0
metia 9 lipca 2019 19:21
La Graciosa czyli wyspa nie do końca łaskawa dla… siedzenia

Przy okazji zeszłorocznej wizyty na Fuertaventurze zrobiliśmy krótki wypad na położoną nieopodal Isla de Lobos (https://www.fly4free.pl/forum/wilkow-nie-ma-ale-tez-jest-z-albo-dzien-na-isla-de-lobos,1506,136805). Bardzo nam się ta wycieczka spodobała, więc w tym roku przy okazji wyjazdu na Lanzarote postanowiliśmy udać się na położoną w podobnej odległości La Graciosę.

Na forum jest krótki wątek dotyczący wyspy, ale myślę, że nie zaszkodzi zaktualizować informacji o transporcie, kosztach i poruszaniu się na miejscu. Wrzucę też trochę zdjęć.

Dzisiejszy post będzie małym wprowadzeniem (linki, bilety, mapki), natomiast w poście/postach kolejnym opiszę odwiedzone miejsca, dodam więcej zdjęć i podsumuję krótko tę wycieczkę. I to chyba tyle, bo co tu się o jednodniówce rozpisywać :)

Zatem – zaczynamy :)

La Graciosa byłą pierwszą zajętą przez francuskiego żeglarza Bethencourta Wyspą Kanaryjską. Z zapisków wiemy, że zakotwiczył na niej 1 czerwca 1402 roku i przez dłuższy czas właśnie stąd ruszał na łupieżcze wyprawy na Lanzarote i Fuertę. Dziś po Bethencourcie na wyspie nie ma śladu. Ogólnie rzecz ujmując nie za wiele tu jest ;) Nie uświadczy się tu grama asfaltu. Wyspa ma zdecydowanie wulkaniczno-pustynny charakter, jako że nie ma tu żadnego naturalnego źródła wody (woda przypływa promami z odsalarni na Lanzarote, podobnie jak wszystkie inne produkty). Oficjalnie na wyspie mieszka około 700 osób – wydaje się, że niewiele, ale w porównaniu z Isla de Lobos to już spory tłum ;) Życie koncentruje się w Caleta del Sebo, które ma swój specyficzny charakter – przy porcie i małej plaży Caleta de Arriba mamy kilka restauracji i barów, ratusz, sporo prywatnych pensjonatów, a nawet małe muzeum, ale wystarczy odejść kawałek dalej, by zobaczyć wydmy wędrujące między domami, puste placyki, wybite okna i zabite na cztery spusty drzwi. Ciekawa jestem, jak długo miasteczko jeszcze ten charakter zachowa, bo widzieliśmy co najmniej dwie rozpoczęte większe budowy. Czyżby szykowały się pierwsze na wyspie hotele?

Na La Graciosę dostać się można z położonej na północy wysypy Orzoli. Kiedyś typowa wioska rybacka (łodzie rybackie pływają głównie w kierunku mniejszych wysepek Montafia Clara i Alegranze), dziś mała spokojna miejscowość, głównie znana ze dobrych restauracji z owocami morza. Nieco na uboczu miasteczka położona jest ładna, kamienista plaża, a jeszcze dalej za nią druga, piaszczysta (trzeba do niej podejść lub podjechać szutrową drogą).

orzola plaża.jpg



Do Orzoli trafiliśmy już drugiego dnia na mały rekonenans. Niby nie był on potrzebny, bo wszelkie informacje o transporcie na wyspę można znaleźć na stronach przewoźników: Lineas Romeiro (https://www.lineasromero.com/en/ferries ... a-de-sebo/) i Biosfera Express (http://www.biosferaexpress.com/en/index.html). A jednak opłacało się, ponieważ Biosfera Express okazała się sprzedawać taniej bilety typu open, ważne w dowolnym dniu poza dniem zakupy. Tym samym zamiast 26 euro za osobę, zapłaciliśmy 21 euro. Można by powiedzieć, że to nieduża zniżka, ale przy 4 osobach zebrało się 20 euro, czyli akurat na wieczorne wino na promenadzie przy naszym apartamencie :D Przy okazji odwiedziliśmy bardzo sympatyczną restaurację La Nasa Restaurante El Norte, gdzie zjedliśmy świetne lokalne ryby. Tak więc sami widzicie, ze planowanie naprzód się opłaca :D

Oczywiście gdyby ktoś zdecydował się na wycieczkę spontanicznie, z dnia na dzień, albo nawet i już po wstaniu danego dnia, to nie ma problemu. Stateczki kursują od ok. 8:00 do wieczora (19-20, w zależności od pory roku). Przewoźników jest dwóch, więc prom jest właściwie co pół godziny, a w niektórych momentach dnia co 15 minut (czyli porównywalnie z autobusami we Wrocławiu :D). Dokładne rozkłady dostępne są na stronach przewoźników (linki wyżej).

Po zakupie biletów zostało nam tylko wybrać najlepszy termin na wycieczkę. Zdecydowaliśmy się na dzień z najlepszą pogodą, co miało mieć pewne konsekwencje (ale o tym później :D). Zanim jednak ruszyliśmy do Orzoli po raz drugi, mieliśmy okazję podziwiać La Graciosę w pełnej okazałości z Mirador del Rio. I nie powiem, widok ten bardzo zaostrzył nasze wycieczkowe apetyty :D

lagraciosazgóry.jpg



W międzyczasie na stronie https://www.visitlagraciosa.com/ przyjrzeliśmy się też dostępnym opcjom poruszania się po wyspie. Ogólnie wyspa nie jest duża (ok. 29 km2), ale w porównaniu z Isla de Lobos (ok. 4,5 km2) – znacząco większa. Nie ma tu więc mowy o szybkim obejściu całości w kilka godzin. Trzeba zdecydować się na jeden z trzech wyznaczonych szlaków pieszo-rowerowych.

rutas-para-biciletas-la-graciosa.jpg



1. Pierwszy szlak, tzw. południowy, jest najkrótszy (w sumie 5 km) i prowadzi na Playa de La Francesa. jest on szczególnie pieszym, ponieważ na dłuższych odcinkach trasy wiatr nawiewa piasek i utrudnia poruszanie się rowerem. Poza tym rowery tak czy inaczej trzeba zostawić przed Playa de La Francesa, więc nawet gdyby ktoś chciał kontynuować spacer w kierunku Playa de La Cocina i Montana Amarilla, to możliwe jest to tylko pieszo.

2. Drugi szlak, tzw. północno-zachodni jest już szlakiem raczej rowerowym (ponad 14 km). Prowadzi najpierw w kierunku centrum wyspy, pomiędzy dwoma wulkanami, by potem skręcić na zachód, a dalej na południe, i prowadzić wzdłuż wybrzeża aż do Punta de Pobre/Montana Amarilla. Uwaga praktyczna – chociaż szlak kończy się podobnie jak pierwszy przy Montana Amarilla, to nie ma możliwości połączenia go ze szlakiem pierwszym – wejście na Montana Amarilla jest możliwe tylko od strony Playa de La Cocina. Trzeba wracać tą samą drogą.

3. Szlak trzeci, tzw. północny (ponad 14 km) wydał się nam najciekawszy. Przejazd przez środek wyspy, a następnie pętla po jej północnej części, obejmująca dwie znane plaże (Playa de las Conchas i Playa Ambar) i opuszczone miasteczko Pedro Barba. Idealny plan na kilkugodzinną wycieczkę rowerową :D (a przynajmniej tak nam się wydawało).

ruta-caleta-de-sebo-montana-bermeja-pedro-barba.jpg



A skoro już przy transporcie jesteśmy – po wyspie można poruszać się na trzy sposoby: pieszo, rowerem lub licencjonowaną taksówką-jeepem 4x4 (spis: https://www.visitlagraciosa.com/en/4x4- ... -graciosa/). Ceny rowerów zaczynają się od 15 euro za rower dla osoby dorosłej (dziecięce rowery nieco taniej). W jednym miejscu widzieliśmy też rowery elektryczne za 30-35 Euro. Rower można wypożyczyć tylko w opcji na cały dzień, więc nie jest to mały wydatek (zwłaszcza biorąc pod uwagę stan tych pojazdów – ale o tym później :D). Natomiast koszt przejazdu jeepem to ok. 50 euro za trasę po szlaku północnym. Nie wiem niestety, jak dzieli się to 50 euro na osoby – zdania na ten temat na forach były podzielone. Niektórzy twierdzili, że to cena za 2 osoby, ale byli też tacy, którym udało się to podzielić na 3 czy 4 osoby. Ja nie wypowiem się, bo nie korzystaliśmy. W każdym razie te 50 euro nie daje nam auta na wyłączność ;) Jeep dowiezie nas do wybranego punktu, a potem pojedzie po kolejnych turystów. Chęć powrotu czy też przejazdu w kolejne miejsce zgłasza się telefonicznie. W jednym miejscu na wyspie widzieliśmy też ludzi na quadzie, ale nigdzie nie spotkaliśmy wypożyczalni takowych.

Ufff, to chyba tyle szczegółów technicznych. Zostawiam Was ze zdjęciem na zachętę, a w kolejnym poście płyniemy już na wyspę :)
Attachment:
na zachętę ;).jpg


CDN.

Dodaj Komentarz

Komentarze (4)

vincenz 9 lipca 2019 19:27 Odpowiedz
Jak ktoś korzysta z Airbnb, którego gospodarze udostępniają rowery dla gości, to można wziąć je ze sobą na statek z Orzoli i poruszać się nimi po wyspie. Sprawdzone :)
metia 9 lipca 2019 19:39 Odpowiedz
@vincenzZapiszę tę radę złotymi zgłoskami w kolejnym odcinku :D
raphael 13 lipca 2019 20:07 Odpowiedz
metia napisał:w poście/postach kolejnym opiszę odwiedzone miejsca, dodam więcej zdjęć i podsumuję krótko tę wycieczkę. I to chyba tyle, bo co tu się o jednodniówce rozpisywać :)Pisz, pisz! Nie żałuj nam :) wszystko pochłoniemy, szczególnie, że fajnie piszesz, a i informacji i opinii o Graciosie w sieci nie za wiele.
metia 16 lipca 2019 12:16 Odpowiedz
@Raphael,bardzo dziękuję, cieszy mnie, że dobrze się czytało. Dziś wieczorem będzie kolejny post, a jutro kolejny :)