0
Oszukani 13 października 2018 14:56
DSC_0130.JPG



DSC_0134(1).JPG



DSC_0150.JPG



DSC_0153.JPG



DSC_0164.JPG



DSC_0180.JPG



DSC_0209.JPG



DSC_0210.JPG



DSC_0215.JPG

Dzień 8
Pierwszy dzień w Zionie. W parku pojawiamy się kilkanaście minut po 6 rano. Łapiemy busa i jedziemy na szlak prowadzący na Angel's Landing, które otwarto ponownie tydzień wcześniej. Na szlaku meldujemy się o 6:50. Dojście do łańcuchów zajmuje 1:10h i jest zdecydowanie trudniejsze niż finalne podejście na Angel's Landing. Trasa cały czas prowadzi ostro pod górkę. Zmęczeni ok. 8 docieramy do łańcuchów. Małżonka odpuszcza, ja z aparatem w zębach ruszam na górę. I niestety ale już na początku zostaliśmy kolejni raz oszukani :) Odcinek z łańcuchami składa się z podejścia, zejścia i kolejnego, stromego podejścia. Nie jest tak jak na zdjęciach, że tylko 1 podejście. Trasa na górę zajmuje ok. 20 minut. Momentami jest wąsko i bardzo stromo ale nie jest tak przerażająco jak można przeczytać, na niektórych blogach. Ponieważ jest jeszcze dość wcześnie, na szczycie jest dosłownie 5 osób. Można w spokoju zrobić zdjęcia i podziwiać słońce wynurzające się z nad gór. Droga w dół to kolejne 20-25minut ale schodzi się trudniej, jest też więcej ludzi.
Zacznijcie wejście na Angel's tak wcześnie jak się da. Podczas mojego zejścia zaczynało się robić tłoczno,a nie wszyscy na trasie używali mózgów. Niektórzy pchali się jak poj**bani żeby jak najszybciej dostać się na górę. Nie zważając na to, że wypadałoby kogoś przepuścić, poczekać minutę. Biegli jak dziady po karpie do Lidla. Im wcześniej zaczniecie tym będzie luźniej i trasa będzie przyjemniejsza.
Resztę dnia spędzamy na kilku krótszych szlakach w Zionie.

Niestety nie byliśmy przygotowani żeby zrobić Narrows więc odpuściliśmy.
Na jednym z blogów znalazłem info o szlaku Subway, który znajduje się kawałek drogi od Kanionu ZIon. Niestety nie udało nam się otrzymać pozwoleń ale sądząc po zdjęciach z neta, zdecydowanie warto spróbować i wystąpić z wyprzedzeniem o permit


DSC_0247.JPG



DSC_0248.JPG



DSC_0252.JPG



DSC_0254.JPG



DSC_0255.JPG



DSC_0256.JPG



DSC_0257.JPG



DSC_0261.JPG



DSC_0262.JPG



DSC_0263.JPG



DSC_0264.JPG



DSC_0265.JPG



DSC_0270.JPG



DSC_0274.JPG



DSC_0282.JPG



DSC_0292.JPG



DSC_0309.JPG

Nie wiem czy ktoś będzie to czytał ale kontynuuje :)

Dzień 9
Drugi dzień w Zionie poświęcamy na Observation Point. Szlak ma ok. 13km i prowadzi na najwyżej położony punkt widokowy w parku. Całość do zrobienia w 4-5 godzin. Praktycznie non stop pod górkę ale jak przebrniecie początkowy najbardziej stromy odcinek to dalej już jest trochę łagodniej. Zdecydowanie warto poświęcić większą część dnia żeby się tam udać. Widoki niesamowite, w szczególności dobrze widać Angel's Landing. Resztę dnia spędzamy kręcąc się po dolinie

Zatrzymam się jeszcze na chwilę przy parkingu w Zionie. Nie jest on za duży. Przyjeżdżaliśmy do parku około 7 rano gdy było jeszcze ciemno, a połowa miejsc była już zajęta. Nie chcę wiedzieć co się tam dzieje w okolicach 9-10. Jeżeli nie uda wam się znaleźć miejsca to przed bramą parku jest płatny parking 20USD za dzień !!

Z drugiej strony przyjeżdżając tak wcześnie nikt nie sprawdza wejściówki więc można po polsku na krzywy ryj :)


DSC_0465.JPG



DSC_0466.JPG



DSC_0497.JPG



DSC_0498.JPG

Dzień 10

Z St. George zmierzamy w kierunku Vegas, po drodze zatrzymując się w Valley of Fire. Koszt 10$ ale z uwagi na temperaturę ok. 40 stopni w cieniu (a cienia brak) nie ma nikogo w budce żeby pobrać opłatę. Odbywa się to na zasadzie wzajemnego zaufania i piniądz wrzuca się do specjalnie przygotowanej skrzynki. W samej Valley of Fire nie ma nic ciekawego (no może poza tabliczką Extreme Heat Danger) i spokojnie można ją pominąć. Podobny krajobraz można zobaczyć w Death Valley


DSC_0544(1).JPG



DSC_0549.JPG



DSC_0554.JPG



DSC_0572.JPG




Po przejechaniu doliny zmierzamy do Vegas w kierunku urzędu Clark County. W kilka minut załatwiamy licencję na ślub, szybko ogarniamy się w hotelu i uderzamy do kaplicy. Teraz trochę o samym ślubie :)
Korzystamy z usług Chapel of Crystals w Wesgate Resort & Casino. Całość trwa ok. 10 minut z tego 5 to wypisywanie dokumentów. Później cyk do kaplicy krótka formułka "I do, I do" i "by the power vested in me by the state of Nevada......" i po wszystkim. Szybko, przyjemnie, w miarę tanio i uderzamy w miasto. Na początek kolacja w Gordon Ramsay Burger, a co stać nas! :) Stolików w restauracji mnóstwo, kuchnia otwarta więc widać jak pracują. Kilkanaście minut stania w kolejce i możemy składać zamówienie. 2 burgery, onion ringsy, frytki, 2 x pepsi + napiwek to bagatela 75$ ale warto. Burgery w smaku genialne, czuć że wykonane są z najwyższej jakości składników. Dodatki też na bardzo wysokim poziomie. Ogólnie bardzo polecam, w końcu ile razy w życiu ma się okazję zjeść u Gordona.

Po ślubnej kolacji czas wstąpić do kasyna. Wybieramy Paris Las Vegas i ciśniemy do automatów. I tu niespodzianka udaje mi się ograć kasyno. Inwestuje 9$, żeby wygrać ponad 24$. 15$ do przodu, czuje się jak król życia :)

Ogólnie Vegas jest tragicznie. Na ulicach pełno ćpunów, głodnych bezdomnych, dziwek i różnych innych dziwnych typów. Tłok jak na otwarciu Biedronki. Na samo zwiedzanie nie warto poświęcać więcej jak kilka godzin wieczorem. Mając pod nosem tyle fantastycznych parków lepiej je wybrać niż siedzieć w Vegas

a tak BTW jeżeli nie śpicie przy Stripie i nie wiecie co zrobić z samochodem to darmowy parking oferuje Venetian


DSC_0587.JPG



DSC_0594.JPG



DSC_0595.JPG



DSC_0601.JPG



DSC_0644.JPG



Welcome to 90s. Myślałem, że gość już nie żyje :)

DSC_0648.JPG

Dzień 11

Wyruszamy z Vegas do Death Valley. Czas przejazdu do lekko ponad 2 godziny. Od początku można poczuć klimat zbliżającej się atrakcji bo całą drogę jedzie się dosłownie po środku niczego. Na miejscu jednak spore rozczarowanie, Dolina śmierci niczym nas nie urzekła. To jedno z tych miejsc na świecie, które wygląda genialnie na zdjęciach, jednak na żywo nie ma takiego efektu. Chcieliśmy doświadczyć ekstremalnych temperatur i prawie nam się udało. 43 stopnie w cieniu (którego nie było) to nasz rekord. Poza Badwater Basin nie polecam wysiadania z samochodu. Krótki półkilometrowy szlak pokonywany około godziny 13 prawie nas zabił. Jest duszno, gorąco i cicho. Cisza, w niektórych miejscach jest niesamowita, nigdy wcześniej nie byliśmy w miejscu gdzie nie słychać żadnego hałasu, kompletnie nic.
Z DV udajemy się w kierunku Bakersfield. Google twierdzi, że po drodze w miasteczku Trona są czerwone jeziora, obieramy więc trasę przez Tronę. Na miejscu szok. Wszystko wygląda jak po apokalipsie zombie. Nie ma żywego ducha, budynki w rozsypce. Odpuszczamy szukanie czerwonych jezior, miasto nie wygląda zachęcająco ani bezpiecznie. Zdjęcia na street view z 2011 pokazują jeszcze żyjące miasto, obecnie wygląda jak po końcu świata. Nie warto tracić czasu żeby tu przyjeżdżać

Jeszcze praktyczna uwaga. Po drodze z LV do DV koniecznie zatankujcie samochód. Cena na stacjach to ok 3$ za galon, w DV jest jedna stacja ale koszt galona to 5,5$. Po wyjeździe z DV trochę minie zanim dobijecie się do jakiejś cywilizacji i stacji. Koniecznie do DV trzeba wjeżdżać z pełnym bakiem i dużym zapasem wody


DSC_0654.JPG



DSC_0655.JPG



DSC_0660.JPG



DSC_0661.JPG



DSC_0663.JPG



DSC_0676.JPG



DSC_0684.JPG



DSC_0701.JPG



DSC_0710.JPG



DSC_0714.JPG


Dodaj Komentarz

Komentarze (18)

bubu69 13 października 2018 20:09 Odpowiedz
@Oszukani - dziękuję za uznanie :), ale Wasze wszystkie relacje są super :)! A teraz będę śledziła Twoją i czekała co tam dalej będzie się u Was działo :). I jak widać, każdemu podoba się co innego i wnosi zawsze jakieś inne nowości i przemyślenia :) - tak więc @Oszukani - czekam na więcej :)!!!
eskie 1 listopada 2018 14:11 Odpowiedz
@Oszukani Planuję budżet i wyjazdy na 2019 mógłbyś, proszę, podać koszty?
oszukani 1 listopada 2018 14:15 Odpowiedz
Całość za 2 osoby razem ze ślubem w vegas wyniosło nas 13200zł za 17 dni
maginiak 1 listopada 2018 20:38 Odpowiedz
Faktycznie Twoja relacja jest mega kompaktowa w porównaniu do @Bubu69 :)A do drugiego dnia i przejazdu Route 66 Twój nick pasuje wręcz wyśmiencie!
oszukani 1 listopada 2018 21:53 Odpowiedz
@maginiak nick powstał właśnie na podstawie takich doświadczeń :)
jerry90 2 listopada 2018 09:05 Odpowiedz
@Oszukani czekamy na dalszą część;) Też nie opisuje naszej podróży z września, bo nie przebijemy @Bubu69 ;P Widzę, że mamy podobne przemyślenia o Route66. Chociaż Oatman trochę ratują osły ;D Zgadzam się też z oceną drogi w MV. Szczerze mówiąc po przeczytanych relacjach myślałem, że to po prostu równa, piaszczysta droga, którą bez problemu przejedziemy trabantem. My naszym Nissanem Sentra zawróciliśmy w połowie drogi.. myślałem, że złamię to auto w pół:D Oczywiście, dałoby się, ale wynajętym samochodem to nie na moje nerwy.
88309 2 listopada 2018 11:40 Odpowiedz
To musiało coś się popsuć z drogą bo my w 2016 w maju bez problemu przejechaliśmy Dodgem Challengerem. Oczywiście były momenty w których trzeba było zwolnić i się zastanowić jak przejechać dany kawałek, ale na pewno nie było momentu żebym rozważał zawrócenie. Swoją drogą w pewnym momencie trasa robi się jednokierunkowa i nie można zawracać.
marcinsss 2 listopada 2018 12:16 Odpowiedz
To ja też się odezwę, żeby ktoś za szybko z MV nie zrezygnował. W pełni popieram @Ruben$ Nasz Dodge Grand Caravan świetnie sobie poradził. Widziałem tam mnóstwo osobówek, z Mustangami włącznie i jakoś wszyscy dawali radę.
bubu69 14 listopada 2018 20:19 Odpowiedz
Hahaha, Wy się nie śmiejcie z mojej relacji :P, wiem że nie jest kompaktowa i to nawet bardzo ;), ale przynajmniej @Oszukani można poczytać z przyjemnością :) - nie mogłam z fragmentu o podejściu na Angels Landing i tych innych co się pchali na szlaku, dobrze to ująłeś :P :lol: :lol: :lol: !!! Super, że odwiedziliście na dłużej Bryce, fakt że nie zawsze starcza na niego czasu, a to szkoda.
brzemia 8 stycznia 2019 18:22 Odpowiedz
Czekalismy 3 miesiace ;)Tapniete z telefonu
119710 12 lutego 2019 12:04 Odpowiedz
Świetna relacja, praktyczna i przyjemna w odbiorze.Czy będzie ciąg dalszy? Przy okazji jedno pytanie: na który park warto zarezerwować dwa dni (zakładając napięty grafik i wyłączając Wielki Kanion)?
jerry90 12 lutego 2019 15:04 Odpowiedz
@michalj Na pewno na Yosemite, jest tam bardzo dużo do zobaczenia i krajobraz zdecydowanie różni się od większości pozostałych parków. Oczywiście mówię o przypadku trasy podobnej do tej z wątku:)
eskie 12 lutego 2019 16:17 Odpowiedz
Nie ukrywam, że relacje @Oszukani i @Bubu69 natchnęły mnie do wyjazdu na Zachodnie wybrzeze. Na razie bilans jest taki, że wydałem ok 8500 a nie wiem, czy polecę :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: 8500 = 6500 3 bilety z ubezpieczeniem rezygnacji, 1872 wizy, 100 prawo jazdy międzynarodowe, 30 paszport berbecia.
qbaqba 12 lutego 2019 17:20 Odpowiedz
@michalj to trochę zależy od tego kiedy planujesz jechać, ale mój głos też idzie na Yosemite (najlepiej w maju).
oszukani 13 lutego 2019 06:04 Odpowiedz
@michalj dzięki. Tak będzie ciąg dalszy. Postaram się dokończyć w najbliższy weekendCo do parków to na pewno Yosemite, Zion jeśli chcecie robić Angels Landing, observation point i narrows. Reszta parków po 1, w miarę możliwości pełnym dniu. W szczególności polecam Bryce i Arches
119710 14 lutego 2019 18:01 Odpowiedz
Dziękuję za rekomendacje. Tak myślałem, że proponowany będzie właśnie Yosemite. :) Wybieram się właśnie w maju. Przy okazji, moglibyście polecić gdzie najlepiej szukać noclegów zatrzymując się w okolicach Yosemite? @Oszukani - czekam na dalszym ciąg relacji! :)
oszukani 14 lutego 2019 18:01 Odpowiedz
Mariposa jest dobrym miejscem na nocleg w pobliżu Yosemite. Jak starczy wam czasu to zaplanujcie jeden dzień na szlaki w na Tioga Road. Nam niestety pogoda zabrała taką możliwość a szlaki zapowiadały się ciekawie m. in. Cathedral Lakes
qbaqba 16 lutego 2019 05:28 Odpowiedz
Hetch Hetchy tez jest super, zwłaszcza wodospad.