0
nelciowata 11 stycznia 2020 16:26
Tak szybko czas leci, rok już prawie mija od powrotu ,uznałam  więc,że skoro rocznica to najwyższa pora " wrócić" na ten biały kontynent , przynajmniej w wersji relacji,skoro inaczej nie da rady . Choć trochę kłamię, bo  myślami ,wspomnieniami bardzo często tam jestem..Zanim pójdę z pisaniem dalej,od razu jednak uprzedzę.. to moja pierwsza relacja na fly4free ,więc sorki jak będzie coś nie tak :cry: Zapraszam więc na Antarktydę moimi oczami , wielbicieli zimnych kierunków i tych ciekawych trochę innego kawałka świata.Skąd się w ogóle wzięła Antarktyda w moich podróżach ? no przyznam uczciwie ze nie tak wcale od razu, dojrzewałam pomału, trochę dłużej niz pomidor.Pierwszy był Svalbard.W ramach  2 tygodniowego rejsu po Norwegii, statek zawinął też na Spitzbergen . To było moje pierwsze zetknięcie z takimi klimatami . Svalbard absolutnie mnie zafascynował i oczarował.To byla dla mnie totalna magia i inny świat niz oglądałam do tej pory ImageDruga była GrenlandiaRejsik kupiony z last minute na niemiecki statek Ms Delphin .Strzał byl w 10 ! To była kolejna bajka i bakcyl został już połknięty, na zawsze .. Choć ku mojemu zdziwieniu na początku wcale tam nie było biało. Na statku sporo było różnych prelekcji o Grenlandii ale I trafil sie temat Antarktydy-jeden z kolejnych rejsów tej firmy. Nakręciłam się do tego stopnia , ze zaczęłam przeglądać folder. Kupując od razu na statku byl jeszcze dodatkowy rabat. Niestety im większa byla ochota tym bardziej cena mi się wydawała abstrakcyjna.Nie zdecydowałam się i nie poplynęłam Delphinem,czego póżniej nie mogłam odżałować.. potem ceny już tylko rosły i to mocno..a statek przestał pływać, firma przestała istnieć. Szkoda.. ImageTemat więc umarł.. ale ...tylko na jakiś czas. Wrócił , bo znajomi się wybierali na Antarktydę i zapraszali nas na wspólną wyprawę. Nie zdecydowaliśmy się wtedy,mieliśmy już zresztą inne plany, ale ziarno znowu zostało zasiane. Trochę poszukiwań w necie i w ten sposób prawie na rok przed wyjazdem wraz z drugą połówką  zostaliśmy szczęśliwymi  posiadaczami bilecików na rejs na Antarktydę :)-- 13 Sty 2020 22:30 --

Rejsik statkiem Ms Hamburg wraz z lotami z FRA wybieram u niemieckiego armatora Plantours https://www.plantours-partner.de/. Dlaczego tam ? Oczywiście wcześniej odrabiam lekcję i zaliczam mały research w necie. Ta właśnie firma wydaje mi się podobna do innego niemieckiego armatora (już nieistniejącego) Passat Kreuzfahrten , którego statkiem Ms Delphin płynełam na rejs po Islandii i Grenlandii.Co ciekawe okazuje się potem ,że kapitan jest ten sam ( świat jest jednak mały he he ) .
Ceny rejsu są bardzo rozbieżne w zależności od pokładu,wielkości kabiny,czy kabina ma okno etc. Najtańsze jest miejsce w kabinie 4 osobowej 3,8K eurasów a a najdroższa ponad 9 tysi. Z mężem kupujemy najtańszą kabinkę na 2 osoby , wychodzi po 4,4 K E na głowę. Jest na najniższym pokładzie i nie ma okna. Mogę jednak wybrać jej lokalizację, więc biorę blisko windy i schodów,aby nie latać po długich i wąskich korytarzach
Rejs kupuję w Rudolf reisen https://rudolfreisen.de/, gdzie często są fajne promocje rejsowe ( zresztą nie tylko na rejsy) .Poza tym mam tam ulubioną Panią Elizę, która jest przemiłą osobą i zawsze we wszystkim pomoże.Cena jest dokładnie ta sama jak u armatora a nie trzeba się silić na niemiecki.Język Goethego wciąż nie jest moją mocną stroną,ale na statku na szczęście nie jest to problemem.

Cała podróż wraz z lotami zajmuje 2 tygodnie i zaczyna się na samym początku roku , bo 2 stycznia lotem z Frankfurtu do Wiednia, potem zmiana samolotu na charter z Wiednia do Ushuaia prze Rio, gdzie jest postój techniczny. Niemcy lecą z Frankfurtu a my dołączamy do całej ekipy w Wiedniu.

Trasa rejsu
Image

-- 14 Sty 2020 20:58 --

W sumie ta mapka co wkleiłam w poprzednim poście , to taka poglądowa trasa rejsu, bo wszystko zależy do warunków atmosferycznych .Ma to szczególne znaczenie w tym rejonie świata ...w Cieśninie Drake'a  sztorm to jak chleb powszedni  :shock: ,Przyladek Horn też nie słynie z łagodnych wiatrów :lol: Finalnie więc kapitan statku, decyduje gdzie się płynie danego dnia, czy rejs jest tylko widokowy, czy jest możliwość dopłynięcia do lądu, czas trwania postoju etc
I rzeczywiście tego typu zmiany były odczuwalne w czasie rejsu,co w żaden jednak sposób w mojej ocenie nie wpływa negatywnie na rejs.Wiadomo względy bezpieczeństwa są najważniejsze.

Zrealizowany plan podróży
Dzien 1
lot z Waw do Ushuaia (Argentyna) przez Wiedeń i Rio (postój techniczny)

Image

 Dzień 2
zwiedzanie miasteczka Ushuaia, zaokrętowanie na statek,  wypłynięcie kanałem Beagle

Image

 Dzień 3
CD Kanał Beagle, Cieśnina Drake'a

Image

Dzień 4
Antarktyda !!! :D  pierwsze zejście na ląd - Greenwich Island

Image

 Dzień 5
King George Island

Image

Dzień 6
Deception Island

Image

Dzień 07
 Paradise Bay

Image

Dzień 8
Cuvervile island

Image

Port lockroy

Image

Dzień 9
Dzień na morzu

Image

Dzień 10
Dzień morzu

Image

Dzień 11
Cape Horn

Image

Dzień 12
Ushuaia -wycieczki do Park Tierra del Fuego i Laguna Esmeralda

Image

Dzień 13-14
wyokrętowanie ,wylot z Ushuaia- przylot do WAW , koniec przygody  :cry:DZIEŃ 1

Podróż zaczyna się trochę nerwowo, już na starcie na Okęciu czeka nas niespodzianka. Tuż przed wejściem do samolotu do Wiednia , zatrzymują nas i proszą,aby chwilę poczekać :shock:
Taaaaaaaa... pierwsza myśl, mają overbooking i nas nie wpuszczą. I już wyobrażnia z miejsca się uruchamia , widzę obraz statku odpływającego na Antarktydę bez nas :evil: Okazuje się jednak, że czarne myśli są niepotrzebne. Dostajemy upgrade i sadzają nas w Business Class. Co za szok ... co prawda upgrade dotyczy tylko siedzenia ( jedzenia nie) ,ale dobre i to. Przed nami długa podróż, samolot jest nabity pasażerami, a my siedzimy z przodu, mamy po 2 siedzenia dla siebie i dużo miejsca na nogi.

Lot mija szybciutko, bagaże odbieramy też błyskawicznie.

W Wiedniu mamy duzo czasu,ok. 7 godzin. Idziemy zaczekowac się na specjalny dla rejsowiczów charter z Wiednia do Ushuaia .Chcemy się pozbyć ciężkich waliz. Jest tam dużo zimowych rzeczy typu ciepla nieprzemakalna kurtka ,obuwie gumowe,polar, spodnie narciarskie etc etc. Nic dziwnego,że kazda waliza waży po 23 kg. Rzadko kiedy mam taki ciężki bagaż Udaje się nam zrobić check in , jesteśmy chyba pierwszymi pasażerami, bo Niemcy z Fra jeszcze nie przylecieli. Szwendamy się po lotnisku, łazimy po sklepach, staramy się mało siadać .

Boarding zaczyna się na 1,5 godz przed lotem i jak się spodziewaliśmy, z każdej strony słychać tylko i wyłącznie niemiecką mowę.

Z Wiednia do Ushuaia lecimy Austriakiem. Obsługa super miła i co ciekawe dziewczyny są w zdecydowanej mniejszości. Jedzenie też smaczne. Porównując do Emirates, którym leciałam 2 miesiące wczesniej, i pod kątem żarełka i ogólnie obslugi , to ku mojemu zaskoczeniu Austriak bije Emirates na głowę.

Po ponad 11 godzinach dolatujemy do Rio. Niestety jest noc i poza światłami nocnymi nic nie widać, szkoda. Postój techniczny trwa 2 godziny, z samolotu wyjść nie można.

Kolejne 5,5 godz. lotu do Ushuaia,ale ten lot jest jednak dużo ciekawszy. Podziwiamy piękny wschód słońca mieniący się wieloma barwami , ozdobiony dodatkowo skrzydłem samolotu :roll:
Image-- 16 Sty 2020 23:07 --

Maginiak,
no tak ...w zasadzie po tym początkowym poście mogłabym już zakończyć relację,, bo w dużym skrócie pokazałam całą wyprawę :roll: Taki expres..
Moją ideą było jednak pokazanie na samym początku trasy rejsu , dzień po dniu z drobną zajawką zdjęciową a potem trochę więcej detali z każdego miejsca

-- 16 Sty 2020 23:47 --

Lądujemy w Ushuaia i od razu witają nas wspaniałe widoki .. :o

Samo lądowanie też jest mega przeżyciem, bo pas startowy położony prawie na wodzie i z 3 stron otoczony Kanałem Beagle. Czuję więc prawie do ostatniej chwili jakbyśmy za chwilę mieli wpaśc do wody i od razu podpłynąć do naszego statku he he .

Lotnisko jest najbardziej na południe wysunietym międzynarodowym portem lotniczym na świecie. Co ciekawe ma w swojej nazwie Malvinas .To jeden ze sposobów ,aby podkreslić dążenia Argentyny do suwerenności Malwinów czyli po naszemu ( z brytyjska) Falklandów.

Image

Image

Image

Image

Lotnisko w Ushuaia jest małe,ale spoko. Po przylocie trzeba wypełnic deklarację, potem w miarę sprawna odprawa paszportowa.
Transport na statek jest fajnie zorganizowany.Nie trzeba na lotnisku wyczekiwać na bagaż tylko jest zabierany od razu na statek i dostarczany do kabinki.Jaka wygoda no i czasu na lotnisku spedza się mniej...
Z lotniska idziemy prosto do busów ,które zawożą nas do portu. Chwytam pare pstryków

Image

Image

Image

Busy wjeżdząją na przystań ,aż pod sam statek.Bliżej się już nie da ..
Check in na statku idzie migusiem.Fotka,rejestracja i dostajemy nasze karty pokładowo płatnicze a jednocześnie klucze. Kabiny są dostępne za parę godzin,ale otwarte sa już restauracje , które zapraszają na żarełko. Nam jednak szkoda czasu na jedzenie, mamy kilka godzin na porządny spacer po mieście .W holu zostawiamy 1 podręczny bagaż , a do drugiego pakujemy najważniejsze rzeczy i idziemy w miasto..
Co ważne pogoda nam dopisuje, co wcale nie jest oczywiste w tej części świata

Image

ImageIdziemy na zwiedzanie miasta z buta, bo port jest położony praktycznie w samym centrum miasta.
Życie Ushuaia toczy się głównie właśnie w porcie i 2 główych ulicach miasta , jakby zawieszonego na majestatycznych Andach.
To tu rozpoczynają się rejsy na Antarktyde, po kanale Beagle i na Cape Horn. Wychodząc z portu mijamy duże i małe statki . Tych duzych jest tylko kilka, dominują dużo mniejsze.

Image

Image

Image

Image

Wychodząc z portu na prawo znajduje się kilka tego typu budek jak na fotce powyżej , gdzie można od ręki kupić rejsy na wyspę ptaków, do latarni morskiej i innych atrakcji.

Mijając budki napotykamy na słynny "pomnik" , podreślający ,że jesteśmy na końcu świata. Robimy sobie oczywiście fotki ,ale absolutnie nie mogę zgodzic się z określeniem fin del mundo. Dla mnie Ushuaia nie jest końcem świata , przecież "parę" kilometrów dalej jest Antarktyda i..początek kolejnej przygody
Ushuaia można zwiedzać piętrusem, bo widzimy go przy porcie. Jednak miasto wydaje sie nam na tyle małe,że nie korzystamy. idziemy po prostu na spacer, połazić , poczuć klimat tego niby końca na końcu

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

idziemy oczywiście na lokalne piwo.. cięzki wybór , same nazwy tak przyciągają wzrok. W końcu pada na Cape Horn :roll:
W mieście jest kilka muzeów , ja decyduję się odwiedzić tylko jedno i to dlatego ,że znajduje się w byłym ....więzieniu
Na początku XX wieku Argentyna postanowila tu stworzyć kolonię karną ( jak wcześniej Brytyjczycy w Australii) Więzienie budowali sami przestępcy i trafiał tutaj już tylko "najcięższy kaliber" z niekoniecznie boskiego Buenos. Z końca świata w tamtych czasach ciężko było uciec..
Co ciekawe więzienie zamknieto a miasto sobie pomalutko rosło

Image

Image

Image

Chyba wcześniej nie wspomniałam, że pogoda była malinowa bo raz ,że słonecznie ( o co tutaj wacle nie łatwo) a po drugie całkiem ciepło ok 10-14C . Porównując więc do zera czy lekkiego minusa w Wwie było na tyle super, że ciepła kurta została zamieniona na lekką kurteczkę . A na dowód zobaczcie jak jest kolorowo w ogródkach :shock:

Image

Image

Image

Image

Po kilku godzinach spaceru zakrapianego piwkiem wracamy na statek.Mamy jeszcze chwilę przed "odlotem" w dalszą podróż, łazimy więc trochę po pomoście. Ważne ,aby te wędrówki uskuteczniać tylko i wyłącznie po pasach, one są właśnie dla piechurów. W innych miejscach dość łatwo dostać w głowę jakimś ładunkiem...
Ten statek po prawej stronie z żółtym pasem to nasz Ms Hamburg

Image

Innym ważnym punktem na pier jest mały domek z biało pomarańczowymi barwami.
Tam jest ...free wi fi ! , z czego skrzętnie przez chwilę korzystamy, bo na lotnisku nie udało się nam go złapać.

Image

Stąd startują statki na Antarktyde te wycieczkowe ale i duże kutry.Olbrzymich cruiserów nie widać.

Image

Image

Jest też słynny Hurtigruten. Spotkamy go jeszcze kilka razy w naszym rejsie


Dodaj Komentarz

Komentarze (31)

kalispell 13 stycznia 2020 05:08 Odpowiedz
Oj lubię takie klimaty:) Będę wdzięczny za opisanie szczegółów organizacyjnych.
maginiak 16 stycznia 2020 22:28 Odpowiedz
Nie do końca rozumiem logikę przeglądu przez całość wyprawy a następnie (jak rozumiem), będzie bardziej szczegółowa relacja? niemniej, zdjęcia w pierwszej części z innego świata, genialne :)
nelciowata 16 stycznia 2020 23:07 Odpowiedz
Maginiak,no tak ...w zasadzie po tym początkowym poście mogłabym już zakończyć relację,, bo w dużym skrócie pokazałam całą wyprawę :roll: Taki expres..Moją ideą było jednak pokazanie na samym początku trasy rejsu , dzień po dniu z drobną zajawką zdjęciową a potem trochę więcej detali z każdego miejsca
jekyll 21 stycznia 2020 23:46 Odpowiedz
Nie widać zdjęć.
micnur 22 stycznia 2020 15:48 Odpowiedz
Teraz widać wszystko :)Przepiękne zdjęcia
zuchu1 25 lutego 2020 05:08 Odpowiedz
Będzie ciąg dalszy?
fifi1906 1 marca 2020 07:47 Odpowiedz
Ja już chyba złapałem bakcyla na ta Antarktydę :shock: :twisted:
greg2014 1 marca 2020 12:34 Odpowiedz
Nie tylko Ty:-) Ja wcześniej czy później też się tam na pewno wybiorę. A póki co czekam niecierpliwie na ciąg dalszy.
brzemia 1 marca 2020 18:28 Odpowiedz
A ja się bardzo mad tym zastanawiam.Czy moja obecnosc tam jest koneczna? Czy rejs w te rejony to tylko "zaliczenie" kontynentu? Staram sie zyc w miare ekologicznie, segreguję smieci, gaszę światło itp i naprawdę zastanawiam się czy moja obecnosc tam bardziej zaszkodzi niz podniesie moje ego....
greg2014 1 marca 2020 21:49 Odpowiedz
@nelciowata - dokładnie tak, kilka razy w roku taki rejs tuż przy wybrzeżach Antarktydy ma zwykle również Holland America.Najbliższe, które widzę to np.https://www.kreuzfahrtberater.de/kreuzf ... an-antoniohttps://www.kreuzfahrtberater.de/kreuzf ... enos-aires
ananas 1 marca 2020 23:28 Odpowiedz
Pisz, dziewczyno, pisz, wklejaj zdjęcia i nie rób zbyt długich przerw między postami :D cudowne klimaty, czas zbierać kasę...
brzemia 2 marca 2020 21:39 Odpowiedz
Dowiedziałaś sie dlaczego nie odpowiedzieli?
fifi1906 3 marca 2020 08:08 Odpowiedz
Next pls :D
vincenz 3 marca 2020 08:08 Odpowiedz
Quote:Większość stacji jest letnia,ale większość w tym nasza jest zimowa. :lol: Bez urazy, z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy relacji :)
oradeaorbea 3 marca 2020 14:44 Odpowiedz
nelciowata napisał:Nasza polska położona jest nad zatoką Admiralicji, gdzie właśnie cumujemy [...] W gazetce statkowej jest informacja o wizycie na stacji. Bardzo się z tego cieszę,bo z pewnością obecność w tak legendarnym miejscu na koncu świata jest przeżyciem dla każdego Polaka :D Mam tez planach , jeśli tylko będzie czas zajrzeć na grób Włodzimierza Puchalskiego, który właśnie tu zakończył żywot. Niestety do zejścia na ląd nie dochodzi. Czekamy dość długo , wysyłając sygnały do stacji, ale niestety cisza.. i cisza... :? W końcu kapitan podejmuje decyzję, nie czekamy dłużej [...] Jestem rozczarowana,zła .. a potem przychodzi mi do głowy myśl, że dziś jest 6 stycznia czyli święto. Może więc to jest właśnie przyczyna ,że stacja nie życzy sobie gości ?tylko dlaczego po prostu nie poinforumują o tym kapitana? [...] Tak czy inaczej bardzo, bardzo szkoda..@nelciowata, gratuluję wyjazdu. Ponieważ z racji różnych „takich tam” ( ;) ), mam w temacie więcej informacji - chciałem Ci je przekazać.Generalnie, to o czym piszesz, to raczej wyjątek niż reguła - w tym sezonie na przykład nie miała miejsca (ten sam statek, czyli „Hamburg” był z turystami na stacji 3 stycznia i 21 stycznia - w obu przypadkach wcześniej zapowiadał się mailowo).Tutaj mała ciekawostka: kapitan Twojego statku jest Polakiem - i przy tegorocznych zejściach na Stację opowiadał o tym przypadku z ubiegłego roku, mówiąc, że wtedy wizyta się nie udała. Ale Asia Pelnzler (obecna kierownik wyprawy do stacji Arctowskiego) pisze, że rok temu odmowa mogła przyjść mailowo.To generalnie jest temat, który warto mieć na uwadze, planując wizytę na Stacji i generalnie na obszarach Antarktydy / Antarktyki i wydając na to miliony monet: z forumowiczów na rejsie w tamtych rejonach (potwierdzonym realnymi zdjęciami i relacjami, a nie opowieściami dziwnej treści) był m.in. @cart i @BusinessClass. Pomyślałem, że warto przekazać forumowiczom informację z pierwszej ręki, na świeżo ze stacji (przy okazji, relacja została przeczytana przez pracowników Stacji 8-) )-> "Swoją drogą powinni umieszczać informację o wizycie w stacji jako opcjonalną bo uzgadniają ją z nami ok. 2 tygodnie wcześniej, a nie w momencie kiedy sprzedają te rejsy.”Przy okazji, jeszcze jedna informacja, aby temat był w pełni poruszony: stacja nie ma obowiązku przyjmować turystów - to jest "grzeczność" ze strony pracowników placówki, realizowana w zależności od czasu i dostępności naszych rodaków-pracowników ;)
ananas 3 marca 2020 15:16 Odpowiedz
@nelciowata- i spełnienia tych marzeń serdecznie Ci życzę! a później nie ociągaj się zbytnio z napisaniem relacji na f4f ;)
nelciowata 3 marca 2020 20:50 Odpowiedz
brzemia napisał:Dowiedziałaś sie dlaczego nie odpowiedzieli?niestety, nie dowiedziałam się :cry: :cry:
brzemia 6 marca 2020 18:56 Odpowiedz
Pięknie!!!
cccc 6 marca 2020 19:00 Odpowiedz
@nelciowata swietne fotki i gratulacje. :) A masz moze mapke trasy i czy udalo Ci sie zawitac do polskiej stacji antarktycznej?Dla mnie spotkanie z chlopakami ze Stacji Arctowski bylo kultowe. :)
brzemia 6 marca 2020 19:08 Odpowiedz
@cccc czytaj a nie tylko oglądaj ;)O polskiej stacji było. Nie wpuscili ich.
cccc 6 marca 2020 19:29 Odpowiedz
Sorry rzeczywiscie, przejrzalem tylko zdjecia. :)
naimad 6 marca 2020 21:10 Odpowiedz
Widoki, zdjęcia - rewelacja!! :)
cccc 10 marca 2020 23:11 Odpowiedz
nelciowata napisał:Dzięki za ciepłe słowa, to motywuje do dalszego pisania ;) CCC wiem .. mogło być super , a wyszło jak wyszło :cry: niesmak pozostał..De facto fotki powalaja z nog i od razu sie teskni ta takimi klimatami.Niczym sie nie przejmuj, przykladowo na Hornsund potrzebowalem 2 podejsc.Za pierwszym razem sie nie zgodzili, bo mieli akurat wymiane zalogi.Kilka lat pozniej atakowalem po raz drugi i sie udalo, bylem taki szczesliwy i podarowalem butelke dobrego trunku.Na polskie stacje najlepiej udac sie z zalacznikiem.Jednak najlepiej z polskich stacji wspominam spotkania na Arctowskim i Kaffioyra.A to co sie dzialo na Kaffioyra to musze opowiedziec koledze @HandSome przy spotkaniu i oczywiscie pokazac fotki. :)
maginiak 10 marca 2020 23:28 Odpowiedz
To jedno z niewielu miejsc na świecie, które naprawdę powala z nóg nawet na zdjęciach. Pewnie to się dzieje w głowie, ale tę niedostępność gdzieś tam widać, niesamowite miejsce.
cccc 14 marca 2020 02:14 Odpowiedz
@nelciowata, a mozna zapytac jakim sprzetem robilas te fajne fotki?
naimad 18 marca 2020 10:13 Odpowiedz
Czekamy na ciąg dalszy relacji :)
cccc 27 marca 2020 17:50 Odpowiedz
nelciowata napisał:Ten kontynent zdecydowanie działa na zmysły :shock: Potwierdzam to sie w zupelnosci zgadza, wspominalem w mojej Relacji o Antarktydzie o nietypowym zachowaniu jednej mlodej Brytyjki... :DPozdr.
cccc 27 marca 2020 23:31 Odpowiedz
nelciowata napisał:CCC taaa, żadne odwiedzone wcześniej miejsce , nie zrobiło na mnie takiego wrażenia jak właśnie Antarktyda... To trochę jak film science fiction he he, aż ciężko uwierzyć ,że istnieje jeszcze tak totalnie odmienny od naszego świat natury .. pytanie tylko, jak długo ?To prawda, chociaz musze przyznac ze Biegun z misiami polarnymi oraz przelot helicopterem nad Wyspami Franciszka Jozefa czy widoki polnocnej Grenladii jeszcze bardziej mnie rozwalily. :) nelciowata napisał: Z daleka już widać zabudowania stacji . To jest Brown- letnia stacja należąca do Argentyny, malowniczo położona przy brzegu góry . Brown brzmi angielsko ,ale Wiliam Brown ,który był dowódcą świeżo powstałej floty argentyńskiej, nie był Anglikiem był ...Irlandczykiem. Dziwne, ze tak malo sniegu na Base Brown, ja bylem na przelomie listopada i grudnia i snieg byl po pas. ;)
cart 29 marca 2020 18:46 Odpowiedz
ja podczas całego rejsu nie widziałem żadnego innego statku. Potęgowało to wrażenie odizolowania.
cccc 29 marca 2020 20:36 Odpowiedz
nelciowata napisał:CCC piękne wyprawy za tobą  :o   gratki .  Jakie masz dalsze plany czy "przymiarki" do zimnych kierunków ? Ja planowalam we wrzesniu wschodnią Grenlandię ,ale teraz to pod dużym znakiem zapytania..Wole napisac po fakcie niz przed faktem, miedzy innymi dlatego nie chwalilem sie wczesniej, ze sie wybieram na Socotre. :DBabcia powtarzala: "Czlowiek planuje, a Pan Bog plany kresli."Spedzilem 2 lata w podrozy, poszlo sporo kasy i na pewno nie zaluje, ale wypada znow troche popracowac. :) Pozdr. cieplutko.
nenyan 31 marca 2020 15:07 Odpowiedz
Cudna podróż w obłędnie pięknie miejsce. I wiesz @nelciowata zdjęć gór lodowych i lodu nigdy nie za dużo ;) Ja w każdym razie już czekam na kolejne! :)