+2
cart 7 lipca 2020 22:21
Bilety do Lizbony kupiłem jeszcze w lipcu 2019 w Swiss za niecałe 350 zł. Od razu dokupiłem 3 wyspy na Azorach za kolejne 350 i byłem najarany na weekend majowy 2020. Wiadomo jednak co się stało i weekend trzeba było odwołać. Kasę za loty z LIS na Azory odzyskałem, a w Swiss zmieniłem przelot do Lizbony na pierwszy tydzień wakacji. Potem jeszcze były różne zmiany i koniec końców poleciałem rejsami Lufthansy 26.06 - 6.07. Muszę powiedzieć, że Swiss porządnie się zachowywał ze zmianą biletów i nie robili żadnych problemów gdy wybierałem pasujące mi rejsy.

Mieliśmy jechać całą rodzinką, ale dzieciak ostatnio naoglądał mi się katastrof lotniczych na youtube i pomimo 99 lotów na koncie stwierdził, że może jednak nie poleci. Żona też stwierdziła, że woli pojechać gdzieś w góry, więc dostałem przyzwolenie by lecieć samemu. Plan miał być mało napięty, ale jak już jestem sam i mam te pełne 9 dni to zrobię sobie roadtrip po miejscach, które jeszcze w tych krajach nie widziałem. Odwołałem wszystkie rezerwacje oprócz pierwszych już opłaconych i zdecydowałem, że będę rezerwował z dnia na dzień.

Nazwałem relację "nieoczywista", bo ominę Lizbonę, Porto, Madryt, Andaluzję, a zwiedzę miejsca mniej znane, aczkolwiek wspaniałe i które zrobiły na mnie dużo większe wrażenie niż myślałem.

Piątek popołudnie czas start. Wrzucam na fejsa pustki na lotnisku:

Image

i... odzywa się @meteorka2207, która też za chwilę się pojawia wraz z synem i leci do Paryża. Zamieniamy więc kilka słów i pakuję się do A320.

Środkowe fotele były puste. Załadowali wszystkich i czekamy..., czekamy i czekamy. Okazuje się, że samolot na lądowaniu miał birdstrike :D. Wezwali mechanika by wyczyścił silnik i biedak stanął w korku na Żwirki . Odlecieliśmy w końcu ponad godzinę spóźnieni. Czas we FRA jednak miałem i spokojnie zdążyłem na przesiadkę. Otwarte było tylko jedno miejsce do jedzenia, gdzie dało się kupić kanapki.

Do LIS doleciałem przed północą, wziąłem Ubera i dojechałem do hotelu. Samochód miałem do odbioru dopiero przed 10 rano, bo odbiory po 23 były z dopłatą 90 euro :0Dzień 2.

Wstaję rano, jem śniadanie w okolicznym barze (sycące tosty z serem i szynką + kawa za niecałe 3 euro!) i łapię autobus miejski do mojej wypożyczalni Record Go. Biorę już u nich drugi raz. Mają biura pod lotniskami, więc mniej się płaci podatków i ogólnie wynajem jest dość tani. Za samochód klasy C na 10 dni zapłaciłem 700 zł razem z pełnym ubezpieczeniem. Niestety otwarte mają 7-23, a ja o 7.30 mam powrót, więc będę musiał oddać po 9 dniach.
Dostaję klasę D - Seata Arona. Taki mały suv, ale nie mogłem uwierzyć, że on miał silnik 1.0 TFSI. Co więcej, jak zacząłem nim jeździć to byłem zdziwiony jak żwawy ten silnik jest i jak dobrze radzi sobie z samochodem. Jedyny ból to mielenie wajchą x6, no ale za to miał tempomat ;)

Jadę prosto na południe, przede mną prawie 300 km do Lagos w Algarve. Nastawiłem na tempomat równe 120 i palił 6.1 litra. W sumie tyle co mój 2.0 TFSI przy takiej prędkości ;)

Taniość Portugalii niestety kończy się na autostradach. Za 250 km do rozwidlenia na Faro/Lagos, zapłaciłem 21.4 euro :shock:. Revolut nie działał, dobrze, że miałem gotówkę. Potem na autostradzie do Lagos są automatycze czytniki, które pobierają niecałe euro co kilka kilometrów i takie urządzonko pika w samochodzie. Uprzedzę fakty, że do tej pory nie skasowali mnie za żadne opłaty z tego urządzenia.

W Lagos mam piękny apartament 3-osobowy 200m od morza. Rezerwowałem jak miałem jechać z żoną i dzieckiem i gdy chciałem zmienić osobę na jedną to cena skakała ponad 2x, więc miałem szczęście rezerwując jeszcze tanio w czasie szczytu koronawirusa.

Idę na plażę. Jest bar z bar-foodem, więc biorę wielką kanapkę z owocami morza i browarka za 6 euro. Spoko ceny :)

Plaża duża i ładna. Mało osób, troche się kąpie, ale ja po zamoczeniu nóg stwierdziłem, że jednak jest za zimno :)

Za to widoki? Kosmiczne

Image

Wdrapuję się na górę i idę szlakiem do Ponta da Piedade. Na szlaku jestem sam.

Image

Jest 27 stopni, ani chmurki, słońce pali. Zjarałem szyję na maksa już pierwszego dnia...

Image

Znak rozpoznawczy Algarve - strome klify i piaszczyste plaże poukrywane co chwilę:

Image

Image

A tu już Ponta da Piedade. Widać kilka małych łuków skalnych:

Image

Image

Image

Schodzę na dół. Można taką łódeczką popłynąć do okolicznych jaskiń za 20 euro.

Image

Image

Idę górą w stronę Lagos, ścieżka się urywa, więc mam trochę problem z przejściem. Widoczki dalej super :)

Image

Image

W końcu się poddaję i idę przez miasteczko z buta 2.5 km do mojego apartamentu.

Wieczorem wyskakuję jeszcze do centrum Lagos. Pustki :shock:

Image

Image

Zapomniałem maseczki z samochodu, więc do żadnego sklepu nie chcieli mnie puścić. Poszedłem do apteki kupić to pan z daleka krzyczał gdzie moja maseczka. A jak powiedziałem, że chcę kupić to wyniósł do mnie w jednorazowej torebce! Dopiero wtedy mogłem wejść i zapłacić.

Na kolacje zjadam talerz muszelek za 6.5 euro :)

Image

Co za dzień!Na Tajwanie jak oddawałem samochód to pan poklikał w telefonie, wpisał numery i pobrał gotówką :lol:
Tak się spodziewam, że przyjdzie po czasie, ale dziwne, że wszystkie blokady z karty mi zdjęli.Nie mam pojęcia, ale to było gdzieś w górę od morza i głównego placu w bocznej uliczce. Pamiętam, że nie można było płacić kartą.Dzień 3.

W Lagos poranek jest piękny. Jadę na południowo-zachodni kraniec Europy, czyli do Sagres. Niestety pogoda się psuje, jest 17 stopni, a ja w krótkich spodenkach i t-shircie totalnie marznę.

Widać tu mury XV wiecznej twierdzy, które zostały odbudowane w XX wieku.

Image

Jak wszędzie w Algarve, są klify i plaże. Kąpiel dla odważnych.

Image

Image

Image

Co mnie zdziwiło to sporo wędkarzy, którzy łowili z tych klifów. A co śmieszne, nie chcieli mnie wpuścić do twierdzy i na klify przed otwarciem o 9:15, a wędkarze pewnie łowili od rana.

Jadę na północ, do Praia de Bordeira. Chmury przeszły i zaczęło się ciepło. Dla mnie, uwielbiającego otwarte przestrzenie, robi się mega ciekawie:

Image

Idę sobie szlakie po tych drewnianych ścieżkach

Image

Image

Oczywiście przechodzę przez barierki by mieć lepsze widoki.

Image

Image

Image

Coś pięknego, potęga morza i urwiste wybrzeża to jest coś co bardzo lubię

Image

Image

Image

Jest nawet odważny surfer :)

Image

Wcinam jakieś pyszności w knajpce na wybrzeżu i wracam do Lagos odpocząć po południu, popływać w basenie i się wyspać. Normalnie to pewnie bym ruszył na wschód Algarve, ale zostawiam to na kolejny dzień.
namteH napisał:
3. dzień i dalej siedzisz w Lagos? Coś trochę średni ten roadtrip...


Miałem z góry opłacone 3 noclegi w Lagos, więc ich nie odwoływałem. Jak już ruszę poza, to każdy kolejny będzie w innym miejscu.Dzień 4.

Rano ruszam do Portimao. Plaża (Praia da Rocha) tutaj, że hoho:

Image

Schodzę na dół i idę w drugą stronę na Praia dos Tres Castelos. Fajne klimaty, bo pomiędzy plażami można przejść pod klifami i łukiem skalnym :)

Image

Image

Image

Widzę kilka kobiet opalających się topless, ale nie mam zdjęć :P

Image

Image

W pewnym momencie plaża się jednak kończy i nie da się przejść dalej.

Image

Jadę do Carvoeiro. Jest tu spora uliczka typowo turystyczna i kawałek ładnej plaży. Przypomina mi to trochę włoskie wybrzeże:

Image

Przed wejściem na plażę jest licznik i pokazuje czy można wejść czy też jest za dużo ludzi.
Wchodzę najpierw na górę i idę 800 metrowym drewnianym chodnikiem, czyli Carvoeiro Boardwalk:

Image

Stwierdzam jednak, że to nie jest to i lepiej obejrzeć obecne tu jaskinie z wody. Z plaży za 20 euro odchodzi łódka i mamy godzinkę na podziwianie tutejszych jaskiń. Dla mnie jest to absolutny must-see w Algarve i każdy kto żałuje kawałka grosza, nie powinien.

Przewodnik widzi, że mam duży aparat i sadza mnie z przodu. Musimy mieć maseczki.

Image

Wpływamy sobie do wielu większych i mniejszych jaskiń, a w nich można spotkać plażę:)

Image

Image

Kilka jaskiń ma słynne okna:

Image

A wybrzeże jak zwykle mocno klifowe i strome

Image

Tu takie większe okno:

Image

A tu są 3 mniejsze, ale nie udało się złapać na wylot:

Image

Image

Dopływamy w końcu do największej atrakcji, czyli tego:

Image

Ludzie biorą kajaki i przypływają tu sobie, niektórzy się opalają w tej dziurze ;)

Coś pięknego. Te jaskinie nazywają się Benagil.

Image


Dodaj Komentarz

Komentarze (26)

handsome 8 lipca 2020 17:12 Odpowiedz
Znajome miejsca :P miło powspominać. A tak BTW...opłaty za bramki ,,przyjdą" po 1-2 tygodniach z wypożyczalni. Przerabiane :lol:
greg1291 8 lipca 2020 17:54 Odpowiedz
To szybko się rozlicza. Większość już pewnie przy zwrocie auta pobiorą.
cart 8 lipca 2020 18:29 Odpowiedz
Na Tajwanie jak oddawałem samochód to pan poklikał w telefonie, wpisał numery i pobrał gotówką :lol: Tak się spodziewam, że przyjdzie po czasie, ale dziwne, że wszystkie blokady z karty mi zdjęli.
frach582 9 lipca 2020 14:20 Odpowiedz
Super, w za dwa tygodnie też planuje być w Lagos. Gdzie dostałeś taki talerz ? Aż palce lizać :D
frach582 9 lipca 2020 15:21 Odpowiedz
Super, za dwa tygodnie też planuje być w Lagos. Gdzie dostałeś taki talerz ? Aż palce lizać :D
cart 9 lipca 2020 16:56 Odpowiedz
Nie mam pojęcia, ale to było gdzieś w górę od morza i głównego placu w bocznej uliczce. Pamiętam, że nie można było płacić kartą.
frach582 9 lipca 2020 19:12 Odpowiedz
Dzięki, będziemy szukać.
namteh 10 lipca 2020 09:16 Odpowiedz
3. dzień i dalej siedzisz w Lagos? Coś trochę średni ten roadtrip...
familytour 10 lipca 2020 09:29 Odpowiedz
Trochę zazdroszczę i współczuję. Zazdroszczę bo piękne miejsca i współczuję że samemu.
cart 10 lipca 2020 09:44 Odpowiedz
namteH napisał:3. dzień i dalej siedzisz w Lagos? Coś trochę średni ten roadtrip...Miałem z góry opłacone 3 noclegi w Lagos, więc ich nie odwoływałem. Jak już ruszę poza, to każdy kolejny będzie w innym miejscu.
tarman 10 lipca 2020 19:33 Odpowiedz
Piękne widoki i zdjęcia. Utwierdzają mnie w postanowieniu, że jeszcze kiedyś tam wrócę [emoji106]
greg1291 10 lipca 2020 19:42 Odpowiedz
Klimat i widoki są fantastyczne latem w Algarve. Żeby jeszcze woda była cieplejsza :) .
klapio 14 lipca 2020 23:45 Odpowiedz
Toledo jest świetne, dla mnie to dużo ciekawsze miejsce niż Madryt. Byłem w Toledo w niedzielę i faktycznie nadal pustki. W Toledo polecam jeszcze wybrać się na spacer poza mury miejskie dla panoramy:
tropikey 16 lipca 2020 00:03 Odpowiedz
W drodze do Oviedo uległeś chyba duchowej przemianie, bo wcześniej było:"Stwierdziłem, że miejsca sakralne raczej jednak nie są dla mnie i wolę całe popołudnie spędzić w Toledo" :DZazdroszczę umiejętności robienia pięknych zdjęć nawet przy gorszej pogodzie :)
tropikey 17 lipca 2020 19:06 Odpowiedz
Ta Plaża Katedr przepiękna! Aż żal, że gdy byłem w Oviedo kilka lat temu miałem zbyt mało czasu, by się tam wybrać. Trzeba to będzie naprawić...
tropikey 20 lipca 2020 23:07 Odpowiedz
Pomyśleć, że w niektórych z tych miejsc byłem jeszcze wczoraj, góra kilka dni temu :D
tropikey 22 lipca 2020 10:05 Odpowiedz
Wahałem się co do Tomar i teraz żałuję, że nie podjechaliśmy tam. Niestety, w ramach tego wyjazdu musiałem kilka razy coś redukować. Tak to jest, jak się nie jedzie solo ;)Balear faktycznie urokliwe, ale przy Twojej wcześniejszej plaży katedr, nie robi już takiego wrażenia.Super relacja!
klapio 22 lipca 2020 11:51 Odpowiedz
Świetna relacja, gratuluję wyprawy :)cart napisał:Za 2 tygodnie wracam do Hiszpanii i tym razem zacznę objazd z BCN. Moja podróż z BCN do Bostonu została odwołana, więc nasz plan B to zobaczyć resztę Hiszpanii.Sam w tym roku mam jeszcze krótki wypad do Walencji i Alicante i dłuży do Andaluzji więc liczę na relacje :)
boots 22 lipca 2020 11:56 Odpowiedz
Zawsze każdemu polecam Tomar. Pomimo tego zwykle są tam pustki. :?:
meczko 22 lipca 2020 12:08 Odpowiedz
W Tomar jest nie tylko świetny klasztor, ale to też bardzo przyjemne miasteczko. Warto tam przenocować, przespacerować się po centrum, coś zjeść i posiedzieć w którymś z barów.
tropikey 22 lipca 2020 12:17 Odpowiedz
boots napisał:Zawsze każdemu polecam Tomar. Pomimo tego zwykle są tam pustki. :?:Na 99% wracam do Portugalii w przyszłym roku (tym razem z żoną) i Tomar będzie na liście :)
cart 22 lipca 2020 13:24 Odpowiedz
klapio napisał:Sam w tym roku mam jeszcze krótki wypad do Walencji i Alicante i dłuży do Andaluzji więc liczę na relacje :)No ja raczej na północną Hiszpanię się nastawiam. W Andaluzji już byłem, choć nie widziałem kilku miejsc, jak np. Cordoby.A i z Santander do Walencji raczej nie będzie mi się chciało jechać ;)Zostanie mi właśnie tylko okręg Walencji i Murcia na kiedyś.
bedbo 2 sierpnia 2020 14:31 Odpowiedz
@cart Twoje zdjęcia dla mnie to mistrzostwo świata (fajnie, ze trafiłeś w taki czas, gdy turyści nie wypełniali szczelnie kadru:), czy móglbyś zdradzić, jaki to sprzęt (oczywiście nie umniejszając oku fotografa;)?
cart 3 sierpnia 2020 05:08 Odpowiedz
Dzięki. Prawie wszystkie zrobiłem Canonem 6d + 16-35/4L.
raphael 14 sierpnia 2020 21:46 Odpowiedz
Moja ochota na ten półwysep ciągle rośnie. A dzięki tej relacji nabrałem sporo nowych inspiracji. Do tego super zdjęcia!cart napisał:Za 2 tygodnie wracam do Hiszpanii i tym razem zacznę objazd z BCN. Moja podróż z BCN do Bostonu została odwołana, więc nasz plan B to zobaczyć resztę Hiszpanii.z chęcią zapoznam się z resztą półwyspu, więc kolejna Twoja relacja mile widziana :)
cart 14 sierpnia 2020 21:47 Odpowiedz
Raphael napisał:z chęcią zapoznam się z resztą półwyspu, więc kolejna Twoja relacja mile widziana :)Niestety odwołałem...