0
amphi 31 marca 2019 15:56
Od wielu już lat, każdego roku, dokładnie w ferie zimowe opuszczamy nasz szary i zimny wtedy kraj i wyruszamy w nieznane. „My” to znaczy: żona, 5.5 letnia córka występująca dalej pod ksywką Alex no i ja. Typowo śledzę promocje oraz błędy taryfowe i zawsze udaje się coś upolować. Tym razem było inaczej. A to wszystko przez siostrę żony. Uparła się, by zorganizować wesele dokładnie w wąskim przedziale czasowym kiedy możemy wyjechać. Koniec i kropka. Strasznie dziwne, bo jej argumenty były mocno naciągane. Więc albo wesele albo wyjazd. Oczywiście na wesele siostry trzeba pójść, wyjechać też by się chciało, cóż więc robić? Postanowiliśmy postawić rodzinę przed faktem dokonanym i .. kupić bilety lotnicze, możliwie jak najszybciej. Z pomocą przyszedł Qatar i jego promocja na Wietnam, udało się zdobyć bilety open-jaw na trasie Warszawa->Doha->Hanoi i Ho Chi Minh->Doha->Warszawa w całkiem fajnej cenie. Czynnikiem decydującym była możliwość zrobienia jednodniowego stopa w Doha, bo bardzo chcieliśmy zobaczyć Katar. Jak już kupiliśmy bilety od razu zakomunikowaliśmy to rodzinie. Reakcja szwagierki: aa, ok, mnie w zasadzie na tym terminie nie zależało, zrobię wesele tydzień później. Głupszemu trzeba ustąpić. Ja: 8-)

A oto plan naszej wyprawy:

Dzień 1: 15:50 wylot z Warszawy, przylot do Doha 23:30
Dzień 2: zwiedzanie Doha, wylot do Hanoi 20:50
Dzień 3: Hanoi
Dzień 4: Hanoi - Tam Coc
Dzień 5:Hanoi – zatoka Ha Long
Dzień 6: Hanoi, wieczorem wyjazd do Hue
Dzień 7: Hue
Dzień 8: Hue, po południu przejazd do Hoi An
Dzień 9-12: Hoi An
Dzień 13: Can Tho
Dzień 14: Can Tho i przejazd do Ho Chi Minh
Dzień 15: Ho Chi Minh
Dzień 16: Ho Chi Minh, wieczorem wylot do Dohy i docelowo do Warszawy

Image

Image

Dzień 1 sobota, podróż do Doha

W końcu nadszedł długo oczekiwany początek lutego i wyruszyliśmy do Doha. Z ciekawostek związanych z lotem wysłużonym już A340 Qatar Airways można wspomnieć flakon wody toaletowej .. w toalecie samolotu oraz posiłek dziecięcy sprytnie zapakowany w pudełko śniadaniowe, które można w przyszłości wykorzystać. :)

Image

Image

Po przylocie wybraliśmy pieniądze z bankomatu, Revolut działa bez problemu i nawet oferuje QAR. Jako, że wylądowaliśmy już po północy komunikacja miejska już nie wchodziła w grę i skorzystaliśmy z taksówki. Uwaga na taksówki, nawet firmy Karwa! Przejazd do hotelu odbywał się „na licznik” zgodnie z taryfą nocną i faktem, że opłata początkowa z lotniska jest trochę wyższa i wyszło około 60 QAR. Kierowca wydał jednak o 20 QAR mniej. Uważnie mnie obserwował i gdy zobaczył, że liczę resztę szybko sięgnął do portfela i dorzucił 10 QAR pytając czy 10 QAR napiwku będzie ok.
W ciągu dnia najtaniej można dostać się do centrum autobusem 777, bilet kosztuje 5QAR, a z trasą można zapoznać się tutaj:

https://dohahamadairport.com/sites/hia/ ... %20LOW.pdf

Jako że byliśmy już mocno senni, to rzuciliśmy tylko okiem na nocną panoramę Dohy i poszliśmy się wyspać. A warunki mieliśmy znakomite, bo skorzystaliśmy z programu Qatar Plus. Mianowicie wystarczyło mieć minimum dwanaście godzin przesiadki w Doha by otrzymać bezpłatny nocleg w jednym z pięciogwiazdkowych hoteli :) Wybraliśmy Souq Waqif boutique Hotels, bo co prawda niektóre inne hotele miały darmowy transfer, ale miały bardzo słabe położenie, natomiast ten hotel ma znakomitą lokalizację, gdy chce się zwiedzać Dohę. Qatar plus został już zakończony, ale aktualnie w dniu pisania relacji można się załapać na nocleg w mocno obniżonej cenie tutaj:

https://www.discoverqatar.qa/stopover/

Hotel okazał się bardzo klimatyczny, urządzony w arabskim stylu:

Image

Image

Image@cypel "całkiem fajna cena" to termin zależny od okoliczności :) to były najdroższe bilety jakie kiedykolwiek kupiliśmy, bo kosztowały 1900zł/os, co było o 1000zł na bilecie więcej niż na przykład wydaliśmy do Chin ale:
strasznie chcieliśmy zobaczyć Katar i taki jednodniowy stop plus luksusowy hotel od linii był warty tej ceny
termin co do dnia nam pasował
wylot z Warszawy
open jaw czyli oszczędność czasu i pieniędzy na kolejny przelot w Wietnamie
Ale decydujący był fakt, że albo bierzemy ten deal albo pewnie nigdzie nie polecimy z powodu wesela :)

@QbaqBA słuszna uwaga, to był A330. Z mojego punktu widzenia, nie ma wielkich różnic między A330 i A340, ta sama niekorzystna konfiguracja siedzeń 2-4-2 gdy się leci we trójkę. Dla dwóch pasażerów z kolei idealnie. W A330/A340 polecam dla trójki pasażerów brać jeden z ostatnich rzędów w środku, bo na samym końcu jest 2-3-2, no ale nie ma okna :)Dzień 2, niedziela Doha i przelot do Hanoi

Byliśmy w trochę dziwnej sytuacji, bo podczas odprawy w WAW nie dostaliśmy zgody na nadanie bagażu do DOH (musi być stopover min. 24h). Co za ludzie, fundują pięciogwiazdkowy hotel, a bagaż i tak leci do HAN. :) Tak więc byliśmy bardzo wyspani, a ja dodatkowo zarośnięty, bo golidła zostały w dużym bagażu.
Jako, że hotel znajdował się na bazarze Souq Waqif, to oczywiście właśnie tam zaczęliśmy naszą wędrówkę do Dosze. Zaraz przy hotelu było coś co wyglądało na wielbłądzi parking, tam wielbłądy czekały na nabywców.

Image

Image

Image

Uderzający jest porządek na bazarze, spokój, nikt nas nie zaczepiał ani nachalnie nie namawiał na zakup. To chyba mój ulubiony targ. :)

Image

Image

Image

Image

Image

Przemierzając Souq Waqif wypatrywaliśmy miejsca na nasz śniadanioobiad :) i z łatwością znaleźliśmy coś smacznego i łagodnego dla kieszeni. Zjedliśmy całkiem niezłe falafele po 10 QAR, ale prawdziwym hitem były Akkawi Cheese Olive za 5 QAR z piekarenki tuż obok :) Zamówiliśmy je widząc jak katarska rodzina pałaszuje je ze smakiem i to był strzał w dziesiątkę.

Image

Image

Image

Image

Image

Pojedzeni udaliśmy się do muzeum sztuki islamskiej, a po drodze natknęliśmy się na parę ciekawostek.

Image

Image

Image

Klopsiki z Ikea w Katarze?

Image

Image

Image



Wstęp do muzeum jest bezpłatny, nawet w miarę ciekawe ekspozycje, ale nade wszystko fajna jest architektura budynku i świetne widoki.

Image

Image

Image

Aby przyjrzeć się nieco katarskiemu luksusowi wsiedliśmy w autobus 777 i pojechaliśmy na sztuczną wyspę Pearl Qatar. Drogie samochody, jachty i jakby mało ludzi. Widać wszyscy w pracy.. Hmm, to oni pracują? :)

Image

Image

Deal! 890k QAR za używane Ferrari

Image

Image

Nawet reklamy pokazywały, że zupełnie nie pasujemy do tego świata

Image

No i szybki powrót do rzeczywistości, czyli jedziemy znowu autobusem 777. To już nasze klimaty :) Tutaj czekała nas niespodzianka, bo do Pearl Qatar jechaliśmy 40min a z powrotem 2.5h. Uwaga: Doha korkuje się straszliwie i należy unikać jeżdżenia w godzinach 15:00-17:00. Byliśmy w niedzielę, a to tutaj dzień roboczy i znaczną część trasy przeszlibyśmy szybciej pieszo niż jadąc autobusem.

Image

Image

W rezultacie wróciliśmy na tyle późno by zdążyć kupić znakomite naleśniki na bazarze Souq Waqif (5 QAR/sztuka) i przyjrzeć się sprzedaży sokołów.

Image

Image

Image

Image

Image

Zabraliśmy nasze bagaże i popędziliśmy na przystanek 777 by pojechać na lotnisko. Zbliżała się 18:00 i ruch drogowy już zelżał, a mimo tego po 40 min ciągle nie widać było naszego autobusu mimo, że powinien jeździć co 20 min. Sytuacja zaczynała się robić nieco skomplikowana i żona zatrzymała taxi Karwa. Zapłaciliśmy za kurs ok. 45 QAR, choć autobus pewnie wkrótce by przyjechał i z łatwością zdążylibyśmy, bo odprawa na lotnisku poszła zadziwiająco szybko. Wymieniliśmy pozostałe pieniądze i tutaj uwaga: kursy są świetne, ale pobierana jest wysoka, kilkuprocentowa prowizja, więc cieszyliśmy się, że wstrzeliliśmy się dość precyzyjnie z wydatkami.

Image

Tak wyglądają przystanki autobusowe. Uwaga, są mało widoczne i odległość między nimi bywa spora.Dzień 3, poniedziałek, Hanoi

Dochodzę do wniosku, że wolę nawet kilkunastogodzinne loty long-haul, niż takie po 5-6h, bo trudno się na takich krótkich wyspać. W Hanoi wylądowaliśmy koło siódmej rano, po krótkim śnie, ale w miarę byliśmy na chodzie. Szybko zlokalizowaliśmy przystanek autobusu 86 jadącego do centrum, jest dokładnie naprzeciwko sektora 03 i za niewielkie pieniądze (35k VND) dojechaliśmy jakiś 1km od naszego hotelu.

Image
Przystanek autobusu 86

Ten ostatni kilometr okazał się krytyczny, bo po raz pierwszy zetknęliśmy się z ruchem drogowym w Hanoi. Setki skuterów nieustannie przemykających koło naszej rodzinnej karawany (walizka, plecaki i nasza trójka ) z początku robiły wrażenie, ale po pewnym czasie wypracowaliśmy metodę, którą stosowaliśmy do końca wyjazdu: należy iść powoli przed siebie, nie zważając na nadjeżdżające motorki, bo one nas ominą. Samochody są dużo rzadsze, ale stanowią prawdziwe zagrożenie. W przypadku nadjeżdżającego auta uciekać gdzie się da, panisko typowo jedzie jak taran nie zważając na nic. :)
Po ogarnięciu spraw organizacyjnych i krótkim odpoczynku czekał nas pierwszy wietnamski posiłek, mieliśmy szczęście, bo zaraz koło hotelu znajdowała się świetna knajpka Bun Bo Nam Bo serwująca specyficzną, ale bardzo smaczną sałatkę wołową (porcja zdaje się około 10zł).

Image

Image

Posileni poszliśmy rozejrzeć się za wycieczkami do Tam Coc i Ha Long oraz biletami autobusowymi. Co do tych ostatnich to chcieliśmy się dostać sypialnym autobusem nocnym z Hanoi do Hue, a podobno oryginalny Sinh Tourist dysponuje najlepszymi autobusami. Celowo piszę „oryginalnego”, bo 80% agencji turystycznych w Hanoi udaje Sinh Tourist i aby znaleźć tą właściwą należy zapisać sobie adres znajdujący się na stronie: https://www.thesinhtourist.vn/ Na miejscu czekała nas niespodzianka, z powodu nowego roku Tet, podczas którego niemalże cały Wietnam zdaje się podróżować bilety na nasz planowany autobus zostały dawno wykupione. Spodziewałem się, że kilka dni po Tet tak jest, ale my planowaliśmy jechać dziewięć dni po święcie. Bilet typu open bus, który pozwala przejechać z północy na południe Wietnamu został zawieszony do 24 lutego. Strasznie byłem zdziwiony, ale informacje potwierdziłem w hotelu, gdzie panie mówiły, że w tym czasie bilety na autobus i kolej są bardzo drogie i trudne do kupienia. Ostatecznie Sinh Tourist sprzedał nam bilety na autobus firmy Camel, rzecz w tym ja o tej linii wcześniej słyszałem, ma bardzo złe opinie. :) Z duszą na ramieniu postanowiliśmy oczekiwać co się stanie.

Co do wycieczek do Tam Coc i Ha Long, to ceny obu zaczynają się od $25 i na forum znajdziecie rady, by kupić te najtańsze. W naszym hotelu też oferta zaczynała się od $25 przy czym na dziecko dostaliśmy 50% zniżki, a nie 25% jak na mieście. Tam Coc oferowano nam w hotelu w wariantach $25, $30, $35, $40, $45 a Ha Long 1 dzień $25, $35, $40, $45, $50. Różnica między wycieczkami zdaniem pani z hotelu objawia się jakością busa, jedzenia i przewodnika. Zdecydowaliśmy się na opcje $35 Tam Coc i $40 Ha Long, gdyż zdaniem pani, goście hotelowi wracali z nich najbardziej zadowoleni. Dostaliśmy upust i zapłaciliśmy odpowiednio $32 i $38. Oczywiście jak z tą jakością jest naprawdę trudno powiedzieć, w Wietnamie wszystko jest bardzo umowne.
Obowiązki wypełnione, więc czas na relaks. Rozpoczęliśmy od ulicy, którą codziennie przejeżdża pociąg. Czytałem, że przejazd jest około 15:00, ale na miejscu okazało się, że tego dnia pociąg pojawi się dopiero wieczorem. Gapiów i tak było sporo, z czego skwapliwie korzystali mieszkańcy okolicznych domów sprzedając kapelusze, peleryny i mnóstwo innych rzeczy.

Image

Następnie udaliśmy się nad jezioro Hoan Kiem, ta część Hanoi zalana jest przybyszami z zachodu i nie zrobiła na nas wielkiego wrażenia, ale właśnie tam znajduje się teatr kukiełek wodnych Thang Long. Bilety kupiliśmy z dwugodzinnym wyprzedzeniem, dzięki czemu udało nam się dostać najtańsze miejsca (100k za osobę), a jednocześnie ze świetną widocznością. Pozostały do spektaklu czas spędziliśmy włócząc się po okolicy.

Image

Image

Image

A spektakl? Bardzo nam się podobał!


Dodaj Komentarz

Komentarze (8)

cypel 31 marca 2019 21:50 Odpowiedz
amphi napisał:Z pomocą przyszedł Qatar i jego promocja na Wietnam, udało się zdobyć bilety open-jaw na trasie Warszawa->Doha->Hanoi i Ho Chi Minh->Doha->Warszawa w całkiem fajnej cenie.Jaka to jest fajna cena?
qbaqba 1 kwietnia 2019 00:40 Odpowiedz
Na pewno ten wysłużony to byl A340? ;)
amphi 1 kwietnia 2019 06:55 Odpowiedz
@cypel "całkiem fajna cena" to termin zależny od okoliczności :) z naszego punktu widzenia to były najdroższe bilety jakie kiedykolwiek kupiliśmy, bo kosztowały 1900zł/os, co było o 1000zł na bilecie więcej niż na przykład wydaliśmy do Chin ale: strasznie chcieliśmy zobaczyć Katar i taki jednodniowy stop plus luksusowy hotel od linii był warty ewentualnej dopłatytermin co do dnia nam pasowałwylot z Warszawyopen jaw czyli oszczędność czasu i pieniędzy na kolejny przelot w WietnamieAle decydujący był fakt, że albo bierzemy ten deal albo pewnie nigdzie nie polecimy z powodu wesela :)@QbaqBA słuszna uwaga, to był A330. Z mojego punktu widzenia, nie ma wielkich różnic między A330 i A340, ta sama niekorzystna konfiguracja siedzeń 2-4-2 gdy się leci we trójkę. Dla dwóch pasażerów z kolei idealnie. W A330/A340 polecam dla trójki pasażerów brać jeden z ostatnich rzędów w środku, bo na samym końcu jest 2-3-2, no ale nie ma okna :)
oszukani 4 kwietnia 2019 07:30 Odpowiedz
My też jeździliśmy Camelem i pomimo bardzo złych opinii jakoś daliśmy radę przejechać z nimi 1700km. Jest to mocno podejrzana firma. Często nie pozwalali umieścić bagażu w luku tylko kazali wrzucić między łóżka, a w luku leżały jakieś kartony, które rozwozili po całym Wietnamie, po drodze.
puhacz 4 kwietnia 2019 07:38 Odpowiedz
amphi napisał:Dzień 3, poniedziałek, Hanoi3 i za niewielkie pieniądze (może 10k VND) dojechaliśmy jakiś 1km od naszego hotelu. Czytałem, że przejazd jest około 15:00, ale na miejscu okazało się, że tego dnia pociąg pojawi się dopiero wieczorem. Gapiów i tak było sporo, z czego skwapliwie korzystali mieszkańcy okolicznych domów sprzedając kapelusze, peleryny i mnóstwo innych rzeczy.Cześć,Cena autobusu nr 86 to 35.000 VND ale jeśli jest sposób na to, by płacić 10k to chętnie się dowiem. Serio! :) A co do pociągu to jaki to był dzień tygodnia? Albo może z uwagi na Tet zaszły jakieś zmiany, bo ten najpopularniejszy wśród turystów przejazd jest właśnie o 15:30. Poza tym czekam bardzo na ciąg dalszy!p.
amphi 6 kwietnia 2019 21:50 Odpowiedz
@Oszukani zgadzam się, o naszych przygodach z firmą camel napiszę w dalszej części.@puhacz nie napisałem, że bilety kosztowały 10K tylko "niewielkie pieniądze (może 10k VND)" ale to cenna uwaga, zmodyfikuje relację, może się przyda komuś w przyszłości. Dzięki!
kat-lee 9 kwietnia 2019 22:55 Odpowiedz
Kurcze, myślałam, że to ukończona relacja, a una w toku :( :DSuper, czekam na więcej!
cypel 19 kwietnia 2019 09:17 Odpowiedz
amphi napisał:Fantastyczną rzeczą związaną z Wietnamem jest mnogość egzotycznych owoców. Jeśli ktoś wie co to jest to zielone, proszę o informację. Nam powiedzieli "apple", ale jabłka to zupełnie nie przypomina. :) prawdopodobnie jujube albo apple ber