0
just_poland 21 kwietnia 2021 09:25
Pokonałam w swoim życiu tysiące kilometrów. Odwiedziłam kilkadziesiąt państw na terenie trzech kontynentów. Korzystałam z różnych środków transportu — od własnych nów, poprzez autostop, autolu i pociągi, a na samolotach i łodziach kończąc. Przygód miałam tyle, że gdy o nich opowiadam, wiele osób wątpi w prawdziwość moich słów. Cóż... faktycznie niekiedy można odnieść wrażenie, że moja oś czasu jest zbyt krótka, aby to wszystko w sobie pomieścić. Ja natomiast uważam, że nie tylko mi zdażyło się prowadzić tak awanturniczy tryb życia. Przecież podobnych mi globtroterów jest o wiele, wiecie więcej.

W 2019 roku mieszkałam w Gruzji. Konkretnie w Batumi, przez co niektórzy zarzucają mi, że "prawdziwej" Gruzji w takim przypadku nawet nie liznęłam. Jeśli nawet jest w tym odrobina prawdy, to stało się tak z mojego wyboru. Po górski krajobraz chcę tam kiedyś wrócić, jednak podczas tego konkretnego wyjazdu zależało mi na wieżowcach, morzu i dobrym jedzeniu.

W 2020 miałam w planie zamieszkać w Atenach albo ewentualnie gdzieś w Hiszpanii lub Włoszech. Wirus celebryta jednak dość konkretnie pokrzyżował moje plany i zmusił mnie niejako do zostania w kraju. Oczywiście wiem, iż są osoby, które podróżowały mimo pandemii. Trochę im zazdroszczę, mnie przerosły wszechobecne obostrzenia.

Ale ale! Przez ten cały cyrk na kółkach zaczęłam nieco więcej podróżować po Polsce. Wróciłam do stare hobby, jakim jest zwiedzanie opuszczonych miejsc, czyli urbex. Poniżej opis kilku punktów tego typu, które wydają mi się interesujące. Jednocześnie zaznaczam, że urbex jest zajęciem niebezpiecznym i nie polecam (a wręcz odradzam) odwiedzanie takich miejsc na własną rękę. Tekst ma charakter czysto informacyjny i służy tylko rozrywce.

Opuszczone miejsca w Polsce — podróże po niekomercyjnych zakątkach

Opuszczonych miejsc w Polsce jest wiele. Często mijamy je, zupełnie nie zwracając na nie uwagi. Nie myślimy o ich historii i nie zawracamy sobie głowy tym, jak wyglądały w czasach swojej świetności. Część z nich pozostaje niedostępna, inne zakątki są z kolei kompletnie niechronione i „otwarte”. URBEX, czyli zwiedzanie takich punktów staje się coraz popularniejszym sposobem na podróżowanie.

Jedni uważają, że to dobrze, inni psioczą, że skomercjalizowane — jeśli w ogóle można tak to nazwać — tej formy rozrywki to kompletny rak. Ja tam nie wiem, włóczyłam się po zapomnianych pałacach, fabrykach i cmentarzach, zanim było to modne i trafiło do mainstreamu.

Więcej: https://youtu.be/9li4vDqPe44

Wagon rewizyjny SR52 na Śląsku

To tylko jedno z opuszczonych miejsc w Gliwicach. Pojechałam tam głównie po to, aby zobaczyć słynną, drewnianą radiostację, ale jak to ja — gdy przed moimi oczami „wyrósł” od dawna nieużywany teren Taboru Kolejowego, radiostacja poszła w totalną odstawkę. Większa część tego miejsca jest obecnie opuszczona. Na miejscu można zobaczyć między innymi ogromną halę, pomieszczenia pracownicze, budynek taboru oraz zardzewiały wagon rewizyjny SR51.

Wagony rewizyjne SR51 były używane przez polskie, niemieckie oraz czechosłowackie linie kolejowe. W obecnie są one wycofane z użytku. Po zakończeniu się II wojny światowej, elektryfikacja w Polsce zaczęła rozwijać się niezwykle szybko. W roku 1948 podjęto decyzję o budowie sieci elektrycznej dla linii relacji Warszawa-Gliwice. Problem polegał na tym, że w tym okresie w Polsce nie produkowano pojazdów zasilanych energią elektryczną. Zdecydowano się więc na sprowadzenie ich z NRD.

Polskie Linie Kolejowe jako pierwsze dostały do dyspozycji wagony rewizyjne SR51. Pojazdy te zostały zaprojektowane z myślą o konserwacji sieci trakcyjnej. Na początku jednak używano ich także, a może nawet głównie, przy elektryfikacji kolei.

POLOKNA Gniezno — śladami historii

Zakład Stolarsko-Budowlany „Stolbud Gniezno” powstał z końcem II wojny światowej. W skład kompleksu wchodziły między innymi budynki administracji, hale montażowe, które wyposażone były we własną bocznicę kolejową oraz sklep firmowy.

Początkowo przedsiębiorstwo było własnością państwa. Następnie przerodziło się ono w spółkę pracowniczą “POLOKNA”. Przez pewien czas firma funkcjonowała nawet całkiem nieźle.

W 2000 roku firma POLOKNA Gniezno zakończyła swoją działalność. Przez kilka lat pieczę nad nim sprawowała ochrona, ale i jej z czasem zabrakło więc kompleks szybko został splądrowany przez szabrowników i złomiarzy.

Efektem takich działań była coraz większa dewastacja budynków. Ten, w którym kiedyś mieściły się biura otoczony został zagruzowanymi halami i niszczejącymi pustostanami. Miejsce powoli zamieniało się w widmo, coraz bardziej kwalifikujące się do wyburzenia. Miałam jednak okazję je zobaczyć, póki jeszcze istniało.

Wrocławski szpital kliniczny

Opuszczony szpital kliniczny we Wrocławiu to budynek niezwykłej urody. Chyba nie muszę nikogo przekonywać do jego wielkiej wartości pod względem architektonicznym. Jak każde podobne mu miejsce ma on swoją historię. Ta niestety nie należy do najweselszych.

Ten zabytkowy i imponujących rozmiarów budynek był Państwowym Szpitalem Klinicznym N3 we Wrocławiu. Stoi przy ulicy Poniatowskiego 2. Przez wiele lat pozostawał zamknięty i oczywiście od dawna już nie pełni swojej funkcji. Niegdyś mieściła się tam klinika chirurgii, angiologii oraz klinika gastroenterologiczna.

W 2006 roku kliniki zostały przeniesione do nowoczesnego gmachu na ulicy Borowskiej, gdzie wszystko działa do dziś. Historyczny budynek został opuszczony i powoli zaczął popadać w coraz większe zapomnienie. Jeśli chcesz poznać jego dalsze dzieje — KLIKNIJ TUTAJ — a ja wracam do zarysowania jego nieco dawniejszej historii.

Szpital zbudowany został w dziewiętnastym wieku i nosił dumną nazwę Augusta Hospital. Wówczas mieścił się przy ulicy o nazwie Blücher Str. Dokładna i pełna nazwa brzmiała – Szpital Augusty Ojczyźnianego Stowarzyszenia Kobiet we Wrocławiu.

Szpital został ufundowany przez Augustę. Kim ona była? Mowa tutaj o księżniczce saskiej, cesarzowej Niemiec, królowej Prus i wnuczce cara Rosji Piotra I. Jak widać szpital nie przez byle kogo został powołany do swoich funkcji.

Co do samej Augusty to historia jednoznacznie wskazuje na to, że kobiecie tej zdecydowanie brakowało szczęścia w życiu. Choć cieszyła się ona ogromnym uznaniem, to los cesarzowej był marny. Podobnie było z budynkiem ufundowanego przez nią szpitala.

Mąż Augusty — Wilhelm Hohenzollern — ożenił się z nią choć zakochany był bez pamięci w Elizie Radziwiłłównie. Nigdy nie wyleczył się z uczuć, którymi ją obdarzał. Nie mógł sobie jednak pozwolić na mezalians. Pochodzenie Elizy było problemem, którego nie dało się przeskoczyć. W konsekwencji Augusta raz po raz padała ofiarą zdrady niekochającego jej małżonka.

Nieudane pożycie małżeńskie sprawiało, że Augusta przez większość swojego żywota pozostawała na granicy załamania nerwowego. Cesarzowa wiecznie walczyła z depresją. W późniejszym okresie — jakby spotkało ją mało nieszczęść – reumatyzm sprawił, że kobieta wylądowała na wózku inwalidzkim. Szybko stała się wdową, a jej potomek przegrał walkę z nowotworem.

Więcej: https://nieustanne-wedrowanie.pl/opuszczony-szpital/

Opuszczona baza głowic jądrowych

Międzyrzecki Rejon Umocniony cieszy się niemałą sławą. Był taki czas, że dość intensywnie eksplorowałam tamtejsze bunkry oraz inne opuszczone miejsca. Trafiłam wtedy między innymi na opuszczoną bazę głowic jądrowych. Jeśli ktoś z Was zapyta mnie jak ją znaleźć, to z przykrością stwierdzę, że nie mam pojęcia. Znajduje się ona w lesie i jedynym sposobem na jej odnalezienie było zapytanie o nią mieszkańców okolicznych wiosek. To miejsce raczej nie jest związane z turystyką, a więc jeśli któryś z Czytelników postanowi zobaczyć ją na własne oczy, to musi wiedzieć też o tym, że zrobi to wyłącznie na własną odpowiedzialność.

Niedaleko miejscowości Brzeźnica, głęboko w lesie wciąż można odnaleźć pozostałości po dawnej bazie wojsk radzieckich. Jej początki datuje się na lata 60. ubiegłego stulecia. Wtedy jakikolwiek dostęp do niej mieli jedynie Rosjanie, którzy utrzymywali wszystko co było z nią związane w całkowitej tajemnicy.

Tereny jakie obejmowała baza były solidnie ogrodzone i strzeżone dzień i noc. Kiedy wojska radzieckie wycofały się z ziemi lubuskiej odkryto, że na terenie bazy zostały utworzone bunkry, które służyć miały do przechowywania pocisków rakietowych z głowicami jądrowymi.

Do niedawna można było jeszcze zobaczyć tam pozostałości po budynkach przemysłowych i ruiny bloków mieszkalnych. Dziś jednak zostały tam jedynie ogromne betonowe schrony, które niegdyś chronione były przez pancerne drzwi.

Wejścia do nich zostały zasypane. Ciekawość sprawiła, że zdecydowałam się wsunąć do podziemi wąskim przejściem. Zjechałam w dół dosłownie na tyłku, ledwie mieszcząc się w szczelinie (dlatego, że była mała, a nie ze względu na rozmiary tyłka).

Opuszczony drewniany kościół

Budynek został wykonany w całości z modrzewia, a przynajmniej do takich informacji udało mi się dotrzeć. Jest naprawdę duży. W przeszłości służył ewangelikom. W środku zachowała się kazalnica usytuowana w centralnym punkcie nawy głównej. To dokładnie to miejsce, które w kościele katolickim zajmowałby obraz. Ołtarza jako takiego raczej nigdy tam nie było. Z każdej strony kazalnicę otaczały ławki, na których niegdyś zasiadali wierni chcący posłuchać pastora. Miejsca dla nich znajdowały się także na piętrze. W połowie XVIII wieku do kościoła dobudowana została drewniana wieża. Wyposażona była w kilka zegarów oraz trzy dzwony. Dziś wygląda najgorzej z całości, tak jakby wykonana została z gorszego jakościowo materiału. Jest zamieszkana. Tak, dobrze czytacie, mieszkają w niej sowy płomykówki.

Teren wokół kościoła pełnił niegdyś funkcję cmentarza, z którego – jak to bywa ze starymi ewangelickimi miejscami pochówku – dziś zostało jedynie kilka dziur w ziemi i trochę chwastów.

Więcej: https://nieustanne-wedrowanie.pl/drewniany-kosciol/

Opuszczone pałace na Dolnym Śląsku

Oczywiste jest, że opuszczonych pałaców w Polsce jest od groma i jeszcze trochę. Ja jednak pochodzę z Dolnego Śląska i jako lokalna patriotka włóczę się głównie po obiektach zlokalizowanych właśnie w tej części kraju. W jednym z nich nawet zdarzyło mi się spędzić noc. Tak, było strasznie i nie jestem pewna tego, że takie eskapady są na moje nerwy!

Większość tych budynków zostałą wybudowana w XVIII i XIX stuleciu. W mojej okolicy te obiekty były zazwyczaj w rękach Jaśniepanów, którzy to wzbogacili się na uprawianiu buraka cukrowego. Zdarzali się jednak i „królowie bawełny” — jak w przypadku majątku w Kwietnie. Pałac, o którym wspominam dziś już nie jest opuszczony. Został kupiony, odrestaurowany i… zamknięty na cztery spusty. Właściciel wybudował specjalną budkę dla ochroniarza, wywiesił tabliczkę informującą o zakazie robienia zdjeć no i dziś już przybytku za bardzo obejrzeć nie można. Ale, ale! Archiwizuję te tereny od wielu lat, więc posiadam zdjęcia obiektu, które zostały wykonane jakieś ćwierć wieku temu.

W przypadku niektórych pałaców okazuje się, że pałacami nigdy nie były. Tak było w przypadku zabytku z Pęczkowa. Tropiłam tę historię latami, spierając się wielokrotnie z przyjaciółmi w kwestii dotyczącej dokładnego przebiegu zdarzeń. Wreszcie udało mi się udowodnić, że „pałac”, na który patrzycie w rzeczywistości jest po prostu dawną rządcówką — swoją drogą, ostatnio w domu nadużywamy tego słowa.

Więcej: https://youtu.be/JusWSk5DwuY

Opuszczone miasto widmo

Pstrąże to taki Zamek Książ w świecie urbexów. Wielu było i widziało, albo przynajmniej słyszało o tym wyjątkowym miejscu. Jakże jednak można by je pominąć w artykule o opuszczonych miejscach!

Pstrąże, czyli dawny Strachów to opuszczone miasto, które niektórzy nazywają polskim Silent Hillem. Na jego terenie znajdowało się osiem bloków mieszkalnych (to właśnie one robiły największe wrażenie na zwiedzających), budynek przedszkola, kawiarnia „Bajka”, plac zabaw dla najmłodszych, boisko sportowe, szkoła nr 53, kotłownia, stanowiska rakietowe, Węzeł Łączności „Monografia”, bocznica kolejowa, domostwa korpusu oficerów, koszary wojskowe, biuro ds. przepustek wojskowych, areszt, hotel oficerski, budynki szkoleniowe, poczta, ośrodek zdrowia, basen, Garnizonowy Dom Oficerski i wiele innych miejsc.

Niestety (choć są tacy, co mówią, że „stety”) większość obiektów w Pstrążu została wyburzona w 2016 roku.

Więcej: https://nieustanne-wedrowanie.pl/opuszczone-miasto/

No i na dziś to tyle. Opuszczonych miejsc w Polsce, które zasługują na uwagę są setki, jeśli nie tysiące. Zapomniane cmentarze, popadające w ruinę zamki, niezamieszkałe domy, a nawet placówki ZOMO. W tym artykule udało mi się ledwie liznąć ten temat, ale mam nadzieję, że przypadł on wam do gustu.

PS. Serdeczne pozdrowienia dla sceptyków!

Dodaj Komentarz