+1
pabien 22 maja 2018 01:54
Miałem wątpliwości co do tego wyjazdu. To nie mój kierunek, nie moje klimaty. Poza tym drogo i bogato. A pomyśleć, że gdybym się nie spieszył mógłbym za podobną cenę kupić bilet do Meksyku.
Siedząc na lotnisku i czekając na opóźniający się samolot mogę napisać, że nie żałuję ani minuty mojego wyjazdu (tego zakończonego, bo pozostała część czyli długi powrót jeszcze przede mną). Jak zwykle wyjazd był okazją do przemyśleń wszelakich. A poza tym zobaczyłem kawałek wspaniałej architektry. Jednak miło czasem pojechać do tego lepszego świata.

Kanada to oczywiście nadużycie. Program od początku zakładał zwiedzanie Toronto i wypad nad wodospady Niagara (nawet przed wyjazdem wiedziałem, że to jest liczba mnoga).

Przed wyjazdem rozmawiałem o Kanadzie z dzieckiem - wyszło na to, że jej kojarzy się z jednym Justinem (tym bardziej znanym) a mnie z drugim (tym mniej inteligentym, czy raczej inteligentym inaczej). Wychodzi zatem na to, że Kanada to kraj Justinów.

Po tej rozmowie w ramach przygotowań postanowiłem ponownie obejrzeć, a jednocześnie pokazać dziecku jedyny program o Kanadzie jaki kiedykolwiek oglądałem. Youtube pozwala mi go pokazać również Wam. Występują w nim obydwa Justiny a program jest robiony przez brytyjskiego emigranta zarobkowego.

https://www.youtube.com/watch?v=0V5ckcTSYu8

Kilka fotek jako teaser - architektura, konstrukcje rożniste i Banksy co prawda na ulicy, ale za szybą pancerną

CDN
Image Image Image Image ImageTrzy rzeczy były dla mnie dużym zaskoczeniem. Były to w kolejności - skala udogodnień dla osób niepełnosprawnych, poziom recyclingu - nawet w Hiltonie był osobny pojemnik na odpady nadające się do recyclingu oraz rozwiązania dla rowerzystów. Image Image ImageWychodzi na to, że zacznę od końca, czyli od wizyty w Paryżu, w którym nie byłem ponad 20 lat po kilkutygodniowym pobycie. Pobędę tu zresztą chwilę dłużej, bo LOT dziś nie dał rady.

Najbardziej zdziwiony byłem tym jak bardzo to miasto się nie zmieniło przez ten czas, bo piramida przed Luwrem (słaba) wielkiej zmiany nie czyni. Na dodatek te pompatyczne klasycystyczne budynki czy nadal klasycyzujący barok już jakoś mnie nie ruszają. Pozostał zatem gotyk.

O ile w miastach, które odwiedzam najczęściej jeśli się coś zestarzeje to albo zostaje zestarzałe albo jest zastępowane nowym, tak w Paryżu po prostu od czasu do czasu robi się remont starego, tak aby wyglądało jak nowe. Ja nie mówię tu o największych zabytkach lecz o zwykłej tkance miejskiej oczywiście.

I takie wrażenia miałem do momentu kiedy doszedłem do Beabourg. Zdałem sobie sprawę, że to jest to za czym przez lata tęskniłem i wszędzie szukałem, co zresztą pokazują wczorajsze fotografie (jedną załaczę ponownie). Wspaniałe.

Rzeczą, która mnie zaskoczyła były szmaty reklamowe. Duże. W tym na Luwrze. Ta zresztą ciekawej treści - dla tych którzy parlają. Dla tych którzy nie nędzne tlumaczenie "Jain brzmi po angielsku a jest francuska. Tak jak Deezer." Nie wiem jak brzmi, ale wygląda zdecydowanie bardziej francusko niż angielsko (Jain nie Deezer).

Image Image Image Image Image ImageSkoro wstęp i podsumowanie zostały już napisane wypada zacząć relację od początku. Od początku czyli (prawie) Paryża. Prawie Paryż to lotnisko i jego okolice. Postanowiłem przylecieć wieczorem, przespać się koło lotniska i wypoczęty udać się na lot do Toronto. Wybór padł na nowy Holiday Inn Express połozony przy stacji parking bezzałogowego pociągu CDGVAL. Powodem wyboru było zadanie w ramach Accelerate. Hotel był drogi i poprawny.
Bardzo wysoko cenię to ogromne lotnisko ponieważ Francuzi zrobili je inaczej niż wszyscy, przede wszystkim z zewnątrz. Beton to oprócz rur mój ulubiony materiał konstrukcyjny. W związku z tym z przyjemnością odbyłem spacer po bliższych i dalszych okolicach hotelu.
Wyspany, zadowolony, po takim sobie śniadaniu w HIXie wsiadłem do B777. Moje zadowolenie wzrosło z dwóch powodów 1 - jeszcze na lotnisku zobaczyłem bardzo elegancką parę, już w samolocie okazało się, że mam miejsce leżące. A potem było już tylko lepiej
Image Image Image Image Image Image Image Image ImagePo drodze spotkała mnie miła niespodzianka w postaci widoków na terutorium (nie)zależne Danii. Następnie widok już na Kanadę począwszy od śnieżnej niezamieszkalej północy po coraz mniej śnieżne i bardziej zurbanizowane południe
Image Image ImageWypoczęty i wyspany przed przedłużonym o 6 godzin dniem dotarlem do Kanady. Kontrola graniczna przeszła super sprawnie, zajęła jakieś 5 min w to weszła miła rozmowa z pogranicznikiem, któremu bardzo spodobała się liczba pieczątek w paszporcie.
Ogarnięcie dojazdu do mojego hostelu poszło sprawnie. Przy próbie pozyskania CADów bankomat chciał ekstra opłatę w liczbie 3. Zrezygnowałem, miałem nadzieję, że na mieście bankomaty będą mniej pazerne. Niestety nie były.
Po długich przymiarkach postanowiłem, że ze względu na ceny hoteli tak w punktach jak i gotówce wybiorę tańszą alternatywę - hostel. Nie lubię hosteli ponieważ przy moim stylu spania, który wiąże się z chrapaniem i nieustannym przewracaniem na łóżku uważam, że mogę przeszkadzać wspolmieszkancom. Jednak przy tym i kolejnym noclegu uznałem, że nie będę się tym przejmował. Hostel mieścił się poza centrum lecz tuż przy stacji metra. Nazywał się The only backpackers inn. Finkcjonuje przy innych "The only" - kawiarni i barze z kraftami. Nie próbowałem, choć miejsce wygladalo sympatycznie, a cena 7 CADów (21 PLN) za pół litra wydawała się atrakcyjna. Jednak zważywszy, że to Kanada to 7 mogło oznaczać zarówno 7 jak i 9.

Zostawiłem rzeczy i postanowiłem rozejrzeć się po okolicy. Była to mieszkalna część miasta z zabudową jednorodzinną i szeregową z usługami (głównie restauracje, sklepy i kościoły) przy głównych ulicach. Wszędzie funkcjonowała komunikacja publiczna - autobusy i tramwaje.
Zabudowa była raczej brzydka. Domy małe przed nimi często duże samochody. Ot tak jak wyobrażałem sobie Amerykę. Z perspektywy przedmieść zastanawiałem się co zobaczę w Downtown, ale odpowiedź na to pytanie postanowiłem zostawić na kolejny dzień.
Oprócz sredniej zabudowy po drodze był mily park że sprzętem ratunkowym. Dowiedziałem się, że tam, w dobie srteamingu nadal mozna wypożyczyć film. Poza tym, że w Kanadzie jedzenie kupuje się w aptece a alkohol w sklepie tylko z alkoholami. Doszedłem też na plażę miejską, gdzie przy silnym wietrze i niewysokiej temperaturze aktywni byli tylko miłośnicy różnych form deskowania. Image Image Image Image Image ImageDzień drugi powitał mnie deszczem, jednak zanim się zebrałem prawie przestało padać i mogłem udać się na zwiedzanie Downtown. Po pobycie prawie na przedmieściu i przeniesieniu się tam drogą podziemną kontrast wywołuje efekt łał. Nie jestem wielkim miłośnikiem wieżowców, ale te w Toronto są naprawdę pierwsza klasa. Architektura większości jest co najmniej dobra. Nie dotyczy to co prawda apartamentowców, bo w ich przypadku wymogiem inwestora są balkony, które poza kilkoma realizacjami powodują, że budynki wyglądają jak jeże (te na planie wielokąta) lub jakby były obandazowane (te o podstawie okręgu lub owalu).
Architekci wykonali dobrą robotę jeśli chodzi o grę światła lub odbicia na szklanych fasadach.
Zaskoczeniem dla mnie była liczba apartamentowców. Wyraźnie mieszkańcy tego miasta mają ochotę mieszkać w centrum nie pod miastem - choć balkonik wspomnie ganku w domku musi być.
Pierwszego dnia w Downtown nie wszystko to mogłem zobaczyć że względu na chmury znajdujące się na wysokości kilkudziesięciu metrów, ale za to miałem dodatkowe efekty wizualne.
Pierwszy spacer nie był długi ponieważ o g. 14 odjeżdżał mój Megabus do Niagara Falls. Kosztował 2 CAD RT, co w kanadyjskich warunkach oznacza jakieś 5 CAD - nadal po taniości. Przemiły kierowca wylewnie przywitał każdego pasażera, a po drodze informował o co ciekawszych miejscach - pokazał zespół śluz między jeziorami Ontario a Eire a następnie szczegółowo poinformował o opcjach dojścia nas wodospady. Okazało się, że takie traktowanie pasażerów nie jest normą, kierowca w drodze powrotnej nie komunikował się z pasażerami. Dodatkowo kierowca jadący do Niagara Falls na ostatnim odcinku wybrał drogę nie autostrada, lecz malowniczą drogą wzdłuż Kanionu.
Z kwestii praktycznych w Megabusie gniazdka mogą być, jednak nie muszą. Jest Wi-Fi, ale takie jakby go nie było.
Jeszcze z drogi w Toronto, która prowadzi blisko brzegu jeziora zauważyłem, że gorsze mieszkania w drogich, nowych lśniących apartamentowcach maja co prawda balkony, ale z widokiem na autostradę. Te na niższych piętrach są tuż przy niej, także z drogi można obejrzeć jak kanadyjczyct mają urządzone mieszkania. Ciekawe ile razy cena takiego mieszkania jest wyższa od mieszkania z widokiem na jezioro?

Na zdjęciach m.in budynek z cegły odbity w budynku ze szkła, moje odkrycie pierwszego dnia, budynek magistratu - z betonu a jakże taki trochę otwarty trochę zamknięty, widok na mieszkania z autostrady (sorry za jakość, ale robione zza okna przy dużej szybkości) i przedsmak wodospadów. Więcej wodospadów i architektów w kolejnych postach.


Image Image Image Image Image ImageMimo, że Niagara Falls znajduje się rzut beretem od Toronto pogoda była zgoła odmienna. Ciepło i słonecznie.
Również tutaj nocowałem w hostelu, który położony jest obok dworca autobusowego, jednak że 20 minut piechotą od wodospadów. W miejscowości funkcjonuje komunikacja publiczna (lub raczej turystyczna) w umiarkowanej cenie bodaj 8 CAD za dobę - nie korzystalem, bo lubię męczyć własne nogi. W hostelu mozna wypożyczyć rower w odrobinę wygórowanej cenie bodaj 8 CAD za 2 h i 17 CAD za dobę. Dla członków HI taniej.
Do Niagara Falls przyjechałem z dwoma celami. Pierwszy to zobaczyć wodospad. Dotychczas najatrakcyjniejszy wodospad jaki widziałem to Bigar w Rumunii - sliczny, ale malutki. Pod Niagarą zmieściłoby się pewnie z pół miliona Bigarów. Drugi cel to zobaczyć jak amerykanie i kanadyjscy zorganizowali sobie otoczkę turystyczną.
Spodziewałem się tłumów, ale nie było aż tak strasznie. Zaskoczyło mnie, że do wodospadu można podejść aż tak blisko.
Tłumów wielkich nie było. Były natomiast niebieskie i czerwone mrówki czekające w rządku aby dać się zmoczyć. Jeśli chodzi o komercję, to strona kanadyjska jest chyba mniej brzydka niż amerykańska, gdzie nad wodospadem góruje wielki hotel z ekranem wyświetlającym informacje o tanich lanczach czy podobne. Jednak zaczynająca się od lodów Słodki Jezus ulica pełna rozrywek jest dość koszmarna. Zawsze można jednak pójść do "Downtown," które zupełnie nie wygląda jakby w okolicy była jedną z największych atrakcji turystycznych Kanady - jest raczej opuszczone i bardzo spokojnie. Turyści tam nie docierają.

Dodatkowo fotka wiewiórki na drutach i zdjęcie z cyklu "nasi (debile) tu byli," choć z wątków patriotycznych Kanadyjczycy postawili tablicę upamiętniającą chyba nie znanego u nas szerzej inżynieria polskiego pochodzenia. Image Image Image Image Image Image Image Image ImagePoniżej rzeczona tablica. Dodatkowo kolejny koszmarek, widok na oba wodospady i na koniec ilustracja toczonego w hostelu sporu koreańsko - japońskiego o nazwę niewielkiego morza hen za oceanem. Image Image

Dodaj Komentarz

Komentarze (3)

pabien 23 maja 2018 19:29 Odpowiedz
Trochę jestem zły na siebie za metodę jaką napisałem tę relację - za szybko, kilka spraw pominąłem a dodawanie ich jeszcze bardziej ją popsuje. Muszę jednak dodać kilka zdań o budynku, który pojawił się na największej liczbie zdjęć.Jest to Ontario College od Art Andrzej Design (OCAD) architektem był Will Alsop, zmarły 12 maja tego roku.Niezwykłe w tym budynku jest to, iż mimo podparcia na cienkich słupkach, na dodatek z perspektywy ulicy wyglądających jak ustawione pod nie tym kątem co trzeba, kiedy stoi się obok budynku w ogóle nie ma się poczucia dyskomfortu wynikajacego z tak delikatnej konstrukcji utrzymującej budowlę na górze.I jeszcze jedno już nie o Kanadzie tylko o Francji i o stereotypach. Może ja tak mam, może to efekt moich prób mówienia po francusku, może przypadek, ale wszyscy Francuzi z którymi miałem do czynienia byli przemili, bardzo pomocni i na koniec okazywało sie, że świetnie znają angielski.
igore 23 maja 2018 20:55 Odpowiedz
pabien napisał:Ontario College od Art Andrzej Design (OCAD)Dziwna nazwa. ;)
pabien 23 maja 2018 20:58 Odpowiedz
ach ten spelczek. Poprawione