0
greg2014 26 listopada 2018 13:31
Odliczanie czas zacząć :-)

Image

Koniec roku się zbliża i trzeba go zakończyć jakimś przyjemnym akcentem. A ponieważ w świecie rejsów wycieczkowych ostatnie tygodnie roku to czas tradycyjnego przerzucania statków z jednego regionu w drugi, tym razem postanowiłem wybrać się na rejs transatlantycki. Dla odmiany tym razem popłynę z Włoch na Karaiby. Takiej trasy jeszcze nie zaliczałem.

Mówiąc krótko, przede mną może nieco przydługawy (około 3 tygodnie) rejs, który zaczyna się w Savonie a kończy na Gwadelupie. Będę starał się go relacjonować bardziej lub mniej (postaram się bardziej :-) ) na bieżąco – ale nie wiadomo jak będzie wyglądała sytuacja z internetem więc w razie opóźnień proszę o wyrozumiałość.

Rejs zaczyna się w najbliższy piątek (30.11) ale przy okazji przed jego rozpoczęciem zaplanowałem krótkie pobyty w Mediolanie oraz Genui, które uzupełnią europejską część trasy.

Na mapie europejska część wygląda następująco:

Image

Po pokonaniu Atlantyku zaczyna się część karaibska:

Image

Dystans do pokonania spory. Mam nadzieję, że morze – a zwłaszcza Atlantyk - okaże się litościwe :-)

Wyruszam jutro. Zainteresowanych zapraszam na pokład :-)@sqbaluki - za rejs zapłaciłem ok. 800 EUR z dopłatą za jedynkę w kabinie wewnętrznej z pakietem napojów AI (bez dopłaty za jedynkę w momencie rezerwacji, koszt wynosił ok. 640 EUR/os.). Rezerwację robiłem w trakcie rejsu po fiordach w maju br., z którego zresztą też pisałem relację na F4F. Do powyższej ceny dojdą tzw. obowiązkowe napiwki, które wynoszą 10 EUR/noc czyli w moim przypadku 220 EUR. Są pobierane już na statku. Za status dostałem upgrade do najwyższej dostępnej w momencie rezerwacji kategorii kabiny (Samsara SPA z balkonem) - szkoda, że nie było już dostępnych apartamentów :-( Oczywiście do tego musisz doliczyć to co przed i po rejsie - czyli przede wszystkim loty i jakieś noclegi jeśli je planujesz. Plus ewentualne wydatki na statku, w portach itd.

Gdzie szukać ? Ja zwykle samych tras szukam w serwisie https://www.kreuzfahrtberater.de/ - preferuję stronę niemieckojęzyczną a nie jej angielski odpowiednik pod adresem http://www.seascanner.com ze względu na lepsze (często) ceny na niemieckiej wersji. Jak już wiem, gdzie chcę płynąć to najpierw próbuję zarezerwować rejs na poprzednim rejsie na statku tej samej linii (tak robię najczęściej-wtedy można wytargować jakiś upust, upgrade albo coś :-)). Przynajmniej u Costy bo u innych jest różnie. Poza tym sprawdzam ceny u różnych agentów, rezerwuję czasem w niemieckim biurze powiązanym z powyższą wyszukiwarką rejsów. No i bardzo często (ale niestety nie zawsze) ma zastosowanie zasada "im wcześniej tym lepiej". Mój rejs, z którego będę pisał relację w last minutach jest drogi ale o ile mnie pamięć nie myli, to kilka dni temu lastminuter na forum F4F pisał o bardzo fajnej cenie rejsu transatlantyckiego w przyszłym roku. Na trasach, gdzie jest duży wybór terminów (np. Morze Śródziemne) bardzo często są atrakcyjne "last minuty". Niestety jednej sprawdzonej i najlepszej recepty nie ma - a przynajmniej ja jej nie znam.

@cccc - a co to była za linia ? Może Cunard, gdzie z opowieści współpasażerów wiem, że garnitur i muszka na statku są tak powszechne jak piwo w pubie :-)
Z moich doświadczeń wynika, że garnitury pojawiają się ale coraz rzadziej. Ja w każdym razie nie zabieram. Na statkach Costy obowiązuje coraz większa dowolność jeśli chodzi o ubiór - z wieczorami galowymi i koktajlami kapitańskimi włącznie. Jest jakiś dress code ale to tylko sugestia. Ale przy iluś tysiącach ludzi zawsze jakieś wieczorne kreacje teoretycznie mogą się pojawić. Oczywiście jakby ktoś przyszedł na koktajl z kapitanem w szortach to pewnie by się za nim dziwnie oglądano a może nawet zwrócono uwagę - ale wcale nie byłbym pewny :-) Z innych operatorów - na NCL garnitury to prawdziwa rzadkość, wręcz rarytas. Tam obowiązuje amerykański luz, nie ma też żadnych wieczorów galowych, kapitańskich itd. Z kolei na Holland America jeszcze próbują zachować pozory - na wieczór kapitański jest wymóg założenia koszuli z długim rękawem lub marynarki. Kilka lat temu był jeszcze egzekwowany - przećwiczyłem na własnej skórze kiedy odbiłem się od drzwi restauracji i trzeba było wrócić do kabiny się przebrać :-) Jak jest teraz nie mam zielonego pojęcia bo jakoś nie przytrafiło mi się z nimi ponownie płynąć (ale jak znajdę coś fajnego to popłynę bo linia jest OK). Pewnie co operator to trochę inne zwyczaje i inne podejście do dress codu.

A co do wieku to spodziewam się okolic 55-60+. Mimo, że mi do tego przedziału jeszcze sporo brakuje, nie mam z tym najmniejszego problemu. To długi rejs a zasada jest taka, że im dłuższy, tym średnia wieku wyższa. Patrząc całościowo, rejs razem z dojazdem i powrotem zajmuje niemal miesiąc - dla wielu to trudne do przeskoczenia ze względu na ograniczenia urlopowe. Obstawiam, że dzieci i młodzieży będzie garstka - raczej z jakichś krajów, gdzie mają teraz wakacje ale nie z Europy. No ale to się zobaczy bo co rejs to inne doświadczenie i już kilka razy się przekonałem, że szablonowe myślenie zupełnie się nie sprawdza :-) Napiszę jak już będę na statku.@tropikey - zasadniczo rezerwuję jedynkę. Preferuję wyjazdy raczej dłuższe niż krótsze i jakoś sobie radzę ze wspomnianymi ograniczeniami urlopowymi. Poza tym na statku nie jestem sam :-) Na tym pasażerów będzie pewnie ok. 3,5 tysiąca. Praktycznie na każdym dotychczasowym rejsie udało mi się poznać fajne towarzystwo i nie sądzę, żeby tym razem miało być inaczej.

@sqbaluki - co do przygotowań to w zasadzie moim zdaniem nie ma wielkiej różnicy w stosunku do innego wyjazdu. Oczywiście przy takiej trasie trzeba pamiętać o tym, że pogoda na pierwszej części trasy będzie inna niż na dalszej - ale to nic odkrywczego :-) Pytanie jest też, na ile ktoś nastawia się na jakąś eksplorację poszczególnych miejsc odwiedzanych po drodze. Tu podejść jest wiele - można iść na żywioł, można nic nie planować i kupować wycieczki ze statku a przewodnik nas zaprowadzi tam gdzie trzeba i pokaże to co jego zdaniem jest warte pokazania. Ja najczęściej wolę robić to bardziej samodzielnie - sam albo w jakiejś grupie. Dlatego trochę czasie zajmuje rozpoznanie przed wyjazdem co jest w danym miejscu warte zobaczenia, jak się tam dostać, jak wygląda komunikacja itp. itd. Na szczęście informacji w sieci nie brakuje. Dzięki temu można czas w danym miejscu wykorzystać bardziej efektywnie. Ale oczywiście to mój pomysł na zwiedzanie, każdy może mieć swój własny :-) Do dni na morzu nie musisz się jakoś szczególnie przygotowywać - na statku coś się ciągle dzieje, więc nudzić się trudno a poza tym w ramach tych dni można się skoncentrować na "nicnierobieniu" przerywanemu ewentualnymi spacerkami od basenu do bufetu, baru czy restauracji :-)

A jeśli chodzi o wymagane wizy to oczywiście w paszporcie musisz mieć komplet tego co odwiedzasz po drodze - o ile są wymagane. Załatwiasz je sam, co wielkim problemem nie jest. Zresztą na tej trasie nigdzie po drodze nie ma niczego, gdzie byłaby wymagana jakaś wiza. Wystarczy sam paszport :-)@cccc – no to tej linii nie znam ale z tego, co na szybko poszperałem w goglach, to operator z Hongkongu operujący przede wszystkim w Azji i Australi. Na dziś operują 5-oma statkami i swoją ofertę kierują faktycznie w pierwszej kolejności do klientów z USA i Australii.

A co do „sztywności” to ja bym się nie zrażał. Moje doświadczenia z ostatnich kilku lat są takie, że rejsy wycieczkowe powoli się zmieniają w kierunku formy wypoczynku dla rodzin i coraz młodszych pasażerów – szczególnie widać to na rejsach tygodniowych. Wraz z tym postępuje odchodzenie od sztywniactwa, ściśle określonego dress codu i tego, czemu dotychczas towarzyszyła celebra i zbyteczne bizanzjum (np. właśnie koktajli z kapitanem). Oczywiście na pewno nie wszędzie – miłośnicy garniturów i muszek na pewno znajdą cały czas coś dla siebie :-)

A ja tymczasem dotarłem na lotnisko w Pyrzowicach i czekam w saloniku na swój lot do Bergamo.

Image

Salonik pusty, poza mną nikogo nie ma. Akurat poranna fala odlotowa już poleciała a do kolejnej jest jeszcze trochę czasu.

W tym samym czasie co ja – ale trochę inaczej – podróżuje moja walizka. Tym razem skorzystałem również z oferowanej przez Costę możliwości odbioru bagażu z domu, którą dzięki statusowi mam dostępną za darmo. Kurier przyjechał w piątek i zabrał walizkę – zobaczę ją dopiero na statku już w kabinie:

Image

Z tego co widać w serwisie UPS, walizka właśnie opuściła Norymbergę:

Image

Mam nadzieję, że dotrze na czas :-) Niestety z powrotem tego luksusu już nie będzie – z usługi BagExpress można korzystać wyłącznie w przypadku niektórych portów w Europie – ale już nie na Karaibach. Ale jakoś dam radę :-)

Salonikowe śniadanko zaliczone. Czekam już na mój lot :-)

Image

Postaram się napisać wieczorem parę zdań już z Mediolanu.
brzemia napisał:
Do 100 pax to nie są statki. To są szalupy.


@brzemia - obawiam się, że nawet na szalupę wchodzi wiecej:-) mam gdzieś fotkę tabliczki z jakiegoś tendera, który pełni również funkcję szalupy-może później znajde:-)

Ale <100 pax. jest możliwe choćby na rejsach rzecznych. No i pewnie też na morskich ultraluksusowych-ale obawiam się, że tam byłoby nie tylko ultradrogo ale na dodatek sztywno, czyli nie wiem czy @cccc by się w końcowym rozrachunku podobało...

Zaraz lecimy. Póki co wszystko zgodnie z planem.Jaki ruch sie tutaj zrobił. A tylko chwilę mnie nie było... :)

@brzemia - piszcie śmiało, w niczym mi to nie przeszkadza, przynajmniej wiem, że ktoś czyta moje wypociny:-)

@ccc -no tak, zapomnialem o statkach na wyprawy ekspedycyjne, one z natury są mniejsze i inaczej wyposażone. A tak przy okazji, to SuperStar Gemini to przy obecnych wycieczkowcach to raczej mikrus...

@peta - proponuję sprobować jakiegoś spokojnego akwenu i terminu i się przetestować na początek:-) Zreszta duże statki mają prawie zawsze stabilizatory, które oczywiście praw fizyki nie zmienią ale na pewno trochę pomogą. W razie czego zawsze są też dostępne tabletki na chorobę morską (free) bo chory pasażer to w końcu dla operatora nic dobrego - będzie tylko niezadowolony a prawdopodobieństwo, że wyda jakąś kasę na statku jest też raczej zerowe.

Ja już jestem po pierwszym kontakcie z włoskim chaosem i jadę autobusem do Mediolanu. Pogoda super :-)Nawiązując jeszcze do gabarytów nowych statków wycieczkowych, mogę dodać, że nie miałem okazji być na największych ale na całkiem sporych tak. I średnio mi się podobało. Przy odrobinie pecha jeśli chodzi o lokalizację kabiny, droga z bufetu albo basenu do kabiny i z powrotem może się zbliżać do kilometra :-)

A tymczasem jestem już w Mediolanie.

Lot przebiegł tak sprawnie jak to tylko jest możliwe. Planowo i bez atrakcji. Wizzairowa landrynka była zapakowana praktycznie do ostatniego miejsca.

Image

W końcowej fazie lotu można było podziwiać naprawdę rewelacyjną panoramę Alp:

Image

Image

W Bergamo wylądowaliśmy przed planowanym czasem.

Transfery z lotniska do Mediolanu realizuje kilka firm, które chyba za sobą nie przepadają – w każdym razie podbierają sobie dość aktywnie klientów. Przy wyjściu z budynku już czeka grupka przekrzykujących się naganiaczy kierujących do jedynego słusznego autobusu, który jak każdy zapewnia odjeżdża już za minutę. Na mnie to niespecjalnie działało ponieważ kupiłem sobie transfer przez Internet (koszt 4 EUR) i powolutku pomaszerowałem na stanowisko interesującej mnie firmy przekonany, że autobus mam za 20 minut a poprzedni odjechał mniej więcej tyle samo minut wcześniej. Tymczasem okazało się, że rozkład rozkładem a życie życiem :-) Autobus jakby na mnie czekał bo kierowca tylko rzucił okiem na mój wydruk, wskazał drzwi a 3 minuty później byliśmy już w drodze do Mediolanu.

Droga z Bergamo do stacji Milano Centrale zajęła niecałą godzinkę. Pierwsza fotka podczas tego pobytu w Mediolanie musiała oczywiście dotyczyć monumentalnego budynku dworca Milano Centrale:

Image

Z dworca spacerkiem udałem się do oddalonego o kilkaset metrów hotelu – na ten pobyt wybrałem Ibisa Styles Milano Centrale. Zostawiłem bagaż i ruszyłem w miasto.

W momencie, kiedy piszę tego maila jestem już oczywiście z powrotem z hotelu. Trochę się ogarnę, zaliczę jakąś kolację i pod koniec dnia wrzucę jeszcze parę zdjęć z tego co dzisiaj zobaczyłem.Trochę doświadczenia mam - ale ciągle się uczę :-) Jakbym miał moje rejsy numerować to ten byłby gdzieś między 15 a 20 :-) Z kilku pisałem zresztą relację na forum F4F.
Samą Costa Pacifice znam bo będę na niej w sumie trzeci raz. I mam do niej stosunek trochę sentymentalny, bo to jest pierwszy statek, na który (trochę przypadkiem) wybrałem się na rejs.

Z kolei największym statkiem, na którym byłem był Norwegian Epic linii NCL. Rocznik 2010, wyporność 153 000 ton, 4200 pasażerów i ok. 1700 członków załogi. Część pasażerska ma 19 pokładów. Ale uczciwie muszę powiedzieć, że poza odległościami do przemierzania statek, trasa, i to co się na nim działo to była jak dla mnie pierwsza klasa. A do największych gigantów mu naprawdę sporo brakuje...@krystoferson112 – żebym był pasjonatem to na pewno nie ale ciekawe to jest. W tym przypadku parametry musiałem sprawdzić w necie mówiąc szczerze. A wykształcenie mam z zupełnie innej bajki, nie techniczne w każdym razie :-)

A wracając do Mediolanu:

Mój bardzo dobry kolega powiedział kiedyś, że w Mediolanie są tylko dwa zabytki: „Ostatnia Wieczerza” Leonarda i katedra :-)

O ile katedrę miałem okazję już widzieć kilkakrotnie, o tyle z Leonardem jak dotąd mi się nie udawało. Tym razem w końcu miało być inaczej.

Pierwsze kroki skierowałem w stronę umownego centrum i katedry właśnie. Po drodze minąłem Bazylikę San Carlo al Corso:

Image

…a już po chwili stałem prawie dokładnie na wprost monumentalnej katedry mediolańskiej:

Image

Ponoć jest to trzecia co do wielkości świątynia chrześcijańska na świecie.

Muszę przyznać, że z zewnątrz robi znacznie lepsze wrażenie niż w środku ale dla kogoś, kto nie miał okazji zobaczyć wnętrz też na pewno może być interesująca. Możliwe jest również wyjście na dach katedry (ciekawe widoki) a także zwiedzanie muzeum historycznego - jak dla mnie o profilu głównie archeologicznym – prezentującego początki katedry. Ponieważ miałem je okazję już widzieć przy poprzednich wizytach w Mediolanie, tym razem sobie je odpuściłem.

Po sąsiedzku z katedrą zlokalizowana jest galeria Vittorio Emanuelle II. Składają się na nie dwa skrzydła przecinające się pośrodku. Samo wejście jest nie mniej monumentalne niż katedra:

Image

Wnętrzu też trudno coś zarzucić:

Image

Zresztą na ten obiekt składa się nie tylko architektura i to co widać na zewnątrz ale i to co w środku.

Jeśli chodzi o mnie, to jak już opatrzyło mi się logo Prady, Louis Vuitton, Versace i innych Armanich, skierowałem się w kierunku sąsiadującego z galerią placu, przy którym stoi La Scala:

Image

Generalnie budynek z zewnątrz rozczarowuje i zupełnie nie kojarzy się z tym, z czym wydawałoby się, że powinien się kojarzyć. Ale w sumie mało kto dzisiaj pamięta, że budynek dzisiejszej La Scali zaczynał jako jaskinia hazardu…

A z innej beczki, w centrum Mediolanu na kilku liniach można zobaczyć stare tramwaje:

Image

A już myślałem (nie chcę być złośliwy), że tramwaje w tak zabytkowym wieku są zastrzeżone tylko dla Lwowa :-)

Z okolic Duomo czyli mediolańskiej katedry wychodzi Via Orefici, która następnie przechodzi w popularny deptak Via Dante:

Image

I właśnie u podstawy Via Dante – około 15 minut spaceru od katedry - można zobaczyć pałac Sforzów, funkcjonujący w Mediolanie pod nazwą Castello Sforzesco:

Image

Image

Warto zajrzeć do środka i zobaczyć pałacowy dziedziniec:

Image

Image

Image

…a także znajdujący się na jego zapleczu – tuż za pałacowym parkiem łuk triumfalny Arco della Pace:

Image

Stosunkowo niedaleko od pałacu Sforzów zlokalizowana jest najważniejsza chrześcijańska świątynia Mediolanu (wbrew pozorom wcale nie jest nią wspomniana wcześniej monumentalna katedra) – mająca swoje korzenie w IV wieku Bazylika św. Ambrożego:

Image

Jej wnętrza oraz historia to osobny temat. Jak dla mnie jest to absolutne „must see” Mediolanu:

Image

Przy okazji warto odwiedzić sąsiadujący z bazyliką Katolicki Uniwersytet Najświętszego Serca w Mediolanie, jego budynki i dziedzińce – wrażenie naprawdę niesamowite.

Ostatnim moim celem dzisiejszej wizyty była Bazylika Santa Maria della Grazie – a w zasadzie nie tyle sama bazylika, co przylegające do niej muzeum Cenacolo Viniciano, którego zbiory w pewnym uproszczeniu ograniczają się do dwóch dzieł – „Ostatniej Wieczerzy” Leonarda da Vinci oraz „Ukrzyżowania Chrystusa” Giovanni Donato Montorfano. Tak się składa, że oba powstały w tym samym czasie, w tym samym pomieszczeniu, na przeciwnych ścianach i w różnych technikach – ale powszechnie znane jest tylko to pierwsze.

Wizyta w Cenacolo Viniciano do prostych nie należy. Kupno biletów na miejscu graniczy z cudem (zaliczyłem kilka podejść), przez Internet (cena 12 EUR) rozchodzą się praktycznie zaraz po otwarciu sprzedaży (terminy z wyprzedzeniem 2-3 miesiące).

Sama wizyta jest bardzo krótka (ok. 30 minut z czego połowa w refektarzu) a większość czasu zajmują przejścia przez kolejne śluzy poprzedzające wejście do samego refektarza, w którym znajdują się oba arcydzieła. Chociaż pewnie zabrzmi to jak profanacja, jak dla mnie to, które wyszło spod ręki Leonarda wygląda dużo mniej atrakcyjnie niż na licznych reprodukcjach. Zresztą zaledwie 15% tego co widać pochodzi spod pędzla artysty – pozostałe 85% to późniejsze mniej lub bardziej udane renowacje. Drugie – położone dokładnie na wprost „Ostatniej Wieczerzey” dzieło wygląda znacznie lepiej.

W refektarzu klasztoru teoretycznie zdjęć nie wolno wykonywać aczkolwiek nie dopowiedziane jest, czy chodzi o zdjęcia z lampą błyskową czy w ogóle. Do tej pory nie wiem co tam wolno a czego nie. W praktyce zdjęcia wykonują wszyscy, a obsługa muzeum sprawia wrażenie niespecjalnie tym zainteresowanej – kolejny włoski obrazek :-)

W każdym razie zdjęć nie załączam – „Ostatnia Wieczerza” jest tak znana, że może konkurować chyba tylko z „Monalisą” – zresztą również Leonarda. Zapewniam jedynie, że reprodukcje są lepsze od oryginału – zainteresowanych odsyłam do wujka google :-)

A w ramach pocieszenia wrzucam dwie fotki Bazyliki Santa Maria della Grazie z zewnątrz:

Image

Image

Jutro ciąg dalszy zwiedzania Mediolanu :-)I jeszcze kilka zdjęć Mediolanu wieczorową porą:

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Śniadanko zaliczone, pogoda super, wyruszam na dalsze zwiedzanie :-)@HandSome - Mówisz i masz:-) Specjalnie dla Ciebie:

Image

Image

Image

Mój hotel zlokalizowany jest przy przecznicy od Corsa Buenos Aires, prawie na samym rogu. A D&G ma swoją siedzibę na przedłużeniu „mojej” ulicy po drugiej stronie Corsa Buenos Aires. Dosłownie jakieś 300 metrów dalej.

Jak na markę luksusową przystało budynek oznaczony minimalistycznie – poza logo przy wejściu brak jakichkolwiek znaków rozpoznawczych.

Poza tym jak dla mnie budynek może i nowoczesny ale dziwny, nie pasuje zupełnie do otoczenia. Zero kontynuacji zabudowy :-) Nawet przy moim mało wysublimowanym poczuciu estetyki. Zielone tarasy na dachu poprawiają końcowe wrażenie.

Aha, panów Dolce’ego i Gabbany nie spotkałem. Pewnie te tarasy przystają do ich gabinetów :-)

Krótka przerwa na ładowanie baterii (dosłownie i w przenośni) w hotelu i idę dalej. Póki co mam dzisiaj za sobą coś koło 18 km w nogach.@brzemia - imigranci nie rzucają mi się w oczy bardziej niż rok, dwa czy pięć lat temu. Być może to "zasługa" licznych patroli policji - krążą w kilkuosobowych grupkach z długą bronią na wierzchu - pod tym względem momentami czuję się niemal jak w Meksyku.

@HandSome - plany zakupowe oczywiście, że mam ale muszę szanować limit bagażu. Moja powrotna podróż jest już wystarczająco pokręcona, żeby ją jeszcze komplikować nadbagażem :-)

@greg1291 - odważna propozycja ale mamy przecież jeszcze część lądową :-)@brzemia i @cccc – no trochę tych dni było ale obiecuję, że ten rejs jest naprawdę ostatnim w tym roku :-)

A póki co jestem jeszcze cały czas w Mediolanie.

Czego jak czego ale paru rzeczy tutaj nie brakuje. Domów mody, kawiarni, lodziarni, obrazów Leonarda (w Mediolanie są aż 3 z zachowanych kilkunastu jego obrazów)…i bazylik :-) Dwie z nich (św. Ambrożego oraz Santa Maria della Grazie) odwiedziłem wczoraj - ale to jest nic biorąc pod uwagę długą listę mediolańskich bazylik i świątyń.

Ze względu na to, że kilka spośród tych ostatnich to prawdziwe arcydzieła architektury – a dodatkowo większość z nich kryje w swoich wnętrzach inne arcydzieła – w szczególności malarstwa czy rzeźbiarstwa, wpisałem sobie kilka z nich do planu dzisiejszego zwiedzania.

Ograniczę przy tym ilość zdjęć. Z samych mediolańskich bazylik mógłbym pewnie zrobić osobną relację a to w końcu ma być rejs :-)

Pierwsza na ogień poszła Basilica di San Babila:

Image

Była po drodze więc grzechem byłoby jej nie zobaczyć :-)

Pierwsze spotkanie z drugą świątynią - Santuario Di S. Bernardino Alle Ossa nie zapowiadało niczego nadzwyczajnego:

Image

Jest ona dosłownie przyklejona do sąsiadującej z nią imponującej również wewnątrz Bazyliki św. Stefana (to ta po prawej):

Image

Santuario Di S. Bernardino Alle Ossa słynie jednak przede wszystkim z niewielkiej kaplicy, w której zgromadzone zostały tysiące ludzkich czaszek i kości. Pochodzą one z cmentarza, na którym grzebano zmarłych pacjentów pobliskiego szpitala. Uprzedzam, że widok jest trochę makabryczny:

Image

Szczątki zmarłych są oddzielone od żywych jedynie siatkami rozciągniętymi na krawędziach poszczególnych wnęk kaplicy:

Image

Jakby było mało, do tego dochodzi upiorna gablota z czaszkami:

Image

Położona po sąsiedzku Basilica di Santo Stefano Maggiore nie dostarcza aż takich atrakcji – ale zachęcam, aby również do niej zajrzeć. Warto.

Aby oderwać się od tego makabrycznego widoku, przed wizytą w kolejnej bazylice zrobiłem sobie odskocznię do innych tematów.

Najpierw zajrzałem na dziedziniec głównego budynku Uniwersytetu w Mediolanie:

Image

Akurat strzelały korki szampana, sypało się konfetti, błyskały flesze i generalnie było sporo zamieszania – okazało się, że grupa studentów zaliczyła jakiś etap edukacji:

Image

Image

Wykorzystałem również fakt, że prawie po sąsiedzku z uniwersytetem położony jest jeden z bardziej współczesnych symboli Mediolanu – Torre Velasca. Jest to wybudowany w 1954 roku wieżowiec w kształcie grzyba. Ze względu na to, że obudowany jest innymi budynkami, trudno go w miarę sensownie sfotografować. Poniżej załączam starsze – mocno niedoskonałe – zdjęcie, które wykonałem już jakiś czas temu z dachu katedry:

Image

Tak w ogóle to z „grzybkiem” są chyba jakieś problemy, co biorąc pod uwagę jego wiek wydaje się dziwne. Jego podstawa opasana jest solidnym stalowym gorsetem, przy którym zresztą trwają cały czas prace:

Image

Kolejna na ogień poszła Basilica di Santa Maria presso San Satiro. Jest to stosunkowo nieduża świątynia dosłownie wciśnięta pomiędzy inne budynki, położona w ścisłym centrum miasta:

Image

Swoją sławę zawdzięcza Donato Bramantemu, który był odpowiedzialny za jej wykończenie.

Stojąc w nawie głównej i patrząc w głąb bazyliki odnosi się wrażenie dużej przestrzeni zarówno przed jak i za ołtarzem:


Dodaj Komentarz

Komentarze (189)

sqbaluki 26 listopada 2018 14:19 Odpowiedz
@greg2014 mógłbyś napisać coś o kosztach takiego rejsu, a także gdzie najlepiej i kiedy ich szukać?
cccc 26 listopada 2018 14:26 Odpowiedz
@greg2014 udanej wyprawy!Ciekawe jaka srednia wiekowa, mnie osobiscie zniechecaja takie wielkie statki. ;) Raz ogarnalem rejs z Singapuru do Phuket i z powrotem, ale bylo niesamowicie sztywno i trzeba bylo miec garnitur na captain's dinner.
greg2014 26 listopada 2018 15:00 Odpowiedz
@sqbaluki - za rejs zapłaciłem ok. 800 EUR z dopłatą za jedynkę w kabinie wewnętrznej z pakietem napojów AI (bez dopłaty za jedynkę w momencie rezerwacji, koszt wynosił ok. 640 EUR/os.). Rezerwację robiłem w trakcie rejsu po fiordach w maju br., z którego zresztą też pisałem relację na F4F. Do powyższej ceny dojdą tzw. obowiązkowe napiwki, które wynoszą 10 EUR/noc czyli w moim przypadku 220 EUR. Są pobierane już na statku. Za status dostałem upgrade do najwyższej dostępnej w momencie rezerwacji kategorii kabiny (Samsara SPA z balkonem) - szkoda, że nie było już dostępnych apartamentów :-( Oczywiście do tego musisz doliczyć to co przed i po rejsie - czyli przede wszystkim loty i jakieś noclegi jeśli je planujesz. Plus ewentualne wydatki na statku, w portach itd.Gdzie szukać ? Ja zwykle samych tras szukam w serwisie https://www.kreuzfahrtberater.de/ - preferuję stronę niemieckojęzyczną a nie jej angielski odpowiednik pod adresem http://www.seascanner.com ze względu na lepsze (często) ceny na niemieckiej wersji. Jak już wiem, gdzie chcę płynąć to najpierw próbuję zarezerwować rejs na poprzednim rejsie na statku tej samej linii (tak robię najczęściej-wtedy można wytargować jakiś upust, upgrade albo coś :-)). Przynajmniej u Costy bo u innych jest różnie. Poza tym sprawdzam ceny u różnych agentów, rezerwuję czasem w niemieckim biurze powiązanym z powyższą wyszukiwarką rejsów. No i bardzo często (ale niestety nie zawsze) ma zastosowanie zasada "im wcześniej tym lepiej". Mój rejs, z którego będę pisał relację w last minutach jest drogi ale o ile mnie pamięć nie myli, to kilka dni temu lastminuter na forum F4F pisał o bardzo fajnej cenie rejsu transatlantyckiego w przyszłym roku. Na trasach, gdzie jest duży wybór terminów (np. Morze Śródziemne) bardzo często są atrakcyjne "last minuty". Niestety jednej sprawdzonej i najlepszej recepty nie ma - a przynajmniej ja jej nie znam.@cccc - a co to była za linia ? Może Cunard, gdzie z opowieści współpasażerów wiem, że garnitur i muszka na statku są tak powszechne jak piwo w pubie :-)Z moich doświadczeń wynika, że garnitury pojawiają się ale coraz rzadziej. Ja w każdym razie nie zabieram. Moje doświadczenia z garniturami, muszkami i sztywnymi kołnierzykami są takie, że na statkach Costy obowiązuje coraz większa dowolność jeśli chodzi o ubiór - z wieczorami galowymi i koktajlami kapitańskimi włącznie. Jest jakiś dress code ale to tylko sugestia. Ale przy iluś tysiącach ludzi zawsze jakieś wieczorne kreacje teoretycznie mogą się pojawić. Oczywiście jakby ktoś przyszedł na koktajl z kapitanem w szortach to pewnie by się na niego dziwnie oglądano a może nawet zwrócono uwagę - ale wcale nie byłbym pewny :-) Z innych operatorów - na NCL garnitury to prawdziwa rzadkość, wręcz rarytas. Tam obowiązuje amerykański luz, nie ma też żadnych wieczorów galowych, kapitańskich itd. Z kolei na Holland America jeszcze próbują zachować pozory - na wieczór kapitański jest wymóg założenia koszulki z długim rękawem lub marynarki. Kilka lat temu był jeszcze egzekwowany - przećwiczyłem na własnej skórze kiedy odbiłem się od drzwi i trzeba było wrócić do kabiny się przebrać :-) Jak jest teraz nie mam zielonego pojęcia bo jakoś nie przytrafiło mi się z nimi ponownie płynąć (ale jak znajdę coś fajnego to popłynę bo linia jest fajna). Pewnie co operator to trochę inne zwyczaje i inne podejście do dress codu.A co do wieku to spodziewam się okolic 55-60+. Mimo, że mi do tego przedziału jeszcze sporo brakuje, nie mam z tym najmniejszego problemu. To długi rejs a zasada jest taka, że im dłuższy, tym średnia wieku wyższa. Patrząc całościowo, rejs razem z dojazdem i powrotem zajmuje niemal miesiąc - dla wielu to trudne do przeskoczenia ze względu na ograniczenia urlopowe. Obstawiam, że dzieci i młodzieży będzie garstka - raczej z jakichś krajów, gdzie mają teraz wakacje ale nie z Europy. No ale to się zobaczy bo co rejs to inne doświadczenie i już kilka razy się przekonałem, że szablonowe myślenie zupełnie się nie sprawdza :-) Napiszę jak już będę na statku.
tropikey 26 listopada 2018 15:07 Odpowiedz
Samemu w taki rejs? O ile dobrze kojarzę, wcześniej pływałeś chyba z rodziną? Ciekawe, jak ocenisz ten krok po powrocie :D Wysłane z mojego P9 przy użyciu Tapatalka
greg2014 26 listopada 2018 16:08 Odpowiedz
@tropikey - zasadniczo rezerwuję jedynkę. Preferuję wyjazdy raczej dłuższe niż krótsze i jakoś sobie radzę ze wspomnianymi ograniczeniami urlopowymi. Poza tym na statku nie jestem sam :-) Na tym pasażerów będzie pewnie ok. 3,5 tysiąca. Praktycznie na każdym dotychczasowym rejsie udało mi się poznać fajne towarzystwo i nie sądzę, żeby tym razem miało być inaczej. @sqbaluki - co do przygotowań to w zasadzie moim zdaniem nie ma wielkiej różnicy w stosunku do innego wyjazdu. Oczywiście przy takiej trasie trzeba pamiętać o tym, że pogoda na pierwszej części trasy będzie inna niż na dalszej - ale to nic odkrywczego :-) Pytanie jest też, na ile ktoś nastawia się na jakąś eksplorację poszczególnych miejsc odwiedzanych po drodze. Tu podejść jest wiele - można iść na żywioł, można nic nie planować i kupować wycieczki ze statku a przewodnik nas zaprowadzi tam gdzie trzeba i pokaże to co jego zdaniem jest warte pokazania. Ja najczęściej wolę robić to bardziej samodzielnie - sam albo w jakiejś grupie. Dlatego trochę czasie zajmuje rozpoznanie przed wyjazdem co jest w danym miejscu warte zobaczenia, jak się tam dostać, jak wygląda komunikacja itp. itd. Na szczęście informacji w sieci nie brakuje. Dzięki temu można czas w danym miejscu wykorzystać bardziej efektywnie. Ale oczywiście to mój pomysł na zwiedzanie, każdy może mieć swój własny :-) Do dni na morzu nie musisz się jakoś szczególnie przygotowywać - na statku coś się ciągle dzieje, więc nudzić się trudno a poza tym w ramach tych dni można się skoncentrować na "nicnierobieniu" przerywanemu ewentualnymi spacerkami od basenu do bufetu, baru czy restauracji :-)A jeśli chodzi o wymagane wizy to oczywiście w paszporcie musisz mieć komplet tego co odwiedzasz po drodze - o ile są wymagane. Załatwiasz je sam, co wielkim problemem nie jest. Zresztą na tej trasie nigdzie po drodze nie ma niczego, gdzie byłaby wymagana jakaś wiza. Wystarczy sam paszport :-)
cccc 26 listopada 2018 21:12 Odpowiedz
greg2014, ladnych pare lat temu, SuperStar Gemini z kasynem. :D Bylo sporo bogatych Australijczykow, Singapurczykow i gosci z USA, srednia wieku > 60.Atmosfera dosc sztywna, ale jedzenie fenomenalne.Codziennie zawijalismy do innych portow i byly dodatkowe wycieczki.Najgorsze co mozna bylo wymyslec i nigdy sobie nie wybacze to jazda na strusiu. 8-)
cccc 27 listopada 2018 09:36 Odpowiedz
greg2014 napisał:A co do „sztywności” to ja bym się nie zrażał. Moje doświadczenia z ostatnich kilku lat są takie, że rejsy wycieczkowe powoli się zmieniają w kierunku formy wypoczynku dla rodzin i coraz młodszych pasażerów – szczególnie widać to na rejsach tygodniowych. Wraz z tym postępuje odchodzenie od sztywniactwa, ściśle określonego dress codu i tego, czemu dotychczas towarzyszyła celebra i zbyteczne bizanzjum (np. właśnie koktajli z kapitanem). Oczywiście na pewno nie wszędzie – miłośnicy garniturów i muszek na pewno znajdą cały czas coś dla siebie :-)Zgadza sie, ostatnio nie tylko bogaci emeryci zawijaja na statki wycieczkowe.Jak bylem na Antarktydzie, to bylo nawet sporo mlodych ludzi i nie zapomne imprez w kabinie kapitana, tak jak wspominalem w mojej relacji. :D BTW wole jednak mniejsze statki, tak do 100 pasazerow.
brzemia 27 listopada 2018 09:43 Odpowiedz
Do 100 pax to nie są statki. To są szalupy.Wysłane przy użyciu Tapatalka
brunoj 27 listopada 2018 09:44 Odpowiedz
Albo jachty....
cccc 27 listopada 2018 09:59 Odpowiedz
brzemia napisał:Do 100 pax to nie są statki. To są szalupy.Najwiekszy lodolamacz na swiecie o napedzie atomowym w drodze na Biegun zabieral max. 128 pasazerow, tak jak pisalem w relacji. :D De facto wspaniala maszyna i obraz wisi u mnie na scianie ze wzgledu na niezapomniane wspomnienia.BrunoJ napisał:Chociaż ma jedna zasadniczą wadę - jest powolne.I niekiedy dosc monotonne, nudne. Najlepiej wybrac sie w dobrym i milym towarzystwie. :D
brzemia 27 listopada 2018 09:59 Odpowiedz
Nie moge sie z tobą zgodzic. Przemieszczesz sie kiedy odpoczywasz. W ciagu takiego tygodniowego rejsu zobaczysz miejsca ktore byloby trudno zobaczyc za jednym razem Przyklad: wyplywalem z Wenecji. Nastepnego dnia bylem w BariNastepnego na SantoriniNastepnego w AtenachNastepnego w DubrownikuRaczej szybko sie przemieszczalem ;)Wysłane przy użyciu Tapatalka
cccc 27 listopada 2018 10:05 Odpowiedz
@brzemia, pamietam ze przeprawy przez Morze Barentsa czy Drake Passage byly wyjatkowo nudne, dopiero wysokie fale zadbaly o szczegolne atrakcje i nawet taki potezny lodolamacz okazal sie bezsilny. :D@greg2014 trzymaj kurs!
greg2014 27 listopada 2018 10:07 Odpowiedz
brzemia napisał:Do 100 pax to nie są statki. To są szalupy.@brzemia - obawiam się, że nawet na szalupę wchodzi wiecej:-) mam gdzieś fotkę tabliczki z jakiegoś tendera, który pełni również funkcję szalupy-może później znajde:-)Ale <100 pax. jest możliwe choćby na rejsach rzecznych. No i pewnie też na morskich ultraluksusowych-ale obawiam się, że tam byłoby nie tylko ultradrogo ale na dodatek sztywno, czyli nie wiem czy @cccc by się w końcowym rozrachunku podobało...Zaraz lecimy. Póki co wszystko zgodnie z planem.
cccc 27 listopada 2018 10:17 Odpowiedz
greg2014 napisał:Ale <100 pax. jest możliwe choćby na rejsach rzecznych. No i pewnie też na morskich ultraluksusowych-ale obawiam się, że tam byłoby nie tylko ultradrogo ale na dodatek sztywno, czyli nie wiem czy @cccc by się w końcowym rozrachunku podobało...Wprost przeciwnie, bylem na Antarktydzie MS Expedition, statek zabiera max. 120 o ile pamietam, ale bylo ok. 90 pasazerow.Po doswiadczeniach z SuperStar Gemini specjalnie wybralem maly statek.Pozniej na okrazenie Spitsbergenu wybralem ponownie ten sam MS Expedition, praktycznie wszyscy mnie znali i pamietali. :D @greg2014, a czy sie podobalo to moge podeslac linki z moich Relacji na pw.
peta 27 listopada 2018 10:18 Odpowiedz
Coś czuje, że będzie super rejs więc będę śledził relację na bieżąco.Zawsze chciałem spróbować i popłynąć gdziekolwiek nawet Stenaline z Polski kawałek po Bałtyku, jednak zawsze przeraża mnie jedna rzecz, mój żołądek...Czy on by podołał takiemu wyzwaniu jak nawet wesołe miasteczko robi w nim spustoszenie ;)
cccc 27 listopada 2018 10:21 Odpowiedz
@peta dalbys rade, ja na szczescie jestem odporny, ale widzialem, ze sporo ludzi mialo takie plasterki za uchem. ;)
brzemia 27 listopada 2018 10:21 Odpowiedz
@greg2014 napisz prosze czy mozemy zakłocac twoja relacje naszymi plotkami. Nie kazdy chce zeby pod kazdym postem bylo 100 odpowiedzi. Milego lotu.Wysłane przy użyciu Tapatalka
greg2014 27 listopada 2018 12:15 Odpowiedz
Jaki ruch sie tutaj zrobił. A tylko chwilę mnie nie było... :)@brzemia - piszcie śmiało, w niczym mi to nie przeszkadza, przynajmniej wiem, że ktoś czyta moje wypociny:-)@ccc -no tak, zapomnialem o statkach na wyprawy ekspedycyjne, one z natury są mniejsze i inaczej wyposażone. A tak prz okazji, to SuperStar Gemini to przy obecnych wycieczkowcach to raczej mikrus...@peta - proponuję sprobować jakiegoś spokojnego akwenu i terminu i się przetestować na początek:-) Zreszta duże statki mają prawie zawsze stabilizatory, które oczywiście praw fizyki nie zmienią ale na pewno trochę pomogą. W razie czego zawsze są też dostępne tabletki na chorobę morską (free) bo chory pasażer to w końcu dla operatora nic dobrego - będzie tylko niezadowolony a prawdopodobieństwo, że wyda jakąś kasę na statku jest też raczej zerowe.Ja już jestem po pierwszym kontakcie z włoskim chaosemi jadę autobusem do Mediolanu. Pogoda super :-)
cccc 27 listopada 2018 12:21 Odpowiedz
greg2014 napisał:@ccc -no tak, zapomnialem o statkach na wyprawy ekspedycyjne, one z natury są mniejsze i inaczej wyposażone. A tak prz okazji, to SuperStar Gemini to przy obecnych wycieczkowcach to raczej mikrus...Zgadza sie, ostatnio jak polukalem wycieczkowce na Gran Canaria to strach mnie ogarnal. :D
sjk 27 listopada 2018 13:36 Odpowiedz
323m vs. 75m :D
cccc 27 listopada 2018 20:43 Odpowiedz
greg2014 napisał:Nawiązując jeszcze do gabarytów nowych statków wycieczkowych, mogę dodać, że nie miałem okazji być na największych ale na całkiem sporych tak. I średnio mi się podobało. Przy odrobinie pecha jeśli chodzi o lokalizację kabiny, droga z bufetu albo basenu do kabiny i z powrotem może się zbliżać do kilometra :-)Czyli masz doswiadczenia i nie pierwsza podroz wycieczkowcem? ;) Btw fajne fotki i ciekawie sie zapowiada.
greg2014 27 listopada 2018 21:01 Odpowiedz
Trochę doświadczenia mam - ale ciągle się uczę :-) Jakbym miał moje rejsy numerować to ten byłby gdzieś między 15 a 20 :-) Z kilku pisałem zresztą relację na F4F.Samą Costa Pacifice znam bo będę na niej w sumie trzeci raz. I mam do niej stosunek trochę sentymentalny, bo to jest pierwszy statek, na który (trochę przypadkiem) wybrałem się na rejs. Z kolei największym statkiem, na którym byłem był Norwegian Epic linii NCL. Rocznik 2010, wyporność 153 000 ton, 4200 pasażerów i ok. 1700 członków załogi. Część pasażerska ma 19 pokładów. Ale uczciwie muszę powiedzieć, że poza odległościami do przemierzania statek, trasa, i to co się na nim działo to była jak dla mnie pierwsza klasa. A do największych gigantów mu naprawdę sporo brakuje...
krystoferson112 27 listopada 2018 21:36 Odpowiedz
Fajnie widać, że interesujesz się statkami, podajesz takie parametry jak wyporność itp.. Twoja pasja?. To takie fajne zróżnicowanie od panującego na forum lotnictwa. Super podróży życzę.
brzemia 28 listopada 2018 09:58 Odpowiedz
A gdzie te tłumy uchodzców?Wysłane przy użyciu Tapatalka
handsome 28 listopada 2018 10:36 Odpowiedz
A shopping na Corso Buenos Aires? :lol: :lol: :lol: Siedziba D&G niedaleko jednak nigdy do niej nie trafiłem. Zawsze za mało czasu. W Milano byłem już 6 razy :lol:
greg1291 28 listopada 2018 15:27 Odpowiedz
@greg2014 "Póki co mam dzisiaj za sobą coś koło 18 km w nogach." Jako, że to relacja z rejsu proponuję posługiwać się językiem fachowym i podawać dla jasności odległości w milach morskich :)
greg2014 28 listopada 2018 16:04 Odpowiedz
@brzemia - imigranci nie rzucają mi się w oczy bardziej niż rok, dwa czy pięć lat temu. Być może to "zasługa" licznych patroli policji - krążą w kilkuosobowych grupkach z długą bronią na wierzchu - pod tym względem momentami czuję się niemal jak w Meksyku. @HandSome - plany zakupowe oczywiście, że mam ale muszę szanować limit bagażu. Moja powrotna podróż jest już wystarczająco pokręcona, żeby ją jeszcze komplikować nadbagażem :-)@greg1291 - odważna propozycja ale mamy przecież jeszcze część lądową :-)
sqbaluki 28 listopada 2018 16:35 Odpowiedz
@greg1291 @greg2014 dopiero po chwili zorientowałem się ża to dwa różne niki i nie piszesz sam ze sobą ;)
handsome 28 listopada 2018 16:43 Odpowiedz
Wielkie dzięki za foto D&G :P Co ciekawe kiedyś przed przyjazdem do Milano wyszukiwałem ich siedzibę na Google street view i....nie było nic :lol: Ciekawiło mnie czy Panowie sobie nie życzyli umiejscowienia na street view czy najzwyczajniej jeszcze nie było tej dobudówki bo widniała wolna działka. :P
greg1291 28 listopada 2018 18:05 Odpowiedz
sqbaluki napisał:@greg1291 @greg2014 dopiero po chwili zorientowałem się ża to dwa różne niki i nie piszesz sam ze sobą(chociaż kto wie) ;)Ehh dobrze by było być na miejscu @greg2014 - miesięczny rejs na Karaiby :-)
cccc 28 listopada 2018 18:18 Odpowiedz
Szkoda, ze nasz "przedwojenny krol morza" juz nie plywa. ;)http://wyborcza.pl/10,145133,18122669,s ... rects=true
brzemia 28 listopada 2018 18:22 Odpowiedz
Ja nie chce liczyć bo nie wypada, ale @greg2014 spedzil w tym roku 1/3 roku na morzu ;)Wysłane przy użyciu Tapatalka
cccc 28 listopada 2018 18:28 Odpowiedz
@brzemia cieszmy sie razem z nim. :)
cccc 28 listopada 2018 22:30 Odpowiedz
Night live, music club? :D
greg2014 28 listopada 2018 22:36 Odpowiedz
Hahaha, niestety nie. Na music cluby przyjdzie czas na statku. Jeśli morze trochę pokołysze, może być wesoło.Na razie poziom łapię dosłownie - w łóżku. Rano ciąg dalszy podróży.
greg1291 28 listopada 2018 22:42 Odpowiedz
tam na końcu widać Burj Kalifa :-)
cccc 28 listopada 2018 23:17 Odpowiedz
greg2014 napisał:To jest siedziba Unicredit - do niedawna właściciela Banku Pekao S.A.Moze przymierzaja sie kupic BK, podobno jest deficytowe. :lol:
krystoferson112 29 listopada 2018 08:49 Odpowiedz
"Akurat strzelały korki szampana, sypało się konfetti, błyskały flesze i generalnie było sporo zamieszania" -a już myślałem, że przybył tam z wizytą minister Zieliński... ;)
handsome 29 listopada 2018 10:00 Odpowiedz
,,Złoty trójkąt" lub jak czasami nazywają nawet...,,złoty kwadrat" (ulice z najlepszymi sklepami zlokalizowane w pobliżu duomo) zaliczony? :mrgreen:
grubyking 29 listopada 2018 10:47 Odpowiedz
Super zdjęcia, aż mi wspomnienia wracają :D bo chyba nawet w tej samej kolejności wszystko zwiedzałem :)
tropikey 29 listopada 2018 17:49 Odpowiedz
Widocznie Novotel był zaskoczony Twoją samotną podróżą równie mocno, jak ja :DZazdroszczę świetnej pogody!
handsome 29 listopada 2018 18:00 Odpowiedz
W Genui pod pomnikiem swojego imiennika Kolumba...wypiłem pewnego razu sporo alko :mrgreen: Miałem opóżniony pociąg z Turynu do Pisy o kilka godz :oops: Nie chciałem za daleko oddalać się od Stazione więc zakupiłem w niedalekim markecie beer i przyłączyłem się do ,,kolorowej" genueńskiej patologii i ,,dobrym" towarzystwie sączyłem płyny :lol: :lol: :lol: A pociąg do Ventimiglia także mi znany. W drodze do San Remo właśnie miałem tam 4 godz przesiadkę gdzie także oczywiście sączyłem alko w pięknym parku i na miłej plaży :mrgreen: Miło powspominać. Pisz i wrzucaj foto. Poprawiasz mi...zimowe przesilenie :lol: :lol: :lol:
greg2014 29 listopada 2018 18:53 Odpowiedz
@tropikey - rok temu myślałem, że moje nienajlepsze wrażenia to był wypadek przy pracy ale chyba to nie był żaden przypadek. Po powrocie z miasta w pokoju zastałem temperaturę rzędu 40 stopni i nie działającą wentylację. Jedyna metoda ochłodzenia pokoju polegała na lekkim (bardziej się nie dało) uchyleniu okna co i tak na dłuższą metę byłoby nie do zaakceptowania (bardzo ruchliwa ulica na dole). Po bezproduktywnej dyskusji z menadżerką skończyło się na zmianie pokoju - z innymi mankamentami, ale nie będę się już nad nimi rozwodził bo wyjdzie na to, że jestem czepialski. Dobrze, że to tylko jedna noc i dobrze, że za punkty. Ale te gwiazdki to im powinni zabrać czym prędzej.@HandSome - raczej już nigdzie dzisiaj nie będę wyskakiwał bo zaczynam czuć zmęczenie od tego łażenia. Ale oczywiście galeon z filmu Polańskiego widziałem - podobnie jak Porto Antico. Miejsce naprawdę bardzo ładne. A co do konumpcji pod chmurką to dzisiaj pewnie nawet nie byłoby z tym problemu bo całkiem ciepło było :-)
brzemia 30 listopada 2018 08:30 Odpowiedz
Taka malą łupinką przez bezkresny zimowy Atlantyk? Wifi na statku masz wykupione? Wysłane przy użyciu Tapatalka
greg2014 30 listopada 2018 09:52 Odpowiedz
@brzemia - no mam nadzieję, że ta łupinka jakoś da radę:-) wifi jeszcze nie wykupiłem ale planuję-o ile nie zmienili zasad. Costa w swojej dobroci obdarowała mnie sporym kredytem na statkowym koncie, który trzeba jakoś wydać:-)@samaki9 - fotki Costa Pacifica są z któregoś z poprzednich wyjazdów. Oczywiście liczę na co najmniej taką pogodę ale póki co mocno sie popsuła-jest dużo chłodniej niż wczoraj i zbiera sie na deszcz.
brzemia 30 listopada 2018 16:15 Odpowiedz
Płynąłem Costa Deliziosa na Santorini, bardzo miło wspominam ten statek jako moj pierwszy ;) Wysłane przy użyciu Tapatalka
brzemia 2 grudnia 2018 14:44 Odpowiedz
Na kolacji posadzili Polakow razem?Wysłane przy użyciu Tapatalka
greg2014 2 grudnia 2018 17:37 Odpowiedz
@brzemia - szczerze mówiąc nie wiem. Mnie posadzili w restauracji statusowej razem z innymi statusowcami. Przy stoliku trafili mi się Szwajcarzy z Zurichu i Bazylei, zresztą bardzo sympatyczni. Na szczęście niemieckojęzyczni:-) Wczoraj spędziliśmy razem cały wieczór a dzień zakończyliśmy w barze na eliminacjach do show, o którym wspominałem. Pytałem z ciekawości szefa sali, czy w restauracji statusowej są jacyś Polacy ale nie ma - są porozrzucani po pozostałych restauracjach. Tym jak są porozsadzani już się nie interesowałem. Może coś potem będę zmieniał, na razie jest mi dobrze :-) A pierwszy kontakt z Polakami złapałem dopiero dzisiaj i jak to zwykle bywa przypadkiem. Póki co powymienialiśmy się rejsowymi doświadczeniami i umówili w barze, a co będzie dalej to się zobaczy :-)
peta 2 grudnia 2018 18:18 Odpowiedz
Pięknie się to wszystko czyta.Dzięki za dość szczegółowe opisy jak i zdjęcia z samego statku. Nigdy nie miałem okazji na takim cudzie techniki nawet przebywać więc tak jak mówiłem zaglądam tutaj z wielką ciekawością.Mam jedno pytanie, może i głupie a może nie.Kwestia dostępności tych wszystkich atrakcji, restauracji itd. Czy to wszystko dostępne jest dla podróżników przez 24h? Druga kwestia posiłków, czy ze względu na ilość osób na pokładzie dzielone jest to jakoś turami czy też wszyscy idą kiedy chcą i gdzie chcą?
greg2014 2 grudnia 2018 21:38 Odpowiedz
@peta – dlaczego głupie ? nie ma głupich pytań, co najwyżej odpowiedzi :-) A odpowiadając: codziennie wieczorem do kabiny dostajesz kilkustronicowy program na następny dzień. Informuje on o tym, co w jakich godzinach jest dostępne oraz jakie atrakcje są organizowane dla pasażerów. Jeśli jesteś zainteresowany, to prześlij mi maila na PW – odeślę przykładowy program z dzisiaj czy wczoraj (w PDF).Zasadniczo prawie wszystkie atrakcje są wliczone w cenę biletu. Płatne jest spa (zarówno wstęp na teren wellness jak również wszelkie usługi – masaże, fryzjer itp.) oraz usługi dodatkowe (np. usługi fotografów, zajęcia jogi, pranie i prasowanie, wycieczki, internet, kino 3D, symulator Formuły 1 itd.) a także co raczej oczywiste zakupy w statkowych sklepach czy zabawa w kasynie, na automatach albo w bingo.Wszystkie atrakcje mają swoje godziny otwarcia. Na przykład spa jest czynne od 8 do 22, siłownia od 7 do 22, baseny i jakuzzi zwykle wyłączane są z użytkowania od pory kolacji itd. Bary zasadniczo czynne są do ostatniego klienta. W praktyce są zamykane wtedy, kiedy zamykane są okoliczne atrakcje – np. niewiele po tym, gdy zamykany jest basen, zamykane są również przybasenowe bary. Główne i największe dwa bary funkcjonują w praktyce do około 1-ej. Z kolei bar w atrium (to okolice recepcji-skrzyżowanie większości dróg na statku) z tego co zdarzyło mi się widzieć, funkcjonuje znacznie dłużej, ale pewnie kiedyś też się zamyka :-)Z kolei z jedzeniem jest stosunkowo prosto. Po pierwsze jest samoobsługowy bufet – możesz tam iść kiedy chcesz – oczywiście w godzinach otwarcia. Dzisiaj bufet był otwarty od 7-10 (śniadanie), 10-11 (późne śniadanie tzn. ograniczony wybór), 11-14 (hamburgery, frytki i grill), 12-15 (główny lunch), 16-18 (kanapki, ciastka), 19-21 (kolacja). W bufecie jest kilkanaście sekcji, które pełnią różne funkcje i są włączane/wyłączane w zależności od pory dnia.Po drugie są dwie dwupoziomowe restauracje główne, gdzie możesz iść zarówno na śniadanie (dziś 7:30-9:30), lunch (12-13:30) i kolację. Tylko ta ostatnia jest podzielona na dwie tury (dziś: I tura: 18:15, II tura 20:45 lub w drugiej restauracji głównej odpowiednio 18:30 i 21:00). Każdy pasażer jest przypisany do restauracji, stolika i godziny – ale może łatwo je zmienić, np. kiedy chcesz siedzieć z osobami poznanymi na statku a nie z tymi, do których zostałeś przypisany „z automatu”.Są jeszcze jakieś bufety okolicznościowe – np. w środku nocy – ale to związane jest z tylko z niektórymi imprezami organizowanymi na statku.To co napisałem powyżej jest zawarte w cenie biletu. Do tego dochodzą opcje płatne. Są to na przykład dwie niewielkie restauracje z innym menu – jedzenie moim zdaniem jest podobnej klasy, lepsza (ale też bez przesady) jest natomiast obsługa wynikająca stąd, że kelnerzy mają do ogarnięcia mniej stolików i gości. Ich największą zaletą jest to, że jest w nich bardzo kameralnie – można z nich skorzystać np. gdy się ma jakiś szczególny powód do świętowania. Poza tym w „normalnej” restauracji jest również dodatkowa ekstrapłatna karta zawierająca np. homary i tym podobne szaleństwa :-) A po trzecie płatna jest pizzeria w godzinach wieczornych (w ciągu dnia w bufecie jest dostępna pizza w kawałkach) oraz lodziarnia. Być może o czymś jeszcze zapomniałem.Ale nie samym jedzeniem żyje człowiek :-) Z obowiązku dodaję, że w zależności od tego jaką kabinę, kiedy i ewentualnie w jakiej promocji kupiliśmy, napoje mogą być dodatkowo płatne lub zawarte w cenie rejsu (w jednej z kilku wersji). Tu możliwych kombinacji jest dość dużo.Warto jednak pamiętać że to co napisałem powyżej dotyczy statków Costy ale nawet w obrębie Costy może się różnić nieco pomiędzy statkami (zresztą nawet godziny posiłków na tym samym statku się różnią – są inne, gdy statek jest na morzu a inne, gdy stoi w porcie). Różne linie to inne zwyczaje – ale zasadniczo powyższy model jest dość popularny i często spotykany.Jeśli masz jeszcze jakieś pytania, to dawaj śmiało :-)
brzemia 3 grudnia 2018 17:26 Odpowiedz
Czy taki rejs przebazowujący rozni się czymś od normalnego rejsu "w kółko". Wycieczki sa organizowane normalnie? Zajęcia na statku są normalne czy gdzieś widać ze to 21 dni? Pewnie ludzie wolniej chodzą nigdzie się nie spieszą bo wiedzą ze mają czas....Wysłane przy użyciu Tapatalka
peta 3 grudnia 2018 17:50 Odpowiedz
@greg2014 wielkie wielkie dzięki za szczegółową odpowiedź.Wysyłam również pw by zobaczyć jak wygląda ów karta.Czym bardziej człowiek czyta Twoją relację, wszystkie informacje, to coraz bardziej zaczyna myśleć nad własnie taką formą wypoczynku w kolejne wakacje.
greg2014 3 grudnia 2018 20:07 Odpowiedz
@brzemia – rejs repozycyjny jak dla mnie nie różni się od normalnego „kółka” zaczynającego się i kończącego w tym samym miejscu. Zresztą z tego co udało mi się zorientować to ten rejs ma co najmniej 12 mutacji, trwających różną ilość dni oraz zaczynających się i kończących w różnych miejscach. Najkrótsza mutacja ma chyba tylko 12 albo 13 dni. Póki co wszystko funkcjonuje jak najbardziej normalnie. Wycieczki są organizowane jak zawsze, teatr funkcjonuje i co wieczór jest jakieś show, na jedzenie na razie nie ma co narzekać... A to, że nikomu się nie spieszy to pewnie inna sprawa :-)
bozenak 3 grudnia 2018 21:19 Odpowiedz
Bardzo fajna relacja, merytoryczna i super napisana. Czytam i czekam na ciąg dalszy.
cccc 3 grudnia 2018 22:26 Odpowiedz
greg2014 napisał:Rano zaliczyłem śniadanie w restauracji oraz pogawędkę przy kawie z poznanymi wczoraj Szwajcarami (nota bene używany w Szwajcarii dialekt niemieckiego to jakiś koszmar – wczoraj na początku wziąłem ich za Turków albo Węgrów :-)), którzy mieli podobny jak ja pomysł na spędzenie dnia.Jeden z najlepszych jezykow na swiecie. :D greg2014 napisał:Póki co mogę jedynie powiedzieć, że bardzo zauważalną grupą są pasażerowie rosyjskojęzyczni. Jest ich na moje oko co najmniej ok. 200, mają swojego pilota – nota bene bardzo zdecydowaną i nie dopuszczającą sprzeciwu kobietę – i wszędzie jest ich pełno. To by mi akurat odpowiadalo, wole imprezy z Rosjankami i Rosjanami niz Szwajcarami. :D greg2014 napisał:Po pierwsze jest samoobsługowy bufet – możesz tam iść kiedy chcesz – oczywiście w godzinach otwarcia. Dzisiaj bufet był otwarty od 7-10 (śniadanie), 10-11 (późne śniadanie tzn. ograniczony wybór), 11-14 (hamburgery, frytki i grill), 12-15 (główny lunch), 16-18 (kanapki, ciastka), 19-21 (kolacja). W bufecie jest kilkanaście sekcji, które pełnią różne funkcje i są włączane/wyłączane w zależności od pory dnia.Na Gemini mielismy bufet otwarty 24h. ;)Btw ladne dziewczyny na pokladzie?
jean 4 grudnia 2018 09:51 Odpowiedz
możesz napisać ile płacisz za internet na statku ?póki jesteś w zasięgu roamingu UE to pewnie z niego też korzystasz ?
cccc 4 grudnia 2018 15:15 Odpowiedz
greg2014 napisał:@cccc – jeśli chodzi o rosyjskojęzycznych pasażerów to dzisiaj moi kolacyjni towarzysze podzielili się ze mną spostrzeżeniem, że, gdy codziennie po śniadaniu idą do baru zamówić espresso to spotykają tam rosyjskojęzycznych gości zamawiających alkohole ok. 40% - z reguły w poważnych ilościach :-) I pytają się mnie jak to jest możliwe, na co ja odpowiadam, że dopóki nie pojadą np. do Rosji i pewnych rzeczy nie zobaczą na własne oczy, to cokolwiek bym im nie mówił i tak nie zrozumieją :-) Zresztą dzisiaj któryś z barmanów powiedział im ponoć, że pierwsi amatorzy mocnych trunków pojawili się w barze w Atrium około 7 rano… I jak ja mam to wytłumaczyć Szwajcarom ? :-)Moim skromnym zdaniem bary na statkach powinny byc otwarte do 4-5 rano, a otwierane dopiero w porze objadowej czy nawet wieczorem. :D Prawdopodobnie to niezly profit, a jakie ceny za browarka, drinka czy koniaczek?Btw na statkach lubie zakotwiczyc w barze dopiero wieczorem i nie lubie jak sa zamykane o 12 czy 1 w nocy.Mialem okazje nieraz spedzac wakacje ze Szwajcarami i sa tez tacy, ktorzy lubia piwkowac czy winkowac z samego rana.Zreszta nie wszyscy rosyjskojezyczni goscie to alkoholicy.
greg2014 4 grudnia 2018 17:15 Odpowiedz
Prosto z baru:Piwo lane (Heineken] 0,4 - 5 EURButelkowy Paulauner 0,5 - 6,5 EURButelkowe Becks, Carslberg, Heineken, Astro Nazurro, Poretti IPA, Estrella Damm, bezalk. Becks 0,33 - 5,5 EURCola 0,33 - 3 EURWoda gazowana/niegazowana but. 1litr - 2,9 EUREspresso - 1,7 EURCapuccino - 2,7 EURKoniaki:Remy Martin XO - 11,5 EURMartell XO - 11,5 EURCourvoisier Napoleon - 9 EURCourvoisier VSOP - 6,3 EURMartell VSOP - 6,3 EURCourvoisier VS - 6,1 EURMartell VS - 6,1 EUR... :-)
cccc 4 grudnia 2018 18:31 Odpowiedz
@greg2014 dzieki za cennik, ale przy tych cenach browarka to lepiej zamowic koniaczek. :) Pozdr.
sranda 4 grudnia 2018 18:48 Odpowiedz
@greg2014A czy dla porównania możesz napisać jakie są pakiety napojów do dokupienia i ile kosztują takie z wliczonymi alkoholami, których cenę wymieniłeś.
brzemia 5 grudnia 2018 09:06 Odpowiedz
Zobacz czy polski mural w porcie jest dalej czy go zamalowali. Bylem tam praktycznie rok temu na pokładzie Ocean Majestry ;)Wysłane przy użyciu Tapatalka
handsome 5 grudnia 2018 09:23 Odpowiedz
To zaraz po cumowaniu gonisz na fotkę z C.Ronaldo i do jego muzeum? :lol: :lol: :lol: Załoga i bardziej doświadczeni turyści zapewne pobiegną do niedaleko położonego Centro comercio z ...Pingo Doce w roli głownej i tanie zakupy alko :mrgreen: To tylko 5 min drogi od miejsca cumowania.Niedaleko także piękny park. BTW...zawsze jak chciałem powspominać to se włączałem Funchal cam live i obrotowa kamerka pokazuje tamte okolice robiąc zbliżenia osób fotografujących się przy pomniku Ronaldo. Jak będziesz tam to daj znac popatrzymy na Ciebie live :lol: :lol: :lol:
michzak 5 grudnia 2018 09:34 Odpowiedz
Z tego co pamiętam to pisał, że na wejściu na statek jest trzepanie pod kątem alko Wysłane z mojego Redmi Note 4 przy użyciu Tapatalka
handsome 5 grudnia 2018 09:59 Odpowiedz
Znam osoby które cyklicznie pływają na Cruisach i opowiadają mi o takich patentach na wnoszenie , że nie mogłem powstrzymać śmiechu :lol: Załoga wnosi to...turysta nie wniesie? :mrgreen:
brzemia 5 grudnia 2018 10:01 Odpowiedz
Po co ma wnosic jak ma gratis na statku?A kupowac do domu? Przed nim 20 dni na karsibach i trunki z madery nie sa niezbędne ;)Wysłane przy użyciu Tapatalka
handsome 5 grudnia 2018 10:15 Odpowiedz
Zależy od pakietu oczywiście :mrgreen: Kilka razy miałem przyjemnośc być w tym niedalekim Pingo Doce w trakcie postojów Cruisów i widziałem szalone zakupy alko zarówno przez załogę jak i turystów więc ....pewnie mieli potrzeby :lol:
brzemia 5 grudnia 2018 10:17 Odpowiedz
Dla normalnego zjadacza chleba zakup pakietu all na statku jest drogi. Janusze są wszędzie. Zawsze taniej jest kupic alko na lądzie i wniesc na statek. Jest to jefnak bardzo trudne bo wlasnie na alko oni najwiecej zarabiają. Wg mnie łatwiej wniesc pistolet niz 0.7Wysłane przy użyciu Tapatalka
handsome 5 grudnia 2018 10:18 Odpowiedz
życie na Cruisie jest jak zabawa sylwestrowa. Wszyscy grzeczni i wszystko pięknie wygląda do godz. 12.00 a potem... :lol: :lol: :lol:
greg2014 5 grudnia 2018 12:40 Odpowiedz
Widzę, że temat napojów, zwłaszcza alkoholowych ożywił mocno temat:-)Tak sie składa, że wszyscy macie po trochu racji. Wnosić nie można ale metod wniesienia jest wiele a nasza burzliwa historia i kombinatorstwo zakodowane w genach na pewno w tym pomagają. @HandSome jest chyba najbliżej tajemnicy jak się to najczęściej robi :-) Ryzyko jest co najwyżej takie, że to co znajdą zabiorą do depozytu i zwrócą przy zejściu ze statku.A do domu będę kupował co najwyżej rum z Karaibów ale raczej nic na Maderze.@brzemia - murala z polskimi akcentami póki co nie zaobserwowałem ale jak będę wracał przyjrzę sie uważniej:-)A CR i jego muzeum mnie jakoś nie rajcują. Jego pomnik - całkiem realistyczny stoi blisko portu i jest oblegany przez turystów, którzy robią sobie z nim fotki, ściskają, głaskają, przytulają - mówiąc krótko molestują na całego:-) Potem wrzucę fotkę zmolestowanego Ronaldo. A tymczasem pozdrawiam z Ogrodu Botanicznego na Monte:)
brzemia 5 grudnia 2018 12:47 Odpowiedz
mural w porcie
brzemia 5 grudnia 2018 18:13 Odpowiedz
Ma być po zmroku, proszę bardzo, ostatnia wrzutka, dalej już nie byłem (na razie) ;)
greg2014 5 grudnia 2018 18:21 Odpowiedz
To co rok mają tego samego Mikołaja ? Na to wychodzi :-)
tropikey 5 grudnia 2018 19:46 Odpowiedz
Co do polskich akcentów w Funchal, to warto wspomnieć popiersie Piłsudskiego na jednej z części deptaka, o ile dobrze pamiętam, to gdzieś w pobliżu fortu, w którym jest teraz nadal coś związanego z armią (sądząc po wartownikach).Wysłane z mojego P9 przy użyciu Tapatalka
brzemia 5 grudnia 2018 19:53 Odpowiedz
Musiałem dzieci podnieść a potem mnie jakis lokals pogonił ze nie wolno. Ale zdjecie zdązylem zrobic ;) Piękne miejsce i egzotyczne miejsce kilka godzin lotu od nas. Warto zobaczyć o każdej porze roku.Wysłane przy użyciu Tapatalka
tropikey 6 grudnia 2018 19:12 Odpowiedz
Ogrody na Monte pierwsza klasa! Może przy trzecim pobycie na Maderze (kiedyś tam) wreszcie dotrę i tam...
handsome 7 grudnia 2018 10:21 Odpowiedz
Na Monte wspinałem się na kamasz :mrgreen: Było 30C ,na sporym kacu ...nie polecam :lol: :lol: :lol:
kemot 8 grudnia 2018 18:09 Odpowiedz
Czytam od samego początku z wypiekami na twarzy i choć zabrzmi wazeliniarsko to powiem szczerze i otwarcie, że dla mnie jest to najciekawsza relacja jaką kiedykolwiek na tym forum czytałem, przede wszystkim dzięki ogromnej zawartości merytorycznej na temat obszaru, który znakomitej wiekszości nie tylko społeczeństwa, ale i tego forum ( w tym mnie) jest kompletnie obcy.Przyznam, że choć nigdy o tym nie myślałem i nie rozważałem, to od kilku dni spędzonych wirtualnie z Tobą na Costa Pacifica, coraz bardziej zaczyna mnie kręcić taka forma spędzenia któregoś z przyszłych urlopów, choć z drugiej strony muszę przyznać równie szczerze, że poza olbrzymią dawką wiedzy na temat takiej formy spędzania wolnego czasu, jednym z głównych wniosków jakie wyciągnąłem z dotychczasowej lektury, i to niestety wnioskiem smutnym, jest to iż taki rejs to niesamowicie prężnie działająca maszynka do dojenia ludzi z pieniędzy na każdym możliwym kroku. Niby nic dziwnego ale jednak mam nieodparte wrażenie że na tych wycieczkowkach jest to rozdmuchane do skali niespotykanej na zwykłym lądzie. No ale cóż takie prawo podaży i popytu.Jesteś na rejsie, jak rozumiem, dość nietypowym bo odbywającym się de facto tylko ze względu na konieczność przebazowania takiego kolosa z jednego lata w drugie lato, które w przypadku statystycznego wycieczkowca ma miejsce maksymalnie 2 razy w roku. Dzięki temu dostałeś idealne, moim zdaniem, połączenie wycieczki objazdowej (początek i koniec) z typowym plażingiem (obecne dni na Atlantyku), a to jest zdecydowanie coś, co w przypadku przyszłej decyzji o spędzeniu urlopu na statku, odpowiadołoby mi zdecydowanie najbardziej, o ile nie jedynie. Czy w ten sposób skonstruowane rejsy można spotkać w ofercie przewoźników na codzień, w sezonie, czy przebazowanie statku (promu?) jest praktycznie jedyną okazją na takie 2w1? Czy rejsy tego typu są jakoś inaczej wyceniane przez przewoźników od tych ze standardowej oferty, które powtarzają się co tydzień czy dwa, dajmy na to jakby podzielić cenę wycieczki przez czas spędzony na statku lub przez pokonany w jej trakcie dystans to w obu przypadkach wyjdą nam wartości zbliżone czy jednak będą znaczące różnice między rejsem standardowym a przebazowującym?Dzięki wielki za już i czekam na więcej.
brzemia 8 grudnia 2018 19:00 Odpowiedz
Pochwalisz sie nową rezerwacją ? ;)Wysłane przy użyciu Tapatalka
greg2014 8 grudnia 2018 20:15 Odpowiedz
@kemot – dzięki za miłe słowa, aż zrobiłem się czerwony :-) Polecam również relacje z poprzednich rejsów – zebrało się ich już kilka.Odpowiadając na pytanie: zdecydowanie tak – wycieczkowiec to świetnie zaprojektowana maszyna do zarabiania pieniędzy na pasażerach. Kluczowa jest indywidualna odporność na sprzedażowe sztuczki :-) Rzeczy, której się nie uniknie (na dziś przynajmniej) jest opłata serwisowa (10 EUR/os./noc) oraz wydatki na napoje (choćby wodę w restauracji) – chyba, że ktoś ma wykupiony pakiet. Pozostałe rzeczy są fajne ale wydaje mi się, że spokojnie można bez nich przeżyć. Być może w jakichś dziwnych krajach, jeśli się chce coś więcej zobaczyć wskazane jest skorzystanie ze statkowych wycieczek lub transferów – ale to też nie zawsze i w coraz mniejszej liczbie miejsc.Jeśli chodzi o repozycje to niestety jest to zjawisko mocno sezonowe. Jedyną znaną mi linią, która regularnie, niemal cały rok pływa między Europą i Ameryką jest Cunard – głównie na Queen Mary II – ale jest to bardzo specyficzna linia a oferta jest adresowana do ściśle określonego grona klientów i z opowiadań poznanych osób (sam nie byłem) wydaje mi się, że zupełnie inna niż np. Costa czy NCL.Sezonowe repozycje związane są właśnie z przerzucaniem statków pomiędzy akwenami, gdy na jednym sezon się kończy a na drugim zaczyna. Maksymalnie upraszczając w przypadku Costy wygląda to następująco (u innych przewoźników niewiele się to zresztą różni):marzec - z Oceanu Indyjskiego, Dubaju, Florydy, Karaibów oraz Ameryki Południowej na Morze Śródziemnekwiecień/maj – z Morza Śródziemnego na Morze Północne i Bałtykwrzesień – z Morza Północnego i Bałtyku na Morze Śródziemnepaździernik – z Morza Śródziemnego na Ocean Indyjski (np. Mauritius, Malediwy)listopad – z Morza Śródziemnego do Dubaju, na Florydę, Karaiby oraz do Ameryki PołudniowejCzasami do tego dochodzi jakaś ekstra repozycja-nie związana z powyższym grafikiem – gdy jakiś statek jest na kilka lat przerzucany na stałe na jakiś akwen lub odbierana jest nowa jednostka. Costa takie nietypowe repozycje będzie miała w najbliższym czasie aż trzy. Po pierwsze wysyłają swój najnowszy statek (jeszcze w stoczni) – Costa Venezia z Włoch do Szanghaju, rejs będzie liczył ponad 40 dni ale jest sprzedawany w segmentach. Po drugie, odbierają kolejny nowy statek – Costa Smeralda (też jeszcze w budowie) w stoczni w Niemczech i przerzucają go na Morze Śródziemne a po trzecie, wycofują zbazowany od kilku lat w Singapurze statek Costa Fortuna do Europy.Repozycje z reguły są tańsze niż normalne rejsy (w przeliczeniu na dobę) – aczkolwiek różnie z tym bywa. Przykładowo mój rejs był stosunkowo tani pół roku temu, tuż przed wypłynięciem z kolei był już bardzo drogi. Z kolei kabiny na płynącej równolegle z nami Costa Magica (wypływała chyba 1-2 dni później z Savony, też z Włoch na Karaiby) były bardzo tanie. Mówiąc krótko, nie ma reguły.Jeśli mogę coś doradzić to jeśli nie jesteś do końca pewien jak Twój organizm zareaguje na morze i ewentualne kołysanie (u mnie póki co jest super, ale wcale tak nie musi być) to polecam na początek wybrać jakiś spokojny akwen, aby się sprawdzić. Atlantyk potrafi dać nieźle popalić i nie zaczynałbym od niego…@brzemia – tak, to nie jest żadna tajemnica, też repozycja. W ubiegłym roku zaliczyłem trasę Włochy-Dubaj na Costa Mediteranea (relacja jest na forum). Chciałbym tę trasę powtórzyć ale w drugą stronę a tak się składa, że w związku z tym, że Costa odbiera dwa nowe statki i wprowadza trochę zamieszania wśród dotychczasowych, obecny (jeszcze przez parę miesięcy) największy statek Costy – Costa Diadema – jest przerzucany na przyszłą jesień do Dubaju. Mój plan to rejs powrotny, czyli aż w marcu 2020. Dużo czasu, ale zleci szybko. Zresztą wcześniej mam zaplanowane jeszcze inne rejsy.
krystoferson112 9 grudnia 2018 15:14 Odpowiedz
Nie ma TVP I TVP Info...jak w takim razie żyć bez prawdziwej informacji? ;)
kemot 9 grudnia 2018 17:57 Odpowiedz
Dzięki wielkie za odpowiedzi na moje pytania. Jeśli chodzi o reakcję mojego organizmu na rejs po tak wielkim akwenie jak ocean to oczywiście nigdy nie będę miał pewności dopóki nie sprawdzę tego empirycznie, ale czysto teoretycznie wydaje mi się, że nie powinno to stanowić dla mnie żadnego problemu. Bujanie statkiem przy okazji jakichś mniejszych rejsów nigdy nie było dla mnie ani stresogenne ani nie dawało żadnych innych niefajnych objawów, a za dzieciaka stanowiło nawet dodatkową frajdę (tu zapewne nie byłem odosobnionym przypadkiem) więc myślę, że będzie wszystko w normie, no ale oczywiście Bałtyk to nie Atlantyk.Kolejne trzy pytania, które jeszcze mi się w międzyczasie narodziły:- czy statek "słychać" w czasie rejsu, jego silniki, uderzanie o wodę lub cokolwiek innego związanego z tym, że płynie? Oczywiścnie nie mam tu na mysli obecności na zewnętrznym pokładzie tylko wewnątrz, ot choćby we własnej kabinie. Czy będąc malutkim punkcikiem w sercu takiego kolosa takie dźwięki docierają do człowieka czy mającpo drodze do pokonania tyle przeszkód (ścian) nie ma szansy aby cokolwiek dotarło?- czy przy przebazowaniu maszyn między Morzem Śródziemnym a szeroko pojętym Oceanem Indyjskim te kolosy przeprawiają sie przez Kanał Sueski czy płyną dookoła całej Afryki?- ostatnie pytanie dotyczy jednego z powyższych zdjęć obrazujących najwyższy pokład z plażowiczami na leżakach i zjeżdżalnią na pierwszym planie. Patrząc na tą fotogragię mam, zapewne kompletnie nieprawdziwe, ale jakże nieodparte wrażenie, że jedno niespodziewane bujnięcie statkiem w lewo lub prawo od jakiejś fali i kilku delikwentów ląduje za burtą bo te boczne bandy, mówiąc delikatnie, do najwyższych nie należą. Rozwiejesz moje chore wątpliwości?
zzeke 9 grudnia 2018 19:12 Odpowiedz
@kemot Jestem pewien,że "wilk morski" @greg2014 rozwieje Twoje wszelkie wątpliwości. Ja będąc jedynie "wilczkiem" mającym na koncie kilka rejsów, chciałbym ze swojej strony mocno Cię zachęcić do posmakowania morskiej przygody. Sam byłem sceptycznie nastawiony przed pierwszym razem, a dziś mógłbym pływać jak najczęściej. Robiąc plany urlopowe na każdy kolejny rok, mam teraz ból głowy bo zawsze szukam możliwości by upchnąć tam jakiś rejs:-) A to odbywa się niestety kosztem innej podróży, na którą miałoby się ochotę... Ale cóż:-) Nawiązując do Twoich pytań:-im większy statek tym mniej czujesz,że płyniesz. Przy spokojnym morzu nie czuje się właściwie nic. Statek leciutko jedynie "wibruje", silniki na większości statku są niesłyszalne.W kabinach na statkach, którymi pływałem była cisza absolutna -statki przeprawiają się przez Kanał Sueski. Są jednak rejsy typu RTW, gdzie Afryka jest "opływana"-relingi mają koło metra wysokości i są solidne-nie wiem jak potężna musiałaby być fala, bo Twoja wizja się spełniła:-) W normalnych warunkach statek nagle się gwałtownie nie "buja". A gdy jest pogoda sztormowa,to i opalania nie ma i nikt się tam nie pałęta:-) Bez obaw- ruszaj w rejs!Dzięki @greg2014 za kolejną superrelację- płyniemy z Tobą:-)
brzemia 9 grudnia 2018 19:17 Odpowiedz
Ja tylko dodam ze na ostatnim statku były tory do kręgli a w kasynie byly te automaty do wrzucania 1€ z ruchomą tacka. Każde drganie lub przechyl wysypal by cala kase ;)Wysłane przy użyciu Tapatalka
greg2014 9 grudnia 2018 19:22 Odpowiedz
@krystoferson112 – zawsze można złożyć reklamację :-) Jak znam życie, to pewnie już niejednemu lista kanałów nie odpowiadała :-) Aczkolwiek słyszałem kiedyś narzekania na brak kanałów muzycznych, więc jak widać potrzeby mogą być różne :-)@kemot – co do dźwięków wydawanych przez statek wszystko zależy od fal i położenia kabiny. Najcichsze (ale bardzo często też droższe – właśnie w taryfie Premium - i w pierwszej kolejności wybierane w rezerwacjach) są kabiny położone w środkowej części statku. W kabinach z przodu przy silnym wietrze i wysokich falach czasem słychać uderzenia fal o kadłub, z kolei z tyłu mogą być odczuwalne lekkie wibracje z maszynowni. W obu przypadkach im wyżej, tym słabiej. W mojej kabinie (mniej więcej w 1/3 długości statku) słychać czasami delikatny szum morza, gdy dziób rozbija fale - ale zupełnie mi to nie przeszkadza.Wycieczkowce zasadniczo płyną przez Kanał Sueski. Ma on dużo lepsze parametry niż Kanał Panamski i brak ograniczeń w postaci śluz (chociaż nawet na kanale Panamskim, po dobudowie w ostatnich latach nowego kompletu śluz, mogą przepływać dużo większe statki niż dawniej). Na forum są moje relacje z rejsu przez jeden i drugi kanał – w razie zainteresowania zapraszam :-) Oczywiście czasami coś płynie dookoła Afryki i dawniej to w ogóle była popularna trasa z wieloma portami po drodze. Po wybuchu epidemii Eboli i niepokojach w niektórych wcześniej spokojnych portach, zdecydowana większość została skasowana. Może kiedyś powrócą ?Co do barierek, spokojnie :-) To zdjęcie ma może trochę zaburzoną perspektywę bo jest wykonane z góry pod sporym kątem. Barierki mają standardową wysokość (myślę, że dobrze ponad metr) a poza tym, chociaż tego nie widać – tuż za nimi w większości miejsc znajduje się pomost techniczny z kratownic wykorzystywany przez załogę przy pracach porządkowych, malowaniu kadłuba itp. Poza tym jeśli pogoda jest sztormowa, a morze naprawdę niespokojne to wtedy i tak wszystkie pokłady zewnętrzne są zamykane, dachy zasuwane, wejścia na balkony w kabinach blokowane (są dodatkowe zamki, normalnie otwarte) i nie ma szans, żeby ktoś wyszedł na zewnątrz. Cały dobytek z zewnątrz jest też wtedy zbierany, składany na stosy i wiązany linami, żeby się nie przesuwał i nie spowodował jakichś szkód albo kogoś nie uszkodził. Przeżyłem to kilka razy, wtedy pozostaje tylko oglądanie morza przez szybę – jeśli ktoś ma oczywiście ochotę…i odwagę :-)Jeszcze fotka z wczorajszego muzycznego show w teatrze – zafundowano nam wędrówkę przez różne-mniej lub bardziej znane popowe kawałki okraszone fajną choreografią:https://lh3.googleusercontent.com/fJKlP ... 78-h358-noA tymczasem mapa mówi, że jesteśmy coraz bliżej celu:https://lh3.googleusercontent.com/G0TIK ... 40-h600-noCo prawda ponoć według starej morskiej tradycji chrzest morski organizuje się tylko przy przekraczaniu równika – a nam to nie będzie dane – więc wymyślono inną okazję – chrzest w związku z wpłynięciem w obszar tropikalny :-) Od rana na statku zaczęły się przygotowania do imprezy – a ponieważ słońce pięknie świeci, a wiatru praktycznie nie ma, porozsuwano też dachy nad basenami:https://lh3.googleusercontent.com/43ScA ... 91-h968-noChrzest morski to poważna impreza :-) Przybycie Neptuna poprzedza kilka orszaków. Jako pierwszy na pokład basenowy wkroczył orszak najmłodszych uczestników rejsu:https://lh3.googleusercontent.com/dkTih ... 3-h1007-noNieco później, z różnych stron statku nadeszły orszaki wyznawców Neptuna:https://lh3.googleusercontent.com/kv1fc ... 91-h968-no…a na podium wkroczył kapitan wraz z „Direttore di Machina” (cokolwiek by to oznaczało, ale brzmi groźnie, pewnie po włosku to się pisze i tak inaczej) oraz dyrektorem hotelu:https://lh3.googleusercontent.com/xThZP ... 3-h1007-noTak w ogóle, to wczoraj spędziłem bardzo miły wieczór z Polakami i śmialiśmy się, że kapitan robi na statku za takiego „misia z Krupówek”. Zalicza po kolei jakieś koktajle dla takich czy innych gości, wszyscy sobie robią z nim zdjęcia, ściska setki dłoni, wygłasza jakieś okolicznościowe formułki – pytanie, czy biedak ma w ogóle czas zająć się prowadzeniem statku ? Jak zauważył jeden z rozmówców, możnaby to rozwiązać w ten sposób, aby wyznaczyć „dyżurnego” kapitana, ubrać go w odpowiedni mundurek i wysłać do ludu. Wszyscy byliby szczęśliwi, a prawdziwy kapitan miałby święty spokój :-)Ale wracam do relacji z chrztu morskiego bo to w końcu poważna impreza jest...Kolejna na pokład wjechała (dosłownie – na łóżku do masażu) Matka Natura:https://lh3.googleusercontent.com/wvfGu ... 3-h1007-noGdy wszystkie orszaki zebrały się w komplecie, wodzirej zapowiedział w końcu przybycie Neptuna:https://lh3.googleusercontent.com/egBP- ... 91-h968-no…a wkrótce potem ten pojawił się na horyzoncie :-)https://lh3.googleusercontent.com/MO2gQ ... 3-h1007-nohttps://lh3.googleusercontent.com/yiASJ ... 3-h1007-nohttps://lh3.googleusercontent.com/2HlrV ... 3-h1007-noNeptun wypowiedział odpowiednie formułki z „Vox populi, vox dei” na czele, odebrał symboliczne klucze do Costa Pacifica, zawyły statkowe syreny, posypało się konfetti a fotoreporterzy i kamerzyści ledwo wyrabiali przy tym wszystkim z filmowaniem i robieniem zdjęć:https://lh3.googleusercontent.com/EGWCo ... 91-h968-noNa odebraniu kluczy przez Neptuna impreza się nie skończyła. Ustawiła się kolejka do chrztu:https://lh3.googleusercontent.com/AyqRQ ... 91-h968-no…a Neptun w towarzystwie Matki Natury i przy pomocy kuchennej chochli o słusznym rozmiarze załatwił sprawę w pełni profesjonlnie:https://lh3.googleusercontent.com/OdI00 ... 3-h1007-nohttps://lh3.googleusercontent.com/xxj1F ... 91-h968-noWidać było, że ma chłop doświadczenie i nie jeden chrzest już zaliczył :-)Cała impreza skończyła się w basenie:https://lh3.googleusercontent.com/S7Jj- ... 91-h968-noDołączyli do niej również Neptun (który gdzieś po drodze zgubił swoją siwą brodę oraz tryzub) oraz Matka Natura:https://lh3.googleusercontent.com/xvbgx ... 91-h968-nohttps://lh3.googleusercontent.com/2oyIu ... 91-h968-nohttps://lh3.googleusercontent.com/n5rhN ... 91-h968-noImpreza bardzo fajna, nie widziałem, żeby ktoś narzekał :-)Aczkolwiek pamiętam, że na innym rejsie gdy przekraczaliśmy równik, Neptunowa świta była bardziej okrutna i dała neofitom nieźle popalić. Jak znajdę zdjęcia to wrzucę je później :-)
zzeke 9 grudnia 2018 19:33 Odpowiedz
Natura obdarzyła tę Matkę Naturę:-)
greg2014 9 grudnia 2018 19:53 Odpowiedz
@Japonka76 - dziękuję za korektę zdjęć, niestety wysyłanie czegokolwiek przez to koszmarnie wolne łącze do łatwych rzeczy nie należy@zzeke - witam ponownie i zapraszam :-) @brzemia - no faktycznie w kasynie jest maszynka z tą ruchomą tacką ale nie wpadłem na to, jak się ona zachowuje przy sztormowej pogodzie. Obawiam się, że pilnując swojego interesu, statek wyłącza wtedy tę maszynę bo kasyno mogłoby pójść z torbami :-)
samaki9 9 grudnia 2018 20:04 Odpowiedz
@Kemot - jako , że odbyłem ok. 100 rejsów na wycieczkowcu (niestety , albo i stety po drugiej stronie barykady) zapewniam Ciebie , że nie ma nic bardziej kojącego do snu jak zewnętrzna kabina na wysokości lustra wody. Myślę , że nawet @greg2014 nigdy tego nie doświadczy :)
greg2014 9 grudnia 2018 20:19 Odpowiedz
@samaki9 - na wysokości lustra wody miałem kabinę tylko na rejsie rzecznym po Renie i Mozeli (relacja na forum, wrzuciłem tam nawet zdjęcie jakiegoś ciekawskiego łabędzia jak mi zagląda do kabiny :-) ) - ale masz rację - na morzu to byłoby coś zupełnie innego. Raczej jednak bez szans, kabiny pasażerskie zwykle sa wyżej.
gaszpar 9 grudnia 2018 22:18 Odpowiedz
To mnie nurtowało ale jak nadarzyła się okazja, żal nie pytać @samaki9. Pasażerowie mogą się pławić w luksusach i wydawać tyle kasy ile tylko zechcą a w jakich warunkach żyje obsługa na takim statku? Ile jej jest na takim wycieczkowcu? Napisz coś więcej na ten temat
samaki9 9 grudnia 2018 22:44 Odpowiedz
Ja pływałem w latach 1995-1997. Tylko po Karaibach. Te lata to boom na wycieczkowce , takze co chwilę oddawano jakiś nowy statek do użytku. Statek na którym pracowałem był jak na tamte czasy średni , zabierał max 1700 pasażerów i 600 członków załogi. Najpierw pracowałem jako busboy (pomocnik kelnera) potem jako kelner. Od kompanii co miesiąc otrzymywałem wypłatę w kwocie 50 usd (pięćdziesiąt). Także praktycznie cały zarobek pochodził z napiwków od pasażerów. Realnie zarobek miesięczny wynosił ok. 2000-3000 usd. Naprawdę na tamte czasy , za uczciwą pracę , w przeliczenie na polskie warunki to była super kasa. Niestety nie było wówczas tgo , co jest obowiązkowe np. przy rejsach po Europie czyli obowiązkowych napiwków dla załogi (@greg2014 - z cielawości czy na rejsach po Karaibach napiwki tez sa obowiązkowe czy nadal sugerowane? Im więcej statków tym tańsze rejsy - im tańsze rejsy tym biedniejsi pasażerowie - im biedniejsi pasażerowie , tym większa szansa , że nie dadza Tobie napiwków po zakonczionym rejsie ( a dokładnie w ostatnią kolację). Co do pracy- jak miałeś chu...ą rotację to pracowałeś z małymi przerwami od 6.30 rano do 2 w nocy..Jak miałeś dobrą rotację to od 6.30 do 10 rano i od 17 do 22.30. Jak chciałeś miec wolne , a było mnie pasażerów do obsługi to nie było problemu , miałeś cały rejs wolny (wówczas nic nie zarabiałeś od pasażerów) , ale mogłeś np. robić za kogos śniadania , lancze , afternoon tea , albo midnight buffety - u nas stawka była 50 usd za jedno duty.Jak się zyje - nie wiem jak teraz , ale chyba lepiej niż kiedyś. Masz komórki , neta...Kiedys wszysko było cięzej dostępne..Za moich czasów dużo ludzi piło , dużo grało w kasynie ( oczywiście nie na statku bo tam nie mogliśmy grać) ,a przede wszystkim duuuuużo się spało (nawet jak była godzina przerwy). Ja mój pierwszy dzień wolny miałem po ok 2 miesiącach , spałem wówczas 26 godzin.Najgorzej na statku (oczywiście jeśli chodzi o załogę) mają ładne , samotne dziewczyny. Zaraz otrzymuja propozycję od przełożonych -albo będziesz ze mną , albo nic nie zarobisz.no i nie moge nie wspomnieć o jedzeniu. Oczywiście jako pracownicy dining roomu nie musieliśmy jesć to co reszta załogi w crew mesie , tylko jwdliśmy to co pasażerowie...A jedzienie było wow!!!!! (Byłem jako pasażer na rejsach po Europie w 2009 i 2015 i jedzenie nie umywało sie to tego , które było na "moim statku")O ja Cię....jeszcze tak długiego postu to tutaj nie napisałem ;)
samaki9 10 grudnia 2018 07:34 Odpowiedz
Widzę masz niezłe znajomości jak nawet kabiny załogi zwiedziłeś :). Mówimy oczywiście o crew ( załodze) , a nie o staffie (personelu) , bo Ci bardzo często mieszkają w normalnych kabinach pasażerskich. Np na statku , na którym pływałem cała częśc marynarska była grekami , a rodzynkiem był szef inżynier-Polak. Mieszkał sam w podwójnej kabinie z balkonem , ok. 30 m kw , a my na dole ok 6-7 m. kw. we dwóch , piętrowe łożko. A i tak to nie było żle.
cccc 10 grudnia 2018 14:53 Odpowiedz
greg2014 napisał:Kończąc temat napiwków, moim zdaniem jak coś jest obowiązkowe to powinno być doliczone do ceny. Gdy byłem na rejsie na statku linii Holland America, to napiwki były tam sugerowane, każdy na koniec rejsu sam decydował, czy mają mu być potrącone i mógł skorygować wartość. U Costy czy NCL kiedyś teoretycznie też tak było, ale teraz wszystko idzie w kierunku ich „uobowiązkowienia”. Pewnie kiedyś zostaną wliczone do ceny rejsu. A kto będzie chciał to i tak będzie zostawiał sam jakieś napiwki. I tak się to pewnie skończy. Wiadomo, ze obowiazkowe i automatycznie doliczane napiwki ulatwiaja sprawe, nie tylko dla personelu, ale rowniez dla pasazerow. :) Biorac pod uwage, ze pracowniczka z Filipin, sprzatajaca kabiny zarabia $600 podstawowej pensji to napiwki sa dodatkowym wynagrodzeniem.Nie wiem jak na Costa, ale czesto personel pokladowy jest zatrudniany przez agencje posredniczace z terenow Azji.Slyszalem, ze niektore agencje posredniczace potrafia placic tylko $200-300 podstawowego wynagrodzenia.Z reguly te biedne dziewczyny nic z tego nie maja, posylaja prawie wszystko do Filipin, nie tylko dla blizszych rodzin, ale dalszych kuzynow, chlopaka, nawet sasiadow czy dobrych znajomych etc.Pani z Filipin, sprzatajaca moja kabine opowiadala, ze nie tylko utrzymuje cala rodzine, ale dodatkowo finansuje kuzynowi studia.Ja oprocz tradycyjnych, dodatkowych napiwkow na koncowym rachunku, dawalem napiwki osobom sprzatajacym moja kabine, w barze czy restauracji, tak jak wspominalem w mojej relacji z Antarktydy.BTW wtedy nie bylo automatycznie doliczanych napiwkow, a np. za 1 tydzien pobytu zostawialo sie na koniec minimum $140-150 (rok 2013). :) Byly 2 mozliwosci, albo wrzucic w kopercie do specjalnie przygotowanego boxa albo przy braku gotowki zaplacic kk.Czy te pieniadze sa pozniej sprawiedliwie dzielone czy nie to juz nie wnikam.Nalezy rozumiec, ze napiwki na statkach nie sa tradycyjnymi napiwkami tylko powazna czescia wynagrodzenia dla crew za ciezka prace.Przykladowo, jesli pasazerowi sie cos nie spodoba to nie powinien karac automatycznie wszystkich pracownikow na statku tylko zlozyc reklamacje po powrocie. ;)
samaki9 10 grudnia 2018 15:08 Odpowiedz
@cccc W moich czasach ,a i myslę , że obecnie też nikt nie był zatrudniony bezposrednio poprzez kompanię. Ja wyjechałem poprzez polska agencję , która współpracowała z agencją w Miami , a ta agencja współpracowała z armatorem. I tak zatrudniony był każdy (nie wiem jak ścisłe dowodzenie , ale juz szef inzynierów był poprzez agencje. Ja dostawałem od agencji 50 usd na miesiąc , wiec 200 czy 300 usd to naprawdę wporzo agencja. Moim zdaniem ta pani nie ma w ogóle 600 usd pensji podstawowej , jeśli dostaje również napiwki. Za "moich czasów" było na moim statku ok. 50% załogi z Filipin.Od najgorszych funkcji do całkiem , całkiem jak wine steward czy krupier. Jak wszyscy powtarzali piekny dom w Metro Manilla kosztował 10 tys usd. Najmniejszy realny zarobek wynosił ok 800 usd , a więć za rok pracy na statku taki filipińczyk mogł sobie kupic dom w stolicy.
cccc 10 grudnia 2018 15:20 Odpowiedz
@samaki9 nalezy wziac pod uwage, ze statki expedycyjne maja rowniez spory Leerlauf, czyli stoja, jak rowniez sa transportowane z Antarktydy na Spitsbergen i odwrotnie, wtedy nie ma napiwkow.Wydaje mi sie, ze Pani z Filipin nie pracowalaby tylko za $50 miesiecznie, gdyz nie mieli kilku transportow w ciagu roku do domu. ;)
cccc 10 grudnia 2018 15:23 Odpowiedz
@samaki9 nalezy wziac pod uwage, ze statki expedycyjne maja rowniez spory Leerlauf, czyli stoja, jak rowniez sa transportowane z Antarktydy na Spitsbergen i odwrotnie, wtedy nie ma napiwkow.Wydaje mi sie, ze sympatyczna Pani z Filipin nie pracowalaby tylko za $50 miesiecznie, gdyz nie mieli kilku transportow w ciagu roku do domu. ;)
cccc 10 grudnia 2018 15:26 Odpowiedz
@samaki9 nalezy wziac pod uwage, ze statki expedycyjne maja rowniez spory Leerlauf, czyli stoja, jak rowniez sa transportowane z Antarktydy na Spitsbergen i odwrotnie, wtedy nie ma napiwkow.Wydaje mi sie, ze sympatyczna Pani z Filipin nie pracowalaby tylko za $50 miesiecznie, gdyz nie miala kilka transportow w ciagu roku do domu. ;)
cccc 10 grudnia 2018 15:30 Odpowiedz
@samaki9 nalezy wziac pod uwage, ze statki expedycyjne maja rowniez spory Leerlauf, czyli stoja, jak rowniez sa transportowane z Antarktydy na Spitsbergen i odwrotnie, wtedy nie ma napiwkow.Wydaje mi sie, ze sympatyczna Pani z Filipin nie pracowalaby tylko za $50 miesiecznie, gdyz nie miala kilka transportow w ciagu roku do domu. ;)Btw wydaje mi sie, ze od lat 90-tych sie troche zmienilo. 8-)
cccc 10 grudnia 2018 15:37 Odpowiedz
@samaki9, nalezy wziac pod uwage, ze statki expedycyjne maja rowniez spory Leerlauf, czyli stoja, jak rowniez sa transportowane z Antarktydy na Spitsbergen i odwrotnie, wtedy nie ma napiwkow.Wydaje mi sie, ze sympatyczna Pani z Filipin nie pracowalaby tylko za $50 miesiecznie, gdyz nie miala kilka transportow w ciagu roku do domu. ;)Btw wydaje mi sie, ze od lat 90-tych sie troche zmienilo. 8-)Zreszta kolega greg2014 ma bardziej aktualne informacje. :D
cccc 10 grudnia 2018 15:37 Odpowiedz
@samaki9, nalezy wziac pod uwage, ze statki expedycyjne maja rowniez spory Leerlauf, czyli stoja, jak rowniez sa transportowane z Antarktydy na Spitsbergen i odwrotnie, wtedy nie ma napiwkow.Wydaje mi sie, ze sympatyczna Pani z Filipin nie pracowalaby tylko za $50 miesiecznie, gdyz nie miala kilka transportow w ciagu roku do domu. ;)Btw wydaje mi sie, ze od lat 90-tych sie troche zmienilo. 8-)Zreszta kolega greg2014 moze miec bardziej aktualne informacje. :D
cccc 10 grudnia 2018 15:38 Odpowiedz
@samaki9, nalezy wziac pod uwage, ze statki expedycyjne maja rowniez spory Leerlauf, czyli stoja, jak rowniez sa transportowane z Antarktydy na Spitsbergen i odwrotnie, wtedy nie ma napiwkow.Wydaje mi sie, ze sympatyczna Pani z Filipin nie pracowalaby tylko za $50 miesiecznie, gdyz nie miala kilka transportow w ciagu roku do domu. ;)Btw wydaje mi sie, ze od lat 90-tych sie troche zmienilo. 8-)Zreszta kolega greg2014, wprawiony podroznik, moze miec bardziej aktualne informacje. :D
cccc 10 grudnia 2018 15:40 Odpowiedz
@samaki9, nalezy wziac pod uwage, ze statki expedycyjne maja rowniez spory Leerlauf, czyli stoja, jak rowniez sa transportowane z Antarktydy na Spitsbergen i odwrotnie, wtedy nie ma napiwkow.Wydaje mi sie, ze sympatyczna Pani z Filipin nie pracowalaby tylko za $50 miesiecznie, gdyz nie miala kilka transportow w ciagu roku do domu. ;)Btw wydaje mi sie, ze od lat 90-tych sie troche zmienilo. 8-)Zreszta kolega greg2014, wprawiony podroznik, moze udzielic bardziej aktualnych informacji. :D
samaki9 10 grudnia 2018 15:45 Odpowiedz
Ja nie mówię , że ona pani z Filipin pracuje za 50 usd.....Skoro ona ma 600 usd podstawowej pensji , to z napiwkami ma spokojnie ok.2000 usd, więc nie wiem na co się użala...
samaki9 10 grudnia 2018 15:55 Odpowiedz
Ja nie mówię , że pani z Filipin pracuje za 50 usd.....Skoro ona ma 600 usd podstawowej pensji , to z napiwkami ma spokojnie ok.2000 usd, więc nie wiem na co się użala...
cccc 10 grudnia 2018 16:06 Odpowiedz
@samaki9, nie twierdzilem, ze sie uzalala, wbrew przeciwnie, wygladalo ze jest zadowolona ze swojej pracy, a z recznika potrafila udekorowac malpke. :)Lubie takie niespodzianki.Zastanawiajace bylo, ze miala wade zgryzu i starsze malzenstwo z Izraela, wynajmujace najdrozsza kabine na statku, zastanawialo sie czy nie dac jej kasy na zrobienie korektury, ale czy w koncu otrzymala to nie wiem, nie wypadalo pytac.
cccc 10 grudnia 2018 16:07 Odpowiedz
@samaki9, nie twierdzilem, ze sie uzalala, wbrew przeciwnie, wygladalo ze jest zadowolona ze swojej pracy, a z recznika potrafila udekorowac malpke. :)Lubie takie niespodzianki.Miala wade zgryzu i starsze malzenstwo z Izraela, wynajmujace najdrozsza kabine na statku, zastanawialo sie czy nie dac jej kasy na zrobienie korektury, ale czy w koncu otrzymala to nie wiem, nie wypadalo pytac.
cccc 10 grudnia 2018 16:09 Odpowiedz
@samaki9, nie twierdzilem, ze sie uzalala, wbrew przeciwnie, wygladalo ze jest zadowolona ze swojej pracy, a z recznika potrafila udekorowac malpke. :)Lubie takie niespodzianki.Zastanawiajace, ze miala wade zgryzu i nie zrobila sobbie korekty.Starsze malzenstwo z Izraela, wynajmujace najdrozsza kabine na statku, zastanawialo sie czy nie dac jej kasy na zrobienie korektury, ale czy w koncu otrzymala to nie wiem, nie wypadalo pytac.
cccc 10 grudnia 2018 16:09 Odpowiedz
@samaki9, nie twierdzilem, ze sie uzalala, wbrew przeciwnie, wygladalo ze jest zadowolona ze swojej pracy, a z recznika potrafila udekorowac malpke. :)Lubie takie niespodzianki.Zastanawiajace, ze miala wade zgryzu i nie zrobila sobbie korekty, widocznie cala kasa wedrowala charytatywnie na Filipiny.Starsze malzenstwo z Izraela, wynajmujace najdrozsza kabine na statku, zastanawialo sie czy nie dac jej kasy na zrobienie korektury, ale czy w koncu otrzymala to nie wiem, nie wypadalo pytac.
cccc 10 grudnia 2018 16:10 Odpowiedz
@samaki9, nie twierdzilem, ze sie uzalala, wbrew przeciwnie, wygladalo ze jest zadowolona ze swojej pracy, a z recznika potrafila udekorowac malpke. :)Lubie takie niespodzianki.Zastanawiajace, ze miala widoczna wade zgryzu i nie zrobila sobbie korekty, prawdopodobnie cala kasa wedrowala charytatywnie na Filipiny.Starsze malzenstwo z Izraela, wynajmujace najdrozsza kabine na statku, zastanawialo sie czy nie dac jej kasy na zrobienie korektury, ale czy w koncu otrzymala to nie wiem, nie wypadalo pytac.
cccc 10 grudnia 2018 16:12 Odpowiedz
@samaki9, nie twierdzilem, ze sie uzalala, wbrew przeciwnie, wygladalo ze jest zadowolona ze swojej pracy.Z recznika potrafila udekorowac malpke, lubie takie niespodzianki. :) Zastanawiajace, ze miala widoczna wade zgryzu i nie zrobila sobbie korekty, prawdopodobnie cala kasa wedrowala charytatywnie na Filipiny.Starsze malzenstwo z Izraela, wynajmujace najdrozsza kabine na statku, zastanawialo sie czy nie dac jej kasy na zrobienie korektury, ale czy w koncu otrzymala to nie wiem, nie wypadalo pytac.
cccc 10 grudnia 2018 16:16 Odpowiedz
@samaki9, nie twierdzilem, ze sie uzalala, wbrew przeciwnie, wygladalo ze jest zadowolona ze swojej pracy.Z recznika potrafila udekorowac malpke, pewnie nie musiala, ale lubie takie niespodzianki. :) Zastanawiajace, ze miala widoczna wade zgryzu i nie zrobila sobbie korekty, prawdopodobnie cala kasa wedrowala charytatywnie na Filipiny.Starsze malzenstwo z Izraela, wynajmujace najdrozsza kabine na statku, zastanawialo sie czy nie dac jej kasy na zrobienie korektury, ale czy w koncu otrzymala to nie wiem, nie wypadalo pytac.
cccc 10 grudnia 2018 16:17 Odpowiedz
@samaki9, nie twierdzilem, ze sie uzalala, wbrew przeciwnie, wygladalo ze jest zadowolona ze swojej pracy.Z recznika potrafila udekorowac malpke, pewnie nie musiala, ale lubie takie niespodzianki. :) Zastanawiajace, ze miala widoczna wade zgryzu i nie zrobila sobbie korekty, prawdopodobnie cala kasa wedrowala charytatywnie na Filipiny.Starsze malzenstwo z Izraela, wynajmujace najdrozsza kabine na statku, zastanawialo sie przy kolacji, czy nie dac jej kasy na zrobienie korektury, ale czy w koncu otrzymala to nie wiem, nie wypadalo pytac.
gaszpar 10 grudnia 2018 19:27 Odpowiedz
@greg2014 @samaki9 dzięki za odpowiedź w sprawie życia załogi. Spodziewałem się, że nie ma lekko dla tych najbardziej podstawowych pracowników i, że warunki mają mocno spartańskie (gdy na górze leje się szampan i zabawa trwa) ale jednak informacja o braku dnia wolnego przez 60 dni ....no chyba, że sam go sobie załatwisz po znajomości (a później odpracujesz koledze dając wolne) Taki trochę obóz pracy :/
samaki9 10 grudnia 2018 19:44 Odpowiedz
@Gaszpar mój rekord pamiętam do dziś -107 dni. Co to pieniadze robią z człowieka :)
gaszpar 10 grudnia 2018 19:52 Odpowiedz
No ale jak rozumiem, Tobie taki układ odpowiadał bo był z tego niezły zarobek jak na owe lata nawet bardzo dobry?
europebus 10 grudnia 2018 20:00 Odpowiedz
Super atrakcja
cccc 10 grudnia 2018 20:11 Odpowiedz
greg2014 napisał:Ze względu na dobre warunki podczas żeglugi przez Atlantyk, na St. Maarten przypłyniemy wcześniej i zostaniemy dłużej – tak, że w sumie będziemy tam od 9 do 20. Akurat na jutro mam zaplanowaną kilkugodzinną wycieczkę objazdową po wyspie kupioną u Costy. Mozna zapytac jaki koszt takiej wycieczki na St. Maarten?
cccc 10 grudnia 2018 20:20 Odpowiedz
greg2014 napisał:Ze względu na dobre warunki podczas żeglugi przez Atlantyk, na St. Maarten przypłyniemy wcześniej i zostaniemy dłużej – tak, że w sumie będziemy tam od 9 do 20. Akurat na jutro mam zaplanowaną kilkugodzinną wycieczkę objazdową po wyspie kupioną u Costy. Mozna zapytac, jaki koszt takiej wycieczki na St. Maarten?
greg2014 10 grudnia 2018 20:28 Odpowiedz
@cccc - jasne, że można :-) 35 EUR. Wycieczka ma trwać ok. 4 godziny a w nazwie ma "Top 10" cokolwiek by to nie oznaczało.
brzemia 10 grudnia 2018 20:28 Odpowiedz
Jestem w szoku jakie zainteresowanie jest twoim rejsem ;) gratuluje spokojnego przeplyniecia Atlantyku zimą. Teraz czesc bardziej lądowa.Wysłane przy użyciu Tapatalka
cccc 10 grudnia 2018 20:28 Odpowiedz
greg2014 napisał:@cccc - jasne, że można :-) 35 EUR. Wycieczka ma trwać ok. 4 godziny a w nazwie ma "Top 10" cokolwiek by to nie oznaczało.@greg2014 dzieki, moze oferuja tylko ok. 10 wycieczek, ale "Top 1" pewnie nie bedzie. :DA czy miales rozne opcje wycieczek na St. Maarten?
cccc 10 grudnia 2018 21:29 Odpowiedz
greg2014 napisał:@cccc - jasne, że można :-) 35 EUR. Wycieczka ma trwać ok. 4 godziny a w nazwie ma "Top 10" cokolwiek by to nie oznaczało.@greg2014 dzieki, moze oferowali tylko 10 wycieczek, ale "Top 1" pewnie nie bedzie. :DA czy miales rozne opcje wycieczek na St. Maarten?
greg2014 10 grudnia 2018 22:12 Odpowiedz
@brzemia - no ja jestem w jeszcze większym szoku. Pisałem już kilka relacji ale takiej oglądalności jak ta nie zaliczyła żadna...może dlatego, że w nazwie nie miała „live” nawet jak była „live” ? a jak na zimę to Atlantyk okazał sie mega łagodny. Aż nie do uwierzenia. Dopiero dziś co chwilę pada-jest przerwa od naprawdę porządnego już upału.@cccc - był jakiś wybór (<10) ale cudów się nie spodziewam. Z mojego punktu widzenia, ta wycieczka oraz druga, którą jak dotąd zarezerwowałem (Martynika) oraz dostęp do netu są za free, bo wykorzystuję kredyt, który dostałem od Costy (wspominałem o tym wcześniej skąd się wziął).
greg2014 10 grudnia 2018 22:25 Odpowiedz
@brzemia - no ja jestem w jeszcze większym szoku. Pisałem już kilka relacji ale takiej oglądalności jak ta nie zaliczyła żadna...może dlatego, że w nazwie nie miała „live” nawet jak była „live” ? A jak na zimę to Atlantyk okazał sie mega łagodny. Aż nie do uwierzenia. Dopiero dziś co chwilę pada-jest przerwa od naprawdę porządnego już upału.@cccc - był jakiś wybór (<10) ale cudów się nie spodziewam. Z mojego punktu widzenia, ta wycieczka oraz druga, którą jak dotąd zarezerwowałem (Martynika) a także dostęp do netu są za free, bo wykorzystuję kredyt, który dostałem od Costy (wspominałem o tym wcześniej skąd się wziął).
brzemia 11 grudnia 2018 13:07 Odpowiedz
Mam nadzieje ze wszyscy doplyneli zywi i nie bylo buntu. Wysłane przy użyciu Tapatalka
flus 11 grudnia 2018 13:23 Odpowiedz
A można wiedzieć w przybliżeniu jaki jest koszt takiego rejsu? Oczywiście Ty jako wytrawny wilk morski pewnie płacisz najlepszą możliwą stawkę, ale tak orientacyjnie dla kogoś, kto do tej pory nie pływał na statkach Costy i kupuje taki rejs powiedzmy na kilka miesięcy przed rozpoczęciem.
brzemia 11 grudnia 2018 13:31 Odpowiedz
Mozesz trafic nawet za 200€ plus napiwkiWszystko zalezy kiedy kupujesz i jaka trasaWysłane przy użyciu Tapatalka
flus 11 grudnia 2018 13:31 Odpowiedz
Nie chodzi mi o jakies rejsiki po Morzu Srodziemnym, ale właśnie taką trasę transatlantycką.Wiem, że trzeba będzie poczekać na repozycję kilka miesięcy lub rok, w zależności od kierunku, ale chciałbym poznać właśnie cenę takiego rejsu oceanicznego.
sjk 11 grudnia 2018 14:19 Odpowiedz
@flusTu masz 3 propozycje na rejs tym samym statkiem co autor. Jeden za parę miesięcy, gdy statek będzie wracał do Europy i dwa (te same tylko port wypłynięcia inny) za rok, gdy będzie płynął do Brazylii. Do tej ceny jeszcze napiwki.
cccc 11 grudnia 2018 17:18 Odpowiedz
Dzis otrzymalem reklame o nowym statku MSC Virtuosa, tylko ta ilosc pasazerow odstrasza. ;) Quote:Die neue MSC Virtuosa – hochmodern und innovativDas Schiff setzt mit ihrer Schwester MSC Grandiosa neue Maßstäbe für Ganzjahresschiffe. Mit einer Länge von 331 Metern und 200 Kabinen mehr als bei der MSC Meraviglia und MSC Bellissima wird die MSC Grandiosa bei Maximalbelegung Platz für fast 6.300 Gäste bieten. Dank ihrer hoch innovativen Technologie kann sie nahezu jeden Kreuzfahrthafen der Welt anlaufen.Ceny:https://www.cruneo-kreuzfahrtvergleich. ... -virtuosa/
cccc 11 grudnia 2018 17:36 Odpowiedz
@greg2014, a czy mozna zapytac jakie ceny za masaze na Costa?Btw dzis otrzymalem reklame o nowym statku MSC Virtuosa, tylko ta ilosc pasazerow odstrasza. ;) Quote:Die neue MSC Virtuosa – hochmodern und innovativDas Schiff setzt mit ihrer Schwester MSC Grandiosa neue Maßstäbe für Ganzjahresschiffe. Mit einer Länge von 331 Metern und 200 Kabinen mehr als bei der MSC Meraviglia und MSC Bellissima wird die MSC Grandiosa bei Maximalbelegung Platz für fast 6.300 Gäste bieten. Dank ihrer hoch innovativen Technologie kann sie nahezu jeden Kreuzfahrthafen der Welt anlaufen.Ceny:https://www.cruneo-kreuzfahrtvergleich. ... -virtuosa/
brzemia 11 grudnia 2018 18:01 Odpowiedz
Pierwsze rejsy 2020. Moze jakis zlot f4f?Wysłane przy użyciu Tapatalka
zzeke 11 grudnia 2018 19:20 Odpowiedz
@brzemia Tak długo czekać? Rok wcześniej startuje bliźniacza Grandiosa;-) Zlocik "cruise4free"? why not....
brzemia 11 grudnia 2018 19:40 Odpowiedz
To zlecamy @greg2014 wyszukanie najlepszej rotacji. Ja stawiam na start z Palmy. Doloty za grosze z wiekszosci miejsc. Trasa oklepana ale fajna. Mozna zrobic np wsiadamy w Marsylia wysiadamy na Palma lub Barcelona.Kto chętny?Wysłane przy użyciu Tapatalka
zzeke 11 grudnia 2018 19:49 Odpowiedz
@brzemia Tak długo czekać? Rok wcześniej startuje bliźniacza Grandiosa;-) Zlocik "cruise4free"? why not....Wpadło mi w oko przy okazji,że w październiku 2019 w dziewiczy rejs wyruszy również największy potwór Costy, czyli Costa Smeralda (ponad 6,5 tys. pasażerów) Bedzie to w piąty największy wycieczkowiec na świecie - nieco wiekszy od Grandiosy,która to zajmie pozycję numer 7 na tej liście.
zzeke 11 grudnia 2018 20:15 Odpowiedz
@brzemia Twoje wstępne rozważania dotyczą konkretnie tych wskazanych wyżej nowych statków,czy to tylko był punkt wyjścia i wszelkie pomysły dozwolone?:-)
brzemia 11 grudnia 2018 20:25 Odpowiedz
Punktem wyjscia jest zachodnie kółko wycieczkowców ktore kreci sie między Barcelona Palma Rzym Savona Genua Marsylia i tak w kolko z dodatkowymi portami w zaleznosci od linii.Zaleta jest moxliwosc zakupu np rejsu z Savony do Barcelony lub z Palmy do Rzymu. Zeby utrzymac tematyke grupy doloty do startu i stopu.Wysłane przy użyciu Tapatalka
samaki9 11 grudnia 2018 20:25 Odpowiedz
6300 +ok. 2000 załogi....No to już się Mongkok robi ;)
zzeke 11 grudnia 2018 20:43 Odpowiedz
@brzemia Może się mylę,ale rejsów tego typu (różne miejsca rozpoczęcia i zakończenia) jest w obszarze zachodniego śródziemnomorza niewiele wbrew pozorom.Niewielki procent w stosunku do ogólnej liczby rejsów w tym rejonie, Oczywiście wysiąść można na każdej "stacji", ale zwykle płacisz za kółko, czyli de facto jeden dzień rejsu "w plecy", gdybyś nie chciał wracać w miejsce wypłynięcia. Aleśmy się gregowi wcięli w relację... :-) Przepraszamy!
zzeke 11 grudnia 2018 20:52 Odpowiedz
@brzemia Może nie bedziemy zaburzać pięknej "gregowej" relacji i jakiś osobny wątek?
brzemia 11 grudnia 2018 20:52 Odpowiedz
https://www.seascanner.com/cruise-k1382 ... lles-genoaZ marsylii do genua 55€Do marsylii z krakowa z genua do mediolan krakowWysłane przy użyciu Tapatalka
samaki9 12 grudnia 2018 08:29 Odpowiedz
@greg2014 , taka uwaga -Wg google Maho Beach leży w holenderskiej części. wyspy.
gaszpar 12 grudnia 2018 09:51 Odpowiedz
Lądował A330Wysłane z mojego Redmi 4X przy użyciu Tapatalka
mareckipl 12 grudnia 2018 11:20 Odpowiedz
Przyłączam się do podziękować za świetną relację.Jako że sam zaczynam się przekonywać do sprawdzenia takiej formy spędzania urlopu, mam małą prośbę: czy mógłbyś zapytać się obsługi jakie podejście ma Costa do dronów? Jak wszyscy operatorzy oficjalnie są zabronione, tylko w zależności od firmy to różnie się objawia:-niektóre firmy pozwalają mieć drona w kabinie, nie można tylko latać na statku-w niektórych firmach trzeba oddać go do depozytu, i można odbierać go schodząc na ląd w porcie-w niektorych firmach trzeba oddać go do depozytu, i mozna odebrać go dopiero po zakończeniu całego rejsu.Nie udało mi się znaleźć jak wygląda to w Coście.
mareckipl 12 grudnia 2018 11:29 Odpowiedz
Przyłączam się do podziękować za świetną relację.Jako że sam zaczynam się przekonywać do sprawdzenia takiej formy spędzania urlopu, mam małą prośbę: czy mógłbyś zapytać się obsługi jakie podejście ma Costa do dronów? Jak wszyscy operatorzy oficjalnie są zabronione, tylko w zależności od firmy to różnie się objawia:-niektóre firmy pozwalają mieć drona w kabinie, nie można tylko latać na statku.-w niektórych firmach trzeba oddać go do depozytu, i można odbierać go schodząc na ląd w portach.-w niektorych firmach trzeba oddać go do depozytu, i mozna odebrać go dopiero po zakończeniu całego rejsu.Nie udało mi się znaleźć jak wygląda to w Coście.
brzemia 12 grudnia 2018 11:29 Odpowiedz
Ja mialem drona na rejsach. Nie bylo z tym zadnych problemow. Linie MSC oraz Ocean Majestry. Z Costa powinno byc podobnie.Wysłane przy użyciu Tapatalka
samaki9 12 grudnia 2018 13:52 Odpowiedz
@greg2014 -Zawsze warto zaryzykować o otworzyć drzwi "only for crew" . Nigdy nie spotka Ciębie za to jako pasażera żadna przykrość , a może się zdarzyć miła niespodzianka.
greg2014 12 grudnia 2018 20:00 Odpowiedz
@samaki9 - no jakoś za bardzo zdyscyplinowany jestem i do tej pory nie próbowałem :-) Jak mówią, że nie wolno to nie wolno...ale faktycznie czasem może trzeba inaczej :-)@Mareckipl - akurat wróciłem na statek i przy wejściu zapytałem o drony. Niestety wieści nie są dobre. Drony i wszystkie zdalnie sterowane urządzenia latające (również zabawkowe) są na liście przedmiotów zakazanych - tej samej, na której jest broń, narkotyki, żelazka i ostre narzędzia. Mój rozmówca tego nie wymyślił bo pokazał mi całą listę z dronami gdzieś pod koniec. Należy się liczyć z tym, że w przypadku wykrycia dron byłby przyjęty do depozytu i zwrócony na koniec rejsu. Na pytanie, czy byłaby możliwość jego odbierania w poszczególnych portach i ponownego zdawania do depozytu nie uzyskałem jednoznacznej odpowiedzi. Mój rozmówca zwrócił jedynie uwagę, że używanie dronów jest zakazane w większości portów i tam, gdzie jest osobna kontrola bagażu w porcie, gdyby ktoś miał drona mógłby z nim mieć problem przejść przez bramki i wejść na statek. Ale to już tylko spekulacja, jak byłoby naprawdę to pewnie trzeba byłoby się przekonać na własnej skórze.
cccc 12 grudnia 2018 22:02 Odpowiedz
greg2014 napisał:Karta pełni trzy funkcje. Po pierwsze jest to klucz do kabiny. Po drugie jest to środek płatniczy – tą kartą potwierdza się wszystkie zakupy dokonywane na statku. I po trzecie – jest to dokument tożsamości, dzięki któremu można zejść ze statku czy poruszać się po porcie (tylko w niektórych miejscach oprócz karty jest wymagany dodatkowo paszport lub jego kserokopia). Zasadniczo (jest jeden wyjątek ale ma marginalne znaczenie) na statku przy zakupach nie operuje się ani gotówką ani kartami płatniczymi.Przewoźnicy mają sprawę płatności rozwiązaną w różny sposób chociaż w pewnym uproszczeniu sprowadza się ona do tego samego: aby jak najbardziej zautomatyzować proces.U Costy jest to rozwiązane w ten sposób, że w ciągu pewnego czasu po wejściu na statek (zwykle 48 godzin) każdy musi zarejestrować w systemie Costy kartę płatniczą, z której będą pobierane środki na wszelkiego rodzaju zakupy (a także opłaty serwisowe/napiwki) lub jeśli ktoś nie ma zaufania do kart lub z - jakichś powodów nie chce z nich korzystać – może alternatywnie wpłacić depozyt w gotówce. Jeśli zarejestruje się kartę sprawa jest prosta – wszystkie nasze wydatki obciążają bezpośrednio tę kartę i nie musimy nic robić. Jeśli operujemy gotówką, wydatki pomniejszają stopniowo depozyt a gdy zostanie on wyczerpany – trzeba go uzupełnić a na koniec rozliczyć (wypłaca się wtedy pozostałą kwotę).Jeśli ktoś w wymaganym czasie nie zarejestruje karty płatniczej ani nie wpłaci depozytu to blokowana jest funkcja płatnicza karty i np. w każdym barze taki delikwent zostanie odesłany do recepcji. Niezależnie od tego, w takiej sytuacji co wieczór należy się spodziewać w kabinie telefonów lub/i listów pasterskich z recepcji z prośbą o kontakt w celu rozliczeń na statkowym koncie.Do samej rejestracji kart płatniczych lub wpłat depozytów służą obecnie urządzenia – nie ma już tak jak dawniej, że w tym drugim przypadku były wyznaczone godziny otwarcia jakiejś kasy, do której ustawiały się kilometrowe kolejki przez pół statku:A to ciekawe, na tych statkach na ktorych bylem, nie bylo zadnych depozytow (nie przypominam sobie) i placilo sie caly rachunek na koniec przed opuszczeniem statku. :) Wybrazam sobie, ze przy takich ilosciach ludzi musieli znalezc inne rozwiazania.
cccc 12 grudnia 2018 22:12 Odpowiedz
greg2014 napisał:Karta pełni trzy funkcje. Po pierwsze jest to klucz do kabiny. Po drugie jest to środek płatniczy – tą kartą potwierdza się wszystkie zakupy dokonywane na statku. I po trzecie – jest to dokument tożsamości, dzięki któremu można zejść ze statku czy poruszać się po porcie (tylko w niektórych miejscach oprócz karty jest wymagany dodatkowo paszport lub jego kserokopia). Zasadniczo (jest jeden wyjątek ale ma marginalne znaczenie) na statku przy zakupach nie operuje się ani gotówką ani kartami płatniczymi.Przewoźnicy mają sprawę płatności rozwiązaną w różny sposób chociaż w pewnym uproszczeniu sprowadza się ona do tego samego: aby jak najbardziej zautomatyzować proces.U Costy jest to rozwiązane w ten sposób, że w ciągu pewnego czasu po wejściu na statek (zwykle 48 godzin) każdy musi zarejestrować w systemie Costy kartę płatniczą, z której będą pobierane środki na wszelkiego rodzaju zakupy (a także opłaty serwisowe/napiwki) lub jeśli ktoś nie ma zaufania do kart lub z - jakichś powodów nie chce z nich korzystać – może alternatywnie wpłacić depozyt w gotówce. Jeśli zarejestruje się kartę sprawa jest prosta – wszystkie nasze wydatki obciążają bezpośrednio tę kartę i nie musimy nic robić. Jeśli operujemy gotówką, wydatki pomniejszają stopniowo depozyt a gdy zostanie on wyczerpany – trzeba go uzupełnić a na koniec rozliczyć (wypłaca się wtedy pozostałą kwotę).Jeśli ktoś w wymaganym czasie nie zarejestruje karty płatniczej ani nie wpłaci depozytu to blokowana jest funkcja płatnicza karty i np. w każdym barze taki delikwent zostanie odesłany do recepcji. Niezależnie od tego, w takiej sytuacji co wieczór należy się spodziewać w kabinie telefonów lub/i listów pasterskich z recepcji z prośbą o kontakt w celu rozliczeń na statkowym koncie.Do samej rejestracji kart płatniczych lub wpłat depozytów służą obecnie urządzenia – nie ma już tak jak dawniej, że w tym drugim przypadku były wyznaczone godziny otwarcia jakiejś kasy, do której ustawiały się kilometrowe kolejki przez pół statku:A to ciekawe, na tych statkach na ktorych bylem, nie bylo zadnych depozytow (nie przypominam sobie) i placilo sie caly rachunek na koniec przed opuszczeniem statku. :) Wybrazam sobie, ze na wycieczkowcach przy takich ilosciach ludzi musieli znalezc inne rozwiazania.
greg2014 12 grudnia 2018 22:21 Odpowiedz
@cccc - myślę, że w jakiejś przynajmniej części teraz jest trochę inny rodzaj pasażera niż wtedy, kiedy pływałeś :-) I mniejsze zaufanie linii do tego pasażera...niestety.Costa i tak jest liberalna. Na statku NCL czy Holland America musiałem zarejestrować kartę jeszcze przed wejściem na statek - przy stanowisku check-in.Poza tym tak jak piszesz, na pewno chodzi też o liczbę pasażerów i o to, aby wszystko było jak najbardziej bezobsługowe.Jeśli ktoś zarejestruje kartę i jest wypłacalny to tak naprawdę w związku z płatnościami jego kontakt z recepcją w 99% przypadków będzie zerowy. Trudno zresztą sobie nawet wyobrazić, co by było, gdyby choćby 10% pasażerów ustawiło się w kolejce do recepcji :-)
handsome 13 grudnia 2018 13:20 Odpowiedz
Taka mała uwaga. Dwa kraje ale chyba jednak...jedna waluta? :P
greg2014 13 grudnia 2018 13:29 Odpowiedz
Też się zdziwiłem ale właśnie, nie...w części holenderskiej oficjalną walutą jest florin (albo guilder) - nawiązujący do dawnego guldena holenderskiego. A w części francuskiej obowiązuje euro.Niezależnie od tego, wszędzie ceny podawane są oprócz jednej z walut lokalnych również w dolarach amerykańskich - i z tego co mówił przewodnik, są one powszechne w użyciu również przez mieszkańców.
cccc 13 grudnia 2018 13:38 Odpowiedz
@greg2014, dzieki za wiele ciekawych informacji, tez nie wiedzialem, ze maja odrebna walute. :)
brzemia 13 grudnia 2018 14:24 Odpowiedz
Dziwne bo przeciez powinno byc euro ?Maja jakis specyficzny status polityczno-ekonomiczny?Wysłane przy użyciu Tapatalka
maja-globtroter 13 grudnia 2018 15:06 Odpowiedz
Witam, jeśli ktoś by był zainteresowany wycieczkami krajoznawczymi z polskim przewodnikiem na Martynice, serdecznie polecam rezydentów tej wyspy z których usług korzystałam i jestem moga zadowolona: https://www.slonecznamartynika.pl/pl/wycieczki/
sjk 13 grudnia 2018 15:47 Odpowiedz
Dołożę jeszcze swoje 3 grosze do offtopu ale to chyba jedna z ostatnich rzeczy jaka nie została poruszona w tym wątku, a dotyczy wycieczkowców :lol: Gdyby ktoś się zastanawiał ile zarabia kapitan na takim statku, no trochę mniejszym, bo ok. 2000 pasażerów.
cccc 13 grudnia 2018 15:56 Odpowiedz
Btw sternik na najwiekszym lodolamaczu na swiecie o napedzie atomowym chwalil sie, ze zarabia $1000 miesiecznie. ;)
handsome 13 grudnia 2018 15:56 Odpowiedz
16k$?? hmm spodziewałem się wyższej stawki. Poważnie :P Mam kolegów którzy pływając na kontenerowacach w tym stopniu po morzach europejskich z załogami 10-20 osób maja wyższe stawki. BTW...nie pogardziłbym takimi pieniedzmi :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
brzemia 13 grudnia 2018 16:07 Odpowiedz
Ale to chyba na 3 miesieczny kontraktWysłane przy użyciu Tapatalka
sjk 13 grudnia 2018 16:07 Odpowiedz
16000 USD to kasa za miesiąc, także 48000 dolarów za 3 miesiące roboty to chyba nie jest zła stawka @HandSome?
handsome 13 grudnia 2018 16:16 Odpowiedz
Chciałbym tyle zarabiać :P :P :P To nie była prymitywna aluzja tylko fakt. Myslałem , ze przy takiej odpowiedzialności zarabiają jednak więcej :lol: Dochodzi tax gdzie może być spora różnica między UE a USA lub krajem gdzie zarejestrowany jest statek. Trzeba było iść na WSM a nie bawić się w insze edukacje lub uprawiać jakieś sporty :lol: :lol: :lol:
sjk 13 grudnia 2018 16:33 Odpowiedz
Podatki marynarza to dyskusja na oddzielny wątek. To zależy od różnych rzeczy. Mogą być, a może ich nie być. Ja byłem na statku pod banderą cypryjską i nikt ich płacić nie musiał. Oczywiście to nie oznacza, że nie płacił. Po prostu nie płacisz ZUSu, nie masz emerytury itd. Ale to nie jest obowiązek go płacić, także marynarz może mieć całość wypłaty dla siebie. Z kolei bandera norweska wymaga opłacania ZUSu.
greg2014 13 grudnia 2018 17:48 Odpowiedz
@brzemia - dokładnie tak, status holenderskiej części St.Maarten jest inny niż francuskiej - nie jest np częścią UE. Podobnie jest na innych holenderskich terytoriach na Karaibach. Aruba i Curacao również korzystają ze swojej waluty, nie jestem nawet pewien czy nie tej samej co na St.Maarten. Ale wcale bym się nie zdziwił:-)
metia 13 grudnia 2018 18:30 Odpowiedz
Kraje wchodzące w skład dawnych Antyli Holenderskich mają różne statusy, co spowodowane jest m.in. negocjacjami z lat 2006-2010 i postępowaniem poszczególnych krajów po reformie konstytucyjnej Holandii z 2010. W tej chwili Curaçao i Sint Maarten mają status analogiczny do Aruby, czyli są krajami stowarzyszonymi w ramach Królestwa Niderlandów, lecz nie wchodzącymi w skład Holandii. Natomiast Bonaire, Saba i Sint Eustatius wchodzą w skład Królestwa Niderlandów i mają status holenderskich gmin specjalnych ("'bijzondere gemeenten"), które będą mogły zostać włączone do Unii Europejskiej, jeśli sobie tego zażyczą.
metia 13 grudnia 2018 18:39 Odpowiedz
Kraje wchodzące w skład dawnych Antyli Holenderskich mają różne statusy, co spowodowane jest m.in. negocjacjami z lat 2006-2010 i postępowaniem poszczególnych krajów po reformie konstytucyjnej Holandii z 2010. W tej chwili Curaçao i Sint Maarten mają status analogiczny do Aruby, czyli są krajami stowarzyszonymi w ramach Królestwa Niderlandów, lecz nie wchodzącymi w skład Holandii. Natomiast Bonaire, Saba i Sint Eustatius wchodzą w skład Królestwa Niderlandów i mają status holenderskich gmin specjalnych ("'bijzondere gemeenten"), które będą mogły zostać włączone do Unii Europejskiej, jeśli sobie tego zażyczą.EditWaluty są częściowo różne, ale często jakoś powiązane z historycznymi walutami holenderskimi, np. na Arubie jest to Florin, a na Sint Maarten i Curaçao gulden :)
cccc 13 grudnia 2018 23:09 Odpowiedz
@greg2014 no to fajnie sie bawimy i ciesze sie razem z Toba. :) Btw po zdjeciach mozna od razu rozpoznac z jakich krajow pochodzi obsluga.
samaki9 13 grudnia 2018 23:30 Odpowiedz
Kiedyś w dining roomie azjatów (daleki wschód) było ok. 10 -15%..@greg2014 - są w ogóle jacyś biali kelnerzy?
greg2014 14 grudnia 2018 01:35 Odpowiedz
@cccc - no akurat na statkach wycieczkowych to już chyba od iluś lat (wyłączając ultraluksusowe linie) obsługa jest mocno azjatycka - zazwyczaj z wyłączeniem menadżerów@samaki9 - na tym statku jeszcze nie widziałem, na poprzednim było kilka osób z Litwy i Bułgarii. Są za to barmani - ale to zdecydowana mniejszość.
cccc 14 grudnia 2018 02:07 Odpowiedz
Mlode Filipinki w obsludze to rozumiem, ale na zdjeciach przewaznie faceci. :roll:
metia 14 grudnia 2018 15:35 Odpowiedz
@greg2014Historia dawnych kolonii holenderskich w tej części świata jest bardzo ciekawa. Holandia po przebojach z uzyskaniem niepodległości przez Indonezję chciała pozbyć się kolejnych kolonii na drodze pokojowej i stopniowo. Na pierwszy ogień poszedł Surinam (co, jak wiadomo, nie skończyło się dobrze i kosztowało Holandię grube miliony), potem była Aruba. Stan prawny po formalnym zlikwidowaniu Antyli Holenderskich, osiągnięty po 2010 roku miał być stanem przejściowym, ale jak widać poszczególnym wyspom już się tak bardzo do niezależności nie spieszy ;) Na Bonaire miały być jakieś głosowania, ale jak się okazało, że odetną im dostęp do funduszy pomocowych UE, to decyzja najpierw została przełożona, a potem jakoś tak się rozmyła.A tak w ogóle to status poszczególnych terytoriów zamorskich UE regulowały już Traktaty Rzymskie (przy czym przy każdym większym traktacie następuje aktualizacja). Statusy są różne, a ich zmiany wcale nie tak rzadkie :)
eskie 15 grudnia 2018 21:40 Odpowiedz
@greg2014 dziękuję za wspaniałą relację i mam do Ciebie prośbę.Pokazując relacje takie jak np Twoja oraz prowadząc na rozmowy z innymi wilkami morskimi, powoli udaje mi się namawiać żonę na rejs. Warunki jakie postawiła:1. duuuży statek, żeby nie bujało2. Morze śródziemne3. Pogoda taka aby się nie upiec, ale też nie zmarznąć (nie wiem jak jest na morzu, czerwiec to nie za gorąco?) Ponieważ jestem kompletnie zielony w rejsach, to frajerskie zapłacę. Ale poradź mi proszę, na jakiej stronie szukać rejsów, jaka jest akceptowalna cena za jedną osobę (będzie rodzina 2+1) w kabinie z oknem, wyżywieniem, napojami i ewentualnie napiwkami, nie zależy nam na alkoholu. Rejs około 7 dni.
cccc 15 grudnia 2018 22:21 Odpowiedz
eskie napisał:Pokazując relacje takie jak np Twoja oraz prowadząc na rozmowy z innymi wilkami morskimi, powoli udaje mi się namawiać żonę na rejs. Warunki jakie postawiła:1. duuuży statek, żeby nie bujało2. Morze śródziemne3. Pogoda taka aby się nie upiec, ale też nie zmarznąć (nie wiem jak jest na morzu, czerwiec to nie za gorąco?) Ponieważ jestem kompletnie zielony w rejsach, to frajerskie zapłacę. Ale poradź mi proszę, na jakiej stronie szukać rejsów, jaka jest akceptowalna cena za jedną osobę (będzie rodzina 2+1) w kabinie z oknem, wyżywieniem, napojami i ewentualnie napiwkami, nie zależy nam na alkoholu. Rejs około 7 dni.@eskie, polukaj na niemieckich stronach, ceny od €299, np:kreuzfahrtberater.dedreamlines.dekreuzfahrtschnaeppchen.com/msc-splendida-bis-zu-48-reduziert-mittelmeer-ab-299-euro.html
greg2014 15 grudnia 2018 22:43 Odpowiedz
@eskie - zgadzam się z @cccc - zacząłbym od pierwszej z podanych stron. Jeśli masz problemy z niemieckim, dogadasz się z nimi też bez problemu po angielsku. Ćwiczyłem na własnej skórze, rezerwowałem, problemów nie było.Co do lokalizacji to pewnie na początek najlepiej wziąć słynne "kółko" po zachodniej części Morza Śródziemnego. Ma ono wiele wersji ale z grubsza to trasa Savona/Genua-Marsylia-Barcelona-Palma-Sardynia/Sycylia-Neapol-Civitavecchia-Savona/Genua - z różnego rodzaju "mutacjami" i portami dodatkowymi (np. Monte Carlo, Tulon, Malaga, Malta, Livorno itd.). Statków i tras bez liku, dobre ceny też można tam często spotkać.Z kolei jak dla mnie najspokojniejszy jeśli chodzi o kołysanie akwen to Zatoka Perska i okolice - nie wiem czy tam w ogóle są fale :-)W czerwcu na Morzu Śródziemnym będzie na pewno już nieźle grzało ale najcieplejsze chyba są jednak i tak lipiec oraz sierpień. Zresztą gwarancji nigdy nie masz - akurat jak Ty popłyniesz, może być inaczej.Jeśli chodzi o dzieci to szukaj rejsów, gdzie się za nie nie płaci albo wcale albo tylko opłaty portowe. U Costy jest to duża część rejsów (dzieci wg ich definicji się wiek 0-16 lat). Z tego co pamiętam, w MSC jest podobnie ale tutaj lepiej, żeby się wypowiedział @brzemia ,który ćwiczył to chyba na własnej skórze i ma doświadczenie. U innych operatorów trudno mi powiedzieć, lepiej żeby wypowiedział się ktoś bardziej doświadczony.
barka 15 grudnia 2018 22:43 Odpowiedz
Zapewne żadna okazja cenowa, ale akurat w gazetce Lidla dziś wpadł mi w oko Twój statek z trasą, która zbliżona jest do tej którą teraz opisujesz :)https://lidl-podroze.pl/hotel/rejs-po-k ... 74878.htmlPowtórzę za innymi, świetna relacja. Czytam z zaciekawieniem, mimo że do tej pory taki sposób podróżowania w ogóle mnie nie intetesował :) Wysłane z mojego SM-G920F przy użyciu Tapatalka
tarman 15 grudnia 2018 23:11 Odpowiedz
Ja też jestem pod wrażeniem tej relacji...Fantastycznie piszesz, rzeczowo i z wieloma szczegółami....Myślę, że wiele osób może czerpać ogromną ilość informacji z Twojej relacji będąc w miejscach które po drodze odwiedzasz drogą morską....Pewnie przed którymś lotem zrzucę sobie Twoje relacje i zanurzę się w nich od A do Z czytając je na laptopie.... Obecnie kibicuję "live" i czytam po kawałku... Pozdrawiam serdecznie i jestem z Tobą w podróży [emoji106][emoji106][emoji106]
greg2014 16 grudnia 2018 03:01 Odpowiedz
@barka i @tarman – wielkie dzięki za opinie i pozdrowienia. A od tych wszystkich komplementów jestem bardziej czerwony niż od tutejszego słońca, którego póki co nie brakuje.A tak na poważnie to jest to już któraś z moich relacji z rejsów. Nie wydaje mi się, aby w czymś była szczególnie lepsza od poprzednich i szczerze mówiąc w ogóle się nie spodziewałem takiego odzewu. Mało tego, jej oglądalność jest już chyba większa (albo zbliżona) do pierwszej relacji z Karaibów sprzed około 2-óch lat. A może po prostu przyszedł czas na większe zainteresowanie rejsami w Polsce ? :-)Zresztą to, że Lidl zaczął sprzedawać rejsy na wycieczkowcach też jest znakiem czasu - jeszcze parę lat temu wydawało się to nie do pomyślenia. Tymczasem w Niemczech sprzedają rejsy od lat na wielką skalę. Polecam zajrzeć na stronę Lidl Reisen w Niemczech (https://www.lidl-reisen.de) - można się zdziwić co mają w ofercie...A ten rejs z gazetki Lidla to dokładnie to kółko, które ja zaliczam - różnią się tylko godziny i kolejność portów, ale teraz to się pewnie poukłada i przybierze jakąś formę docelową na całą zimę. Bazowym portem Costa Pacifica w zimie jest La Romana na Dominikanie i tam wsiada/wysiada ze statku największa część pasażerów. Pozostałe dwa statki Costy bazują w tym czasie na Gwadelupie (Costa Magica) i Florydzie (Costa Deliziosa) - tak, że każdy może sobie wybrać port i trasę, która mu najbardziej odpowiada jeśli chodzi o region, dojazd i cenę.@eskie – przypomniało mi się jeszcze, że jeśli nie jesteście do końca przekonani do rejsów i chcecie tylko spróbować jak to jest i przetestować siebie na morzu, to w wielu biurach można zarezerwować bardzo krótkie, 2-3 dniowe rejsiki – głównie na jakimś fragmencie wspomnianego „kółka” po zachodnim Morzu Śródziemnym. Mogą to być np. Savona-Marsylia-Barcelona (2 noclegi). Można to łatwo połączyć z pobytem w Mediolanie na początku i Barcelonie na końcu, poskładać to z jakimiś lotami, które w oba miejsca powinny być rozsądne cenowo – i mała objazdówka z elementem rejsu gotowa. Pisałem o tym kiedyś (wraz z linkami do biur, które bawią się w sprzedaż takich krótkich odcinków) na forum – znajdziecie to tutaj: cos-na-objazdowke-po-pld-europy-z-rejsem-inclusive,1614,133403
greg2014 16 grudnia 2018 03:13 Odpowiedz
@barka i @tarman – wielkie dzięki za opinie i pozdrowienia. A od tych wszystkich komplementów jestem bardziej czerwony niż od tutejszego słońca, którego póki co zresztą nie brakuje :-)A tak na poważnie to jest to już któraś z moich relacji z rejsów. Nie wydaje mi się, aby w czymś była szczególnie lepsza od poprzednich i szczerze mówiąc w ogóle się nie spodziewałem takiego odzewu. Mało tego, jej oglądalność jest już chyba większa (albo zbliżona) do pierwszej relacji z Karaibów sprzed około 2-óch lat. A może po prostu przyszedł czas na większe zainteresowanie rejsami w Polsce ? :-)Zresztą to, że Lidl zaczął sprzedawać rejsy na wycieczkowcach też jest znakiem czasu - jeszcze parę lat temu wydawało się to nie do pomyślenia. Tymczasem w Niemczech sprzedają rejsy od lat na wielką skalę. Polecam zajrzeć na stronę Lidl Reisen w Niemczech (https://www.lidl-reisen.de) - można się zdziwić co mają w ofercie...A ten rejs z gazetki Lidla to dokładnie to kółko, które ja zaliczam - różnią się tylko godziny i kolejność portów, ale teraz to się pewnie poukłada i przybierze jakąś formę docelową na całą zimę. Bazowym portem Costa Pacifica w zimie jest La Romana na Dominikanie i tam wsiada/wysiada ze statku największa część pasażerów. Pozostałe dwa statki Costy bazują w tym czasie na Gwadelupie (Costa Magica) i Florydzie (Costa Deliziosa) - tak, że każdy może sobie wybrać port i trasę, która mu najbardziej odpowiada jeśli chodzi o region, dojazd i cenę.@eskie – przypomniało mi się jeszcze, że jeśli nie jesteście do końca przekonani do rejsów i chcecie tylko spróbować jak to jest i przetestować siebie na morzu, to w wielu biurach można zarezerwować bardzo krótkie, 2-3 dniowe rejsiki – głównie na jakimś fragmencie wspomnianego „kółka” po zachodnim Morzu Śródziemnym. Mogą to być np. Savona-Marsylia-Barcelona (2 noclegi). Można to łatwo połączyć z pobytem w Mediolanie na początku i Barcelonie na końcu, poskładać to z jakimiś lotami, które w oba miejsca powinny być rozsądne cenowo – i mała objazdówka z elementem rejsu gotowa. Pisałem o tym kiedyś (wraz z linkami do biur, które bawią się w sprzedaż takich krótkich odcinków) na forum – znajdziecie to tutaj: cos-na-objazdowke-po-pld-europy-z-rejsem-inclusive,1614,133403
zzeke 16 grudnia 2018 09:39 Odpowiedz
@eskie - Morze Śródziemne to dobry kierunek na start. Trzeba jednak pamiętać,że również baaardzo popularny w tzw. sezonie (czerwiec-wrzesień) Nie chcąc się upiec,ani zmarznąć i mieć względnie komfortowe warunki pogodowe najlepiej rozważyć czerwiec lub wrzesień. Zasada identyczna jak przy pobytach "lądowych" w tym rejonie Europy. Maj i Październik to już kwestia "na dwoje babka wróżyła". Mój pierwszy rejs odbyłem właśnie po Śródziemnym na przełomie maja/czerwca i ze dwa razy padało (Genuę zwiedzaliśmy w strugach deszczu) Wieczorami na statku bywało chłodnawo. I tu trzeba dokonać wyboru.... We wspomnianych bardzo dobrych miesiącach do rejsowania, ceny są oczywiście wyższe .Bardzo uogólniając trzeba liczyć od 500/600 EUR w górę za kabinę wew. Promocje w tym okresie się zdarzają,ale ze wzgl.na duże zainteresowanie są zdecydowanie rzadsze. Wspomniałeś o kabinie z oknem. Tu sugeruję by..... nie brać jej pod uwagę:-) Można ją jedynie rozważyć,gdy cena jest taka jak za kabinę wewnętrzną bądź... niższa (a tak się czasem zdarza) Uwierz,że w kabinie będziecie spędzać absolutne minimum czasu i jestem przekonany,że nie będziecie tego czasu poświęcać na patrzenie na wodę przez okno:-) Są lepsze miejsca na statku do podziwiania widoków. Nie warto dopłacać.Jeszcze krótko w kwestii gdzie zacząć "pływanie" Jeśli nigdy nie byłeś w tym rejonie,jeśli nie masz nic przeciwko i jeśli chciałbyś zobaczyć Dubaj i "okolice" to podobnie jak @greg2014 sugerowałbym zastanowić się nad rejsem właśnie z Dubaju. Od razu mówię,że tam jeszcze nie byłem ,ale mam zarezerwowany rejs na koniec listopada 2019:-) Fajna pogoda gdy u nas zimno,spokojne wody i dla mnie coś nowego:-) Do tego baaardzo przyzwoite ceny rejsów a fajny dolot także można upolować.Już ostrzę sobie zęby na najnowszy statek MSC czyli potężną "Bellissimę"Ahoj!:-)
handsome 16 grudnia 2018 10:57 Odpowiedz
Niemiecki LIDL sprzedaje rejsy ale także na niemieckich stronach gazetki....NETTO bywają ciekawe oferty :mrgreen: Duńskich stron tego ,,periodyku" nie sprawdzałem :lol:
cccc 16 grudnia 2018 11:38 Odpowiedz
@eskie, ja z kolei polecam na poczatek slynna Hurtigruten. :) Wlasnie Hurtigruten zapoczatkowala moje dalsze rejsy.@HandSome, nie wiedzialem, ze Lidl ma oferty wycieczkowcow.
cccc 16 grudnia 2018 11:48 Odpowiedz
@eskie, ja z kolei polecam na poczatek slynna Hurtigruten. :) Wlasnie Hurtigruten zapoczatkowala moje dalsze rejsy.@HandSome nie wiedzialem, ze Lidl ma oferty wycieczkowcow.@greg2014Probowales zagadac do sympatycznych Filipinek w j. Tagalog? ;) Magandang umaga - dobrego porankaMagandang gabi - dobry wieczorKumusta ka? - co slychowac?Salamat - dziekujeMassarab -> jak cos dobrze smakujeetc.De facto, dosc prosty i b. przyjemny dla ucha jezyk, beda Ciebie za to lubic. :D
cccc 16 grudnia 2018 11:58 Odpowiedz
@eskie, ja z kolei polecam na poczatek slynna Hurtigruten. :) Wlasnie Hurtigruten zapoczatkowala moje dalsze rejsy.@HandSome nie wiedzialem, ze Lidl ma oferty wycieczkowcow.@greg2014Probowales zagadac do sympatycznych Filipinek w j. Tagalog? ;) Magandang umaga - dobrego porankaMagandang gabi - dobry wieczorKumusta ka? - co slychowac?Salamat - dziekujeMassarab -> jak cos dobrze smakujeetc.De facto, b. przyjemny dla ucha i prosty w wymowie jezyk, beda Ciebie za to lubic. :D
cccc 16 grudnia 2018 12:22 Odpowiedz
@eskie, ja z kolei polecam na poczatek slynna Hurtigruten. :) Wlasnie Hurtigruten zapoczatkowala moje dalsze rejsy.@HandSome nie wiedzialem, ze Lidl ma oferty wycieczkowcow.@greg2014Probowales zagadac do sympatycznych Filipinek w j. Tagalog? ;) Magandang umaga - dobrego porankaMagandang gabi - dobry wieczorKumusta ka? - co slychowac?Salamat - dziekujeMassarab -> jak cos dobrze smakujeetc.De facto, b. przyjemny dla ucha i prosty w wymowie jezyk, beda Ciebie lubic. :D
sjk 16 grudnia 2018 14:45 Odpowiedz
zzeke napisał:We wspomnianych bardzo dobrych miesiącach do rejsowania, ceny są oczywiście wyższe .Bardzo uogólniając trzeba liczyć od 500/600 EUR w górę za kabinę wew. Promocje w tym okresie się zdarzają,ale ze wzgl.na duże zainteresowanie są zdecydowanie rzadsze. Uściślając, masz na myśli 500/600 euro za osobę czy rzeczywiście za kabinę? Na takim rejsie nigdy nie byłem ale regularnie przeglądam oferty i chyba jeszcze nigdy nie widziałem rejsu lipiec/sierpień za 300 euro od osoby. Zimą jak najbardziej. Jeśli te 500/600 euro za 2-osobową kabinę, to według mnie bardzo dobra oferta.
cccc 16 grudnia 2018 14:55 Odpowiedz
@greg2014, troche cienki ten wybor w Grand Bar. ;) A czy moglbys wkleic prosze, jakie wina czerwone serwuja?
zloty 16 grudnia 2018 16:12 Odpowiedz
Co z tym zakupionym rumem stało się podczas powrotu na statek?Wysłane z mojego SM-G965F przy użyciu Tapatalka
brzemia 16 grudnia 2018 16:12 Odpowiedz
Zostal pewnie zabrany do przechowania. Zostanie oddany po zakonczeniu rejsu.Wysłane przy użyciu Tapatalka
zzeke 16 grudnia 2018 17:12 Odpowiedz
@SJK - Przepraszam za nieścisłość. Od osoby oczywiście. Niestety...@greg2014 - Czy mógłbyś proszę w wolnej chwili (dla dopełnienia relacji) skrobnąć więcej o ...jedzeniu?:-) Może jakiś szerszy tour po bufetach,Twoje opinie z restauracji?:-) Jak oceniasz ten statek i Costę ogólnie pod tym względem? Opinie mówią,że w tej kwestii odstają trochę od bezpośredniej konkurencji. RCC,Norwegian,Celebrity czy Princess są tu lepiej oceniane. A może to niesprawiedliwa opinia? Ze swojego niewielkiego doświadczenia mogę powiedzieć,że np. MSC ustępuje nieco na tym polu "amerykanom"A teraz nalewam szklaneczkę (co prawda nie rumu:-)) i zasiadam do dalszego czytania i oglądania pieknych widoków,
zzeke 16 grudnia 2018 17:44 Odpowiedz
@greg2014- Eclipse? No to masz okazje na degustacje rumu z Romanem Abramowiczem :-)