0
Yossarian 4 czerwca 2019 20:07
"Why is the rum always gone? ... Oh. That's why." - Jack Sparrow

Po ponad 14 miesiącach mniej lub bardziej racjonalnych ale jednak dość spójnych powietrznych wyborach czas wrócić na ścieżkę niewygodnych lotniskowych ławek, bolącego kręgosłupa i oglądania po kilku gate`ów dziennie - na horyzoncie moja karaibska terra incognita czyli 17.000 km i 25 h w powietrzu w niecałe 5 dni.

Roboczo plan wygląda następująco:

5.06 WAW-CRL [W61381]
6.06 ORY-PTP [SS926]
6.06 PTP-BGI [LI523]
6.06 BGI-GND [LI523]
6.06 GND-POS [LI523]
6.06 POS-TAB [BW1550]
7.06 TAB-POS [BW1553]
7.06 POS-SLU [LI308]
9.06 FDF-ORY [SS925]
10.06 BVA-POZ [W61922]

Image

Image

Dodatkowo prom z St. Lucii na Martynikę (stąd kreska) i kilka połączeń autobusowych. Lotnicze debiuty na pokładzie Corsair, LIAT i Caribbean Airlines. Najdłuższy pobyt na Martynice (1,5 dnia), najkrótszy na Grenadzie (25 min).

Istnieje kilka niewiadomych ale na pewno nie pojawią się tutaj opisy saloników, nie będzie recenzji biznes klasy i ocen luksusowych hoteli. Można za to liczyć na barwne opisy zmęczenia z niewyspania i osobiste refleksje autora.

Start za 22 godziny. Keep your fingers crossed.Nie przypuszczałem, że na forum bądź co bądź lotniczym będę chciał uzasadnić swoje wybory i wytłumaczyć zagęszczenie kresko-godzin :D

Czasu na przemyślenia w autobusie 175 mam wystarczająco dużo ale poddaję się próbując ułożyć sensowne zdanie w okolicach Placu Zawiszy.

Długo walczyłem ze sobą (i OTA), żeby uzupełnić trasę o layover w SVD (na trasie POS-SLU) i dodatkowo spędzić 5 godzin na Dominice w drodze z St. Lucii (mam kupiony bilet na prom z Castries przez Fort de France do Rosseau ale ostatecznie wysiadam na Martynice bo połączenie DOM-PTP-FDF podwoiłoby koszt całego Hoppera).

Gdzie tu logika? Nie ma żadnej. I oto właśnie chodzi w tej relacji.

Image

Image

Image@Gadekk Dziękuję za podziękowania. Nie jest łatwo ale staram się :D

@tom971 Klasycznie: WAW-CRL a potem już prosto – Flibco do Lille i Flixbus do ORY.

@adamkru Postaram się nie zawieść oczekiwań ;)@Tomo14 Pod warunkiem, ze nie jesteś w Lille pomiędzy 3 a 6 rano i nie załapiesz się na flandryjski niż to nie powinno być źle :D

W Charleroi nie byłem kilka dobrych lat i… nic się nie zmieniło. Permanentny remont, walka o miejsce do ładowania telefonów, przysypiający za automatami z przekąskami pasażerowie. Jedyną widoczną zmiana są żołnierze z ostrą bronią i przylotniskowy bar z frytkami, który wyraźnie rozrósł się.

- „Zapraszamy na najlepsze frytki w Belgii” - zachęca dziewczyna przyjmująca zamówienia.
Marketing zadziałał. Gryzę się tylko w język przy słowie „french”. Niech będzie samo „fries”.
- „Koniecznie znowu wpadnij, niedługo”
- „In a few years, I hope”. Kurtuazyjnie uśmiechamy się.

Autobus Flibco do Lille mam do swojej wyłącznej dyspozycji. Innych pasażerów brak. Kierowca pędzi a ja gdzieś przy granicy belgijsko-francuskiej zamykam oczy. Budzę się przy dworcu Lille Europe. Jest 3 nad ranem a pogoda nie zachęca do nocnych eskapad.

Oba dworce (Europe i Flandres) otwierane są dopiero o 5 wiec nie ma alternatywy. Szybkie odtworzenie w głowie (po 7 latach) topografii i chwila obserwacji fazy miasta pomiędzy „zupełnie nic się nie dzieje” a „coś zaczyna się dziać ale nie za dużo”.

Punktualnie o 6:25 startuje Flixbus w kierunku Orly.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

ImageNo to hop.

Image

ImageLot LI523 czyli karaibski Hopper jest taki… mało intuicyjny. Żadne inne słowo nie przychodzi mi do głowy. Może wynika to z tego, że zupełnie nie wiedziałem czego się spodziewać. O ile w sieci roi się od porad dotyczących UA195 i 196, tj. pacyficznego Hoppera to o tym locie ilość informacji zadzwiająco skąpa.

LIAT co drugi dzień łączy 4 karaibskie wyspy: Antiguę, Gwadelupę, Barbados i Trynidad. Startujemy punktualnie o 17. Nie ma opóźnienia wiec mam nadzieję, że zdążę dzisiaj na bonusowe dwie kreski POS-TAB-POS. Port of Spain jest delikatnie mówiąc mało ciekawe nocą wiec uznałem, ze lepiej spędzić noc na Tobago. Pomiędzy przylotem do POS a odlotem do TAB tylko 25 minut ale widząc historię LI523 liczę że jakoś się uda..

Pierwszy odcinek na Barbados zajmuje ok. 50 minut. I tu konsternacja: pasażerowie lecący na Trynidad proszeni są o opuszczenie samolotu i kierowanie się do bramki nr 9.
Ale jako to? Miał być przecież jeden lot i jeden samolot.

Zagadka rozwiązuje się szybko. Sprzątanie samolotu, oczekiwanie w strefie tranzytowej i można lecieć dalej. Sytuacja powtarza się na Grenadzie i pomimo, ze procedura jest podobna to kierowany radami obsługi naziemnej prawie przeszedłem kontrolę paszportową.

Lądujemy o 22, do odlotu na Tobago pozostało 45 minut. Widząc kolejkę do odprawy paszportowej (chwile wcześniej przyleciał samolot z Miami) wiem, ze Scarborough musi poczekać. Dla formalności o 22:55 zgłaszam się po kartę pokładową.

- Sorry, zabrakło ci dwóch minut.

Następny lot 2 godz. później wiec kieruję się do stanowiska Carribean Airlines. Dostaje oczekiwaną odpowiedz:
- Nie jest możliwy przylot i powrót tym samym samolotem ale twój bilet nie przepadł. W ciągu roku możesz z nami poleciec dopłacając 50TDD, zapraszamy.

Może.

Ławki na lotnisku Piarco sprawdzają sie doskonale. Głęboki sen do 3:30 i stawiam się do odprawy.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

ImageNa płycie wita wczorajszy znajomy AT76 V2-LIA. Lecimy nad budzącym się Trynidadem a potem nad St. Vincent. Podejście do lądowania od strony Morza Karaibskiego i po godzinie jestem na miejscu.

Image

Image

Image

Image

Image

St. Lucia i moje pierwsze zetknięcie z Karaibami.

Image

Plan na najbliższe 24 godziny jest taki, żeby… nie planować. Wiem, ze wrócę tu a następna podróż w ten region świata będzie miała zupełnie inny charakter dlatego nie chce upychać atrakcji i wycieczek na te wszystkie „Pitony i Soufrieri”.

Na szczęście dzisiaj do Castries nie przypłynął żaden wycieczkowiec więc miasto żyje swoim tempem. Przyjemny chaos, który po pewnym czasie obserwacji powszednieje i wydaje się być jego naturalnym rytmem..

Przystań rybacka, targ owocowo-warzywny, cmentarz z doskonałym widokiem na plażę.


Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Każdy zajęty swoimi problemami, a raczej sprawami.
- Problem? No problem, mister.
Trudno w to nie uwierzyć.

Wdrapuję się ponad miasto do Harbour Vista Inn. Kilkadziesiąt minut regeneracji i powrót do centrum, które do upalnego piątkowego wieczora dodaje unosząca się łunę ze smażonych kurczaków i szczyptę zapachu palonej marihuany.

Image

Image

Image

Za 2,5 godziny prom na Martynikę.Wstaję o 4 rano, wysyłam relację i idę w kierunku terminala promowego.

Image

Image

Przy odprawie pozostaje zapłacić podatek wyjazdowy (33XCD lub 12euro) i można wejść na pokład.

Image

Image

Kołysze ale nie jakoś radykalnie. Pamiętając opisy tej trasy krążące w internecie i swój ubiegłoroczny prom z Singapuru na wyspę Bintam spodziewałem się morskiego rollercoastera. Tymczasem 1,5 godzinna podróż zadziwiająco przyjemna. Gdyby dodać do niej bardziej spektakularne widoki i karaibską pogodę nie w porze deszczowej byłaby nawet relaksująca.

Image

Image

Kontrola paszportowa i jestem ponownie w Unii Europejskiej.

Idę bez planu, a raczej bez mapy. Bo plan jest: zagubić się w zaułkach Fort de France, popatrzeć na miasto i jej mieszkańców.

Image

Image

Image


Dodaj Komentarz

Komentarze (27)

sz-lony 4 czerwca 2019 20:42 Odpowiedz
Z jednej strony trasa ekstra, ale z drugiej... to trochę, jakby nakupować biletów do najlepszych muzeów, po czym do każdego wejść, powiedzieć "dzień dobry" portierowi, zobaczyć kasjerkę i wyjść :lol:
brzemia 4 czerwca 2019 20:45 Odpowiedz
Ale można? Mozna....Tapniete z telefonu
pabien 4 czerwca 2019 21:10 Odpowiedz
@Sz@lony polemizowałbym. Bo to też może być tak jakby kupić bilet do muzeum, zobaczyć tylko to dzieło na którym nam zależy i wyjść?
jekyll 4 czerwca 2019 21:10 Odpowiedz
Jedni lubią latać na półdniówki, inni na jedniodniówki, a jeszcze inni na karaibski hopper :D
tomo14 4 czerwca 2019 21:13 Odpowiedz
Trzymam kciuki, żeby się grafik lotów nie wysypał.Te wszystkie wyspy mają tak bajeczne nazwy, że aż miło słuchać.Czekam na relację, bo ja robię ułamek tego za 2 tygodnie (EF na Martynikę Corsair/Liat)
przemos74 5 czerwca 2019 02:15 Odpowiedz
To lubię :D
tom971 5 czerwca 2019 20:48 Odpowiedz
Fajny trip , taki nie za długi czasowo, mało pożre urlopu, no i kreseczki cacy !na ORY jak ?
gadekk 5 czerwca 2019 21:57 Odpowiedz
@Yossarian dziękuję, że jesteś ? tak trzeba żyć.
adamkru 5 czerwca 2019 22:58 Odpowiedz
@Yossarian, już mi się podoba :-) Trzymam kciuki za powodzenie akcji :-) Subskrybuję :-)Wysłane z mojego SM-G960F przy użyciu Tapatalka
yossarian 5 czerwca 2019 23:10 Odpowiedz
@Gadekk Dziękuję za podziękowania. Nie jest łatwo ale staram się :D@tom971 Klasycznie: WAW-CRL a potem już prosto – Flibco do Lille i Flixbus do ORY. A śniadanie zjem na kolację. @adamkru Postaram się nie zawieść oczekiwań ;)
tomo14 5 czerwca 2019 23:34 Odpowiedz
@YossarianŚmiać mi się chce bo ja będę robił tą trasę w drugą stronę wracając z EF z Martyniki.Flixbus z Paryża do Lille, przesiadka na Flibco, 2 godziny koczowania na CRL i powrót FR do WMI.
tomo14 6 czerwca 2019 16:11 Odpowiedz
@YossarianJa mam przesiadkę w Lille między 00:35 a 02:15Szkoda, że dworzec zamknięty bo będę musiał ponad 1,5 godziny koczować.
yossarian 7 czerwca 2019 01:28 Odpowiedz
Pomimo praktycznie 100% wypełnienia boarding przebiega sprawnie. Chwila oczekiwania w kolejce na pasie i wznosimy się 6-letnim A330 w kierunku zachodnim.Sam lot raczej nie zapadnie na długo w pamięci. Corsair jako linia regularna oferuje w zestawie dla każdego pasażera koc, poduszkę i słuchawki. Po starcie rozdawane jest jedzenie: bagietka, ser, sałatka makaronowa, czekoladowy deser i do wyboru ciepłe danie: kurczak lub ryba.Zamawiam kurczaka, do tego wino i zasypiam w pozycji półembrionalnej. Przestrzeni na nogi niestety nie ma wystarczająco dużo więc budzę się kilka razy szukając dla nich miejsca.Godzinę przed planowaną godziną przylotu personel pokładowy rozdaje brownie i napoje.Gwadelupa. 15::30 czasu miejscowego, do następnego lotu 2,5 godziny. Przewoźnik nie oferował dla moich następnych połączeń odprawy online wiec po wylądowaniu kieruje się w stronę stanowisk LIAT. O ile spodziewałem się jednej karty pokładowej w drodze na Trynidad (lot LI523 z międzylądowaniami na Barbadosie i Granadzie) to nie wiedziałem jak obsługa poradzi sobie z jutrzejszym porannym lotem na St. Lucię. Dostaję kartę pokładową do Port of Spain i życzenia miłego lotu. Jest 16 i nie chcę czekać na lotnisku dlatego decyduję się na ekspresową wizytę w Pointe-à-Pitre. Po drodze autobus meandruje pomiędzy przylotniskowymi miejscowościami i centrami handlowymi a potem wpadamy w potężny korek do stolicy.. Widząc małe szanse powodzenia planu podejmuję decyzje, żeby wysiąść. Tym bardziej, ze kilkaset metrów wcześniej widziałem początek pasa startowego.Załapuję się na Antilles do Sint Maarten, Air France do Port au Prince (może kiedyś) i A359 Air Caraibes do Paryża.Potem szybki spacer wzdłuż ogrodzenia i jestem ponownie przy bramce. Welcome to Barbados.
yossarian 7 czerwca 2019 12:09 Odpowiedz
Lot LI523 czyli karaibski Hopper jest taki… mało intuicyjny. Żadne inne słowo nie przychodzi mi do głowy. Może wynika to z tego, że zupełnie nie wiedziałem czego się spodziewać. O ile w sieci roi się od porad dotyczących UA195 i 196, tj. pacyficznego Hoppera to o tym locie ilość informacji zadzwiająco skąpa.LIAT co drugi dzień łączy 4 karaibskie wyspy: Antiguę, Gwadelupę, Barbados i Trynidad. Startujemy punktualnie o 17. Nie ma opóźnienia wiec mam nadzieję, że zdążę dzisiaj na bonusowe dwie kreski POS-TAB-POS. Port of Spain jest delikatnie mówiąc mało ciekawe nocą wiec uznałem, ze lepiej spędzić noc na Tobago. Pomiędzy przylotem do POS a odlotem do TAB tylko 25 minut ale widząc historię LI523 liczę że jakoś się uda..Pierwszy odcinek na Barbados zajmuje ok. 50 minut. I tu konsternacja: pasażerowie lecący na Trynidad proszeni są o opuszczenie samolotu i kierowanie się do bramki nr 9. Ale jako to? Miał być przecież jeden lot i jeden samolot.Zagadka rozwiązuje się szybko. Sprzątanie samolotu, oczekiwanie w strefie tranzytowej i można lecieć dalej. Sytuacja powtarza się na Grenadzie i pomimo, ze procedura jest podobna to kierowany radami obsługi naziemnej prawie przeszedłem kontrolę paszportową. Lądujemy o 22, do odlotu na Tobago pozostało 45 minut. Widząc kolejkę do odprawy paszportowej (chwile wcześniej przyleciał samolot z Miami) wiem, ze Scarborough musi poczekać. Dla formalności o 22:55 zgłaszam się po kartę pokładową.- Sorry, zabrakło ci dwóch minut. Następny lot 2 godz. później wiec kieruję się do stanowiska Carribean Airlines. Dostaje oczekiwaną odpowiedz:- Nie jest możliwy przylot i powrót tym samym samolotem ale twój bilet nie przepadł. - W ciągu roku możesz z nami poleciec dopłacając 50TDD, zapraszamy.Może.Ławki na lotnisku Piarco sprawdzają sie doskonale. Głęboki sen do 3:30 i stawiam się do odprawy.
cart 7 czerwca 2019 13:09 Odpowiedz
Czemu nie poszedłeś na początek kolejki tłumacząc się krótką przesiadką?
tropikey 7 czerwca 2019 13:18 Odpowiedz
Yossarian napisał:Lądujemy o 22, do odlotu na Tobago pozostało 45 minut. Widząc kolejkę do odprawy paszportowej (chwile wcześniej przyleciał samolot z Miami) wiem, ze Scarborough musi poczekać. Scarborough pół biedy, ale Pigeon Point żal, tym bardziej, że blisko tam z lotniska... Wysłane z mojego CLT-L29 przy użyciu Tapatalka
radionx 7 czerwca 2019 13:26 Odpowiedz
Czuję się ciut zmasakrowany planem. Nawet jak lubię latać, to nie wiem czy odpowiadałoby mi zwiedzanie głównie lotnisk (choć siatka lotów i liczba odwiedzonych miejsc pięknie rośnie). Nawet tą samą Gwadelupę nie wiem czym bym brał na 4 dni (no chyba, że za 500+), a dołożenie całej reszty to już w kategoriach lekkiego szaleństwa :shock: Ale kto bogatemu zabroni ... :D
yossarian 7 czerwca 2019 14:19 Odpowiedz
@cart Szczerze? Z lenistwa. Uznałem, że bieganie, przeciskanie się nie są tym czego akurat w danym momencie potrzebuję. Takie własne ćwiczenie zen.@tropikey Obawiam się, że pomiędzy północą a 2 nad ranem mogłoby to wyglądać odrobine inaczej :D
cart 7 czerwca 2019 14:36 Odpowiedz
Szkoda o tyle, że mając na miejscu samochód, większość tych wysp można w pełni zwiedzić w 1 dzień (co sam zrobiłem). Na Gwadelupę trzeba 2.
handsome 8 czerwca 2019 12:12 Odpowiedz
W życiu to trza mieć...charakter i dlatego wielki plus za realizację swojego własnego planu a nie wycieczka wg oczekiwań większości ludzi :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: BTW...oczywiście mając taką trasę mój plan wyglądałby zupełnie inaczej :lol: :lol: :lol:
brzemia 8 czerwca 2019 12:53 Odpowiedz
Wiemy... Wiemy... same zdjęcia nr 13 :)Tapniete z telefonu
radionx 10 czerwca 2019 10:14 Odpowiedz
@Yossarian Tak dla zasady narzekam, bo co to za Polak, co nie narzeka :D A relację pożarłem ze smakiem. Super zdjęcia.
102470 10 czerwca 2019 13:27 Odpowiedz
radionx napisał:Ale kto bogatemu zabroni ... :DRobin Hood ;) @Yossarian jakbyś miał na powrocie miejsce na 2 keczupy bananowe to będę zobowiązany :)
kozand63 17 czerwca 2019 15:41 Odpowiedz
Czy to był rekonesans przed rodzinną podróżą ?
ibartek 17 czerwca 2019 16:19 Odpowiedz
to co by zamknac relacje, brakuje jeszcze statystyki/podsumowania :-) moze pare slow, ktora wyspe warto, top 5 czy cuś... przy najblizszej okazji planuje te rejony..
yossarian 17 czerwca 2019 16:39 Odpowiedz
@kozand63 Albo przed kolejnym hopperem ;) @ibartek Podsumowanie kosztów pojawi się w najbliższym czasie razem z Top 5. Z tym, że ranking będzie dotyczył raczej wybranych momentów z całej podróży niż skupiał się na ocenie poszczególnych wysp. Zbyt dużo emocji, za mało zwiedzania :D
cerro 19 czerwca 2019 11:27 Odpowiedz
Zupełnie bez sensu, super pomysł, szaleństwo. [emoji23] Fajnie się czytało, dzięki za tę relację! Wysłane z [emoji336]