+4
nenyan 20 listopada 2017 23:54
27 dni, ponad 7000 km i 3 postsowieckie "stany": Kirgistan, Uzbekistan i Tadżykistan...

...od Wysokiego Pamiru i maleńkich wiosek przycupniętych nad rzeką Pandż, na samej granicy z Afganistanem, przez jurty kirgiskich nomadów rozsiane po górach Tienszan, aż po legendarne miasta Jedwabnego Szlaku i brzeg zanikającego w błyskawicznym tempie Morza Aralskiego - to nasza podróż w telegraficznym skrócie ;)

ARE YOU OUT OF YOUR MIND!? - reakcja mojej rodziny na wieść o tym dokąd tym razem się wybieramy była mniej więcej taka, jak moja wtedy, gdy poznany w busie student z Andaluzji wyznał nieśmiało, że przyjechał na Erasmusa do Polski tylko na semestr zimowy [sic!]

Pewnie większość z wytrawnych forumowiczów radzi sobie bez problemu z ciężarem pytań z serii: “po co i dlaczego”, jednak ja - mając raczej skromne doświadczenie w wyprawach do miejsc, w których nawet najdroższe ubezpieczenie turystyczne nie pomoże, bo żadna pomoc medyczna i tak nie dotrze na czas - sama się trochę z tym "dlaczego", a raczej "czy aby na pewno" zmagałam.

No bo pomyślmy... na snowboardzie w Alpach złamałam żebro na płaskiej jak deska (pun intended!) zielonej trasie i prawie utonęłam na kursie nurkowym w Chorwacji, więc... WHAT CAN POSSIBLY GO WRONG IN TAJIKISTAN?

I zaczęło się faktycznie dość nieciekawie - dokładnie na 6 dni przed naszym wylotem na naszym przesiadkowym lotnisku w Stambule, gdzie mieliśmy spędzić niemal 20 godzin, doszło do ataku terrorystycznego. Zginęło 45 osób, 230 zostało rannych. Jeden z terrorystów podobno był Kirgizem, drugi - Uzbekiem. Cóż, skłamałabym mówiąc, że to wydarzenie w żaden sposób nami nie wstrząsnęło - i to pomimo bazyliarda przeczytanych książek wychwalających serdeczność i gościnność mieszkańców Azji Środkowej i naszej nieposkromionej wiary w to, że właśnie tego doświadczymy na miejscu...

Ale potem było już tylko lepiej. NAJLEPIEJ. Wprawdzie pierwszą rzeczą jaką zrobił mój żołądek po przejechaniu 8823645856 kilometrów od granicy z Kirgistanem do Taszkientu rozklekotaną taksówką w 45-stopniowym upale, było pożegnanie się z obiadem... Wprawdzie na 3 minuty przed wyruszeniem na 9-godzinną wyrypę przez pustynię nad brzeg Morza Aralskiego jeden z moich towarzyszy podróży postanowił zapuścić korzenie w uzbeckiej toalecie, a potem szarpał tabletki "Imodium" jak żelki Haribo... I wprawdzie tenże sam towarzysz prawie zszedł na zawał, kiedy w trakcie przejazdu pamirskim traktem nagle uświadomił sobie, że podczas ostatniego postoju zostawił na dachu auta swój ukochany aparat... Ale to wszystko jednak - jakby nie było - mieści się w podróżniczej "normie" :)

***

Także zapraszam do czytania, oglądania i czerpania informacji. Oczywiście te przydatne - jak dział mięsny i piwo w hipermarkecie ;) - będą na samym końcu. A póki co - dla wzrokowców - kilka zdjęć "na zachętę"...

Z KIRGISTANU:

Image

Image

Image

Image

Image


Z UZBEKISTANU:

Image

Image

Image

Image


Z TADŻYKISTANU:

Image

Image

Image

Image


***

PS. Dodam jeszcze, że to moja czwarta przymiarka do napisania relacji z wyprawy. Tak, CZWARTA :( Po każdej podróży, którą zawdzięczam fly4free - zarówno pod względem polowania na bilety, jak i zaczytywania się relacjami na blogach i forach - obiecuję sobie, że tym razem to już na pewno, no ale NA PEWNO zrewanżuję się społeczności, edytuję te zdjęcia, zasiądę przy kawie nad lapkiem, naklikam tego tekstu... i oczywiście nic z tego nie wychodzi. Zdjęcia z tegorocznej wyprawy nr 1 jeszcze nie edytowane, zdjęcia z wyprawy nr 2 - nawet nie skopiowane na laptop z kart pamięci :/ Także ten… trzymajcie kciuki, żeby tym razem nie skończyło się jak zawsze :)

Mam nadzieję, że tym razem się zdjęcia poprawnie wyświetlą <fingers crossed> Aż strach klinkąć "wyślij" ;)
Łukasz Kosowski napisał:
Zdjęcia prześliczne i zapowiada się super. Dokończ tą relację dla dobra forumowiczów, bo brakuje tutaj fajnych i praktycznych relacji z Azji Srodkowej


Dzięki za motywację, postaram się dotrwać do końca ;) W ubiegłym roku przed wyjazdem przeczytałam wszystko co tylko było na Forum o Azji Centralnej, w poszukiwaniu wiadomości i inspiracji, także czas się odwdzięczyć. Tym bardziej, że region jest przepiękny <3Może jeszcze zanim przejdę do właściwej relacji - tytułem przedstawienia - kilka słów o autorce i jej kompanach podróży :) Do Azji Środkowej pojechaliśmy w piątkę, ale na czas zwiedzania Uzbekistanu rozdzieliliśmy się na dwie mniejsze ekipy. Niemniej jednak przez większość czasu funkcjonowaliśmy w takim oto składzie:

Image

Ja i mój mąż - N. Jak zapewne dobrze widać na załączonym obrazku (fot. B.M.) - na targu w kirgiskim Koczkorze bardzo wylewnie świętowaliśmy naszą 6. rocznicę ślubu ;) W drodze ja jestem od: fotografowania ;), logistyki i planowania trasy (wyszukiwanie pięknych podróżniczych miejscówek na blogach, forach i pinterestach, to moje guilty pleasure, a kolejne wyjazdy mam chyba zaplanowane na najbliższe 10 lat ;)), a mój N. - od negocjacji cenowych i prowadzenia pojazdów cztero- i dwukołowych w najbardziej ekstremalnych warunkach ;)



Image

Towarzyszka podróży S. i towarzysz podróży G. - niezaobrączkowani, ale jak widać po tych wprost kipiących ze zdjęcia emocjach - ze sporą szansą na związek z długoletnim stażem ;) S&G najbardziej ze wszystkiego lubią góry, a szczególnie góry w których są petroglify, dlatego w trakcie naszej podróży do Uzbekistanu, postanowili zostać w Kirgistanie i poeksplorować Tienszan.



Image

Towarzysz podróży B. Lubi fotografować - jak ja. I zawsze ze wszystkimi znajdzie wspólny język - w przeciwieństwie do mnie ;)


***

No dobrze, to czas na właściwą relację. Przystanek nr 1: Istanbul! :)Nic tak nie motywuje jak pozytywny feedback ;) także kolejne posty wieczorem.DZIEŃ “0” / BARCELONA

- Drodzy państwo, bardzo mi przykro, może za godzinę będziemy mieć więcej szczęścia... - od czterech godzin nasz pilot powtarza te słowa jak mantrę, za każdym razem, gdy nadchodzi nasz time slot na take-off.

Jest 4 lipca, godzina 23.00. Zostały 24 godziny do wyjazdu do Azji, który rozpoczynamy od podróży Polskim Busem do Pragi. Mój samolot powrotny z rodzinnej wizyty w Hiszpanii właśnie powinien podchodzić do lądowania na lotnisku w Pyrzowicach. Miałam być przed północą na lotnisku i o 01.20 w domu, żeby przespać się spokojnie do rana, szybko przeprać, spakować i wieczorem być gotowa na moją “podróż życia”. Tymczasem mój samolot nawet jeszcze nie wystartował z Barcelony. Już czwartą godzinę jesteśmy uwięzieni na pokładzie, na płycie lotniska El Prat. Francuscy kontrolerzy lotów strajkują, nie ma kto się nami zająć. Z obydwu sąsiednich samolotów wyprowadzono już pasażerów, ich loty dzisiaj się nie odbędą. Jeżeli nasze połączenie również zostanie odwołane, to w tym chaosie spowodowanym strajkami i przy takiej ilości odwołanych lotów nie będzie szans na powrót do Polski na czas. Kolejną godzinę siedzę więc jak na szpilkach

Moje zaklinanie rzeczywistości okazuje się jednak skuteczne - po północy wylatujemy. Do domu - dzięki kumplowi, który półtorej godziny jechał po nas na lotnisko (dzięki, Łukasz!) - docieram o 5.45 nad ranem. O “spokojnym śnie” nie ma już mowy, ale teraz to i tak bez znaczenia. Za kilkanaście godzin wyruszamy dalej, duuuużo dużo dalej. Kierunek - Kirgistan, Biszkek.


DZIEŃ 1-3 / PL - PRAGA - ISTANBUL - BISZKEK

Nasza podróż na miejsce - od wyjścia z domu do lądowania na Manas International Airport w Biszkeku - zajmuje nam dokładnie 52 godziny! Cóż, Marco Polo pewnie stwierdziłby z przekąsem, że to i tak krócej niż wielbłądem ;)

5 lipca / ok. 23.30 - łapiemy Polskiego Busa do Pragi
6 lipca / ok. 07.30 - wytaczamy się z naszymi manatkami na dworcu Florenc w Pradze
6 lipca / ok. 15.30 - odlatujemy do Istanbulu połączeniem Turkish Airlines
6 lipca / ok. 20.00 - lądujemy na lotnisku Ataturk Airport (IST)
(layover)
7 lipca / ok. 17.30 - wylatujemy podniebnym wielbłądem Turkish Airlines do Azji Środkowej
8 lipca / ok. 02.00 - lądujemy na Manas International Airport w Biszkeku
8 lipca / ok. 03.00 - padamy ze zmęczenia w naszym biszkeckim Apple Hostel


Dla kogoś kto jeszcze nigdy nie był w Stambule, a marzył o podróży do “Nowego Rzymu” od niemal 10 lat, dla kogo Nuri Bilge Ceylan jest jednym z najulubieńszych reżyserów, a Pinhani - jedną z najulubieńszych kapel, dla kogoś kto wszystkie najpiękniejsze punkty widokowe w Stambule ma wyryte w pamięci i kogoś kto nawet podjął się kiedyś karkołomnej próby nauczenia podstaw tureckiego (a że nieudanej? ojtam ojtam…. screw you, prefixes & suffixes!) te kilka godzin w “benim Istanbulum” to było zdecydowanie za mało.


Image

Image

Image

Image

Image



Zdążyłam jedynie powłóczyć się chwilkę po Sultanahmecie - całkowicie opustoszałym w drugi dzień Ramazan Bayramı (przyp. red. - święto na zakończenie Ramadanu), “pocałować klamkę” u bram zamkniętego Wielkiego Bazaru (rozpacz!), napić się najczarniejszej tureckiej kawy (całe dwa razy!), pierwszy raz w życiu trzymać w rękach wędkę i łowić ryby na Moście Galata (oczywiście nieskutecznie ;)), zaprzyjaźnić się z każdym napotkanym kotem (<3) i przekonać, że mój “turecki”... jest całkowicie bezużyteczny i do bani ;) ...i znowu trzeba było gnać na lotnisko :)


Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image



Jednak wszechobecne, wszędobylskie kociska były moją największą stambulską miłością, a jednocześnie wielką zmorą N. /mój mąż ma tylko jedną jedyną wadę - koty akceptuje wyłącznie w wymiarze 2D w bajce "Tom i Jerry" ;) /

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image



***

Image

Image

Iyi geceler, dobranoc!
marcinsss napisał:
Ja wiem, że się powtarzam (tzn za innymi powtarzam), ale te zdjęcia są naprawdę świetne!
Pisz dalej, a jak Ci się nie będzie chciało pisać, to chociaż zdjęcia wrzuć.

dzięki, takich "powtórzeń" nigdy nie za wiele ;) postaram się wieczorem ogarnąć Biszkek i moją ulubioną część wyjazdu - konną wyprawę nad jezioro Song-Kol.DZIEŃ 4. / BISZKEK, KIRGISTAN

No dobrze, wreszcie Biszkek i Kirgistan. Wreszcie "serce Azji". O 3 nad ranem dotarliśmy do hostelu i po prostu padliśmy ze zmęczenia.

Image

Po śniadaniu wyruszyliśmy na spacer w stronę centrum miasta, połączony z załatwianiem “kwestii organizacyjnych”, mających nam ułatwić dalsze podróżowanie, tj. kart telefonicznych, biletów na krajowy lot do Osz oraz wymiany walut w kantorze na kirgiskie somy.

Kirgistan jest moim zdaniem najlepszym miejscem na rozpoczęcie wyprawy po środkowoazjatyckich "stanach". Po pierwsze - jest jedynym "-stanem", który nie wymaga wizy (1 stycznia 2017 dołączył do niego w tym zakresie Kazachstan), po drugie - tutejsze kontrole graniczne są najmniej uciążliwe, a po trzecie - można tu wypożyczyć samochód i nawet wyjechać nim za granicę! (co dla naszej piątki miało spore znaczenie). To wszystko sprawia, że KG jest naprawdę świetną bazą wypadową. A poza tym - in my humble opinion - jest spośród "stanow" najpiękniejszy <3

"Najpiękniejszy"... tego jednak z całą pewnością nie można powiedzieć o Biszkeku. Żeby nie było - nie jestem zagorzałą przeciwniczką socrealistycznego budownictwa, czy brutalizmu - sama wychowywałam się na pastelowym blokowisku, pielęgnuję w sobie zarówno poczucie estetyki jak i zamiłowanie do kiczu ;) a do tego mam wrażenie, że futurystyczna, spójna, geometryczna i tworzona z przytłaczającym nieraz rozmachem architektura chińskich miast, blokovi w Belgradzie czy postmodernistycznych osiedli w Paryżu jest naprawdę bardzo fotogeniczna, ale Biszkek - zarówno na pierwszy jak i na drugi rzut oka - wydał mi się raczej nieciekawy i pozbawiony charakteru. Ale trudno też powiedzieć, że mieliśmy czas by dokładnie poznać miasto… Przecież nie dla Biszkeku do Kirgistanu przyjechaliśmy!


Image

Image

Image

Image

Image

Image


Dodaj Komentarz

Komentarze (89)

lukasz-kosowski 21 listopada 2017 00:03 Odpowiedz
Zdjęcia prześliczne i zapowiada się super. Dokończ tą relację dla dobra forumowiczów, bo brakuje tutaj fajnych i praktycznych relacji z Azji Srodkowej
nenyan 21 listopada 2017 00:16 Odpowiedz
Łukasz Kosowski napisał:Zdjęcia prześliczne i zapowiada się super. Dokończ tą relację dla dobra forumowiczów, bo brakuje tutaj fajnych i praktycznych relacji z Azji SrodkowejDzięki za motywację, postaram się dotrwać do końca ;) W ubiegłym roku przed wyjazdem przeczytałam wszystko co tylko było na Forum o Azji Centralnej, w poszukiwaniu wiadomości i inspiracji, także czas się odwdzięczyć. Tym bardziej, że region jest przepiękny <3
lavarsovienne 21 listopada 2017 00:17 Odpowiedz
I dobrze, że kliknęłaś "Wyślij", bo dzięki temu możemy podziwiać te fotograficzne cuda!;-)
gecko 21 listopada 2017 00:19 Odpowiedz
eh... co tu dużo mówić. rewelacyjne kadry!
arturro 21 listopada 2017 01:17 Odpowiedz
Mocne wejście z tą relacją:) Piękne zdjęcia i czyta się miodnie. Czekam na c.d.
ozim 21 listopada 2017 07:38 Odpowiedz
Jako miłośnik fotografii przyznam, że zdjęcia robią wrażenia, bardzo dobre kadry!
antia 21 listopada 2017 08:08 Odpowiedz
hejFajne zdjecia :)
2getthere 21 listopada 2017 08:19 Odpowiedz
Będzie grubo, czekam na dalszą część! :):):)
tunczaj 21 listopada 2017 08:45 Odpowiedz
Dawaj dalej, super zdjecia I bardzo dobry wstep do relacji :) czekam z niecierpliwoscia na Uzbekistan
jasiub 21 listopada 2017 09:13 Odpowiedz
Jedne z najlepszych zdjęć jakie widziałem tu w relacjach - brawo :) No i piszcie dalej ...
baku-baku 21 listopada 2017 09:50 Odpowiedz
NA to czekałem !!!! :) :) :) :)
nenyan 21 listopada 2017 11:37 Odpowiedz
Nic tak nie motywuje jak pozytywny feedback ;) także kolejne posty wieczorem.
antek12 21 listopada 2017 11:43 Odpowiedz
Najlepsze zdjęcia tutaj na forum !Jak już skończysz tą relację, to poprosimy o te 3 wcześniejsze z równie pięknymi zdjęciami !
nenyan 21 listopada 2017 21:22 Odpowiedz
Antek12 napisał:Najlepsze zdjęcia tutaj na forum !Jak już skończysz tą relację, to poprosimy o te 3 wcześniejsze z równie pięknymi zdjęciami !Wow, dziękuję! :o Póki co mam cichą nadzieję, że uda mi się chociaż z jedną relacją dobrnąć do końca ;P
marcinsss 21 listopada 2017 23:15 Odpowiedz
Ja wiem, że się powtarzam (tzn za innymi powtarzam), ale te zdjęcia są naprawdę świetne!Pisz dalej, a jak Ci się nie będzie chciało pisać, to chociaż zdjęcia wrzuć.
nenyan 22 listopada 2017 10:35 Odpowiedz
marcinsss napisał:Ja wiem, że się powtarzam (tzn za innymi powtarzam), ale te zdjęcia są naprawdę świetne!Pisz dalej, a jak Ci się nie będzie chciało pisać, to chociaż zdjęcia wrzuć.dzięki, takich "powtórzeń" nigdy nie za wiele ;) postaram się wieczorem ogarnąć Biszkek i moją ulubioną część wyjazdu - konną wyprawę nad jezioro Song-Kol.
pabien 23 listopada 2017 08:41 Odpowiedz
Jak tak się przyglądam to w tym Biszkeku chyba aż tak beznadziejnie nie jest. Przynajmniej Kino Rosja, Pałac Ślubów Muzeum Narodowe i cyrk wygladają niczego sobie.
nenyan 23 listopada 2017 08:50 Odpowiedz
Zgoda, tylko że to właśnie były pojedyńcze budynki, które same w sobie nie tworzyły interesującej tkanki miasta - moim zdaniem. Ja osobiście wolałam Taszkient, a nawet Osz i Nukus ;) O Samarkandzie i Chiwie nawet nie wspominając ;) Ale tak jak mówię - to wszystko powierzchowne opinie, musiałabym tam pobyć dużo dłużej, czy nawet pomieszkać, żeby ferować bardziej kompetentne oceny.
pabien 23 listopada 2017 08:57 Odpowiedz
Mnie akurat interesują pojedyncze budynki lub budowle - w dużej mierze dla nich od lat wybieram się do tych trzech stanów. Ale tak - obok jest lepiej. W Taszkiencie jest ten odleciany hotel Uzbekistan, a Tadżykistan to już w ogóle raj pod tym względem. Widzieliście te przystanki z wycinka sfery?
nenyan 23 listopada 2017 10:18 Odpowiedz
Hmm, mój ulubiony przystanek też był sferyczny - takie coś między spłaszczonym pomidorem a chińskim czajnikiem na herbatę ;) - ale był w Kirgistanie, wiec nie wiem czy myślimy o tym samym. Możesz podesłać jakiś link do zdjęcia? Przystanki to faktycznie jest osobna (i obłędna!) historia. Można by z dobre pół roku spędzić w sowietstanach tropiąc tylko i wyłącznie co bardziej kosmiczne konstrukcje. Pewnie zresztą widziałeś cykl zdjęć "przystankowych" Chistophera Herwiga?
2getthere 23 listopada 2017 13:22 Odpowiedz
Matulu, najpiękniejsze zdjęcia jakie widziałam! Gratuluję! Kirgistan odwiedziliśmy tego lata, więc z tym większą przyjemnością czytam relację. PS byliśmy w tym samym hostelu w Kochkor :) Pani Gospodynii cud miód :)
edytinha 23 listopada 2017 13:46 Odpowiedz
No cóż, powtórzę za innymi: cudne zdjęcia i bardzo ciekawa relacja!!! Gratuluje!
nenyan 23 listopada 2017 18:05 Odpowiedz
edytinha napisał:No cóż, powtórzę za innymi: cudne zdjęcia i bardzo ciekawa relacja!!! Gratuluje!dziękuję! dzisiaj wjedzie najpiękniejsza część (mam nadzieję ;)), a przynajmniej część najpiękniejszej części ;)
gecko 26 listopada 2017 10:55 Odpowiedz
@nenyanjakim sprzętem robisz zdjęcia? (zwłaszcza interesuje mnie obiektyw)
sko1czek 26 listopada 2017 11:48 Odpowiedz
No i mamy relację miesiąca.
nenyan 26 listopada 2017 12:04 Odpowiedz
@gecko Mam lustrzankę "pełną klatę" - starego Nikona D700 i 3 szkła:-Sigmę 24-135mm f/2.8-4 - obiektyw którym zrobiłam większość wrzuconych tu zdjęć, ale którego nie polecam; jest to bardzo stare i tanie szkło o kiepskiej jakości - szczególnie w rogach obrazu na niskich przysłonach i na pełnej ogniskowej; ale zakres ogniskowych jest świetny i spoko jasność, dlatego miałam go najczęściej podpiętego - w planach była przesiadka na nowego Tamrona 24-70mm f/2.8- Sigmę 35mm f/1.4 - wszystkie kadry z mocno rozmytym tłem są z tego obiektywu; mam świetny model, który błyskawicznie i celnie ostrzy, także jestem bardzo z tego szkła zadowolona- Sigmę 10-20 mm f/4.5-5.6 - jest to szkoło na DX, którego używam do FX, co sprawia, że na ogniskowej 10mm mam 100% czarną winietę w rogach, którą muszę usuwać w postprocesie - dlatego polecam, ale nie do pełnej klatki.To cały mój zestaw, plus filtr ND1000 i filtr polaryzacyjny. Gabarytowo jest to wszystko strasznie wielkie, ciężkie i uciążliwe. Podczas ostatniego wyjazdu na Kaukaz ten sprzęt zajmował pół mojego 28-litrowego plecaka i obiecałam sobie, że nigdy więcej. Dlatego w tym roku planuję przesiadkę na bezlusterkowca, najprawdopodobniej Sony :)
marcino123 26 listopada 2017 12:46 Odpowiedz
@Japonka76 "zdjęcia roku 2017" chyba już nie trzeba nawet zakładać... ;)
marganomad 26 listopada 2017 12:49 Odpowiedz
Kilka razy odwiedziłam te rejony zawsze w drodze do/z Chin. Moje zdjecia sie na blogach na: www.transazja.pl
nenyan 26 listopada 2017 16:08 Odpowiedz
marcino123 napisał:@Japonka76 "zdjęcia roku 2017" chyba już nie trzeba nawet zakładać... ;)@nenyan zgłosiłem relację, do konkursu, więc już nie masz wyjścia: musisz grzecznie dokończyć pisanie :PHahah :P :shock: To się dopiero nazywa motywacja! "zdjęcia roku 2017"? :o No to Was trochę rozczaruję - najbliższe 3 dni wyjazdu to dużo tekstu, mało zdjęć (i to jeszcze tylko z telefonu) :D Nie dość, że byliśmy cały czas w drodze, to sensacje żołądkowe skutecznie zniechęcały mnie do sięgania po aparat :? :oops: Ale mam nadzieję, że wspólnie dojedziemy wreszcie nad to Morze Aralskie, a raczej to co z niego zostało.
marcinsss 4 grudnia 2017 07:43 Odpowiedz
No świetne to jest! Nie mogę się doczekać kolejnych części, a jednocześnie już teraz zaczynam się bać, że niedługo skończysz... :)A czemu mi się tak podoba? Świetne zdjęcia, niewątpliwie... ale również świetne pióro. Fantastycznie przeplatasz opisy osobistych przeżyć z wiadomościami przewodnikowymi o kulturze, historii i przyrodzie.A co do "Stanów", to już wcześniej byłem przekonany, że trzeba tam pojechać. Po przeczytaniu Twoich opisów i zobaczeniu zdjęć chcę tam być jak najszybciej, teraz, zaraz, już! I rezerwuję sobie najbliższy wolny termin (wakacje 2019 :) ).A Ty pisz, pisz, pisz.... A później gdzieś pojedź, zrób dużo zdjęć, wróć i znowu pisz...
nenyan 5 grudnia 2017 08:13 Odpowiedz
marcinsss napisał:No świetne to jest! Nie mogę się doczekać kolejnych części, a jednocześnie już teraz zaczynam się bać, że niedługo skończysz... :)A czemu mi się tak podoba? Świetne zdjęcia, niewątpliwie... ale również świetne pióro. Fantastycznie przeplatasz opisy osobistych przeżyć z wiadomościami przewodnikowymi o kulturze, historii i przyrodzie.A co do "Stanów", to już wcześniej byłem przekonany, że trzeba tam pojechać. Po przeczytaniu Twoich opisów i zobaczeniu zdjęć chcę tam być jak najszybciej, teraz, zaraz, już! I rezerwuję sobie najbliższy wolny termin (wakacje 2019 :) ).A Ty pisz, pisz, pisz.... A później gdzieś pojedź, zrób dużo zdjęć, wróć i znowu pisz...Dziękuję!!!! Bardzo baaardzo cieszy, że ktoś dobrowolnie czyta te moje historyjki :D A tym bardziej, jeżeli zachęcą do kupienia lotu do Biszkeku! Chociaż staram się co rok być w innym państwie (bo przecież "jeszcze tyle do zobaczenia"), to nad szybkim powrotem do Azji Środkowej sama się poważnie zastanawiam - można tam doświadczyć tyle serdeczności, tyle bezinteresownej gościnności - a przecież masowa turystyka z czasem to zmieni. Trzeba więc zdążyć przed nią! ;) Ale na 2018 rok też mam inny plan - póki co marzą mi się Chiny... Może będzie też z tego relacja, choć na razie skupiam się na dokończeniu tej ;) I uspokajam - jesteśmy chyba dopiero w połowie ;)
marcinsss 5 grudnia 2017 09:13 Odpowiedz
Za dużo miejsc, za mało czasu i kasy. :)Chiny uważam, że już przegapiłem, bo kilka lat temu było znaaacznie taniej. A są na liście od dawna.W 2018 w wakacje USA, bo się nam zaraz ważność dziesięcioletniej wizy skończy. Eh, jak sobie przypomnę, że kiedy ją załatwiałem to USD był po ok. 2,00 PLN. Trzeba było wtedy jechać...Ale na 2019 Azja Centralna... no chyba, że Iran :DAle co ja Ci się tu wcinam w relację...
2getthere 5 grudnia 2017 10:06 Odpowiedz
nenyan napisał:Ale przypadek!! :D A dokąd śmigaliście? Nad Song-Kol? Długo byliście w KG? I najważniejsze - będzie ralacja? :)) Chętnie bym poczytała, chyba z tych wszystkich miejsc, w których byłam, KG jest tym, którego mam największy niedosyt <3Śmigaliśmy nad Kel Ukok, na Song-Kol nie starczyło nam już czasu:( Również mam niedosyt na tyle duży, że kombinuję jakby tam wrócić na wiosnę/lato 2018. ;) Postaram się coś niebawem wrzucić z Kirgistanu i Kazachstanu :) Na pewno będzie filmik :)
correos 5 grudnia 2017 10:31 Odpowiedz
Relacja palce lizac :)OT glowa do gory wyskakiwalbys wtedy z 4$ za galon, a dzisiaj pewnie z 2,70 $chociaz co stan to inna cenamarcinsss napisał:W 2018 w wakacje USA, bo się nam zaraz ważność dziesięcioletniej wizy skończy. Eh, jak sobie przypomnę, że kiedy ją załatwiałem to USD był po ok. 2,00 PLN. Trzeba było wtedy jechać...Ale na 2019 Azja Centralna... no chyba, że Iran :D
nenyan 5 grudnia 2017 11:13 Odpowiedz
marcinsss napisał:Za dużo miejsc, za mało czasu i kasy. :)Chiny uważam, że już przegapiłem, bo kilka lat temu było znaaacznie taniej. A są na liście od dawna.W 2018 w wakacje USA, bo się nam zaraz ważność dziesięcioletniej wizy skończy. Eh, jak sobie przypomnę, że kiedy ją załatwiałem to USD był po ok. 2,00 PLN. Trzeba było wtedy jechać...Ale na 2019 Azja Centralna... no chyba, że Iran :DAle co ja Ci się tu wcinam w relację...No patrz, nie ma przypadków! :D Też mi się 10-letnia wiza USA kończy w 2019 /kiedy to minęło :(((/, mój pierwotny plan na przyszły rok zakładał roadtrip Chicago-Alaska, a kolejną relacją z moich dotychczasowych wyjazdów ma być: Route 66 - z Chicago do LA i z powrotem przez najpiękniejsze miasta i parki narodowe US ;) Także pisz kiedy jedziesz i dokąd dokładnie - chętnie się podzielę moimi ukochanymi miejscówkami :))) Głównie przyrodniczymi, bo uwielbiam geografię Ameryki Północnej. Wszystko niby jak u nas, ale tak z 10 razy większe i bardziej ;)
pabien 11 grudnia 2017 17:56 Odpowiedz
Tak sobie czytam i oglądam i zaczynam myśleć, że może na sierpień zamiast do Rosji powinienem jednak pojechać do -stanów.
nenyan 11 grudnia 2017 18:35 Odpowiedz
W Rosji nie byłam (choć Syberia zimą chodzi mi po głowie bardzo...), więc trudno porównywać, ale -stany faktycznie są niesamowicie różnorodne, bardzo pozytywnie do nas nastawione i relatywnie niewielkie (dobra, przy Rosji chyba wszystko jest "relatywnie niewielkie" ;) ) - także przyjemnie się podróżuje :)
aga8-2007 28 grudnia 2017 19:22 Odpowiedz
Cudne foty i zacna relacja :) Mega!
bartoszm 29 grudnia 2017 10:14 Odpowiedz
"Nie mogłam sobie odmówić i jestem teraz szczęśliwą posiadaczką fotki (która jednakże nie nadaje się do publikacji ;)) na tym jakże zjawiskowym tygrysie :mrgreen: "Ja na Waszym miejscu namówiłbym A. do tego żeby jednak zdjęciem się podzieliła. Po pierwsze aby oddać hołd lokalnemu fotografowi. Po drugie... nie pożałujecie :twisted:
ulkacz 29 grudnia 2017 10:32 Odpowiedz
bartoszm napisał:Ja na Waszym miejscu namówiłbym A. do tego żeby jednak zdjęciem się podzieliła. Po pierwsze aby oddać hołd lokalnemu fotografowi. Po drugie... nie pożałujecie :twisted:No to Ania czekamy na fotę... Nie wolno robić takich rzeczy "mam ale nie pokażę" ;)Poza tym relacja fantastyczna, przeglądnęłam poboeżnie, ale czeka mnie piękna lektura :)
aga8-2007 29 grudnia 2017 11:10 Odpowiedz
Dołączam do apelu o fotę :)!
maginiak 29 grudnia 2017 11:22 Odpowiedz
@nenyan Twoje zdjęcia są tak niesamowite że szczęka opada. Bez wątpienia najpiękniejszy zestaw zdjęć jaki kiedykolwiek widziałam. I do tego cudowna wyprawa, gratulacje :)
nenyan 30 grudnia 2017 10:14 Odpowiedz
maginiak napisał:@nenyan Twoje zdjęcia są tak niesamowite że szczęka opada. Bez wątpienia najpiękniejszy zestaw zdjęć jaki kiedykolwiek widziałam. I do tego cudowna wyprawa, gratulacje :)Wow, dziękuję! <3 :) Cieszę się bardzo, jeśli moje zdjęcia i historie chociaż trochę oddają klimat tych miejsc! A w rzeczywistości było tam naprawdę jeszcze fajniej i piękniej :)
przeminelo-z-wiatrem 30 grudnia 2017 10:40 Odpowiedz
Genialne ujęcia! I świetna relacja :) Dzięki Twojej fotorelacji jak widzisz @Wildlife tourist może w końcu przekona się do cieplejszych klimatów i będzie nam dane zmienienie kierunku wakacji z północnego na południowy - cieplejszy :D
nenyan 30 grudnia 2017 11:28 Odpowiedz
Dzięki Kochani! No w Azji Centralnej też można porządnie zmarznąć - i nawet szczególnie nie trzeba się o to starać ;)
booboozb 30 grudnia 2017 11:57 Odpowiedz
Niesamowita wyprawa i fantastyczna, rzetelna relacja okraszona wspaniałymi zdjęciami, począwszy od widoków, przez ujęcia lokalsów, aż po foty nieba.Uszanowanie dla autorki za wyjątkowo lekką klawiaturę i czas poświęcony na napisanie relacji. ;)
nenyan 30 grudnia 2017 14:48 Odpowiedz
BooBooZB napisał:Niesamowita wyprawa i fantastyczna, rzetelna relacja okraszona wspaniałymi zdjęciami, począwszy od widoków, przez ujęcia lokalsów, aż po foty nieba.Uszanowanie dla autorki za wyjątkowo lekką klawiaturę i czas poświęcony na napisanie relacji. ;)@BooBooZB dziękuję :-) naprawdę super takie pozytywne słowa słyszeć od Ciebie, jestem wielką fanką Twoich podróży i relacji! :)
booboozb 30 grudnia 2017 14:56 Odpowiedz
Tym bardziej mi miło i jeszcze raz winszuję ;) Niezła perełka wśród relacji na sam koniec roku :P
firley7 30 grudnia 2017 15:17 Odpowiedz
Gratulacje za niezwykłą relację.Mam nadzieję, że będzie kontynuacja i pojawią się następne :)
pithyless 30 grudnia 2017 16:37 Odpowiedz
Niesamowita foto-relacja, czuję się jakbym sam to przeżył. ;)
nenyan 30 grudnia 2017 19:56 Odpowiedz
firley7 napisał:Gratulacje za niezwykłą relację.Mam nadzieję, że będzie kontynuacja i pojawią się następne :)Dzięki :) Następne są w planach, ale niestety pewnie dopiero po wakacjach ;)
kumkwat-kwiat 31 grudnia 2017 01:15 Odpowiedz
Rewelacyjna relacją, piękne zdjęcia i niesamowita inspiracja do planów na kolejne wyjazdy!
marcinsss 1 stycznia 2018 13:15 Odpowiedz
nenyan napisał:... Także na pewno nie jest to moja ostatnia opowiedziana na Forum podróżnicza historia ;)Pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz... i wołaj, jak coś napiszesz!Cudownie było podróżować z Tobą i mam nadzieję na więcej...Może jakąś książkę dałoby się z tego zrobić? Zupełnie się na tym nie znam, ale zorientuj się...Może oprócz przyjemności z pisania miałabyś jeszcze środki na kolejne wyjazdy? Czego Tobie, sobie i pozostałym czytelnikom życzę :)
igore 2 stycznia 2018 21:38 Odpowiedz
Chcę tam jechać, chcę tak pisać i chcę robić takie zdjęcia. :) Dawno nie czytałem równie ciekawej relacji.
nenyan 5 stycznia 2018 10:52 Odpowiedz
@marcinsss dziękuję! :shock: i <buraczany rumieniec> Ale trafiłeś... własna książka to moje niespełnione marzenie z dzieciństwa :lol: Tylko, że jeśli już pisać książki podróżnicze, to ja bym chciała takie jak Colin Thubron albo Paul Theroux, a do takiego poziomu, stylu i kontentu to sporo, oj spooooro, mi brakuje ;) Niemniej jednak miałam niesamowitą frajdę z pisania relacji. Do tego stopnia, że już pierwszego dnia po jej zakończeniu włączył mi się "syndrom odstawienia" i już-teraz-natychmiast chciałam zaczynać następną! @igore dzięki! :) Przez ponad połowę naszej wyprawy podróżowaliśmy w międzynarodowym składzie, dlatego też włączyło mi się myślenie dwujęzyczne. Co ciekawe, nie przepadam za anglicyzmami - w literaturze, natomiast w przypadku internetów jestem zdecydowanie bardziej liberalna ;)
marcinsss 5 stycznia 2018 11:14 Odpowiedz
nenyan napisał: ... jeśli już pisać książki podróżnicze, to ja bym chciała takie jak Colin Thubron Code:Jeden z najbardziej znanych i utytułowanych brytyjskich pisarzy podróżników, autor kilkunastu książek o podróżach na Bliski Wschód, do Azji Środkowej i Wschodniej oraz Rosji. W 2008 roku został zaliczony przez magazyn "The Times" do grona pięćdziesięciu największych powojennych pisarzy brytyjskich. Ambitnie... I co, od razu byś tak chciała? Od pierwszej książki?Może zacznij od tego, co już masz. Czytałem książki, które były dużo słabsze niż ta relacja. A jednak ktoś je wydał.Jak pisałem, zupełnie się na tym nie znam, ale wyobrażam sobie, że trzeba się zgłosić do jakiegoś branżowego wydawnictwa z gotowym fragmentem, pokazać kilka zdjęć i może coś z tego wyjdzie.Nie ma chyba lepszego planu na życie, niż utrzymywać się z robienia tego, co kochasz. :DChyba zaczynam brzmieć jak jakiś "koucz"...nenyan napisał: ... już-teraz-natychmiast chciałam zaczynać następną! I co Cię powstrzymało? Z tego, co wiem, materiały masz... :D
nenyan 6 stycznia 2018 13:23 Odpowiedz
@marcinsss tylko brak czasu mnie powstrzymuje ;) niestety wieczory po pracy będę musiała teraz poświęcić mniej przyjemnym sprawom niż zdjęcia, pisanie i postowanie <rozpacz> ale - żeby nie było - ja tu jeszcze wrócę! ;)a taki "kołczing" czasem dobrze człowiekowi robi - przynajmniej mnie tam zawsze trzeba było łopatologicznie tłuc pewne rzeczy do głowy ;)
niebieskooka 10 stycznia 2018 06:15 Odpowiedz
-- 10 Sty 2018 00:15 -- Rewelacyjne zdjecia! Czytam twoje wspomnienia z wyprawy do Azji z prawdziwa przyjemnoscia. -- 10 Sty 2018 00:15 -- Rewelacyjne zdjecia! Czytam twoje wspomnienia z wyprawy do Azji z prawdziwa przyjemnoscia.
niebieskooka 12 stycznia 2018 05:49 Odpowiedz
Jestem oczarowana zdjeciami krajobrazow, przepiekne kolory! Istna bajka!!!
agrafka-geografka 12 stycznia 2018 11:40 Odpowiedz
@nenyan Jestem oczarowana! Tym bardziej, że byłam w tych okolicach i wracam tam w tym roku, tak bardzo się zakochałam! Przeczytałam relację i chciałam zapytać o wyprawę konną z Koczkoru - jak załatwialiście? Jakiś konkretny człowiek/ biuro, cokolwiek? Nie wiem czy było to już na forum, mogło mi gdzieś umknąć ...
adamek 12 stycznia 2018 12:04 Odpowiedz
ale sztos zdjęcia. Mistrzostwo świata <3
nenyan 13 stycznia 2018 13:42 Odpowiedz
@niebieskooka @adamek cieszę się, dziękuję bardzo! :) @Agrafka Geografka trekking robiliśmy z Kyrgyz Nature - www.easttours.kg :) naprawdę polecamy! i zazdroszczę wyprawy w te rejony w tym roku :)
socka 23 stycznia 2018 10:56 Odpowiedz
dwa dni byłam z Wami w podróży...i chcę jeszcze ;) zdjęcia full wypas, rewelacja i nie wiem, co jeszcze!!!no i sama relacja bardzo szczegółowa, ciekawa na maksa :)
nenyan 24 stycznia 2018 19:46 Odpowiedz
rety @socka dzięki!! ale się pozytywnie robi, jak się takie komentarze czyta :) :) 2 dni czytania, 27 dni w podróży, a pisania - aż 40 ;) teraz mi go brakuje i właśnie się przymierzam do kolejnej fotograficznej historii - tym razem jednak bardziej wakacyjnej, niż wyprawowej. także - mam nadzieję - do przeczytania!
k4te 1 lutego 2018 13:10 Odpowiedz
Hej, dzięki za tą relację! Nie tylko świetnie się czyta, ale też jest bardzo przydatna od strony praktycznej - w sierpniu/wrześniu też się wybieram w te rejony i na pewno nie raz skorzystam z Twoich informacji :)Mam trochę głupie pytanie: nie baliście się, że coś Wam się stanie podczas jazdy konnej bez kasku? Też bym chciała namówić swoją ekipę na taki rajdzik, ale trochę się obawiam, bo mam głęboko wpojoną zasadę, że bez kasku/toczka na konia się nie siada, a w dodatku poza mną chyba nikt z uczestników nie ma żadnego doświadczenia w jeździe konnej... Tym bardziej że w razie wypadku nie ma co liczyć na jakąś szybką pomoc medyczną.
nenyan 1 lutego 2018 20:00 Odpowiedz
@k4te może nie tyle się baliśmy, co byliśmy świadomi zagrożeń i związanego z takim rajdem konnym ryzyka. Infrastruktura turystyczna w Kirgistanie jest słabo rozwinięta i niestety nie sądzę, by udało się znaleźć operatora, który umożliwi na czas rajdu wypożyczenie kasku/toczka :( Tym bardziej, że nie spotkaliśmy w KG żadnej poruszającej się konno osoby, która by w kasku/toczku jeździła. Ale może coś się w przeciągu 1,5 roku zmieniło :) W każdym razie np. kajaka w całym państwie nie udało nam się wypożyczyć!Monopolistą w zakresie organizacji konnych rajdów, pieszych trekkingów i wszelkich innych aktywności outdorowych jest w Kirgistanie CBT /coś jak nasze PTTK/, które ma swoje siedziby w niemal wszystkich większych miastach i miasteczkach. Także jeżeli ktoś może mieć dostępne kaski/toczki do wypożyczenia, to chyba tylko oni. Z tym, że my postanowiliśmy zaryzykować i nie zdecydowaliśmy się na CBT, bo naczytaliśmy się w internecie dość nieciekawych opinii o CBT Koczkor, czyli filii organizującej horse treki nad jezioro Song-kol - i to pomimo tego, że trasy rajdów konnych (od 3-dniowych do 9-dniowych) mięli naprawdę bardzo ciekawe! Część naszej ekipy, która nie pojechała z nami do Uzbekistanu, a postanowiła poeksplorować petroglify w kirgiskich górach, korzystała z przewodnika z ramienia CBT Dżalal-Abad i... chłopak był kompletnie nieprzygotowany na panujące warunki - do tego stopnia, że znajomi podzielili się z nim ciepłymi ubraniami i kurtką przeciwdeszczową, bo by chyba zamarzł, do tego kilkakrotnie zgubił szlak - koniec końców to oni nawigowali... podobno niemal w ogóle nie bywał w górach, a na tym szlaku nie był nigdy. Także z CBT może być naprawdę różnie. W 2016 roku Kyrgyz Tours było jedyną alternatywą do CBT jaką udało mi się znaleźć w zakresie organizacji rajdów konnych - ich strona internetowa była wówczas prowadzona wyłącznie po rosyjsku i wyglądała jak z wczesnych lat 90, także też nie wzbudzała szczególnego zaufania, ale byliśmy całkiem zadowoleni. Rajd odbywa się w odległości 3-4 godzin jazdy jeepem od Koczkoru - najbliższego punktu pomocy medycznej.
k4te 2 lutego 2018 21:38 Odpowiedz
nenyan napisał:@k4te może nie tyle się baliśmy, co byliśmy świadomi zagrożeń i związanego z takim rajdem konnym ryzyka. Infrastruktura turystyczna w Kirgistanie jest słabo rozwinięta i niestety nie sądzę, by udało się znaleźć operatora, który umożliwi na czas rajdu wypożyczenie kasku/toczka :( Tym bardziej, że nie spotkaliśmy w KG żadnej poruszającej się konno osoby, która by w kasku/toczku jeździła. Ale może coś się w przeciągu 1,5 roku zmieniło :) W każdym razie np. kajaka w całym państwie nie udało nam się wypożyczyć!Monopolistą w zakresie organizacji konnych rajdów, pieszych trekkingów i wszelkich innych aktywności outdorowych jest w Kirgistanie CBT /coś jak nasze PTTK/, które ma swoje siedziby w niemal wszystkich większych miastach i miasteczkach. Także jeżeli ktoś może mieć dostępne kaski/toczki do wypożyczenia, to chyba tylko oni. Z tym, że my postanowiliśmy zaryzykować i nie zdecydowaliśmy się na CBT, bo naczytaliśmy się w internecie dość nieciekawych opinii o CBT Koczkor, czyli filii organizującej horse treki nad jezioro Song-kol - i to pomimo tego, że trasy rajdów konnych (od 3-dniowych do 9-dniowych) mięli naprawdę bardzo ciekawe! Część naszej ekipy, która nie pojechała z nami do Uzbekistanu, a postanowiła poeksplorować petroglify w kirgiskich górach, korzystała z przewodnika z ramienia CBT Dżalal-Abad i... chłopak był kompletnie nieprzygotowany na panujące warunki - do tego stopnia, że znajomi podzielili się z nim ciepłymi ubraniami i kurtką przeciwdeszczową, bo by chyba zamarzł, do tego kilkakrotnie zgubił szlak - koniec końców to oni nawigowali... podobno niemal w ogóle nie bywał w górach, a na tym szlaku nie był nigdy. Także z CBT może być naprawdę różnie. W 2016 roku Kyrgyz Tours było jedyną alternatywą do CBT jaką udało mi się znaleźć w zakresie organizacji rajdów konnych - ich strona internetowa była wówczas prowadzona wyłącznie po rosyjsku i wyglądała jak z wczesnych lat 90, także też nie wzbudzała szczególnego zaufania, ale byliśmy całkiem zadowoleni. Rajd odbywa się w odległości 3-4 godzin jazdy jeepem od Koczkoru - najbliższego punktu pomocy medycznej.Dzięki za wyczerpującą odpowiedź :) Właśnie wyczytałam z Twojej relacji niezbyt pochlebne zdanie o CBT, tymczasem przewodnik Lonely Planet na co drugiej stronie opiewa wspaniałość Community Based Tourism we wszystkich krajach Azji Centralnej :lol: Zaczęłam się poważnie zastanawiać, czy akurat ten konkretny przewodnik LP będzie dobry, bo odniosłam wrażenie że jakoś strasznie tam namawiają na jakieś zorganizowane wycieczki, zupełnie jak nie LP ;)
nenyan 3 lutego 2018 16:56 Odpowiedz
@k4te Wiem właśnie! :D My korzystaliśmy w Azji Centralnej z trzech przewodników Bradt - wprawdzie do kirgiskiej edycji zaglądaliśmy najrzadziej, bo też nie była nam aż tak bardzo potrzebna, ale w Tadżykistanie i Uzbekistanie byliśmy z nich naprawdę zadowoleni :)A co do CBT... cóż, chyba brak konkurencji sprawia, że różnie jest z tą jakością usług ;) Ale też nie chciałabym generalizować i całkowicie dyskredytować CBT, bo byłoby to na pewno nieuczciwe w stosunku do wielu rzetelnych i zaangażowanych pracowników i przewodników. W 2016 roku w internetach natknęłam się na negatywne opinie w sumie tylko o CBT w Koczkorze. Wydaje mi się też, że jest o wiele większa szansa na trafienie na sensownego przewodnika, gdy zna się w stopniu komunikatywnym rosyjski. Przypuszczam, że kiepskie doświadczenia moich znajomych eksplorujących petroglify wynikały też z tego, że potrzebowali anglojęzycznego przewodnika - i pewnie ten, którego dostali, był jedynym jakiego CBT Jalal Abad dało radę im na szybko zorganizować ;)
p-wl 25 lutego 2018 22:30 Odpowiedz
Super relacja, swietnie napisana i z pieknymi zdjeciami.@nenyan, bardzo ladnie kadrujesz. Uczono mnie tak 30 lat temu. Fajnie, ze sie jeszcze zwraca uwage na kadrowanie, mimo ze dodaje to kilka(nascie) sekund do kazdego ujecia.Ach, te ciagle wymowki "chodz juz, kazde zdjecie robisz 5 minut!" 8-)
nenyan 13 marca 2018 07:03 Odpowiedz
@p.wl dzięki! podróżuję głównie z delikwentami o takich samych fotograficznych zainteresowaniach, więc nawet jeśli ktoś woli zachody słońca, kto inny architekturę, a kto inny street photo - to jesteśmy dla siebie wyrozumiali ;) a mąż... cóż, mąż wiedział na co się pisze zostając mężem, więc niech by spróbował teraz narzekać ;p
mary-glu 15 maja 2018 16:18 Odpowiedz
Świetna relacja!!! Zdjęcia i opis pobudzają wyobraźnie. Zachęciła mnie ona do przeorganizowania wyjazdu do Azji i rozszerzenia o Kirgistan. Mam w głowie mnósto pytan i zastanawiam się czy w jakiś sposób mogłabym je Tobie zadać niekoniecznie pisząc tu na forum :)
nenyan 16 maja 2018 13:40 Odpowiedz
@Mary Glu na wszystkie pytania chętnie odpowiem :) możesz śmiało pytać tu w wątku - a nuż się jeszcze komuś odpowiedź przyda, albo bezpośrednio w wiadomości prywatnej.
alala 21 maja 2018 11:06 Odpowiedz
świetna relacja i piękne, magiczne zdjęcia! Ruszam do Azji Środkowej we wrześniu, po przeczytaniu Twojej relacji tym bardziej nie mogę się doczekać! :)
nenyan 21 maja 2018 20:59 Odpowiedz
@alala dzięki i niezapomnianej wyprawy! :) ja właśnie odpisałam Tobie i @Mary Glu na maile z wyjazdowymi zapytaniami... i - ni stąd, ni zowąd - zaczęłam kombinować, że "a może by tak wrócić do Kirgistanu w przyszłym roku? no na tydzień chociaż. albo chociaż na dwa..." ;)
klapio 18 lipca 2018 22:31 Odpowiedz
Świetna relacja :) Środkowa Azja jest dla mnie fenomenalna. No i rewelacyjne zdjęcia, D700 daje rade :)
k4te 19 lipca 2018 10:27 Odpowiedz
Hej, mam takie pytanko praktyczne: ile dokładnie zajęło Wam to kółko w Tadżykistanie? Nie mogę się doliczyć, na razie wygląda mi to tak:Kara-kul do Bulunkul -> 2 dniBulunkul-Langar -> 1 dzieńLangar – okolica Ishkashim (Garm Chashna) -> 1 dzieńDo miejsca gdzieś między Murgabem a granicą –> kolejne 2 dniDobrze to rozpisałam, czy gdzieś się pogubiłam?I pytanie numer 2: czy da się robić tą trasę szybciej? Oczywiście w granicach rozsądku, wiadomo, że nie chodzi o to, żeby jechać ciurkiem i nigdzie się nie zatrzymywać, ale może coś można bez żalu pominąć, albo efektywniej wykorzystać czas od wschodu do zachodu?Usiłujemy ustalić trasę naszej sierpniowej wycieczki i na razie wychodzi mi, że ni hu-hu :D Za dużo rzeczy, za mało czasu.
nenyan 28 lipca 2018 10:58 Odpowiedz
@k4te wszystko się zgadza, granicę z KG przekraczaliśmy 7-ego dnia. Moim zdaniem nie ma szans, żeby to zrobić szybciej :( Tak jak pisałam w relacji - czasy z Google mają się nijak do rzeczywistości. Być może jeżeli będziecie cisnąć non-stop, bez żadnych postojów, każdego dnia jadąc tak daleko jak tylko się da, wyrzucając z planu Bulunkul i przy założeniu, że nic nie opóźni Waszego przejazdu - ugracie jeden dzień. Ale rzecz jasna szczerze to odradzam. My sami byliśmy wykończeni naszym tempem, wielooooma godzinami dziennie w aucie i czuliśmy, że zrobiliśmy tą trasę co najmniej 3-4 dni za szybko. Chyba niczego z tej podróży nie żałuję tak bardzo, jak tego że tak przemknęliśmy przez ten Badachszan :( A co jeszcze macie w planach? Może co innego warto byłoby wyrzucić na korzyść Pamiru?
k4te 31 lipca 2018 16:28 Odpowiedz
@nenyan właśnie niestety mamy ogólnie mało czasu na tej wycieczce, bo jesteśmy starymi, nudnymi dziadami i musimy wracać do pracy :lol: więc łącznie tylko 2,5 tygodnia. W Kirgistanie chcieliśmy jechać nad Song Kul i zrobić trek do jeziora Ala Kol z Karakol z takich większych atrakcji.Ogólnie póki co, z racji ograniczenia czasowego zdecydowaliśmy zacząć od Tadżykistanu, tzn. prosto z Biszkeku jechać przez Jalalabad i Osz z przystankiem na aklimatyzację w okolicy Piku Lenina, zrobić mniej więcej takie kółko jak Wy, a potem wracając z Tadżykistanu pojechać nad Song Kul (myśleliśmy właśnie o jakimś horse treku, ale widzę, że chyba marna na to szansa), a stamtąd wzdłuż południowego brzegu Issyk-Kul do Karakol na ten trek do Ala Kol i back to Biszkek, no ale szczerze wątpię, że to się wszystko zmieści, więc pewnie w Kirgistanie trzeba będzie z czegoś zrezygnować... No i tak kombinuję jakie mamy opcje optymalizacji czasowej :)
nenyan 2 sierpnia 2018 05:08 Odpowiedz
hahah :D @k4te faktycznie, planujecie niesamowicie intensywną podróż! w takim razie pewnie zrobiłabym tak: jeżeli uda Wam się zorganizować horsetrek nad Song-kol - wybrałabym Song-kol i olała Ala Kol, natomiast jeśli nie uda się zorganizować rajdu konnego nad SK - wybrałabym trekking do Ala Kol :)
tit 4 sierpnia 2018 05:08 Odpowiedz
Chyba najlepsza relacja EVER, gratuluje lekkosci piora.ps. gdybyscie kiedykolwiek szukali towrzyszy podrozy do dzielenia kosztow - PISZ DO MNIE :) :) :)
kaya 5 października 2018 12:52 Odpowiedz
Relacja została przeczytana przeze mnie po raz drugi. Zachwycają zarówno przepiękne zdjęcia, jak i ta lekkość pióra.Dzięki Tobie mam w planach zrobić podobną trasę w przyszłym roku (... najpóźniej za dwa lata :D)Z niecierpliwością czekam na Twoją kolejną relacje.
qbaqba 20 listopada 2018 13:22 Odpowiedz
k4te napisał:@nenyan właśnie niestety mamy ogólnie mało czasu na tej wycieczce, bo jesteśmy starymi, nudnymi dziadami i musimy wracać do pracy :lol: więc łącznie tylko 2,5 tygodnia. W Kirgistanie chcieliśmy jechać nad Song Kul i zrobić trek do jeziora Ala Kol z Karakol z takich większych atrakcji.Ogólnie póki co, z racji ograniczenia czasowego zdecydowaliśmy zacząć od Tadżykistanu, tzn. prosto z Biszkeku jechać przez Jalalabad i Osz z przystankiem na aklimatyzację w okolicy Piku Lenina, zrobić mniej więcej takie kółko jak Wy, a potem wracając z Tadżykistanu pojechać nad Song Kul (myśleliśmy właśnie o jakimś horse treku, ale widzę, że chyba marna na to szansa), a stamtąd wzdłuż południowego brzegu Issyk-Kul do Karakol na ten trek do Ala Kol i back to Biszkek, no ale szczerze wątpię, że to się wszystko zmieści, więc pewnie w Kirgistanie trzeba będzie z czegoś zrezygnować... No i tak kombinuję jakie mamy opcje optymalizacji czasowej :)Sorry że odgrzebuję temat, ale jestem ciekaw k4te czy udało się spiąć Wasz plan? Też chciałem zrobić ze znajomymi taką trasę i będziemy mieli na to ~17 dni.
nenyan 2 grudnia 2018 20:16 Odpowiedz
@k4te no właśnie! udało się zrealizować plan? jak Wam się podobało?
jakubandrzejczyk 8 stycznia 2019 11:16 Odpowiedz
Specjalnie zarejestrowałem się, żeby dodać komentarz. Bardzo urzekła mnie cała relacja, zdjęcia są niesamowite, a w szczególności portrety, nie tylko Twojego autorstwa. :) Cała ekipa zdaje się być zgranym zespołem, chociaż pewnie o połowie problemów, które was spotkały nie opowiedziałaś. Tak czy inaczej, mam nadzieję, że jeszcze spotkam się z relacjami z waszych wyjazdów. Uzbekistan, po ogłoszeniu zniesienia wiz od 1 lutego, znalazł się na liście miejsc, które planuję odwiedzić.
jakubandrzejczyk 9 stycznia 2019 05:26 Odpowiedz
Specjalnie zarejestrowałem się, żeby dodać komentarz. Bardzo urzekła mnie cała relacja, zdjęcia są niesamowite, a w szczególności portrety, nie tylko Twojego autorstwa. :) Cała ekipa zdaje się być zgranym zespołem, chociaż pewnie o połowie problemów, które was spotkały nie opowiedziałaś. Tak czy inaczej, mam nadzieję, że jeszcze spotkam się z relacjami z waszych wyjazdów. Uzbekistan, po ogłoszeniu zniesienia wiz od 1 lutego, znalazł się na liście miejsc, które planuję odwiedzić.
nenyan 10 stycznia 2019 17:12 Odpowiedz
jakubandrzejczyk napisał:Specjalnie zarejestrowałem się, żeby dodać komentarz. Bardzo urzekła mnie cała relacja, zdjęcia są niesamowite, a w szczególności portrety, nie tylko Twojego autorstwa. :) Cała ekipa zdaje się być zgranym zespołem, chociaż pewnie o połowie problemów, które was spotkały nie opowiedziałaś. Tak czy inaczej, mam nadzieję, że jeszcze spotkam się z relacjami z waszych wyjazdów. Uzbekistan, po ogłoszeniu zniesienia wiz od 1 lutego, znalazł się na liście miejsc, które planuję odwiedzić.dziękuję! :) bardzo to fajne, że po roku od napisania ktoś tu jeszcze wpada, a do tego specjalnie rejestruje się, żeby zostawić po sobie ślad! :) natomiast co do kolejnej relacji, to pewnie powinna się już pisać, bo wróciłam z 2-miesięcznej podróży po Chinach w październiku, ale... chociaż z wyjazdu przywiozłam 1TB zdjęć i dwa grube dzienniki zapisywane drobnym maczkiem, na bieżąco notatkami, to jakoś nie mogę się zebrać. chyba jeszcze za świeże są te wspomnienia, a i wrażenia z Chin mam raczej mieszane ;)a Uzbekistan polecam. wprawdzie Kirgistan i Tadżykistan bardziej przypadły mi do gustu, a uzbeckie "zabytki" niewiele mają wspólnego z autentycznością - jednak jak się podejdzie do tego z dystansem, to jest to naprawdę bardzo ciekawe miejsce :)
marcinsss 10 stycznia 2019 21:03 Odpowiedz
nenyan napisał:... natomiast co do kolejnej relacji, ...Fanklub cierpliwie czeka ;)
rmk 20 lutego 2019 15:30 Odpowiedz
Ciekawa relacja, dobrze skadrowane zdjęcia i przepiękne kolory. Aż chciałoby się wsiąść w samolot i zobaczyć to na własne oczy.Łyżką dziegciu w tej beczce miodu są dla mnie Twoje wstawki w języku angielskim. Nie rozumiem co to ma na celu. Wspominasz o reportażach, o swoich ulubionych autorach. Czy Oni też tak robią? Czy o co chodzi? Chcesz pochwalić się swoją znajomością języka obcego? Z chęcią poznam odpowiedź na te pytania.Pozdrawiam i czekam na inną relację, z równie świetnymi zdjęciami.
nenyan 20 lutego 2019 18:33 Odpowiedz
@marcinsss dzięki! póki co wczytuję się w Twoją amerykańską relację, bo już planuję kolejny wyjazd - w kwietniu! :))@rmk nie nie robią i nie nie chcę się pochwalić (bo i nie ma czym) :) wstawki anglojęzyczne wynikały z tego, że podróżowaliśmy w anglojęzycznym towarzystwie i po prostu zostawały mi w głowie i czasem pasowały bardziej niż polskie odpowiedniki. a co do kolejnej relacji - zdjęcia się dopiero edytują, jeszcze trochę to potrwa ;)