0
irie86 8 października 2017 16:28
-- 08 Paź 2017 16:28 --

Moi drodzy postanowiłem wybrać się do stolicy Austrii, do Wiednia na dwudniową wycieczkę celem zapoznania się z architekturą miasta, jedzeniem, które oferuje oraz atrakcjami turystycznymi, których również tutaj nie brakuje. Relacja obfita będzie w zdjęcia :)
Wstępny plan zwiedzania:
Dzień 1
1. Przystanek FLIXBUS Vienna Erdberg (VIB)
2. Nachtsmarkt śniadanie
3. Schonnbrunn
4. ZOO
5. Hundertwasserhaus
6. Na wieczór nocne zdjęcia centrum, Donautower albo Prater.
7. Hostel

Dzień 2
1. Belweder
2. Kościół Św. Karola
3. Opera
4. Albertina
5. Tort Sachera w hotelu Sachera
6. Kościół Św. Augustyna – tablica Sobieskiego
7. Hofburg
8. Kolumna morowa
9. Katedra Św. Szczepana
10. Würstelstand am Hohen Markt
11. Burgeteater
12. Kościół Wotywny
13. Ratusz
14. ParlamentMaria-Theresien-Platz
15. Plac Marii Teresy
16. Powrót na przystanek przed 23. Wyjazd 23:20 Polskimbusem z adresu Busbf Südtiroler Platz, Südtiroler Platz.

Pierwszego dnia zwiedzam ile się da w Schonbrunn i na pewno wybieram bilet nazwany wstępem „Classic”. Obejmuje on obejrzenie 40 komnat w Pałacu, ale również ogrody, labirynt i wstęp na piętro Glorietty. 24E. Wstęp do ogrodu zoologicznego uzależniałem od pogody. Resztę od czasu.
Drugiego dnia chciałem się skupić na Kościele Św. Augustyna, Katedrze Św. Szczepana oraz Kościele Wotywnym.

Do Wiednia w pierwszą stronę jechałem Flixbusem. Wyjazd o 21:20 z Zachodniego, planowany przyjazd do Wiednia na 08:00. Pierwszy raz korzystałem z tego przewoźnika. Wrażenia zdecydowanie pozytywne. Może nie ma ekranów multimedialnych, kocyków czy innych dodatków, ale fotele są wygodne a jazda komfortowa. Po trasie dwukrotnie napotykamy na wypadki, które korkują trasę i dwukrotnie kierowca zmuszony był szukać alternatywnej trasy dojazdu. Mimo tego początkowe opóźnienie zredukował z 1,5h do 45 minut. Na dworcu wylądowałem, więc około 8:45. Na VIB (Vienna International Bus Terminal) korzystam z toalety dworcowej (0,50E) i mykam metrem wybierając bilet 48h za 13,30E w kierunku Naschmarktu, gdzie planuję zjeść śniadanie.

Image

Przechodzę przez ryneczek i wybieram sobie falafela z pikantną masą na śniadanie. 8 kotlecików z masą za okolice 6E. Mega syte, nie dojadłem do końca.

Image

Image

Image

Z racji tego, że do mojego noclegu niedaleko, bo 1,3km decyduje siętam przedwcześnie zameldować i zostawić większą część bagażu i przepakowany w mniejszy plecak ruszam w kierunku Schunbrunn i ogrodu zoologicznego. Pierwsze wrażenia z metra to bardzo dobrze oznaczona i rozwinięta komunikacja miejska. Nieco przypominała mi barcelońską.

Po dotarciu na miejsce przed godziną 11 okazuje się, że czas oczekiwania na wejście do Pałacu wyniesie około 2h i jest wyznaczony na 12:35. Po chwili namysłu decyduję się najpierw zajrzeć do ogrodów. Następnie odwiedzam labirynt znajdujący się za Pałacem. Gloriettę znajdującą się na wzgórzu zostawiam na deser. Odpoczywam chwilę na ławce i idę do Pałacu. Informacja dla tym, którym się spieszy. Bramka w Pałacu wpuszcza 5 minut przed wejściem, nie wcześniej. Po przejściu przez bramkę zmierzam w kierunku stoiska z audiogiude’ami i wybieram język... polski :) Miła niespodzianka. Do urządzeń polecam podłączenie własnych słuchawek . Lepsza opcja jak słuchanie lektora z głośniczka urządzenia przy nakładających się innych audiobookach i przewodnikach.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

W Pałacu jest zakaz robienia zdjęć. Mocno in cognito pstrykam kilka fotek komórką, która nie zwraca na siebie uwagi.
Po Pałacu już nieco głodnawy wybieram się na Gloriettę. Napawam się widokiem na Pałac i wstępuję do restauracji na chyba najdroższe parówki, które do tej pory jadłem :) W moim odczuciu 9E za dwie parówki i bułę to dość wygórowana cena. Po parówkach okraszonych piwkiem ruszam w kierunku ogrodu zoologicznego.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image


Za 20,50E kupuję bilet łączony do ZOO oraz na Donautower. Oszczędzam dzięki temu rozwiązaniu jakieś 8E. Pod ZOO docieram około godziny 14:30.
Ogród robi na mnie duże wrażenie, ciekawie zaaranżowane wybiegi imitujące naturalne warunki, na których widzimy nie rzadko po kilka gatunków.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Po zwiedzaniu ogrodu zoologicznego, które trwało do 18 z groszami wybieram się na kolację do Wusterstandu na Hochen Markt.

Image

Image

Image

Kiełbaski z wyraźnym serowym posmakiem, chrupiącą skórką, bułą i musztardą. Polecam zdecydowanie ten punkt. Około 4E za sycącą porcję.

Dalej już wybieram się na Donautower, by po zmroku zobaczyć Wiedeń z wysokości 150m na tarasie widokowym i napić się piwka w restauracji znajdującej się nawet nieco wyżej. Na górze zastałem wiatr tak silny, że aparat na statywie się kiwał i mega trudno było mi zrobić jakieś udane zdjęcie. Nie zaglądam do Hundertwasserhaus, gdyż budynek ten chcę dobrze obejrzeć za światła dziennego.

Image

Image

Image

Po wieży Dunaju wracam powoli do hostelu, który mam w okolicach stacji Westabahnhof. Nie spiesząc się robię sobie jeszcze postój na Stephansplatz, żeby zobaczyć jak nocą wygląda Katedra Św. Szczepana.


Image

Image

Dalej zostaje mi już tylko zameldować się w pokoju, prysznic i sen. Pobudka następnego dnia zaplanowana na 7. Snu trochę mam, gdyż kładę się po 23. Kiepsko jednak mi się śpi w pokoju wieloosobowym. Moi lokatorzy prowadzą nocne wędrówki i chrapią :)

Drugi dzień zaczynam zgodnie z planem. Zaglądam najpierw pod Belweder, obchodzę ogrody. Niespodzianką jest Gruby Dom :).

Image

Image

Image


Dodaj Komentarz

Komentarze (5)

firley7 8 października 2017 17:25 Odpowiedz
@irie86, wspaniale, że dopisała Ci pogoda.Fajne zdjęcia. Nie wiem czy tak miało być, ale widzę zdjęcia zdublowane (może się mylę) ;)
irie86 8 października 2017 20:34 Odpowiedz
Pogoda rzeczywiście dopisywała. Wstrzeliłem się idealnie. Jeśli chodzi o zdublowane zdjęcia to nie mam pojęcia jak to skorygować. Może ktoś pomoże? :)
krystoferson112 8 października 2017 21:05 Odpowiedz
Zaliczyłeś, łaś chyba wszystkie atrakcje tego miasta. Dla mnie to jedno z piękniejszych miast Europy, cudowne...
kat-lee 9 października 2017 21:28 Odpowiedz
:D Ten tort Sachera to zwykłe ciastko z dobrym piarem :lol: Byłoby ok, gdyby nie ta zbójecka cena :D
marttynna 22 października 2017 16:52 Odpowiedz
Bardzo fajne zdjęcia i to w podwójnej ilości :) . Przyjemnie zobaczyć moje ulubione europejskie miasto we wrześniowym słońcu. Życzę kolejnych takich przyjemnych wypraw