0
dialam 11 kwietnia 2019 23:16
Bilety na Tajwan udało mi się kupić z błędu CA double-oj-od-1200zl,232,130549 - podziękowania dla Marcina @marcino123 za założenie posta :)
Deal kusił wieloma destynacjami - Kuala Lumpur, Bangkok, Filipiny, do tej pory żałuję, że nie wzięłam jeszcze OJ po Wietnamie ;)
Za bilety na trasie WAW-TPE-LHR 2+2+1 zapłaciłam 882 Euro (włączając 40E opłaty za kartę), czyli to co redaktorzy SG lubią najabardziej - HIT.
W obie strony mieliśmy długie przesiadki w Pekinie, uprawniające m.in. do bezpłatnego noclegu w hotelu. Przesiadki były na tyle długie, że planowałam zobaczyć Wielki Mur, tudzież odrobinę Pekinu. Godziny lotów jednak z czasem się pozmieniały..

Co do samej podróży - była to pierwsza nasza taka długa podróż w składzie z trójką maluchów (1,5 roku, 4,5 i 7,5), do tego pierwszy trip do Azji.
O ile starsza córka jest urodzoną podróżniczką (aktualnie zbiera na bilet dookoła kuli ziemskiej, jak mnie poinformowała), a i młodsza zamiłowanie do podróży wyssała z mlekiem matki, o tyle syn wdał się w ojca-domatora.
- Chcę zostać sam w domu i sprzątać - kusząca propozycja ze strony czterolatka ;)

Zabraliśmy go jednak :lol: Mam z nim umowę, że teraz ja go zabieram, a na starość on mnie gdzieś zabierze :mrgreen:
Wyspę objechaliśmy dookoła, poniżej filmik, relację postaram się uzupełniać w miarę możliwości i czasu ;)

https://youtu.be/toU8HtSXtDo
Washington napisał:
Czekam na więcej - zwłaszcza na info jak się podróżuje z trójką dzieci ;)


Washington, ja wyjazdy dzielę na te "bez dzieci" i te "z dziećmi" , a czy to będzie jedno, czy trójka, to już nie rzutuje - tak samo niewyspana będę - wszyscy wstają o nieludzkiej porze :lol:
na studiach pracowałam jako opiekunka na koloniach i jak jechałam gdzieś na wycieczkę z gromadką 15tu 6cio latków to był prawdziwy hardcore, co chwilę ich liczyłam, czy któregoś nie zgubiłam ;)
ale żeby nie było - dla zachowania zdrowia psychicznego co jakiś czas wyjeżdżam sama, tudzież z dziewczynami z forum ;)

marcino123 napisał:
Ja do tej pory pokazuje znajomym z dziećmi, którzy mają obawy przed podróżą z maluchami relację @dialam z Argentyny: argentyna-i-chile-przygoda-z-dzieciakami,212,90035


ach, ta relacja jest niedokończona, ale fajnie było :lol:

***************************************************************
Wyjazd, mimo że bilety były kupione ponad pół roku wcześniej, był totalnie na spontanie. Do końca nie wierzyłam, że żadne z dzieciaków się nie rozchoruje, mąż weźmie wolne i w ogóle wszystko się ułoży i pojedziemy ;) No i jednak - nie oszukujmy się: brak czasu na przygotownie trasy. Wiem, wiem, można tego nie zrozumieć, zwłaszcza nie mając dzieci :lol: Żeby poczuć się choć trochę przygotowaną do podróży, sprawdziłam mój chiński horoskop na ten rok: "Małpa potrafi działać w sposób inteligentny i przekomiczny, jeśli chodzi o spędzanie czasu wolnego." :lol:

Z istotnych informacji jeszcze - 300twd to niecałe 10 usd i około 37 pln.

Uzbrojeni w 60 jednorazowych pieluch, sandały i kila rzeczy na zmianę dla każdego z nas, naszą podróż zaczęliśmy 3/03 wyjazdem na gdańskie lotnisko. Tam też zostawilliśmy auto, jako że lot powrotny W6 z LTN mieliśmy mieć w środku nocy. Jakimś zwykłym pociągiem udaliśmy się do stolicy - ceny pendolino zabijały nawet mimo posiadania karty dużej rodziny.
Nocleg wzięliśmy za punkty w Hampton by Hilton Warsaw Airport, który to nasza najstarsza córka uwielbia, ale tez innego w Warszawie nie zna ;)

Image

Wcześniej pisałam do hotelu z zapytaniem, czy do queen room możemy przemycić trójkę dzieci - nie było problemu.
Już w hotelu dostałam maila od tickets.ee z informacją o zmianie godziny wylotu z 13:10 na 14:50.
Udało mi się dodzwonić na infolinię lotniskową Air China i otrzymałam informację, że check-in zacznie się odpowiednio później. Tak więc w poniedziałek po śniadaniu poszliśmy na spacer rozładować dziecięcą energię przed usadowieniem ich na kilka godzin w samolocie ;)

Image

Na 13-tą hotel zamówił nam taksówkę, w niecały kwadrans byliśmy na lotnisku, gdzie na tablicy odlotów widniało info, iż check-in na nasz lot został zakończony :shock:
Na szczęście w telefonie miałam jeszcze otwartą stronę z numerem stanowiska, szybko więc się tam udaliśmy, pracownicy ciągle byli obecni, nie omieszkaliśmy zrzucić winę na pracownika z infolinii lotniskowejAir China ;) oczywiście nas przeproszono za wprowadzenie w błąd, po długich bojach udało nas się także usadowić w rzędzie z kołyską, którą mieliśmy wcześniej zarezerwowaną.
Jak się okazało w samolocie, kołyski ostatecznie nie dostaliśmy, bo pani stwierdziła, że nasze dziecko jest za duże, jeśli ma 80cm. Machnęłam na to ręką, bo i tak nie liczyłam na to, że mała będzie spać. Natomiast - na nasze nieszczęscie - przed nami były kibelki i hordy ludzi przechodziły między nami, żeby stać w kolejce nie z prawej, a z lewej strony i odwrotnie. Jeśli bym wiedziała, że będzie ruch jak na autostradzie, to bym się upierała przy tej kołysce ;)
Poza tym lot przebiegł bezproblemowo, jedzenie było dobre, choć starszakom nieszczególnie smakowało, ale to u nas norma ostatnio.

Image

Image

W Pekinie wylądowaliśmy kwadrans po 6tej, ale ponad 20 minut czekaliśmy na wózek małej, którego to w Warszawie nie chciano nam nadać do Tajpej z uwagi na brak czasu.. Zanim dotarliśmy do kolejki '144h visa free transit' była blisko 7. W kolejce czekaliśmy prawie do 9, aby ostatecznie dowiedzieć się, że mamy za mało czasu (lot mieliśmy o 14:05) i nie dostaniemy pozwolenia na opuszczenie lotniska. Koniec końców zmuszeni byliśmy koczować kolejne 5 godzin na lotnisku. Na szczęście udało nam się znaleźć plac zabaw i przetrwać do kolejnego lotu. Znaczy mi przetrwać, bo mąż się ulokował gdzieś i spał.

Image

Lot do Tajpej odbył się bez problemów, jedzenie dobre, ja jak zwykle zjadłam co najlepsze rzeczy z kilku porcji, bo reszta naszej ekipy bardziej była zainteresowana spaniem niż jedzeniem..

Image

Na lotnisku w Tajpej wypłaciłam 3000TWD, gdyż okazało się, że za bilety na autobus 1961 nie można było płacić kartą (koszt 90TWDx2, pani stwierdziła, że dzieci jadą za free, mimo iz córka ma 7 lat).

Image

Na lotnisku chciałam też zakupić karty Easy Card, ale z uwagi na to, że były już ostatnie minuty do odjazdu autobusu, postanowiliśmy pojechać do miasta. Wysiedliśmy przy stacji metra Minquan West Road. Tam też kupiliśmy karty Easy Card - koszt 100TWD - nie jest to depozyt, mimo iż takie informacje można uzyskać na stronie www. Bodajże w 2017 zmieniły się zasady i od tego czasu opłata ta nie jest zwracana nawet przy zwrocie karty. Karta dla dziecka kosztuje tyle samo, co dla dorosłych. Identycznie jest z kosztem biletów na metro. W autobusach i pociągach obowiązuje zniżka 50% dla dzieci od lat 6 do 15 chyba.
Karta Easy Card daje natomiast 20% zniżki na przejazdy metrem zarówno dorosłym, jak i dzieciom.
Poza tym można nią płacić w wielu miejscach, sklepach, za wstępy, w innych miastach za transport, jednym słowem - jest bardzo praktyczna. Można także wejść na debet (na pewno do 60 TWD, ale nie wiem czy to jest górna granica). Przed kolejnym użyciem trzeba kartę doładować.

Metrem dojechaliśmy do Taipei Bridge. Stąd było już zaledwie kilkaset metrów do naszego hotelu - Walker Hotel.

Image

Był to jedyny hotel zarezerwowany przeze mnie na Tajwanie. Zostawaliśmy w nim 3 noce. Reszta wyjazdu stała pod znakiem zapytania - wiedziałam tylko, że chciałabym objechać wyspę dookoła.
W hotelu wypożyczyłam przejściówkę do gniazdka za 100 TWD (w sklepie ceny widziałam od 69 TWD)

Poszliśmy coś przekąsić do McDonalda - córka nie dałaby nam żyć, więc lepiej było mieć to z głowy. Okazało się, że jedzenie jest niezbyt dobre i już więcej do końca wyjazdu nie chciała iść do McD. W drodze powrotnej z ulicznego straganu zakupiliśmy kebaby, były znakomite z sosem w smaku kasztanowym.

Image

Po powrocie szybko ogarnęliśmy dzieciaki i poszliśmy spać, byliśmy tak zmęczeni podróżą, że przespaliśmy porę śniadania - obudziliśmy się koło 11tej, godzinę później opuściliśmy hotel z zamiarem podboju miasta ;) Pogoda w Taipei nas nie rozpieszczała. Było deszczowo i dość zimno.
Pokręciliśmy się trochę po mieście (metro dzieciaki zachwyciło)

Image
Image

wstępując do Xingtian Temple

Image

Image

Image

Image

Teren przed świątynią też jest bardzo zadbany:

Image

Kolejnym punktem było Botanical Garden. Dzieciom od razu się spodobało:

Image

Na miejscu było sporo osób z profesjonalnym sprzętem fotograficznym. Chętnie pokazywali ptaki, które obserwowali. Córka była zachwycona ochraniaczami ich obiektywów :mrgreen:
W ogrodzie jest mnóstwo roślinności. Pojawiały się już kwiaty lotosu:

Image

Ten budynek z tyłu to museum historii, jeśli się nie mylę, niestety nie doszliśmy tam, bo dopiero później zobaczyłam na mapie, że tam było ;)

Image

Image

Image

Mimo, iż rośliny jeszcze nie dokońca rozkwitły, miejsce i tak urzeka - jest ostoją ciszy i spokoju pośród tego tętniącego życiem miasta.

Image

Image

Można tam też podziwiać japoński dom:

Image

oraz budynek należący do cesarskiej dynastii Qing, przeniesiony tam w 1933 r.

Image

Image

Image

Image

Obok mieści się muzeum niegdysiejszego premiera Sun Yun-Suan, panie odmówiły nam sprzedaży biletów, bo za chwilę miały zamykać, więc spacerkiem udaliśmy się do Longshan Temple. Po drodze podziwialiśy typowe dla Tajpej widoki:

Image

Jako miłośniczki gier planoszowych, nie mogłyśmy odmówić sobie przyjemności zajrzenia do sklepu:

Image

Zaczynało się ściemniać, kiedy dotarliśmy do Longshan Temple - dzieciakom strasznie się podobała tak oświetlona świątynia i wszystkie ozdoby związane z rokiem świni.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Wróciliśmy dość późno jak na nasze dzieci, ale ponieważ jeszcze nie przestawili się na nowy czas, obyło się bez marudzenia. Starszaki zasnęły szybko, mała buszowała do 2giej w nocy. Na szybko więc przejrzałam noclegi w Tainan, Haulian i Kaohsiung, żeby zdecydować, gdzie się udać po Tajpej. Najkorzystniej cenowo wypadał Haulian, zaczęłam więc opracowywać plan dojazdu.

W nocy zaczęła się ulewa, która trwała nadal, kiedy się obudziliśmy.
Tym razem udało nam się zdążyć na śniadanie, ale za dużo rzeczy już nie zostało do jedzenia. Koło południa deszcz się w końcu zmniejszył, więc postanowiliśmy wyjść do sklepu. Na dworzu bylo zimno, ale zdecydowaliśmy się pojechać do zoo , bo dzieciaki były bardzo chętne. Wstęp do zoo kosztuje 60 TWD, zarówno dla dorosłego, jak i dziecka powyżej 6 lat. Zniżka chyba tylko dla lokalsów.

Image

Zmokliśmy niemiłosiernie, zoo jest spore, skorzystaliśmy z pociągu za 5TWD, żeby podjechać do górnej części.

Image

Image

Marzeniem córki było zobaczyć pandę, udało się. Kolejnym było przywieźć małą pandę do Polski - nie udało się ;)

tam jest panda:

Image

tu jest ich więcej ;)

Image

Image

W planach miałam pojechać gondolą do Maokong, ale była tak słaba przejrzystość powietrza, tudzież chmury, że ledwo było widać wagoniki, więc odpuściliśmy. Tu widać kolejkę:

Image

naprwdę - crop :lol:


Dodaj Komentarz

Komentarze (12)

washington 12 kwietnia 2019 08:45 Odpowiedz
Czekam na więcej - zwłaszcza na info jak się podróżuje z trójką dzieci ;)
marcino123 12 kwietnia 2019 09:32 Odpowiedz
Ja do tej pory pokazuje znajomym z dziećmi, którzy mają obawy przed podróżą z maluchami relację @dialam z Argentyny: argentyna-i-chile-przygoda-z-dzieciakami,212,90035
aga-podrozniczka 15 kwietnia 2019 14:15 Odpowiedz
Bylam w Taipei pare dni po Was, od 7 do 11 marca i doskonale rozumiem komentarz o nie rozpieszczaniu przez pogode. Deszcz padal do 10 wieczorem, dopiero 11 wyszlo slonce po poludniu. Muzeum Historii za Ogrodem Botanicznym jest zamkniete do remontu, wiec nic nie przegapiliscie. Ogrod faktycznie ladny, ale podczas mojej wizyty padalo caly czas. Zoo odpuscilam, stwierdzajac, ze zajrze tam na koncu wyjazdu, bo moze bedzie ladniejsza pogoda. Tak sie zlozylo, ze moj wyjazd zostal obciety o poltora tygodnia, wiec ostatecznie Zoo przegapilam. Tak samo jak Wy, mialam tylko pare noclegow na poczatek, a potem mialam plynac z pradem.
monroe 15 kwietnia 2019 14:55 Odpowiedz
Będę w tym roku na Tajwanie (tak Aga, kupiłem jednak bilety...) i jak widzę kolejną relację na której cały czas leje i jest tak smutno, to chyba na kilka dni polecę jednak na Guam albo jakieś malezyjskie wyspy... ;)Czekam na dalszy ciąg :)
dialam 15 kwietnia 2019 21:51 Odpowiedz
@Aga_podrozniczka wiem, że się minęliśmy - widziałam twój post z polecanym noclegiem; nie wiedziałam, że musiałaś skrócić pobyt..dzięki za info o muzeum historii, może komuś się przyda ;)@monroe deszczu już nie będzie ;) ale ponoć na północy taka pogoda to norma, więc po prostu planuj urlop gdzieś poza Taipei ;)a smutno tam bynajmniej nie jest (może takie fotki), mieszkańcy są super uprzejmi, pogodni, chętni do pomocy, nie zliczę ile osób oferowało nam swoje parasolki :lol:
monroe 15 kwietnia 2019 23:04 Odpowiedz
To dobrze. Mam nadzieję, że jak my będziemy na Tajwanie początkiem października to deszczu też nie będzie ;)Pisz dalej, na forum bardzo mało jest relacji z Tajwanu. Aga, powinnaś też swoją wrzucić :)
aga-podrozniczka 15 kwietnia 2019 23:12 Odpowiedz
Ale moja bedzie "smutna" poza paroma chwilami słońca.
dialam 15 kwietnia 2019 23:32 Odpowiedz
monroe napisał:To dobrze. Mam nadzieję, że jak my będziemy na Tajwanie początkiem października to deszczu też nie będzie ;)Pisz dalej, na forum bardzo mało jest relacji z Tajwanu. Aga, powinnaś też swoją wrzucić :)monroe jakbym miała choć chwilę bez dzieci to bym to raz dwa napisała, a tak idzie mi jak krew z nosa :lol: @Aga_podrozniczka zrób chociaż fotorelację, robisz niesamowite zdjęcia
nelciowata 15 kwietnia 2019 23:37 Odpowiedz
Monroe, byłam na wyspie na przełomie pażdziernika i listopada, deszczu nie było więc masz spore szanse..Potem leciałam na Guam i Saipan,ale to właśnie przepięknie krajobrazowy Tajwan zrobił na mnie największe wrażenie
nelciowata 21 kwietnia 2019 10:28 Odpowiedz
Dialam, widzę że chodziłysmy tymi samymi , zresztą przepieknymi szlakami he he Miałam szczęscie do słońca choć twoja mgła unosząca się w górze też ma swój urok..
pawel84 21 kwietnia 2019 18:56 Odpowiedz
Fajna relacja. A jeśli można zapytać, jak z cenami na miejscu? Drogo, tanio, przystępnie?
jajciucha 27 kwietnia 2019 05:08 Odpowiedz
Cudowne widoki i świetny opis. Bardzo fajnie się Ciebie czyta :D Proszę o dalszą część! Ja lecę w sierpniu, dzieci zostawiam w domu i pierwszy raz wybieram się w podróż sama i mam zamiar przejść dużo tras w Taroko i wtopić się w tajwański klimat.