0
zuzanna_89 11 maja 2018 13:34
Dwa kraje, trzy piękne miasta, dwa niezwykłe mosty, trzy pałace i jedna fabryka porcelany. Mnóstwo atrakcji w niewielkiej odległości od Polski – tak można podsumować naszą wycieczkę do Saksonii, którą polecam wszystkim.

W podróż wyruszyliśmy w 5 osób, samochodem, wyjazd 28.04 rano, powrót 2.05 po południu. Ktoś z Wrocławia mógłby to zrobić znacznie szybciej, my niestety musieliśmy się kulać aż z Trójmiasta. Wszystkie noclegi zaklepaliśmy w apartamencie na przedmieściach Drezna, skąd jeździliśmy we wszystkich możliwych kierunkach :)

28.04
Park Mużakowski


Wyjazd z Gdańska o 7 rano, skąd kierujemy się do Parku Mużakowskiego na granicy Polski i Niemiec (my odwiedzamy część niemiecką). Docieramy tam około 13:30, jest piękna pogoda – ciepło i słonecznie. Park ten, wpisany na listę dziedzictwa UNESCO, ma ponad 700ha, aż głupio, że wcześniej o nim nie słyszeliśmy... Założył go Hermann Muskau na początku XIX wieku zachwycony parkami angielskimi, które widział podczas swoich wizyt w Anglii. I faktycznie, Park Mużakowski trochę przypomina rozległe angielskie parki, aczkolwiek prócz porośniętych trawą, poprzetykanych drzewami, łagodnych pagórków było tam też sporo zadbanych trawników i rabat. Park, szczególnie pełen kwiatów i w słoneczny, ciepły dzień jest przepiękny.


1.JPG




2.JPG




3.JPG




4.JPG




5.JPG



Zaparkowaliśmy na 2h w okolicy parku i tyle starczyło w zupełności na zwiedzenie okolicy i krótki piknik.

Kromlau

Tak właściwie to Kromlau było celem naszej wycieczki i to wokół niego szukałam innych atrakcji, aby trochę przedłużyć pobyt w Saksonii (znalazło się ich całkiem sporo ;). Sporo osób na pewno widziało zdjęcia niezwykłego mostu w Kromlau i wie o czym mówię. Co ciekawe, przewodnik po Niemczech nie wspominał ani słowa o tym miejscu, a turystów było trochę, ale nie jakieś tłumy.
Most położony jest w urokliwym parku rododendronów, na którego terenie znajduje się sporo stawów (prawie zupełnie wyschniętych podczas naszego pobytu). Ładne miejsce na spacer, a most spełnił nasze oczekiwania :D


6.JPG




7.JPG




8.JPG




9.JPG



Tu również zaparkowaliśmy na 2 godziny i był to dobry wybór, bo mieliśmy problemy ze znalezieniem mostu :P Pewnie dlatego, że początkowo poszliśmy w zupełnie inną stronę i potem zeszliśmy park wzdłuż i wszerz, aż w końcu znaleźliśmy most tuż przy parkingu :P

Budziszyn

Ostatni przystanek przed Dreznem to centrum kulturalne Łużyczan – Budziszyn. Miasteczko urokliwie położone nad rzeką i otoczone murami obronnymi, a napisy na tablicach informacyjnych znajdziemy w dwóch językach – niemieckim i serbskołużyckim.


10.JPG



Urocze zaułki zachęcają do spacerów, jest czysto i schludnie.


11.JPG




12.JPG




13.jpg




14.JPG



Zaczynam zazdrościć Niemcom tylu pięknych miejsc, a to dopiero początek wycieczki!29.04

Drezno


Tego dnia skupiliśmy się na zwiedzaniu Drezna. Samochód zostawiliśmy pod naszym mieszkaniem, a do centrum wybraliśmy się tramwajem. Bilet całodzienny kosztuje 6 euro.

Ponieważ nie jesteśmy wielkimi fanami muzeów, a do tego była przepiękna pogoda, nie zdecydowaliśmy się na zwiedzanie ani Galerii Sztuki w Zwingerze ani zbiorów muzealnych w Zamku. Zamiast tego dokładnie obejrzeliśmy wszystkie zabytki z zewnątrz, zaglądając jedynie do Katedry Świętej Trójcy zobaczyć słynną pietę z porcelany (oczywiście miśnieńskiej).


21.jpg



Ciekawym rozwiązaniem jest osłona dziedzińca zamku, w którym znajduję się muzeum (zakładam, że czasami kolejka chętnych do zwiedzania jest spora, a dach chroni przed warunkami atmosferycznymi).


15.JPG



A tu zamek z zewnątrz.


18.JPG




19.JPG



Spodobał mi się też Nowy Rynek i stojący przy nim Kościół Marii Panny (niestety jak byliśmy tam to akurat odbywała się msza i nie można było zwiedzać).


16.JPG




17.JPG



I oczywiście Zwinger – pałac w barokowym stylu, zbudowany przez Augusta II Mocnego jako miejsce do imprez :) Jestem sobie w stanie wyobrazić te imprezy.


20.JPG



Następnie przeszliśmy mostem Augusta na drugą stronę Łaby, gdzie chwilę posiedzieliśmy na bulwarach nad rzeką, jednak silne słońce nas stamtąd wygoniło.

Po drugiej stronie rzeki odwiedziliśmy jeszcze Pfund’s Molkerei – zabytkowy sklep z serami, niezniszczony podczas wojny. Wnętrze pokryte jest pięknymi kafelkami (oficjalnie nie można robić zdjęć, stąd tylko 1 zdjęcie z ukrycia;). Sprzedawane sery są faktycznie smaczne, kupiliśmy 4, po małym kawałeczku.


22.JPG



Popołudnie spędziliśmy w parku na Albertplatz wylegując się i czytając.30.04

Na ten dzień czekałam najbardziej, bo dziś mieliśmy jechać w góry, do Szwajcarii Saksońskiej. Góry to może zbyt wiele powiedziane jak na wzniesienia o wysokości około 400m, ale ponieważ tylko mój mąż i ja z naszej pięcioosobowej grupy jesteśmy fanami wycieczek pieszych, to nie byłam do końca pewna przebiegu tego dnia. Na szczęście wszyscy dali radę, piękne widoki wynagrodziły trud wspinaczki.

Bastei

Około 40 minut jazdy i już byliśmy w miejscowości Waltersdorf, gdzie zostawiliśmy samochód (moja kiepska znajomość niemieckiego pozwoliła mi zrozumieć, że tylko miejscowi i turyści mieszkający w Rathen Kurort mogą tam wjeżdżać autem) i dalej ruszyliśmy pieszo. Najpierw dotarliśmy do uroczej, położonej nad Łabą miejscowości Rathen Kurort, gdzie zaczynał się szlak do Bastei. Drogowskaz informował, że dojście do mostu zajmie około 40 minut. Szybko weszliśmy w las i zaczęliśmy się piąć pod górę.


23.JPG



Po jakimś czasie doszliśmy do punktu widokowego, z którego rozpościerała się przepiękna panorama. Okoliczne pola, lasy i wzniesienia wyglądały naprawdę pięknie.


24.jpg




25.JPG



W końcu doszliśmy do słynnego mostu. Co ciekawe, został on wybudowany dla turystów – aby mogli oni podziwiać okoliczne skały i przemieszczać się między nimi.


26.jpg




27.JPG



Most jest naprawdę malowniczy, pięknie wkomponowany w skały. Prócz mostu można też zwiedzać tereny, gdzie kiedyś znajdował się zamek. Wejście znajduje się trochę poniżej mostu Bastei. Trochę kiepsko wyszło, bo kiedy szliśmy w górę kasa biletowa była zamknięta na 4 spusty i myśleliśmy, że tak już zostanie. Niestety, schodząc w dół jakieś pół godziny później musieliśmy zapłacić całe 2 euro za wstęp na teren ruin. Także jakby ktoś się wybierał to polecam odwiedzić ruiny zamku do godziny 9 rano.


28.JPG



Kiedy schodziliśmy z powrotem do Rathen pod górę waliły już spore tłumy, także jeśli nawet nie ze względu na oszczędności, to aby uniknąć tłumów zdecydowanie warto wybrać się do Bastei rano.

Brama Pravcicka

Kolejnym punktem dzisiejszego dnia były odwiedziny w Czechach i zobaczenie formacji skalnej zwanej Brama Pravcicka. Jest to największy w Europie naturalny most skalny, a znajduje się naprawdę blisko Bastei, w rejonie zwanym Szwajcaria Czeska :P Widać każdy chce być Szwajcarią ;)
Niestety, nie da się być w dwóch miejscach na raz, także ponieważ najpierw pojechaliśmy do Bastei to w Czechach byliśmy około 11:30, czyli późno. Parking za miejscowością Hrensko, w stronę szlaku prowadzącego do Bramy był kompletnie zawalony. Na szczęście kiedy zawróciliśmy z powrotem w stronę Hrenska ktoś zdecydował się wyjechać i udało nam się znaleźć miejsce postojowe.
Dojście do Bramy zajęło nam jakieś 45 minut spokojnym tempem, w towarzystwie licznych turystów, w tym również dzieci i psów ;) Trasa dla każdego, a na trasie takie ciekawostki:


29.JPG



Pierwsze, co zobaczyliśmy u szczytu wędrówki to przepięknie położony pałacyk – Sokole Gniazdo.


30.JPG



W pałacyku obecnie znajduje się restauracja, do której nie weszliśmy, ponieważ wstęp był płatny, a prócz tego wykupiliśmy parking tylko na 2h i nie chcieliśmy ryzykować mandatu. Jednak darmowe widoki też były piękne (aczkolwiek oświetlenie raczej kiepskie).


31.1.JPG




32.JPG



Miejsce porównywalnie piękne do Bastei, polecam wszystkim!
Później zatrzymaliśmy się jeszcze w miejscowości Hrensko na knedle. Miejscowość jest urokliwie położona w wąskim wąwozie, którego dnem płynie rzeka.


33.JPG



Niestety, efekt psują liczne stragany z „chińszczyzną” – podróbki ubrań, płyty CD, zabawki. Naprawdę nie wiem kto na to pozwolił i kto kupuje taki szajs.

Twierdza Konigstein

Ostatnim przystankiem była twierdza Konigstein. Ze względu na zmęczenie i brak czasu nie weszliśmy do środka, ale przeszliśmy się z parkingu pod twierdzę. W przewodniku wyczytaliśmy, że twierdza ta nigdy nie została zdobyta – nie jest to specjalnie dziwne biorąc pod uwagę fakt, że znajduje się na skale, na wzgórzu.


34.JPG



Widok spod twierdzy obejmował okoliczne pola rzepaku i pszenicy, pastwiska i lasy. Piękna wiosna!


35.JPG




36.JPG

Dodaj Komentarz

Komentarze (4)

lukas63 16 maja 2018 18:06 Odpowiedz
Też lubię te okolice - polecam także odwiedzić ten region rowerem, bo Saksonia ma najlepszą sieć ścieżek rowerowych w Niemczech - po polskiej stronie też to się zmienia i jest ich więcej niż kiedyś.Po polskiej stronie w Łęknicy warto także odwiedzić dawną kopalnię Babina i kolorowe jeziorka - na jej terenie wykonaną super infrastrukturę pieszo-rowerową.
zuzanna-89 21 maja 2018 17:29 Odpowiedz
@lukas63 Dzięki za informacje! Chętnie kiedyś wrócimy w te rejony, czemu nie na rowerze :)
jerzy5 22 maja 2018 00:07 Odpowiedz
Piękna relacja, będzie dla mnie inspiracją na kolejny weekend w przyszłym rokuCo prawda byłem w Dreźnie i okolicy, też się zachwycałem Bastei,byłem też po czeskiej stronie, ale parę miejsc nie znałem np. Sokole Gniazdo, może jest tam też taki niezwykły widok jak z Orlego Gniazda ;)
zuzanna-89 22 maja 2018 09:57 Odpowiedz
@jerzy5 Dzięki za miłe słowa! Jest to przepiękny region, chyba jeszcze nie do końca odkryty przez turystów (tłumów w większości miejsc nie było), także warto jechać na weekend albo nawet dłużej :)