0
ruda_laur 1 listopada 2018 12:26
Cześć! Na wstępie może napiszę, że jest to moja pierwsza taka relacja z podróży także proszę o wyrozumiałość :).

Pod koniec kwietnia 2018 przez przypadek wybraliśmy się z partnerem na 3 tyg urlop do Panamy. Początkowo miała być Kuba, ale wyszło inaczej... Dość atrakcyjna cena biletów do kraju, gdzie mało kto był a jedyne co przychodzi na myśl to kanał Panamski więc stwierdziliśmy why not?!
Ponieważ na temat Panamy nie ma zbyt wiele informacji w internetach postanowiłam opisać nasz plan podróży, koszty (podsumowanie wszystkiego wrzucę na sam koniec relacji), co warto zrobić zobaczyć i ogólne odczucia po naszej pierwszej wizycie w Amerykach ;). Mam nadzieję, że komuś się przyda.

Bilety kupiliśmy w styczniowej promocji linii IBERIA: Berlin TXL -> MAD -> PTY -> MAD -> TXL za ok. 1900zł/os a dokładnie 930€ za 2 os.
Do Berlina z Wrocławia pojechaliśmy autem zostawiając je na parkingu przy lotnisku (koszt za 3 tyg ok 100€). Można też skorzystać z flixbusa, kupując odpowiednio wcześniej bilet oraz jeśli godziny pasują do terminów wylotu i przylotu.

Nasz 3 tygodniowy plan wyglądał następująco:

21.04, wylot ok 7:30 z Berlina
21-24.04 – Panama City
24-26.04 – San blas, Isla Diablo
27.04-01.05 – Bocas del toro, Isla Colon (Bocas Town)
01-05.05 – Boquete
05-07.05 – Santa Catalina/ Isla Coiba
07-10.05 – Valle de Anton
10-11.05 – Panama City
11.05 godz. 17 lot do PL.


panama.JPG



PANAMA CITY

Na lotnisku w Panamie wylądowaliśmy ok. godziny 16:00. Wyjście z lotniska poszło dość sprawnie, w samolocie dostaliśmy do wypełnienia „Travelers sworn declaration”:

IMG_20180421_124810.jpg



IMG_20180421_124800.jpg


którą trzeba było wypełnić i oddać przy wyjściu z lotniska. Przy okazji celnik przeprowadził z nami krótki wywiad w jakim celu przylecieliśmy i gdzie się zatrzymamy. Tutaj proponuję podać jedno miejsce i adres noclegu, żeby poszło szybciej i bez problemów ponieważ osoby w okienku obok zaczęły opowiadać, że robią road tripa a pan celnik nie za bardzo ogarniał angielski więc zaczął je trochę maglować ;). Nam poszło gładko i po 30 min byliśmy już przy słynnym przystanku, przy którym trzeba prosić osoby posiadające kartę metrobus, (niestety na lotnisku jej nie kupimy, ale możemy ją doładować! :D) czy mogą się za nas odbić a my dajemy im gotówkę do ręki. Nam się nie udało, bo niestety bariera językowa robiła swoje jednak po 40 min stania i próbowania jakaś dobra dusza nas poratowała i zatrzymała busika „colectivo”, który zawiózł nas prawie pod sam hostel do dzielnicy biznesowej.
Jeśli nie macie ograniczonego budżetu możecie wziąć taksówkę. Cena to ok 20-25$ nam najniżej proponowali 15$. Najdroższe taxy są przy samym lotnisku proponuję wyjść trochę dalej za szlaban i iść w kierunku przystanku wtedy ceny automatycznie spadają o ok 5$. Natomiast, gdy macie ograniczony budżet możecie spróbować triku z autobusem albo przejść na drugą stronę ronda na przystanek i tam próbować złapać busika. Dla odważnych – można pojechać tak zwanymi chicken busami (koszt przejazdu coś ok 1$) :)
Poniżej filmik jak z lotniska dojść na przystanek:
https://www.youtube.com/watch?v=fo4BCTQzKGQ
Za busika zapłaciliśmy 3$ za 2 os i bagaż. W Panama City zatrzymaliśmy się w dzielnicy biznesowej, jest tam chyba największy wybór noclegów na każdą kieszeń i jest bezpiecznie. My spaliśmy w Hostel Villa Vento Surf. Fajny hostelik z basenem i ogrodem gdzie czasami przylatywały kolibry :D jednak pokój bez szału i nie było ciepłej wody, także w tej samej cenie można znaleźć coś lepszego (140,27$ za 3 noce w pokoju 2os. z łazienką i śniadaniami).

IMG_20180421_173351.jpg



IMG_20180421_184645.jpg


Po zakwaterowaniu w hostelu poszliśmy kupić kartę metrobus koszt to 2$. Z jednej karty spokojnie mogą korzystać dwie osoby, tylko wybijacie się po 2 razy w autobusie czy metrze. Osobiście polecam metro :). Bardzo dużo osób sugerowało nam ubera jednak my postawiliśmy podczas całego wyjazdu na lokalny transport i się nie zawiedliśmy.
Co warto robić/ zobaczyć w stolicy to już kwestia indywidualna chociaż Kanał Panamski wg mnie must see – w końcu jeden z inżynieryjnych cudów świata.
Na drugi dzień po śniadaniu pojechaliśmy na Kanał panamski w Miraflores skorzystaliśmy z metra (póki co mają 1 linię, druga jest w budowie, więc możecie się poczuć jak w Warszawie :P), którym dojechaliśmy do dworca Albrook – ostatnia stacja metra - i kładką przeszliśmy do dworca, z którego odjeżdżają autobusy w każdy zakątek Panamy.
Poniżej widok z kładki na chicken busy :)

IMG_20180423_093635.jpg


Tam trzeba złapać autobus - szybko się zorientujecie bo na peronie będzie dużo gringos ;). Koszt przejazdu metro + autobus to 0,60$/os.
Autobus podwozi was pod samo muzeum. Wstęp do muzeum to 15$ za os. Jeśli chcecie zobaczyć jak przepływa statek warto wybrać się tam rano ok. 9-10 albo popołudniu. W samym muzeum zapoznacie się z historią powstania kanału, możecie wcielić się w kapitana statku, który przepływa przez kanał (symulator), jest wytłumaczone jak działają śluzy oraz opisana jest też fauna i flora. Nawet możecie sobie zmierzyć poziom wody w organizmie ;). Na samej górze znajduje się taras widokowy gdzie można zobaczyć kanał z góry. Na wizytę tam poświęciliśmy z 2-2,5 godziny (sam statek przepływał z 30 min, może trochę dłużej). Z ciekawostek obok jest wybudowany 2 kanał jednak nie jest udostępniony dla turystów jest on też bardziej nowoczesny. Jeśli ktoś zgłodnieje na miejscu jest bufet.
IMG_20180422_105429.jpg



IMG_20180422_105409_1.jpg



IMG_20180422_103133.jpg



IMG_20180422_104510.jpg


Do Panama City wracamy tak samo, jednak trzeba się uzbroić w cierpliwość, bo autobusy jeżdzą różnie w sensie nigdzie nie było ani rozkładu jazdy ani znaku „bus stop”.
Po wizycie w kanale wybraliśmy się do Casco Viejo. Widać, że inwestują w renowację, ponieważ bardzo dużo budynków jest odnawianych. Samo stare miasto nie jest duże jednak nam się bardzo podobało. Dość powszechnym widokiem są wózki z ichszymi lodami, czyli zwykły lód polany sokiem :P miałam nawet przyjemność zrobić takiego loda ;)

received_2048227225388921.jpeg



DSC_8941.jpg


Kupiliśmy tam pamiątki m. in. słynne tablice rejestracyjne, magnesy i inne tego typu pierdoły :) Jeśli zna się dobrze hiszpański można spróbować się potargować.

Trafiliśmy też na jakiś „festyn-jarmark” gdzie Indianie Kuna tańczyli, śpiewali sprzedawali rękodzieła itp. Bardzo fajny widok szczególnie przy zimnym piwku „Balboa” :D . Będąc przy Balbole (?) w Panamie można płacić dolarami, które są 1 do 1 z panamską walutą „Balboa” jednak występuje ona tylko w bilonie. Po piwku poszliśmy wzdłuż Balboa Av. - Ciclovía Cinta Costera, skąd pięknie widać dzielnice biznesową, ocean oraz można obserwować życie mieszkańców. Bardzo przyjemna trasa warto tam pochodzić. Do hostelu wróciliśmy na nogach, zjedliśmy kolację i standardowo wieczorem piwko i rozmowy przy basenie ;)

DSC_8942.jpg



DSC_8945.jpg



DSC_8952.jpg



IMG_20180423_170138.jpg



IMG_20180423_162653.jpg



IMG_20180422_150252.jpg



IMG_20180422_163735.jpg



IMG_20180422_171440.jpg



IMG_20180422_174301.jpg



IMG_20180422_175236.jpg



IMG_20180422_180424.jpg


Na drugi dzień pobudka o 7 rano – niestety na wakacjach nie śpimy, zwiedzamy :D. Standardowo w Panamie jeśli śpicie w hostelach to większość ma w ofercie śniadania w postaci amerykańskich pancake’ów, które przyrządzacie najczęściej sami. Ciasto, patelnie, olej i syrop kukurydziany ew. klonowy jest przygotowany plus kawa/ hebrata do tego.
Tego dnia postanowiliśmy pojechać do Parque natural Metropolitano. Wszyscy nam mówili, że nie da się dojechać autobusem i mówili tylko o taxi bądź uberze. Oczywiście musieliśmy po swojemu i dojechaliśmy autobusem, bo DA SIĘ! Pojechaliśmy na Albrook a tam po wielu rozmowach z lokalsami tłumacząc gdzie chcemy jechać w końcu starsza Pani powiedziała żeby złapać autobus, w kierunku Uniwersytetu! Jedzie się jeden przystanek (niby można się przejść ale jest to dość ruchliwa ulica). Wysiedliśmy przy uniwersytecie i korzystając z map offline poszliśmy w kierunku parku. Niestety mam tylko 1 zdjęcie przystanku (poniżej) ale wysiadając przy uniwersytecie trzeba przejśc na drugą stronę iśc prosto ulicą Av. Ascanio Villalaz jest ona ruchliwa (4 pasy), nie ma przejścia dla pieszych ale dosłownie idziecie nia 100 m i skręcacie w prawo na Juan Pablo II Av. Mając doświadczenie w przechodzeniu przez ulicę w Azji pokonanie tych dróg nie było dla nas dramatem ;). Park jest dosłownie 5-10 min max od przystanku.

IMG_20180423_141641.jpg


Powyzsze zdjęcie jest zrobione na przystanku powrotnym, z którego trzeba złapać autobus do Albrook. Jadąc do parku wysiada się po prawej stronie i przechodzi się na drugą stronę w ulicę Av. Ascanio Villaz mniej więcej na końcu tego ogrodzenia widocznego na zdjęciu :)
W końcu dotarliśmy na miejsce, pracownik parku pokazał nam jakie są trasy do wyboru, ofkors przeszliśmy wszystkie ponieważ park nie jest duży a ścieżki maja chyba max 4km i nie są trudne. Cena biletu jest taka sama niezależnie, którą scieżkę się wybierze (4$/os).
W samym parku można spotkać leniwce, kolibry, małpy, zółwie, gryzonie aguti oraz wiele różnych ptaków i owadów:

DSC_8978.jpg



DSC_8982.jpg



IMG_20180513_204536_473.jpg



DSC_9077.jpg



DSC_9095.jpg



DSC_8990.jpg



DSC_9020.jpg



DSC_9035.jpg



DSC_9087.jpg



DSC_9055.jpg



IMG_20180423_124344.jpg


Super wrażenie robił widok rozlewającej się dżungli w stronę miasta, tak jakby miała je pochłonąć.

DSC_8960.jpg



IMG_20180423_121135.jpg


Wracając z parku zajrzeliśmy do Mercado de Mariscos/ Fish Market niedaleko caso viejo. Codziennie mają świeże owoce morza, najedliśmy się ceviche pod korek :D oczywiście zapachy na tyłach marketu średnie ale za to pelikany robią wrażenie ;) .

IMG_20180422_130149.jpg



IMG_20180422_132112.jpg



IMG_20180510_161029.jpg



IMG_20180422_173014.jpg



IMG_20180422_134904.jpg


Wieczorem wróciliśmy do hostelu niestety trzeba było iść szybko spać, bo kolejnego o 5 rano mieliśmy wyjazd na San Blas.

Podsumowując: Panama City to miasto kontrastów z jednej strony rozbudowana, nowoczesna dzielnica biznesowa, a z drugiej stare miasto częściowo zniszczone oraz inne mniej znane szemrane dzielnice. Ludzie są sympatyczni nie mieliśmy dziwnych sytuacji ( tylko raz zaczepił nas bezdomny) a patrole policji z M5 na ramieniu robią wrażenie :D jest respekt ;). Nam klimat stolicy przypadł do gustu i trochę żałujemy, że nie udało się odwiedzić Amador Causeway (Calzada de Amador). Jednak lepiej, żeby pozostał jakiś niedosyt..
Poniżej jeszcze trochę zdjęć spoza utartego szlaku :P

IMG_20180423_085801.jpg



IMG_20180423_144531.jpg



IMG_20180423_172312.jpg



IMG_20180423_172315.jpg


Jeszcze dzisiaj postaram się wrzucić relację z San Blas a na dniach resztę.
W razie pytań służę pomocą.SAN BLAS

San Blas, czyli Raj na ziemi takie karaibskie Malediwy tylko bez resortów i muzułmanów. Niestety nie jest to tania impreza, ale WARTO. Szukając informacji o Panamie, gdy natrafiliśmy na opisy i zdjęcia archipelagu SAN BLAS to stwierdziliśmy, że chociaż mielibyśmy przez jakiś czas jeść tynk ze ścian :P musimy tam być! I nie żałujemy te przeżycia i widoki są warte każdych pieniędzy.
Wycieczkę wykupiliśmy w El Machico Hostel. Wybraliśmy 2 noclegi na wyspie el Diablo w dormie 10 os. W sumie z dojazdem, wstępem na teren Indian Kuna, posiłkami (3 dziennie) i jedną wycieczką na miejscu zapłaciliśmy 400$/2os.

IMG_20180421_171917.jpg


Koniecznie trzeba wziąć paszporty, ponieważ płacąc myto na granicy Panama – Rezerwat Kuna Yala są one sprawdzane. Z tego co się orientowaliśmy, koszty wyprawy na San Blas na własną rękę wychodzą bardzo podobnie i trzeba mieć auto z napędem 4x4, bo mogą nie wpuścić na teren rezerwatu a w przystani jest tylko mapka z wyspami i z tego co nam wiadomo, raczej nikt nie doradzi, którą wyspę wybrać. Zasada jest taka, że im dalszą wyspę się wybierze tym będzie drożej.

Rano ok. 5 przyjechała po nas lekko zdezelowana toyota land cruiser 4x4. Główny bagaż zostawiliśmy w przechowalni w hostelu i wzięliśmy tylko najpotrzebniejsze rzeczy + wodę oraz przekąski, ponieważ na miejscu nie ma sklepów (jak się później okazało był bar). Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze w sklepie na małe zakupy (zwykły market a kupiliśmy tam najsmaczniejsze awokado ever! :D) i ruszyliśmy dalej. Droga była kręta i górzysta, więc czasami czułam się jak na karuzeli, także jeśli ktoś ma wrażliwy żołądek to polecam wziąć jakiś aviomarin. Po jakiś 3h dotarliśmy do przystani gdzie czekaliśmy na naszą łódkę.
A przystań wyglądała tak:

IMG_20180424_083718.jpg



YDXJ0649.jpg


Gdy łódka podpłynęła i się załadowaliśmy poinformowano nas, że nie można robić zdjęć tubylcom, ponieważ jest to zniewaga i brak szacunku.
Po dotarciu na miejsce zakwaterowaliśmy się w naszym „apartamencie” :D i zintegrowaliśmy z pozostałymi osobami z „ośrodka”.


Dodaj Komentarz

Komentarze (4)

krystoferson112 1 listopada 2018 17:29 Odpowiedz
Jak fajnie, że są kobiety co mają przyjemność w robieniu lodów ;) Na poważnie fajna relacja z rzadko odwiedzanego zakątka Świata, czyta się dobrze.
maginiak 1 listopada 2018 22:07 Odpowiedz
Na wstępie może napiszę, że jest to moja pierwsza taka relacja z podróży także proszę o wyrozumiałośćDość spora ilość relacji zaczyna się podobnym zdaniem.Myślę że zupełnie niepotrzebnie, nikt tu pasem nie bije. Ja tym razem zaczęłam czytać od końca i od razu widzę, że jest wino! więc jest dobrze :)
suawo 9 listopada 2018 15:10 Odpowiedz
Dzieki za wrzucenie tej relacji szczegolnie informacji z autobusami z/do santa catalina, bo mam bardzo podobny plan do Twojego. Zamawialiscie wczesniej snorkling na Coibe czy wszystko jest do ogarniecia bez problemu na miejscu?
ruda-laur 10 listopada 2018 11:49 Odpowiedz
suawo napisał:Dzieki za wrzucenie tej relacji szczegolnie informacji z autobusami z/do santa catalina, bo mam bardzo podobny plan do Twojego. Zamawialiscie wczesniej snorkling na Coibe czy wszystko jest do ogarniecia bez problemu na miejscu?Wszystko jest do ogarnięcia na miejscu :) my braliśmy wycieczkę z hostelu tego samego dnia co przyjechaliśmy. Generalnie nie ma z tym problemu i można zrobić to z dnia na dzień (nie ma tam dużo turystów a biur dość sporo). Jednak radzę się przejść po miasteczku i porównać ceny, bo później się okazało, że trochę przepłaciliśmy i wycieczki całodniowe były już od 65$.