0
NikodemFM 8 maja 2019 15:46
-- 08 Maj 2019 15:46 --

Masz rower i znajdujesz się w Alpach austriackich? Zmień krajobrazy i pojedź z gór prosto nad Adriatyk ;)

Witam wszystkich ;) a jeżeli są tu rowerzyści to dla nich takie przywitanie:


Bez tytułu.png



Na początku trochę teoretyzowania, a potem przejdziemy do zdjęć :)

W tym roku niektórzy szczęściarze mogli wziąć wolne tak, że Wielkanoc i majówka mogłaby być połączona, co dawało 2 tygodnie wolnego. U mnie tak było i wykorzystałem ten czas na wyprawę rowerową Alpe - Adria Radweg, zaczynając podróż w Salzburgu, a kończąc nad Adriatykiem. Taki właśnie jest szlak rowerowy Alpe - Adria. Oficjalnie zaczyna się w Salzburgu - miasta Mozarta. Dalej prowadzi przez jakiś czas wzdłuż rzeki Salzach. Po drodze wiedzie przez Bischofshofen. Następnie pokonujemy Dolinę Gastein. W miejscowości Böckstein droga się kończy. Aby przetransportować się dalej, trzeba skorzystać ze specjalnego pociągu, który jedzie na trasie Böckstein - Mallnitz i oprócz rowerów, zabiera również samochody. Z Salzburga do Böckstein prawie ciągle jest pod górę. Po wyjściu z pociągu w Mallnitz zjeżdżamy serpentynami przez 5 km. Hamulce muszą być sprawne!! Prędkości osiągane przy zjazdach to nawet 50 km/h !! Później już nad sam Adriatyk w większości będziemy mieć do czynienia ze zjazdami, co jednak nie oznacza, że większych podjazdów nie będzie. Będą, jednak w zdecydowanej mniejszości. Od Mallnitz jedziemy przez Karyntię. Docieramy do miejscowości Villach. Z Villach kierujemy się w kierunku Tarvisio/Udine we Włoszech. Do granicy austriacko - włoskiej docieramy po około 15 km z Villach. Po przekroczeniu granicy jedziemy po byłym szlaku kolejowym aż do miejscowości Moggio di Sotto. To zdecydowanie był najpiękniejszy odcinek szlaku Alpe - Adria! Po drodze śluzy, tunele.... i to TYLKO dla rowerzystów! To chyba najpiękniejsza trasa rowerowa, jaką kiedykolwiek widziałem! Ok, jedziemy dalej. Potem dotrzemy do większej miejscowości Udine. Stamtąd oficjalnie szlak prowadzi do miejscowości Grado. Ja jednak zrobiłem pewną modyfikację i w Udine tym szlakiem już nie jechałem, tylko odbiłem w kierunku Wenecji lokalnymi drogami. Tu już w zależności od preferencji, rowerzyści mogą wybrać miejsce, gdzie chcą dotrzeć nad Adriatyk.

Termin wyjazdu 20.04.2019 - 6.05.2019. Razem 16 noclegów.

Widzę, że max liczba zdjęć w jednym poście to 100. Podzielę więc relację na 3 części:
1) 20.04.2019 - 25.04.2019, dojazd do Salzburga pociągiem, potem rowerem odcinek Salzburg - Villach
2) 26.04.2019 - 1.05.2019, rowerem odcinek Villach - Wenecja, przyjazd do Wenecji
3) 2.05.2019 - 6.05.2019, Wenecja oraz Wiedeń. Wiedeń zobaczony w trakcie drogi powrotnej. Do tego powrót z Wenecji do Polski pociągami i krótki odcinek rowerem pokonany w Czechach.


Noclegi głównie odbywały się na dziko w namiocie. Tylko 2 noclegi spędziłem w pensjonacie, a 3 na kempingu pod Wenecją. Pozostałe 11 na dziko i za free ;)

Poniżej orientacyjna mapa trasy (mapy google nie uwzględniają odcinku, który trzeba pokonać pociągiem. Czerwonymi paskami skreśliłem złą trasę. Czerwony odcinek trzeba pokonać pociągiem):


Mapa trasy.jpg



CZĘŚĆ 1

To lecimy z relacją! Dzień po dniu.

20.04.2019

Trzeba jakoś dojechać do Salzburga. Opcji może być dużo. Ja wybrałem najlepszego przyjaciela rowerzysty - pociąg. Jako mieszkaniec zachodniej Polski, najlepiej było jechać przez Niemcy. Ruszyłem po południu zatem pociągiem do Frankfurtu nad Odrą, z którego dzień później o 4:55 miałem pociąg. Musiałem się gdzieś przespać do tego czasu, bo pierwszy pociąg do Frankfurtu nad Odra z Zielonej Góry dopiero o 7:00.


P1290786.JPG




P1290787.JPG



Nocleg 6 km od dworca we Frankfurcie nad Odrą:


P1290791.JPG



W tle za rzeką właśnie to przygraniczne miasto ;)


P1290800.JPG



21.04.2019

O 4:55 ruszam pociągiem z Frankfurtu nad Odrą. Do Berlina docieram w godzinę z hakiem. Później przesiadka na pociąg z Berlina do Monachium. W Monachium druga przesiadka do docelowej miejscowości, czyli Salzburga, z którego startowałem. Wszystkie niemieckie pociągi prowadziły przedziały dla rowerów. Komfort bardzo duży! Podróż pociągiem:


P1290818.JPG




P1290819.JPG




P1290832.JPG




P1290838.JPG



O 14:42, czyli po 9 godzinach docieram do miasta Mozarta, czyli do Salzburga.


P1290874.JPG



Zanim ruszyłem szlakiem Alpe - Adria, zrobiłem krótkie obejście tego pięknego miasta:


P1290892.JPG




P1290900.JPG




P1290904.JPG




P1290916.JPG




P1290924.JPG




P1290931.JPG



Po 5 godzinach opuściłem miejskie klimaty i oficjalnie ruszyłem w trasę!


P1290939.JPG



Pierwsze widoki Alp już od granic Salzburga!


P1290940.JPG



Tego dnia zrobiłem 20 km. Generalnie pogoda przez te pierwsze dni to było szaleństwo! +26 stopni i bezchmurne niebo! W życiu nie przypuszczałem, że taka temperatura mnie tam zastanie, bo z reguły w kwietniu jest tam około 10-15 stopni. Byłem w szoku!

Trochę szutru, ale z ciężkimi sakwami spokojnie się jechało:


P1290947.JPG




P1290953.JPG



Po drodze nie brakowało miejsc z pitną wodą:


P1290959.JPG



No i nocleg nad rzeką Salzach. Dobranoc!


P1290970.JPG



22.04.2019

Kolejnego dnia się nie śpieszyłem. Prognozy były takie, że miało padać 50 km dalej, a tu gdzie byłem to była strefa wolna od deszczu tego dnia. Zatem nieśpiesznym tempem dotarłem kilka km od Bischofshofen:

W Alpy zagłębiałem się coraz bardziej i bardziej:


P1290987.JPG




P1300004.JPG




P1300007.JPG



Pierwszy bardziej stromy odcinek! Trzeba było już kawałek rower prowadzić:


P1300020.JPG




P1300034.JPG




P1300035.JPG




P1300042.JPG




P1300047.JPG




P1300054.JPG




P1300060.JPG




P1300066.JPG



TAKA TEMPERATURA W SŁOŃCU! Alpy! Tu się oddycha!


P1300081.JPG



Rozbiłem się na kempingu. To był kemping Vierhaler. Ale chyba był jeszcze nieczynny, bo nikogo z obsługi nie widziałem. Nie wiem, czy był on jeszcze zamknięty, czy nie. Wszedłem i się po prostu rozbiłem:


P1300094.JPG



W toaletach tego kempingu były nawet pewne instrukcje ;)


P1300097.JPG



23.04.2019

Kolejnego dnia z rana na rozgrzewkę zupka z knorr ;)


P1300101.JPG




P1300102.JPG




P1300106.JPG



Dotarłem później do Bischofshofen. Pokręciłem się po centrum i zobaczyłem skocznię:


P1300121.JPG




P1300137.JPG




P1300161.JPG



Kolejna pitka woda ;)


P1300168.JPG



Dalej zaczęły się konkretne podjazdy. Rower prowadziłem dość długo, bo prawie przez 3 km. Jednak widoki dzięki większym wzniesieniom wynagradzały wszystko ;)


P1300182.JPG




P1300189.JPG




P1300198.JPG




P1300201.JPG




P1300203.JPG





Dodaj Komentarz

Komentarze (6)

zennnek 8 maja 2019 17:37 Odpowiedz
Gratulacje!Piękne widoki.
dmirstek 9 maja 2019 00:18 Odpowiedz
Nie wiem, czy tuż po Twoim powrocie przynajmniej austriacka część trasy nie znalazła się przypadkiem pod śniegiem :-)Trasa wygląda super, człowiek z perspektywy samochodu/pieszego nie zdaje sobie do końca sprawy, jak dobrze przygotowane są niektóre rowerowe szlaki długodystansowe, z którymi przecież nieraz się przecina. Patrząc na zdjęcia to (poza oczywiście ogromnym wysiłkiem) jazda po takich trasach to musiała być prawdziwa przyjemność, no i ekstaza dla oczu.Ale skoro jesteśmy na fly4free... Jak kosztowo wyglądało targanie roweru pociągiem przez ćwierć Europy? Korzystałeś z kupowanych zawczasu biletów promocyjnych DB?/CZD/OEBB? Jaki koszt przewozu roweru? Jakieś specjalne promocje dla cyklistów?
nikodemfm 9 maja 2019 02:00 Odpowiedz
dmirstek napisał:Nie wiem, czy tuż po Twoim powrocie przynajmniej austriacka część trasy nie znalazła się przypadkiem pod śniegiem :-)Tak! Nasypało podobno około 20-30 cm śniegu! I to nie wysoko w górach, tylko właśnie na niższych wysokościach. To dla mnie totalny szok. W Wielkanoc w Salzburgu i Bischofshofen temperatura wynosiła około +25*C, a chwilowo dobijało do +28*C!!! Teraz przyszło ochłodzenie (w sumie ogólnie do Europy też...) i jest w okolicach zera w tym regionach. Niesamowite. Owszem, Alpy to miejsce, gdzie temperatury potrafią się wahać, ale nie, żeby z pełni lata zrobiła się nagle zima :shock: :o dmirstek napisał:(poza oczywiście ogromnym wysiłkiem)Owszem, część podjazdów była naprawdę duża, jednak wbrew pozorom ten szlak został zaprojektowany w ten sposób, żeby takich dużych przewyższeń nie było ;) co jakiś czas pojawiały się mocniejsze podjazdy lub zjazdy, ale poza tym duża część trasy była praktycznie po płaskim. Wiele odcinków spokojnie przejechałyby rodziny z dziećmi.dmirstek napisał:Ale skoro jesteśmy na fly4free... Jak kosztowo wyglądało targanie roweru pociągiem przez ćwierć Europy? Korzystałeś z kupowanych zawczasu biletów promocyjnych DB?/CZD/OEBB? Jaki koszt przewozu roweru? Jakieś specjalne promocje dla cyklistów?O promocjach nie słyszałem. Ale faktycznie masz rację - bilety były kupowane 2 miesiące przed podróżą. I idealnie trafiłeś - biletów miałem właśnie 3, na DB, CD oraz OEBB :) Pod koniec lutego zakupiłem wszystkie bilety. A koszty były następujące:1) DB: Frankfurt nad Odrą - Salzburg Hbf (2 przesiadki, jedna w Berlinie, druga w Monachium) 45 Euro + 9 Euro za przewóz roweru + 3 Euro za miejscówkę, czyli 57 Euro. Dla porównania - ten sam bilet kupiony kilka dni przed wyjazdem kosztuje około 130 Euro2) OEBB: Wenecja Santa Lucia - Wiedeń - 29 Euro + 15 Euro za przewóz roweru (bilet międzynarodowy na rower) + 3 Euro czyli 47 Euro. Dla porównania - ten sam bilet kupiony kilka dni przed wyjazdem kosztuje około 89 Euro + 15 Euro za rower, czyli 104 Euro3) CD: Wiedeń - Ceska Trebova (pociąg relacji Graz Hbf - Praga przez Wiedeń) - tu to wgl niezłe jajca. W czeskich pociągach honorowana jest legitymacja studencka ISIC. A tutaj to nie dość, że bilet kupiony wcześniej jest tańszy (choć zdarza się, że kilka dni przed podróżą tez tanio można kupić, choć prawdopodobieństwo jest mniejsze) to jeszcze 50% zniżki dostałem. Ostatecznie zamiast 236 koron czeskich, zapłaciłem 118. Co w przeliczeniu na Euro to... 4,50 Euro za odcinek 240 km !!! . Co ciekawe - na rower, podobnie jak w Polsce, nie ma zniżek. Bilet międzynarodowy na rower pomiędzy Austrią a Czechami kosztuje 13 Euro. Czyli bilet na rower był 3 razy droższy ode mnie :lol: razem 17,5 Euro łącznie wyszło. A poza tym to ceny na trasie Wiedeń - Ceska Trebova w zależności od godziny odjazdu są bardzo różne. Jedna z najtańszych cen to 236 korony czeskie, a bywa i czasem po 600. Pewnie w zależności od sezonu to jest.Mam żal do tych bezpośrednich pociągów z Katowic / Gdańska / Warszawy (tych dziennych głównie, bo nocne to tylko kuszetki) do Wiednia, że nie prowadzą usługi przewozu rowerów. Musiałem zatem jak widać kombinować jak koń pod górę. Choć z drugiej strony była to pewnego rodzaju przygoda ;) Później z Czeskiej Trebovy rowerem 50 km dojechałem do Międzylesia, skąd już polskim regio dotarłem do Zielonej Góry Co do promocji dla rowerzystów to nie wiem czy są. Być może w jakieś specjalne dni tak, ale nie doczytałem takich szczegółów. Byłem jednak bardziej skupiony na wspaniałych możliwościach przewozu roweru, a do tego rezerwacje na konkretne stojaki w pociągu! W Polsce powoli też idzie ku lepszemu, jednak PKP wciąż jest daleko do DB, CD czy OBB
firley7 10 maja 2019 16:23 Odpowiedz
@NikodemFM, bardzo pozytywnie zakręcona relacja :) Piszę tak myśląc o Twoim głównym środku lokomocji. Chociaż wyprawy rowerowe to nie moje klimaty, jednak opis Twojej wyprawy bardzo mi się spodobał.Dodatkowe bonusy to zdjęcia :)
nikodemfm 10 maja 2019 16:51 Odpowiedz
Dzięki! Miło usłyszeć takie pozytywne opinie ;) Co do wypraw - kiedyś gdzieś przeczytałem, że w podróżach to nie środek transportu jest ważny, tylko jego cel ;) tak było np z powrotem z Wenecji do Polski. Można samolotem, ale w trakcie jazdy było dużo ciekawych widoków do oglądania, szczególnie Alpy (które zresztą już się naoglądałem z siodełka roweru ;) ). Dzięki też za komplement dotyczący opisu relacji, bo w pisaniu nigdy nie byłem dobry ;)
nikodemfm 10 maja 2019 18:48 Odpowiedz
Były zdjęcia, teraz czas na filmik! Jeden z najlepszych odcinków szlaku Alpe Adria po byłym torowisku na włoskim odcinku Tarvisio - Udine ;) czynne tory kolejowe w tych okolicach biegną w większości pod górami i tylko czasami wyłaniają się na zewnątrz ;) https://www.youtube.com/watch?v=XfQ-Ew0 ... e=youtu.be