0
b79 5 grudnia 2018 11:04
Plan był taki: zgodnie ze świecką tradycją lat ostatnich, wyjechać gdzieś w listopadzie. Na krótko. Dodatkowe warunki: ma być ciepło. No i nie mniej ważne: ja lecę z Warszawy, a Marcin z Krakowa. Spotkamy się na miejscu, a jeśli tak się nie da, trudno – ktoś będzie musiał dojechać.
Patrząc na powyższe założenia wybór mocno zawęża się, bo Kraków traci sporo połączeń z początkiem listopada. Tak więc szybko założyłem Jordanię, konkretnie Amman. Akaba też byłaby ok, ale póki co ciężko tam dotrzeć samolotem. Izraela nawet nie brałem pod uwagę. Raz, że Eilat pamiętałem sprzed 4 lat, gdy byłem tam przez moment i zupełnie nie spodobał mi się. Dwa, mój paszport zaopatrzony jest z wizę irańską, co mogło stanowić problem. Dlatego ten kierunek odrzuciłem.
Ale życie zweryfikowało założenia. Amman wykoleił się głównie z racji na długość pobytu na miejscu i konieczność wspólnego wylotu z Krakowa. Do Jordanii jeszcze pojadę, bo po wizycie w Petrze i Akabie obiecałem sobie, że zobaczę jeszcze północ. A dojazd do Izraela wydawał się optymalny. Ja miałem wylot z Okęcia Wizzairem w sobotę o 6.20, Macin Ryanem z Krakowa o 7.40. Na miejscu raptem godzina różnicy w przylocie. Powrót również oddzielny, we wtorek. A co z tą wizą w paszporcie? Wystarczyło zmienić sposób myślenia. Zamiast problemu – wyzwanie. Będzie fajne, ciekawe doświadczenie. Lecimy! Aha, biorę drona.

Nie podejmuje się dokładnie opisać jak wyglądał nasz pobyt. Bo był banalnie prosty. Dwie duże atrakcje w bliskiej odległości miasta: Czerwony Kanion oraz Timna Park. Oprócz tego na koniec dnia morze, nurkowanie, potem nocne zwiedzanie miasta. Skupię się na opisie kilku zagadnień oraz uraczę porcją zdjęc i filmem z pobytu. Zapraszam!

https://youtu.be/2oAxT30c4nk


Izrael a wiza irańska w paszporcie

Po przylocie pani z kontroli granicznej była uśmiechnięta dopóki kartkując mój paszport nie zatrzymała się na wspomnianej wizie. Wyszła na 10 minut, wróciła z drugą, która zaprosiła mnie do pokoju. Może zaskoczony nie byłem, ale emocje i tak wzrosły. Ale faktem jest, że dla nich są to security questions i nie ma miejsca na serdeczność, jest za to czysty profesjonalizm i duży dystans.
Dostałem dużą kartkę papieru i musiałem wypisać: imię ojca, imię dziadka ze strony ojca, mail prywatny, mail służbowy, wszystkie moje numery telefonów oraz daty pobytu w Iranie (chcieli znać dokładnie, na pewno pomyliłem się podając). Oprócz tego rozmowa, pytanie o charakter pobytu w Iranie, gdzie spałem, gdzie byłem, czy kogoś tam znam itp, itd. Oprócz tego wypytała mnie czym się zajmuję zawodowo, czy żonaty, dlaczego przyjechałem bez żony, gdzie żona pracuje. Albo czy pierwszy raz w Izraelu (a już z paszportu widać że nie – mam pieczątkę). Generalnie pytania na które wypada odpowiadać bez zastanowienia i wręcz automatycznie. Powiedziała, że teraz to sprawdzi i mam czekać na zewnątrz - krzesełko. Potem przyszły trzy inne dziewczyny (zaskakujące, że do takiej pracy oddelegowane są młode osoby, ledwie dwudziestoparolatki) i zaproszono mnie do drugiego pokoju. Usiadły za mną, z mojej lewej i prowadząca rozmowę przede mną. Odpytywanie i chyba obserwacja mowy ciała. Tym razem dłuższa rozmowa, trochę czepiania się szczegółów, gdzie dokładnie byłem w Iranie, pytanie np. dlaczego akurat na Qeshm Island, co tam takiego jest i ostatecznie czy podobało mi się w Iranie. W międzyczasie po hebrajsku wymieniały uwagi. Zostałem ponownie poproszony o wyjście, poczekałem jeszcze ok. 20 minut na krzesełku i You are welcome, dostałem zieloną wizę na karteczce. Zajęło to 1.5h.
Dla mnie zaskakujące że nikt nie zajrzał do mojego bagażu (a miałem aparat fot., gopro, drona - wszystko nagrywające jak na początkującego informatora Iranu przystało). Na moją niekorzyść był też fakt, że sam przyleciałem - mój kompan miał dolecieć dopiero za 3 godz. (mgła w Krakowie, wystartowali dopiero po 10), ale jego imię i nazwisko też odnotowano (nie miał problemów).
Przy wylocie też padały pytania o Iran, ale tu już wszystkich ostro trzepali. Trafiło na mnie i miałem przeszukanie bagażu. Ale najbardziej ich interesowały buty i klapki do morza.


Dron

No skoro mam drona, to jak go nie zabrać do Izraela? Przecież taka tam piękna pustynia Negew!
W necie są sprzeczne informacje nt. legalności latania. Dominuje opinia, że trzeba mieć zezwolenie z ich Urzędu Lotnictwa i MSW, do tego trzymać się zasad (dron do 300g, nie wyżej niż 50m, latanie tylko w dzień – oczywiście wyłączone strefy jak miasta). Ostatecznie po kilkudniowym kluczeniu i wysyłaniu maili, formularzy pod różne adresy trafiłem do przedstawiciela izraelskiego koła modelarskiego. Dostałem papier na latanie, kosztowało to 100 szekli (jakieś ubezpieczenie dostałem) i tylko miałem trzymać się zasad (50m, nie nad miastem). Przez cały pobyt nikt mnie nie sprawdził, ale o ile nad pustynią można sobie pozwolić na odrobinę szaleństwa (wyżej!), to już gdy latałem na Ofir Beach, która jest bardzo blisko granicy z Egiptem, skończyło się chyba małą zadymą. Przypłynęły dwie jednostki (od strony Eilatu motorówka na sygnale, od strony granicy mała łajba wojskowa) oraz minęliśmy policję na kogutach, z tym że my już wracaliśmy autem do hotelu. Nie to że uciekaliśmy, ściemniało się już (godz. 17) i wracaliśmy do bazy. Nie wiem czy to zamieszanie przez nas, ale faktem jest, że coś się działo.


Czerwony Kanion

Warto. Idąc głównym szlakiem przez kanion jest trochę gimnastyki. Drabinki, rączki, wąskie przejścia. Ale nic wykraczającego ponad przeciętną sprawność. Podobno warto iść dłuższą trasą, tzn. wracać dużym kółkiem. Podobno, bo nam się nie udało. Wróciliśmy nie przez kanion, ja jego górną trasą, tzn. idąc wzdłuż krawędzi szczeliny. Dzień w listopadzie krótki, więc resztkę czasu przeznaczyliśmy na morze.

mapa Red Canyon:

Image

początek, szlak zielony w lewo (koryto rzeki), niebieski w prawo (przez wzniesienie):

Image

skrzyżowanie szlaków:

Image

Kanion:

Image

po wyjściu z wąskiej szczeliny kanionu można iść dalej prosto lub…

Image

…wrócić górą wzdłuż krawędzi szczeliny:

Image

Image

ostatni odcinek parkingiem:

Image

trochę z drona:

Image

Image

Image

Image

Image


Timna Park

Wg mnie to największa atrakcja w okolicy Eilatu. Przypomina Wadi Rum w Jordanii, też są skałki o kolorze czerwonej kredy, malunki na ścianach, wyrzeźbione wymyślne formy skalne. Wstęp 50 szekli, za auto nie płaci się. Można na miejscu wypożyczyć rower. Atrakcji tyle, że spokojnie można spędzić cały dzień.

droga do Timna Park:

Image

Timna Park:

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

I trochę parku z ujęć lotniczych:

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image


Gdzie dobrze zjeść

Byliśmy w dwóch miejscach, które nie przez przypadek wybrałem. Były polecone przez innych forumowiczów. Poddałem weryfikacji i jak najbardziej polecam.
Pina Ba'Yam – deptak wzdłuż morza, pod koniec zony hotelowej, koordynaty 29.5478897,34.9653168. Seafood, a nawet fish and chips. Trochę w wydaniu barowym, ale to co zamówiliśmy (makaron z seafoodem oraz kalmary) było bardzo dobre. Właściciel rozmowny, zaskoczeniem dla nas była informacja, że dla niego listopad jest najlepszym miesiącem. Bo nie jest tak gorąco jak latem, więc i ludzie chętniej siadają pod chmurką.

Image

Image

Image


Omer’s – centrum Eilatu, za dworcem autobusowym w kierunku północnym, koordynaty 29.5593565,34.9510741. Trochę burgerowo, ale i kuchnia lokalna. Porcje wydają się małe, ale są mega sycące i przede wszystkim mięsiwa w wydaniu lokalnym porażają smakiem. Świetnie doprawione.

Image

Image


Jak pić

Skupię się na piwach, chociaż i wino od 25zł można znaleźć. Ja nie wiem co to za wymysł, ale oni mają piwa normalne, czyli 5% (standarem jest Goldstar, dobre), i jakieś dziwne wymysły 7.9%, 8.4%, 10.5% oraz 12%. To jest niepijalne, ale zgodnie z wewnętrznym szacunkiem dla kultury danego kraju próbowaliśmy. Nie polecam.
W knajpach jest drogo. W sklepach akceptowalnie. Do tego warto patrzeć na pakiety. Często cena za 3 lub 4 puszki spada do poziomu 5-6 zł za sztukę. Gdzie są takiego sklepy? Wszędzie, wystarczy oddalić się od deptaku wzdłuż morza. Bardzo często sklepy prowadżą Rosjanie.
Uwaga – tu jest prohibicja. Po godz. 23 nie ma szans kupić na wynos i naprawdę przestrzegają tego i boją się policji. Pić można wszędzie, nie ma zgorszenia.

piwo 10.5%

Image

piwo 7.9%

Image

boczne uliczki poza głównym deptakiem – tu są sklepy i możliwość zaopatrzenia:

Image


Trochę zdjęć:

Eilat nocą - zatoka, w tle Akaba:

Image

plaża przy centrum handlowym, w dzień smażalnia, w nocy przyjemne miejsce:

Image

deptak wzdłuż morza:

Image

Image

Image

Image

stąd już tylko kawałek do Jordanii, w tle Akaba:


Dodaj Komentarz

Komentarze (3)

tomlesz 5 grudnia 2018 11:19 Odpowiedz
W jaki sposób dotarliście w sobotę do Czerwonego Kanionu i Timma Park? Czy coś się zmieniło w zakresie wynajęcie samochodu w sobotę w Eilacie?
dryblas 5 grudnia 2018 11:27 Odpowiedz
Fajnie, zwięźle i na temat
b79 5 grudnia 2018 11:33 Odpowiedz
W sobotę przylecieliśmy i był wieczór zapoznawczy. Auto wynajęte z Hertza w niedzielę rano na 2 dni (wcześniej, online).