0
pabien 25 stycznia 2020 09:29
Styczeń ma się ku końcowi, a ja żadnej relacji jeszcze nie napisałem. Czas to zmienić, okazją jest mój pierwszy oficjalny wyjazd w tym roku.

Nie jest to wyjazd porywający, więc relacja powstaje bardziej dla niewyjścia z wprawy. Z drugiej jednak strony jest to wyjazd bardzo tematyczny. Teoretycznym celem jest odwiedzenie miasta, w którym mnie jeszcze nie było.

Praktycznym były 4 odcinki do FTLa w tym dwa ekologiczne.

Ponieważ jednak weekend trwa od piątku do poniedziałku, a ceny w Hiltonie na Grzybowskiej były zachęcające plan wzbogacił się o 2 noclegi na Woli. W końcu 30 pobytów samo się nie zrobi (przynajmniej w moim wydaniu, bo w tym zakresie są tacy, którzy potrafią).

Pierwszy z nich ma zresztą szanse (we współpracy z Boltem) zrujnować cały plan wyjazdu.

Na początek widoki z Hiltona w tym wylażąco słomowy obrazek placu o pretensjonalnej nazwie.

Edit: nawet do Prel udało mi się na chwilę wpaść.



Image Image

Wysłane z mojego motorola one action przy użyciu TapatalkaBudują, z trzech stron ale tamta strona od placu jest nic niewarta od kiedy postawili budynek zasłaniający pałac kulturyNic z tej relacji nie będzie. Za bardzo się niewyspałem w Warszawie, więc w Linzu idę spać. A jutro rano powrót. Wrzucę jutrzejsze widoczki z okna w Hiltonie.Jednak jeśli się powiedziało a należy powiedzieć b - choćby króciutkie.

Cóż dla tych, którzy kupili lot do LNZ moja rada brzmi: darujcie sobie odcinki kolejowe i zostańcie w Wiedniu.

Linz nie jest brzydki, Dunaj jest malowniczy, a samo miasto bardzo zadbane. Mnóstwo miejsc z Kultur w nazwie, tylko .. życia tu za bardzo nie ma.

Szczęśliwie Austriacy postanowili postawić tu kilka budynków godnych jakiegoś tam zainteresowania. No i jeszcze potwierdziło się, że kościół jako instytucja to jednak odmienny stan umysłu (do spółki na Raiffeisenem tym razem) Image Image Image Image Image ImageTo chyba sensowne rozwiązanie. Niestety, nie ma tam już Hiltona.W związku z wycieczką po raz kolejny odwiedziłem lotnisko w Wiedniu i po raz kolejny jestem pod wrażeniem tego jak jest ono zorganizowane. Zarówno w części airside jak i jako hub multimodalny.

Przejście przez security to pomijalny czas, salonik chyba zawsze będzie max 7 min od gejtu.

A jeśli chodzi o sprawy multimodalne to w odległości 2 min od wyjścia z lotniska jest stacja kolejowa z połączeniami po Austrii i sąsiednich krajach.

Przystanki autobusów dalekobieżnych są jeszcze bliżej - wychodzi się z terminalu i trafia na nie.

Korzystałem z połączeń do Wiednia, dalekobieżnych do Linzu i autobusowych do Bratysławy. Zawsze było szybko, sprawie i blisko.A w Wawie bez zmian. Pora się wygrzać w saunie. Image

Dodaj Komentarz

Komentarze (8)

aga-podrozniczka 25 stycznia 2020 11:44 Odpowiedz
A buduja cos z przodu, na placu przed Hitlonem. Wrzuc jakies zdjecie, bo dawno nie bylam.
pabien 25 stycznia 2020 11:47 Odpowiedz
Budują, z trzech stron ale tamta strona od placu jest nic niewarta od kiedy postawili budynek zasłaniający pałac kultury
pabien 25 stycznia 2020 15:08 Odpowiedz
Nic z tej relacji nie będzie. Za bardzo się niewyspałem w Warszawie, więc w Linzu idę spać. A jutro rano powrót. Wrzucę jutrzejsze widoczki z okna w Hiltonie.
peta 25 stycznia 2020 16:00 Odpowiedz
Ważne, że chęci były ;)
aron 26 stycznia 2020 10:13 Odpowiedz
Albo jeszcze lepiej dokupię bilet do Salzburga. Urocze miasto.
pabien 26 stycznia 2020 10:15 Odpowiedz
To chyba sensowne rozwiązanie. Niestety, nie ma tam już Hiltona.
pabien 26 stycznia 2020 13:08 Odpowiedz
W związku z wycieczką po raz kolejny odwiedziłem lotnisko w Wiedniu i po raz kolejny jestem pod wrażeniem tego jak jest ono zorganizowane. Zarówno w części airside jak i jako hub multimodalny. Przejście przez security to pomijalny czas, salonik chyba zawsze będzie max 7 min od gejtu. A jeśli chodzi o sprawy multimodalne to w odległości 2 min od wyjścia z lotniska jest stacja kolejowa z połączeniami po Austrii i sąsiednich krajach.Przystanki autobusów dalekobieżnych są jeszcze bliżej - wychodzi się z terminalu i trafia na nie.Korzystałem z połączeń do Wiednia, dalekobieżnych do Linzu i autobusowych do Bratysławy. Zawsze było szybko, sprawie i blisko.
pabien 27 stycznia 2020 16:33 Odpowiedz
Wyjazd do Austrii był tak pozbawiony emocjonujących chwil, że bardziej zajmujące były pobyty w Hiltonie na Grzybowskiej (co jak można się spodziewać ze specjalnymi emocjami się nie wiąże). Trochę tak było przez moją córkę, która takich miejsc szczerze nienawidzi (co się chwali) i mocno dawała temu wyraz. Na koniec kiedy się jej poprawiło poszła na basen o 20:45, aby dowiedzieć się, że zamykają go (akurat w niedzielę) o 21Klientela warszawskiego Hiltona zdaje się znacznie różnić od tej, która odwiedza podwarszawskie Doubletree. W jednym i drugim trochę nocy spędziłem. Ciekawe do której z opisanych poniżej kategorii bym zakwalifikował siebie?Pierwsze wrażenie jest takie, że w Wawrze przebywają Janusze (i piłkarze czasami), a w Warszawie podejrzane typy. W zasadzie jakby się zastanowić to wyglądają oni tak jak moje wyobrażenie o tym, jak wyglądają przestępcy w Psach 3 - mój ulubiony tytuł recenzji tego filmu "strasznie kurwa szkoda" tak przy okazji - @moderacja to jest tytuł arytkułu, więc proszę nie kasować brzydkich słów.To są obserwacje z sauny raczej niż z hotelu, bo w nim wielu ludzi nie było - no może oprócz zdecydowanie zwracającej na siebie uwagi pani na śniadaniu w czerwonej, krótkiej sukience na ramiączkach i z wielkimi problemami przy chodzeniu na wysokich obcasach.Ale wracając do sauny, to jednak na Grzybowskiej raczej nie wchodzi się w kostiumach i mówi "dzień dobry" i "do widzenia." W Wawrze kostium to norma, a wspomniane słowa - rzadkość.