnia.
Minusem jest to że po 22 (w sierpniu po 18) recepcja jest nieczynna i po kartę do pokoju trzeba się udać do oddalonego o kilkaset metrów hotelu Viking. Rano natomiast jak jeszcze nikogo nie ma, to można kartę wrzucić do skrzynki i nie trzeba się wymeldowywać.

Mój pokój wyglądał tak (co prawda zdjęcie z booking.com trochę podrasowane, ale nieźle oddaje jego charakter): https://s-ec.bstatic.com/images/hotel/max1280x900/151/15100736.jpg

Rano udaliśmy się do oddalonego o około 1200 metrów punktu wynajmu Hertza. I tu miła niespodzianka! Mój ekonomiczny Peugeot 208 (lub podobny :P ) został wypożyczony i dostaje darmowy upgrade do wypasionego SUVa, Hyundai Tucson! Na pokładzie kamera cofania z czujnikami, podgrzewane siedzenia + kierownica, 3 strefowa klima, nawigacja + komputer pokładowy w formie 8-10 calowego wyświetlacza dotykowego, automatyczny hamulec ręczny etc. Wszytko w tej samej cenie czyli 1332 zł (444 zł/osoba) na tydzień!



Ponadto był to diesel, tak więc znowu kolejne oszczędności :) .

Na pierwszy dzień właściwej wyprawy zaplanowana była Senja, czyli druga największa wyspa Norwegii.
Plan był taki: malownicza wioska Husoy, wejście na Segle, plaża przy Ersfjord, punkt widokowy Tungeneset oraz platforma widokowa Bergsbotn.

Trasa wyglądała tak:



Można było też znacznie skrócić trasę i płynąć promem na odcinku Brensholmen-Botnhamn, ale wolałem nie ryzykować w piątek że nie zabiorę się i stracę 4h czekając na następny kurs.

Pierwszym odcinkiem było Husoy. Trasa Tromso-Husoy bardzo przyjemna i dopiero za Finnsnes wjeżdżając na Senje drogi zaczęły być wąskawe. Dotyczy to też tuneli. Na Senji jest sporo starych tuneli z lat 70 i 80, z których niektóre są ultra wąskie i mijać się można na specjalnych "mijankach" oznaczonych M (w kształcie połowy łezki). Na początku był lekki strach, ale potem już było OK :) .

Poniżej kilka fotek:









Po Husoy udaliśmy się do wioski Fjordgard by zdobyć Seglę (639 metrów n.p.m.), bardzo malowniczą górę, zapewniającą cudowne widoki ze szczytu. Bonusem szczytu Segli jest możliwość spojrzenia w niemalże pionową 600 metrową ścianę w dół fiordu.

Podejście na siodło jest ok, niemniej na szczyt jest już dość trudne ze względu na znaczne nachylenie i osuwający się piach i kamienie. Dobre obuwie obowiązkowe!

Poniżej fotki z Segli, jak i najpierw moje dwa "najgorsze" tunele na Senji (a la kopalnia :P):







Potem już tylko parking (darmowy, skręt w lewo i pod górę, zaraz po wjeździe do wioski), zmiana butów, prowiant i na Seglę!





























Tutaj Segla z dołu.




Potem pojechaliśmy przez plażę przy Ersfjord na punkt widokowy Tungeneset oraz platformę widokową Bergsbotn.







Po ostatnim punkcie programu około po opuszczeniu Senji, pojechaliśmy do Brøstadbotn - gdzie dotarliśmy po 23 - długi dzień zważywszy że pożyczyliśmy samochód o 8:30 :P .

Nocleg był przez Airbnb i mogę go z czystym sumieniem polecić: https://www.airbnb.pl/rooms/13895209

Za 395 zł (132 zł/osoba) dostajecie w pełni wyposażony domek! Jak na Norwegię śmieszna cena :) .

Na drugi dzień wyjazd na Lofoty. Trasa prezentowała się tak:



Dalsza część wyprawy w następnym odcinku ;) .

Link do części drugiej: https://spolecznosc.fly4free.pl/blog/3161/senja-lofoty-czesc-2/

Dodaj Komentarz

Komentarze (5)

radzio666 20 sierpnia 2017 02:47 Odpowiedz
przyznam ze troche sie dziwie ze nie poplyneliscie z Senji do Andenes i nie zjechaliscie na Lofoty przez wyspy Vesteralen.
raven 20 sierpnia 2017 10:26 Odpowiedz
radzio666przyznam ze troche sie dziwie ze nie poplyneliscie z Senji do Andenes i nie zjechaliscie na Lofoty przez wyspy Vesteralen.
A jaka jest różnica? Czy jest to jakaś bardziej widokowa trasa? Ja chciałem przejechać E10 ze względu na widoki.
izabela75 24 sierpnia 2017 16:30 Odpowiedz
Zazdroszczę cudownej wyprawy ;-) też od jakiegoś czasu marze o Lofotach a te zdjecia i trasa mnie przekonały ze jednak lepiej leciec do Tromso niz do Bodo :-)
raven 24 sierpnia 2017 19:56 Odpowiedz
izabela75Zazdroszczę cudownej wyprawy ;-) też od jakiegoś czasu marze o Lofotach a te zdjecia i trasa mnie przekonały ze jednak lepiej leciec do Tromso niz do Bodo :-)
Gorąco polecam lot do Tromso. Samo miasto też jest dość ciekawe + Senja w moim przekonaniu to cudowne mioejsce, zwłaszcza że jeszcze nie do końca odkryte przez turystów, a więc nie tak tłoczne.
vanja 26 sierpnia 2017 08:34 Odpowiedz
Super! Czekam na dalszy ciąg :-)