0
katka256 7 września 2019 22:35
-- 07 Wrz 2019 21:59 --

Długo się zastanawiałam czy pisać czy nie pisać moją pierwszą relację na forum. Może relacja przyjmie formę poradnika, ponieważ opisów podróży do Korei/Seulu nie ma za wiele, a brakowało mi ich, przygotowując się do podróży.
W maju 2018 zakupiłam bilety dla rodziny do Bari na ferie 2019. Lot z Wrocławia do Bari, po zmianach w siatce W6 zmienione na Warszawa- Bari, a po skasowaniu i tego połączenia, wylądowaliśmy w lutym w Rzymie :o Pogoda zimą bywa kapryśna, nawet na południu Europy zatem pewnego deszczowego dnia, gdy już buty wszystkie były mokre zostaliśmy w hotelu.

IMG_20190202_164949.jpg


Córka, lat 17 od pewnego czasu była fanką znanego w Korei Południowej K-Popu :? Od fascynacji zespołami, wzięła się fascynacja krajem, która w pewnym momencie wyparła "koreańskie rapsy".
Zatem tego deszczowego dnia, zauważyłyśmy dość atrakcyjną dla nas (pewnie dla podróżniczych wyjadaczy normalną) cenę na lot do Seulu. Szybka decyzja i po 10 min byłyśmy posiadaczkami biletów do ICN na sierpień 2019. Zapłaciłam 3800pln za bilety dla 2 osób: wylot w niedzielę z Warszawy do Stambułu LOTem, dość krótka przesiadka, bo niecałe 2 h i lot Turkish do Incheon, powrót po 8 dniach, tą samą trasą i długością przesiadki.

Podróż rozpoczęła się 18.08 na dworcu PKS we Wrocławiu, żeby dojechać flixbusem do Warszawy Zachodniej. Sam dworzec w Warszawie to taki powrót do PRL :)
Przejazd na lotnisko, odprawa i takie tam :) standardowe, znane sprawy. Przed lotem do Stambułu wzięłyśmy jeszcze prysznic na lotnisku, co było super pomysłem.

IMG_20190818_194209.jpg


Lądowanie nocą w Stambule miało swój urok dla nas, ponieważ te miliony świateł robiły niesamowite wrażenie.
Co mnie zdziwiło na lotnisku w Stambule, to to że mimo transferu, trzeba było ponownie przejść standardową kontrolę bezpieczeństwa, co niestety wiązało się z tym, że musiałam wyrzucić wodę :(
Pewnie Archimedesem nie jestem, ale lotnisko ogromne i te 2 h okazały się takie w sumie na styk, jeśli chce się przejść na spokojnie, popatrzeć po raz pierwszy w życiu na tureckie specjały, dojść do bramki, przed którą kłębił się już tłum Koreańczyków. Miły pan z LOT jeszcze w Warszawie zmienił nam przydzielone losowo miejsca w samolocie, tak że siedziałyśmy przy wyjściu awaryjnym, można było spokojnie wyciągnąć nogi.

IMG_20190819_004342.jpg



IMG_20190819_011849.jpg


Tutaj właściwie rozpoczyna się nasza prawdziwa wyprawa.

-- 07 Wrz 2019 22:35 --

Trochę te nasze przygotowania do podróży trwały, aczkolwiek, gdy zawsze wcześniej ja planowałam rodzinie cały wyjazd, tym razem, to zadanie przypadło fance Korei S. Miała czytać, układać plan zwiedzania, obmyślać logistykę.
W samolocie rozdali druczki celne do wypełnienia, które następnie oddaje się urzędnikowi imigracyjnemu. Córka prosiła o pieczątkę do paszportu, niestety się nie udało, wręczyli tylko karteczki. Skanowane były palce, przy zdjęciu twarzy poproszono mnie o zdjęcie okularów. Dość szybko to poszło, dużo okienek było otworzonych.
19.08
Dzięki @cool_aka_romeo kupiłam na kkday bilet na pociąg z lotniska na Seul Station czyli główną stację kolejową w Seulu, wyszedł niecałe 5 $. Z aplikacją i kodem QR należy odebrać papierowy bilet w okienku AREX Express train, znajduje się ono na samym dole, już przy kolei. Dość łatwo dojść, ponieważ oznaczenia kolei jest dość dużo i są czytelne. Należy zapłacić 500 ₩ za kartę, później można ją oddać w automacie i otrzymujemy zwrot. Oprócz kart dostałyśmy bilet papierowy z wyznaczonymi miejscami i numerem wagonu.
Co ciekawe Express train jedzie szybciej od zwykłego pociągu, ale za to rzadziej. Nie jechałam zwykłym, nie wiem jak wygląda zagęszczenie osób w nim, w naszym był przeciąg. Czas jazdy ok 40 min, zatrzymuje się dopiero na Seul Station.

IMG_20190819_190313.jpg


peron od torów oddziela szyba, jest tak przy pociągu jak i na każdej stacji metra (przynajmniej na tych, na których my byłyśmy). Przyjeżdża pociąg/metro, otwierają się drzwi w ścianie i drzwi w pociągu/metrze.
Po raz pierwszy, chociaż z okna, widzę Azję

IMG_20190819_194520.jpg


Z Seul Station, na ten sam bilet, dojechałyśmy metrem do hotelu. Wysiadając z pociągu Arex, kierowałyśmy się w kierunku linii metra, odbiłyśmy bilet pociągowy, tak samo zadział w metrze i po jego opuszczeniu- zatem w sumie dobry interes z kkday.
Na resztę podróży metrami miałyśmy wykupione karty t-money, doładowałyśmy 20 tyś ₩ i wystarczyło. Żeby wejść na perony metra, za każdym razem (w sumie podobnie jak w Londynie i innych miastach) trzeba przed wejściem odbić kartę, tak samo po wyjściu. Standardowy przejazd to 1250₩, pobierane po pierwszym kliknięciu, czasem po dłużej podróży, przy wyjściu pobierało nam dodatkowe 100₩
Hotel Icon, znaleziony na booking, za 7 nocy ze "śniadaniem" zapłaciłyśmy 1100pln. Przed wyjazdem zaczęły mnie przerażać oceny hotelu, które leciały na łeb na szyję. Rzeczywiście zdjęcia na booking są chyba z oddania hotelu. Najsłabsze były śniadania, ponieważ ciągle jajka na twardo, chleb tostowy, dżem truskawkowy, płatki, kawa, sok pomarańczowy. Ale jest to też w opisie hotelu. Na recepcji kamera, z którą się rozmawia. Nie miałyśmy czasu zwiedzać "ogrodu" na dachu więc nie wiem jak tam wygląda hotel. Sam pokój prosty, ale klimatyzacja działa normalnie, wszystko jak na zdjęciu, sprzątany co dziennie. Jak na hotel i pokój, w którym tylko się śpi, cenę i lokalizację-polecam. Poza ciut zakłamanymi zdjęciami, w sumie wszystko jest jasne.
Płatność na miejscu, gotówką, nie akceptują kart, można wonami, dolarami, euro (nie wiem jaki przelicznik, bo płaciłyśmy wonami).
W sumie nasz pierwszy dzień w Korei Południowej minął na podróży z lotniska do hotelu, znalezienie hotelu (pomogły mapy offline maps.me) i o koreańskiej 21:00 (a naszej 14:00) poszłyśmy spać co nawet się udało początkowo, zapewne dzięki długiej podróży. Jednak o 2 w nocy po przebudzeniu, ciężko było ponownie zasnąć. Jet lagNa 20.08 córka zaplanowała przejażdżkę autobusem typu: hop on hop off. Chodziło przede wszystkim o zmęczenie po podróży, jet lag, tak żeby ten dzień nie był za męczący.

IMG_20190819_224053.jpg



IMG_20190820_090051.jpg


Bilety na przejazd kupiłyśmy jeszcze w Polsce na klokk, wybrałyśmy trasę B, włącznie z wjazdem kolejką do Namsan Tower, wyszło ok 20e za osobę.
Jest to druga najwyższa, po Lotte Tower, budowla w Seulu. Obecnie kojarzona głównie z kłódkami zakładanymi przez zakochane pary, co jest dość modne w sumie w każdym większym mieście (chyba). Aczkolwiek tych kłódek akurat w Seulu widziałam najwięcej, począwszy już od wyjścia z kolejki, przez tarasy, aż po samą wieżę. Fajne, że są specjalne skrzynki na kluczki, zatem nie ma potrzeby rzucać ich w zarośla.

IMG_20190820_095609.jpg



IMG_20190820_095612.jpg



IMG_20190820_105742.jpg



IMG_20190820_105852.jpg


Bilet wstępu pozwalał nam przejść przez obserwatorium, wjechać windą na przeszklony taras widokowy.

IMG_20190820_102640.jpg


Jako ciekawostka- zdjęcie z toalety na górze wieży

IMG_20190820_103817.jpg


Nasz kolejny przystanek, na którym wysiadłyśmy to Gangnam Station, w sumie tylko taki szybki spacer po okolicy i wymiana $ na wony.

IMG_20190820_130850.jpg



IMG_20190820_131347.jpg


Następny przystanek to muzeum rolnictwa i muzeum historii- wejścia do obu są darmowe, dość ciekawe do powolnego zwiedzania.

IMG_20190820_145300.jpg



IMG_20190820_142726.jpg


I nasz autobus zrobił kółko, reszta zwiedzania już spacerem- zatem na początku krótki odpoczynek nad podziemną rzeką, w której wiele osób moczyło nogi, zatem i my się orzeźwiałyśmy. Strumyk Cheonggyecheon, po zakończeniu wojny koreańskiej znajdował się pod ziemią a nad nim powstała autostrada. Dopiero 14 lat temu, po kilku kłótniach o budżet, znów wypłynął na powierzchnię. Obecnie jest to fajne miejsce spacerowe, podobno odbywają się tam też koncerty.

IMG_20190826_132602.jpg


Po krótkim odpoczynku przeszłyśmy przez Skwer Gwanghwamun, na którym znajdują się pomniki dwóch najważniejszych w historii Korei postaci: admirała Yi Sun-sina i króla Sejonga Wielkiego.

IMG_20190820_155935.jpg



IMG_20190820_155106.jpg


Ile razy byłyśmy w okolicy skweru, za każdym razem odbywały się różne demonstracje: pod ambasadą USA- przeciwko ich polityce, innego dnia za ich polityką, codziennie strajki, które były pilnowane przez mnóstwo policji.
Poszłyśmy w kierunku Urzędu Miejskiego- aby jego nowoczesna część mogła powstać, wyburzono wiele zabytkowych budowli.

IMG_20190820_182456.jpg


Niebieska budowla za napisem to część urzędu, w której znajduje się np tablica, na której mieszkańcy mogą wpisywać swoje sugestie dotyczące np zarządzania miastem, pomysły co zmienić w komunikacji itp. Podobno, gdy lista się zapełni jest fotografowana i dyskutowana na posiedzeniach rady miasta.
Przez most Seoullo 7017 doszłyśmy do Seul Station. Sam most jest dość ciekawy: numer w jego nazwie to kompilacja dwóch dat: 1970= rok budowy mostu, 2017- rok, w którym przeszedł metamorfozę, na część spacerową. Na moście znajdują się różne gatunki roślin, można również pomoczyć nogi, w specjalnych nieckach.
Jako atrakcję- natrafiłyśmy na kręcenie odcinka australijskiego "Azja Express" . Kilka razy uczestniczki wbiegały na matę, aby się zameldować :lol: Ujęcie było powtarzane, aż było idealne.

IMG_20190820_190439.jpg


Budynek starej stacji został wybudowany w latach 20tych XX wieku i bardzo przypomina europejskie budowle. Odjeżdżają stad pociągi np do Busan, Arex na lotnisko, krzyżują 2 linie metra. Obok znajduje się centrum handlowe. To jedyne miejsce w Seulu, w którym widziałam bezdomnych.

IMG_20190820_190117.jpg

Środa 21.08 była przeznaczona na pałace. Ponieważ 15.08 obchodzone było święto Wyzwolenia Korei upamiętniające zwycięstwo nad Japonią, do 25.08 wstępy do wszystkich pałaców były darmowe. Odnośnie święta- podobno jest to jedyne święto obchodzone przez obydwie Koree.
Wiele osób pisze, że te wszystkie pałace (5) są takie same i wystarczy zobaczyć jeden. Nie do końca się zgodzę, ponieważ każdy ma jednak coś innego, ciekawszego od poprzednika. Oczywiście jeśli ma się mało czasu to lepiej wybrać jeden, ale jeśli ma się go więcej- lepiej zwiedzić kilka, zwłaszcza, że w naszym przypadku wstęp był darmowy (płatny też nie jest jakiś bardzo wysoki).
Jako pierwszy wybrałyśmy Pałac Changdeokung, ponieważ mieszkałyśmy zaraz obok. Jest to drugi w randze królewski pałac. Rangę pałaców określa nieparzysta liczba tzw japsang (coś jak gargulce), umieszczonych ma dachu sali tronowej. Jest to cały kompleks zabudowań, od sali tronowej, prywatne apartamenty króla, apartamenty matki króla i konkubin, szpital.
W tym pałacu do 1966 żył ostatni książę z cesarskiego rodu. Ponieważ historia Korei jest dość burzliwa, wojny z Japonią, wojna koreańska, potem gwałtowny rozwój na potrzeby którego zburzono część starych zabudowań, pałace wielokrotnie były niszczone. Tak samo było z pałacem Changdeokung, który w większości został spalony w 1917 i wciąż trwa jego całkowita odbudowa.Od 1997 znajduje się na liście UNESCO.

EFFECTS.jpg



IMG_20190821_090644.jpg



IMG_20190821_093021.jpg



IMG_20190821_090713.jpg


Z Pałacu Changdeokung, udałyśmy się przez Bukchon Hanok Village do najważniejszego pałacu- Pałacu Gyeongbokgung. No i w Bukchon Hanok Village wpadłyśmy w pułapkę hanboków :o czyli tradycyjnych szat koreańskich. Prawie na każdym kroku znajduje się ich wypożyczalnia, w sumie niewiele je różni. Możliwości wypożyczenia jest wiele: w zależności od czasu na jak długo, w zależności od dodatków (torebka, buty, ozdoby do włosów) po uczesanie. Można dodatkowo zamówić sesję fotograficzną. Średnio trzeba liczyć ok 15 000₩ za 2h w wersji podstawowej z fryzurą. W wypożyczalni są szafki na klucze, można zostawić swoje ubrania, torebkę/plecak. Pracownicy pomagają w dobrze, ubraniu. Córka wypożyczała, ja robiłam zdjęcia :) ponieważ w taki upał nie chciało mi się dodatkowo ubierać. Okolice pałaców, Bukchon Hanok Village pełne są dziewcząt, par w hanbokach. Rzadko byli sami mężczyźni, ale też byli. Większość wypożycza je w jednym celu- zrobienia "słitaśnych foci" na tle zabytków. Dwa razy córkę ktoś zaczepił z prośbą czy może sobie z nią zrobić zdjęcie. Idealny pomysł na biznes w Krakowie- wypożyczalnia strojów krakowskich.

IMG_20190821_100223.jpg



IMG_20190821_102216.jpg


Bukchon Hanok Village położona pomiędzy dwoma najważniejszymi pałacami kiedyś była miejscem zamieszkania służby oraz dworu królewskiego. Obecnie starych domów tzn hanoków, jest już niewiele. Większość została wyburzona w czasie rozwoju miasta. Na szczęście nie wyburza się już ich, stanowią zabytek, przyciągający wielu turystów, szukających nie tylko wieżowców i nowoczesności. Wadą jest to, że są teraz oblepione reklamami. Uliczki są wąskie, dość ciężko się przeciskać pomiędzy hanbokowymi sesjami zdjęciowymi. Szybko też zdałyśmy sobie sprawę, że wypożyczenie hanboka w tej okolicy było właśnie błędem.
Po 2h i zdjęciu balastu przez córkę, poszłyśmy do Pałacu Gyeongbokgung, uważanego przez wielu przez najpiękniejszy pałac w Seulu. Ma to swoją wadę- tłum ludzi, nie spotykany przy innych pałacach. Podobnie jak inne pałace, tak samo i ten był wiele razy niszczony i odbudowywany. Na jego teren wchodzi się przez główną bramę- Gwanghwamun (zrekonstruowaną dopiero w latach 90tych XX wieku) przed którą stoi straż pałacowa z doklejonymi wąsami i brodami. O pełnych godzinach jest zmiana warty.

IMG_20190821_114746.jpg



IMG_20190821_115436.jpg



IMG_20190821_122017.jpg



IMG_20190821_122149.jpg



EFFECTS (1).jpg


Tego dnia (zresztą każdego dnia) na Skwerze Gwanghwamun odbywała się kolejna demonstracja, w związku z tym policji więcej niż na miesięcznicach (miałam "szczęście" być w Warszawie podczas jednej), autobusów policyjnych również (zatem tak jak i u nas zwożą policjantów autobusami). Co ciekawe- średnia wieku to ok +-20 lat i ich jedynymi atrybutami policyjnymi było ubranie z napisem.

IMG_20190821_134625.jpg


Przy pałacu natknęłam się jeszcze na dość ciekawy "pomnik" (rzeźbę?)

IMG_20190821_111104.jpg


Po południu się zachmurzyło, zaczęło nawet mżyć, pojechałyśmy metrem do wschodniej części miasta, żeby zobaczyć Dongdaemun Design Plaza.

IMG_20190821_172458.jpg



IMG_20190821_172512.jpg



IMG_20190821_172931.jpg


Znajduje się tam kilka galerii, jednak największa akurat była zamknięta, bo zmieniali wystawę. Parę razy zauważyłam, że mimo świateł drogowych, jest policjant z mieczem ze Star Wars :lol: (żartuję- oczywiście krótszym) i kieruje ruchem. Miałam wrażenie, że jakby chcieli dać na siłę pracę?
No i kolacja-poszłyśmy na grilla.

IMG_20190821_214000.jpg


Są one dość popularne, jest ich dużo oraz dużo osób siedzi przy nich. Może rzecz znana, ale dla tych, którzy nie wiedzą: zawsze przed jedzeniem (obojętnie czy grill czy też inne dania) dostaje się mokre chusteczki do wytarcia rąk (albo prawdziwe ręczniczki albo chusteczki jednorazowe w opakowaniu). Dodatkowo termos z wodą do picia i kubki. Główne danie to to co zamówimy (tutaj mięso na grilla), a dodatkowo dostaje się miseczki z np. ryżem, kimczi, zupę z soczewicy, zupę jajeczną, sałatą, możliwości i miseczek jest wiele. To już jest w cenie naszego dania, otrzymuje się zawsze. Dodatkowo płatne są inne napoje, poza wodą. Średni koszt grilla to ok 10000-15000 ₩. No i nie ma widelców, metalowe pałeczki lub łyżka.Czwartek 22.08 w planie była Mekka fanów K-Popu. Mimo, że na szczęście córce ta fascynacja zelżała, jakiś tam sentyment pozostał. Zatem metrem pojechałyśmy do dzielnicy, chyba wszystkim znanej z pewnej piosenki rapera Psy, Gangnam.
Gangnam to nazwa jednej z dzielnic Seulu, określanej jako koreańskie Beverly Hills, jest też stolicą popularnego gatunku muzycznego, K-pop.
Czytając przed wyjazdem o Seulu, śmiało mogę napisać, że +-80% opisów miasta zostało popełnionych przez fanki K-Popu. Nie jest to moja bajka muzyczna (taka kiczowata papka, skupiona na boys-bandach), ale samo zjawisko jest fascynujące. Podobno nawet rząd Korei cieszy się z popularności różnych zespołów, bo to wpływa na zainteresowanie i wzrost turystów w Seulu, Busan i na Jeju (takie 3 popularne kierunki).
K-popem interesują się głównie dziewczęta, myślę, że średnia wieku to max 20 lat. W metrze widziałam specjalnie wykupione banery, bo jakaś gwiazdka ma urodziny. Ciężko sobie wyobrazić w Polsce banery z okazji urodzin Dawida Podsiadło czy innego Krzysia Krawczyka. A tam co chwila. Poza banerami, jeżdżą autobusy z twarzą gwiazdy bo ma urodziny. Z K-popem związany jest cały przemysł, można kupić dosłownie wszystko z podobizną swojego idola, ubrania wzorowane na te, w których wystąpili w jakimś teledysku, automaty na momenty, z których wypada w pudełeczku bransoletkę czy to tam z logo zespołu. Każda wytwórnia ma swój sklep, z płytami i znów gadżetami. Dodatkowo zespoły liczą po kilka osób, głównie są to zespoły męskie. Zatem w sklepach płaczliwe fanki. Naprawdę ciekawe zjawisko dla mnie i po cichu cieszyłam się, że córka już patrzy na to sceptycznie, bo inaczej pewnie byśmy wydały więcej :lol: Są nawet "pielgrzymki" do barów, w których kiedyś bywali "piosenkarze". Jeśli w zespole występuje np 9 osób i wydają nowy album- to tak naprawdę wydawanych jest 9 albumów, różniących się okładką a właściwie twarzą piosenkarza. Za to te albumy to prawdzie dzieła sztuki.

IMG_20190822_143909.jpg



IMG_20190822_140307.jpg



IMG_20190822_144242.jpg


W Gangnam jako pierwszą odwiedziłyśmy buddyjską Świątynię Bongeunsa. Podobnie jak większość zabytków w Seulu, tak i ten został zniszczony w czasie wojny z Japonią, potem część spalona. Cały czas trwa odbudowana i renowacja. Wejście na teren kompleksu jest darmowy, w środku można usiąść i wypić herbatę parzoną tradycyjnie, medytować, zostać na kilka dni. W Bongeunsa znajduje się najwyższy posąg Buddy w Korei. Przed wejściem, należy wpisać się na listę odwiedzających, podać wiek i narodowość. Nasza wywołała zdziwienie, ale i informację, że jest kilku mnichów z Polski. Sam teren świątyni to zupełnie inny świat, od otaczającego, szybkiego, wysokiego świata Gangnam. Nagle cisza, przerywana tylko dźwiękami modlitw i cykad. Nastrój burzą jedynie widoczne wieżowce zaraz nad dachami zabudowań świątynnych.

IMG_20190822_110104.jpg



IMG_20190822_110851.jpg



IMG_20190822_111254.jpg



IMG_20190822_111341.jpg



IMG_20190822_111548.jpg




Dodaj Komentarz