+1
Hemol 5 stycznia 2018 17:10
Witam serdecznie i zapraszam na moja druga relacje na f4f, tym razem z tygodniowego pobytu na Islandii. Kraj ktory u wielu jest w scislel czolowce miejsc "do zobaczenia" przyszlo mi odwiedzic w drugiej polowie wrzesnia 2017. Podrozowalismy w 4 osoby (dwojka przyjaciol, moja zona i ja). Mielismy sztywny termin jezleli chodzi o loty, wiec byl maly problem ze znalezieniem czegos "dobrego". Koniec koncow padlo na Belfast (linie IcelandAir) i dzieki temu moglismy dolozyc zwiedzanie oraz nocleg w Iralndii Polnocnej. Naszym glownym celem bylo objechanie Islandii w tydzien przy okazji wyciskajac ile sie da z tego wspanialego kraju. Plan byl bardzo ambitny gdyz dorzucilismy do tego nocne polowania na zorze polarna, ale bylem pewien ze dzieki moim obliczeniom i kilku przeczytanym relacjom forumowiczow, wszystko "zagra" idealnie.

No to zaczynamy!

Dzien 1 (Irlandia Pln)

Na dzien dobry nasz entuzjazm zostal mocno ostudzony przez padajacy w Irlandii deszcz. W drodze z Belfastu na polnoc z nieba laly sie sciany wody! Pora byla juz mocno popoludniowa, wiec pomyslelismy ze pozostaje nam juz tylko zaszyc sie w jakims pubie i tam spedzic reszte dnia. Dlugo szukac nie musielismy... Po naprawde sytym posilku uznalismy, ze juz czas udac sie do miejsca noclegowego w miasteczku Ballycastle, ale po wyjsciu na zewnatrz zaskoczyla nas zupelnie inna aura pogodowa - szybka narada i ruszamy na Groble Olbrzyma!
Image

Image

Image

Image

Image

Wyjatkowe miejsce! Krotki spacer, piekny zachod slonca i nie za wielu turystow na pewno tez dodaly swojego uroku.

Dzien 2

Piekna pogoda z poprzedniego wieczoru przywitala nas skoro swit i jeszcze przed sniadaniem ruszamy zobaczyc The Dark Hedges, czyli najpiekniejsza droge w Irlandii Pln. Bukowa alejka oswietlona przez wschodzace slonce jest naprawde czyms wyjatkowym. Warto wspomniec, ze pojawia sie ona w filmach "Gra o Tron" oraz "Transformers - Ostatni Rycerz".

Image

Po krotkiej sesji zdjeciowej wracamy na sniadanie, a nastepnie pedzimy do Belfastu, skad odlatujemy do Reykjaviku okolo godziny 13:00.
Lot IcelandAirem okazal sie bardzo przyjemny. Niecale 3h w powietrzu, darmowe napoje, bagaz glowny 23kg + podreczny 10kg, oddzielne stanowisko do odprawy na lotnisku i niezatloczony komfortowy samolot (Bombardier Q400) - to wszystko w cenie okolo 250eur od osoby (chyba nie najgorzej).
Niestety piekna pogoda zostala w Irlandii a Reykjavik wita nas deszczem i wiatrem. Zalatwiamy szybko wynajem auta (Thrifty - Ford Mondeo Kombi) i z nadzieja, ze przestanie padac ruszamy do pierwszego miejsca noclegowego, jakies 2h drogi na polnoc od stolicy wzdluz drogi nr 1.


mapka1.jpg



Kazdy kto planuje wakacje na Islandii na pewno nie obejdzie sie bez ciaglego sprawdzania prognozy pogody, gdyz jak mowi islandzkie powiedzenie: "jak Ci sie pogoda nie podoba to poczekaj 10 minut". Swieta prawda. Z pomoca przychodzi http://en.vedur.is/ - niezastapiona strona, jezeli chodzi trafnosc prognoz! Jezeli rowniez marzycie o tym by zobaczyc zorze polarna bedac na Islandii to ow stronka okazuje sie byc bardzo pomocna: http://en.vedur.is/weather/forecasts/aurora/

Tego wieczoru padac niestety nie przestalo i tak oto pierwsze podejscie do ogladania zorzy zakonczylo sie fiaskiem.

Dzien 3 (pierwszy pelny dzien na Islandii)


mapka2.jpg



Budzik dzwoni juz o 5:30. Za oknem ciemno. Przed nami dlugi dzien naszpikowany atrakcjami, wiec powoli zwalamy sie z lozek.
Celem dnia bylo objechanie Polwyspu Snaefellsnes, a nastepnie dalsza podroz na polnoc, gdzie czekal na nas kolejny nocleg.
Nie pada. Z minuty na minute widocznosc coraz lepsza i naszym ocza ukazuja sie pierwsze niesamowite krajobrazy.

Image

Image

Wsrod nich pojawia sie majestatyczny Kirkjufell. Mimo wczesnej pory malutki parking przy wodospadzie nieopodal gory jest wypchany po brzegi, a trasa dookola pelna turystow z Chin. Przypadek? Niekoniecznie, ale o tym za chwile.

Image

Jadac dalej okrazamy Snaefellsjokul na ktorego szczycie zza chmur widzimy potezny lodowiec.

Image

Poludniowa czesc polwyspu to kilka postojow m.in. Djupalonssandur, Londrangar czy Budakirkja.

Image

Image

Image

Na Londragarze ze zdumieniem patrzylismy jak kolejna grupa chinczykow radosnie podskakuje na krawedzi klifu, robiac sobie sesje zdjeciowa. No coz? Podobno od roku 2016 w Chinach jest prawdziwy "boom" na Isladie, co potwierdza ilosc turystow z tego kraju.

Polowa dnia za nami i znowu wjezdzamy na krajowa "jedynke" - kierunek Glanni (wodospad i krater). Na poczatek wodospad (spacerek okolo 40 min w obie strony), a nastepnie niesamowity krater wulkaniczny Glanni (podejscie po schodach jakies 15 minut)

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Dalej na polnoc w kierunku miejscowosci Blondus czekal na nas jeszcze jeden przystanek a mianowicie Hvitserkur. Przedziwna formacja skalna majaca nawet swoja legende. Wedlug miejscowych to zlowrogi troll, ktory noca pladrowal okoliczne wioski, zaskoczony promieniami wschodzacego slonca, ktore zamienily go w kamien.
Spacerujac przy Hviserkurze mielismy widok na prawie cala zatoke Hunafjordur i ku naszemu zdziwieniu udalo nam sie wypatrzyc w oddali pletwala karlowatego!

Image

Image

Powoli zaczelo sie sciemniac, nocleg niedaleko, prognoza widzialnosci zorzy polarnej bardzo dobra, wszyscy podekscytowani, a tu niespodzianka - zaczyna padac! No i tak przez cala noc...

Dzien 4


mapka3.jpg



Kierunek Akureyri. Wybieramy droge nr 76. Niesamowite krajobrazy, pusta droga i powoli, powoli zaczyna sie wypogadzac. Okolo godziny 10:00 zajezdzamy na parking przy jednym z najwspanialszych wodospadow Islandii. Godafoss, bo o nim tu mowa mozna ogladac z dwuch stron, ale prowadza do nich dwie oddzielne drogi. Jezeli jedziemy od Akureyri to moim zdaniem lepiej wybrac pierwszy parking.

Image

Image

Image

Image

Dalej wzdluz drogi nr 1 malownicza trasa przy jeziorze Myvatn prowadzi nas do jaskini Grjotagja, slynnej z serialu Gra o Tron, a takze do Hverarond i Krafli. Jest to skupisko atrakcji o tematyce "Geotermalnej" z ktorych jak wiadomo slynie cala wyspa nie tylko polnocna czesc.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Tego dnia pokonywalismy calkiem duze odcinki trasy wiec czas plynal bardzo szybko. Dalej na wschod czekal na nas Dettiffos - najpotezniejszy wodospad Europy.
Jako droge dojazdowa wybralismy 864-ke ze wzgledu na lepsza perspektywe. Niestety jest to droga szutrowa, a jej stan w skali 1-10 oceniam na marne 3 (sredinia predkosc to okolo 40km/h).

Image

Image

Nastepnie udalismy sie w strone Egilsstadir, gdzie nieopodal znajdowal sie nasz nocleg. Juz na wstepie nasz gospodarz oznajmil nam jaki to cudowny spektakl mial miejsce na nocnym niebie poprzedniego wieczora, wiec musielismy sie miec na bacznosci. Szczescie nie dopisalo i po zmroku nadciagnely chmury, przykrywajac duza czesc nieba, mimo to zarowno nad nami jak i w oddali ewidentnie pojawily sie "nocne swiatla". To co stara sie oszukac ludzkie oko, nie oszuka 25-cio sekundowej ekspozycji naszej lustrzanki, a oto i efekty:

Image

Image

Dzien 5


mapka4.jpg



Przyszedl czas na dzien "odpoczynku". W planach trekking do wodospadu Hengifoss i spokojny przejazd do miejscowosci Hofn na pld-wsch Islandii.
Czesc pierwsza popsuta kompletnie przez pogode. Wialo tak, ze deszcz padal prosto w twarz, wiec musielismy odpuscic. Pospalismy troche dluzej, a pozniej szybkie zakupy w miejscowym Bonusie. Slynny sklepik ze swinka w logo zaskakuje niskimi jak na Islandie cenami.
Ze wschodnich fiordow, przez ktore przejezdzalismy, pamietam tylko dzwiek wycieraczek na maksymalnej predkosci. Gdy zblizalismy sie juz na poludnie aura pogodowa okazala sie byc laskawsza, a naszym oczom ukazaly sie majestatyczne gorskie krajobrazy z towarzyszaca im tecza.

Image

Image

Image

Image

W samym Hofn po zameldowaniu udalismy sie do lokalnej knajpki aby skosztowac tamtejszego homara. Przyjemnosc warta swojej ceny! Po posilku i krotkim spacerze w tym malym portowym miasteczku nastala pora wieczorowa. Ku naszemu zdziwieniu - piekna pogoda. Godzina 22:00 wsiadamy w samochod i uciekamy od miejskich swiatel. Po okolo 30 minutach jazdy znajdujemy pusty parking. Wszystko sie zgadza: Jest ciemno, pogodnie, ksiezyca brak (3 warunki do ogladania zorzy polarnej spelnione). Tylko, ze... zorzy brak. Oczywiscie aparaty rejestruja pewne przeblyski, ale to wciaz nie to co bysmy chcieli.
Pozostalo nam ogladanie wspanialej drogi mlecznej rozblyskujacej nad Hofn.

Image

Dzien 6


mapka5.jpg



Chyba najbardziej wyczekiwany dzien calej naszej podrozy. Harmonogram wypchany od rana do wieczora. Pytanie czy pogoda nie popsuje planow? Moglismy odetchnac. Nie popsula!
Na poczatek wschod slonca na Diamond Beach - lodowej plazy znajdujacej sie przy lagunie Jokulsarlon. Fantastyczne miejsce, chociaz wietrzne i wypchane kim? Chinczykami :)

Image

Image

Image


Dodaj Komentarz

Komentarze (20)

pawel-p 5 stycznia 2018 19:50 Odpowiedz
Super wyprawa. Jakie piękne pustki w Dark Hedges i na Grobli Olbrzyma, oj zazdroszczę. No i Islandia cudowna. Jakim dronem robi się takie ładne zdjęcia, jeśli można spytać?.
hemol 5 stycznia 2018 21:21 Odpowiedz
Dzieki za mile slowa. Tez bylem zaskoczony, ze jakos udalo nam sie omijac tlumy podczas tej wyprawy. Cisnie sie na usta powiedzenie: "Kto w nocy wstaje..." ;) Co do drona to latalismy DJI Inspire 1 - gdyby nie problemy z pogoda bylo by wiecej fotek... Islandia daje niesamowite mozliwosci!
ewaolivka 5 stycznia 2018 21:45 Odpowiedz
Zdjęcia-mistrzostwo świata! Jestem pod dużym wrażeniem :) .
pabloo 5 stycznia 2018 22:15 Odpowiedz
Hemol napisał: Godafoss, bo o nim tu mowa mozna ogladac z dwuch stron, ale prowadza do nich dwie oddzielne drogi.dwóch ;) Fajna wyprawa, dobre zdjęcia. Czym robiłeś?
hemol 5 stycznia 2018 22:28 Odpowiedz
Az oczy zabolaly @Pabloo ?Poza wyzej wymienionym dronem, towarzyszyly nam canon 6d i canon 600d z odpowiednia iloscia szkiel, ale glownie moje ulubione 17-40L.
olajaw 5 stycznia 2018 22:52 Odpowiedz
Niesamowite zdjęcia! I te kolory.. w jakim miesiącu byliście? Islandię odkładam z roku na rok, ale widzę, że trzeba się spieszyć, bo inaczej Chińczycy ją zadepczą całkowicie :/
hemol 5 stycznia 2018 23:24 Odpowiedz
Dzieki @olajaw. Dokladna data wyjazdu to 16.09-24.09. Jezeli bym mogl to wybralbym jednak pierwsza polowe wrzesnia, ale ksiezyc w pelni nie pozwolil (dla niezorientowanych: ksiezyc potrafi bardzo przeszkadzac w obserwacji zorzy polarnej). No i wrzesien (podobnie jak marzec) ma "normalny" cykl dnia i nocy, co tez bylo dla mnie dosyc istotne. Powodzenia i mam nadzieje, ze zdazysz przed potopem ?
firley7 6 stycznia 2018 11:36 Odpowiedz
Jestem pod wrażeniem relacji. Super zdjęcia :) Zorza polarna zasługuje, żeby zobaczyć ją choć raz w życiu.Mam nadzieję, że mi się uda.
pinezkiz3city 6 stycznia 2018 12:18 Odpowiedz
Świetna relacja! Trafiliście na niezłą pogodę. Podczas naszego, krótkiego wrześniowego pobytu padało niemiłosiernie, deszcz po 10 minutach zamieniał w... ulewę, słońca nie zaznaliśmy :(
nenyan 6 stycznia 2018 13:15 Odpowiedz
@Hemol Jako maniaczka podróży z aparatem powiem krótko - zdjęcia robią robotę! Piękne kadry, bajeczne światło i jeszcze long exposure :mrgreen: Czekam na więcej!
hemol 6 stycznia 2018 16:05 Odpowiedz
@nenyan mozemy tu sobie slodzic, ale gdy wczoraj czytalem Twoja relacje (i patrzylem z zazdroscia na fotki) nie wahalem sie zaglosowac na zdecydowanie najlepsza relacje miesiaca! Niektorzy mogliby nie uwiezyc, ale ja nawet czesciowo planuje takie wypady wlasnie z mysla o zdjeciach. Ciesze sie, ze efekty sie podobaja.
maginiak 6 stycznia 2018 16:37 Odpowiedz
Islandię odkładam jakoś ciągle na bliżej nieokreśloną przyszłość, strach przed złą pogodą i Chińczykami ciągle zwycięża :/ Twoja relacja na pewno pomoże w końcu podjąć decyzję, czyta się super a zdjęcia przepiękne.P.S. Dobrze że przypomniałeś o głosowaniu bo bym zapomniała
b79 6 stycznia 2018 20:00 Odpowiedz
Zamiecione :shock: Zdjęcia rewelacja i widać, że trochę pracy było z ich przygotowaniem.
nenyan 7 stycznia 2018 10:00 Odpowiedz
Hemol napisał:@nenyan mozemy tu sobie slodzic, ale gdy wczoraj czytalem Twoja relacje (i patrzylem z zazdroscia na fotki) nie wahalem sie zaglosowac na zdecydowanie najlepsza relacje miesiaca!dziękuję bardzo! <rumieniec> ale naprawdę zupełnie nie masz czego zazdrościć! :) Quote:Niektorzy mogliby nie uwiezyc, ale ja nawet czesciowo planuje takie wypady wlasnie z mysla o zdjeciach. @Hemol ...jak dobrze, że ktoś to rozumie - ja tak planuję każdy wyjazd :lol: Zabytki, historia, kultura - oczywiście mają swój znaczący ciężar gatunkowy, ale jednak najważniejsze jest, żeby dopisywało światło oraz żeby się natura i architektura w ciekawe kompozycje układały ;) No i żeby się znaleźć w odpowiednim miejscu o odpowiedniej porze.
aga-podrozniczka 7 stycznia 2018 12:33 Odpowiedz
Bardzo ladne zdjecia i swietne miejsce na wykorzystanie drona. Masz moj glos w relacji miesiaca. A date podrozy miales w sam raz na zorze, w tygodniu z rownonoca.
hemol 11 stycznia 2018 21:49 Odpowiedz
@maginiak Dzieki i nie zwlekaj tylko lec ;) @b79 Ciesze sie, ze efekty sie podobaja. Faktycznie troche czasu to zajelo.@Aga_podrozniczka Dzieki za glos. Co do zorzy to szczescie dopisalo na maksa. Rownonoc nie miala tu zadnego wplywu, bo aktywnosc zorzy wlasnie w tym tygodniu byla bardzo slaba.
tropikey 17 stycznia 2018 21:52 Odpowiedz
piać z zachwytu nad zdjęciami już może nie będę, bo się Wam jeszcze w głowach od tych ochów i achów (w pełni uzasadnionych) poprzewraca, ale chciałbym zapytać, czy noclegi organizowaliście bezpośrednio u danych "gospodarzy", czy przez jakąś stronę pośredniczącą? Moglibyście podrzucić jakieś namiary na te Wasze noclegi?A co do tych Chińczyków z tytułu, to faktycznie było ich aż tak wielu? W ogóle ich nie widać...Pytam, bo myślę trochę o wizycie tam na tydzień w drugiej połowie sierpnia i zastanawiam się, jakie ten termin może mieć przełożenie na "zatłoczenie"...
hemol 18 stycznia 2018 12:53 Odpowiedz
@tropikey Co do noclegow, to mielismy wszystko zarezerwowane z duzym wyprzedzeniem przez booking.com. Bralismy pod uwage jeszcze airbnb, ale ceny byly podobne, bo wszystkie w granicach 190eur za nocleg dla naszej czworki (poza Hofn gdzie jest koszmarnie drogo). Byl to zawsze prywatny domek, najczesciej z dwiema sypialniami, gdzies na odludziu z dala od miejskich swiatel, z lazienka i dobrze wyposazona kuchnia. Kazda noc w innym miejscu. Jesli chcesz to wrzuce Ci linki na PW.Co do turystow (z Chin i nie tylko), to wszystko zalezy od pory dnia. Wczesnie rano tak miedzy 6:00 a 10:00 bylo najlepiej, a pozniej robilo sie juz tloczno (np. po "reynisfjarze" na oko spacerowalo ze 100 osob w godzinach popoludniowych, albo Godafoss - juz po 10:00 roilo sie od turystow). Na zdjeciach tego nie widac, bo sa sprytnie kadrowane, no i filtr szary tez robi swoje.Co do terminu- ja chyba nie zdecydowalbym sie na sierpien. Na pierwszy tydzien wrzesnia marzy mi sie polnoc Norwegii i mysle ze na Islandie tez byloby optymalnie.Pozdrawiam i chetnie odpowiem na wszystkie pytania :)
kogut7 5 lutego 2018 14:20 Odpowiedz
Rewelacyjne zdjęcia! Widać, że sporo się napracowałeś.Zazdroszczę zorzy, my byliśmy w czerwcu, więc nie było na nią szans, ale plus białych nocy był taki, że mogłem latać dronem kiedy wszyscy spali :)zapraszam do obejrzenia mojego video:https://www.youtube.com/watch?v=ZTW_6c9VzbE
nikof51 19 lutego 2018 18:30 Odpowiedz
Super materiał