0
jekyll 13 października 2021 22:23
Santorini to najsłynniejsza wyspa grecka, gdzie biało-niebieska zabudowa, na wysokich klifach, kontrastuje z turkusową wodą Morza Egejskiego. Co roku ten rajski atol wabi miliony turystów, par i nowożeńców, albowiem uważana jest za jedną z najbardziej romantycznych scenerii.
Wielu (tak jak ja), przyjeżdża tutaj, aby obejrzeć ten najbardziej spektakularny zachód słońca. Nic więc dziwnego, że znajduje się na niejednej liście "must see".
Odwiedzenie Santorini było też moim marzeniem, właściwie nie wiem, od kiedy. Ukryte gdzieś głęboko w mojej głowie, w odpowiedniej szufladce.
Przypadek sprawił, że się spełniło :D

Image

Na sierpień miałam bilety lotnicze do Walencji, na tydzień. Tap Portugal tak mieszał w lotach, że w końcu się wkurzyłam i anulowałam bilety.
3 tygodnie przed wylotem zaczęłam szukać kierunku zastępczego. Wypadło na Santorini z Krakowa.
Na tydzień. Ne wiedziałam, czy to krótko, czy za długo. Tak mieliśmy wzięte urlopy. Teraz myślę, że 7 dni to optymalny czas, na zwiedzenie wyspy.
ALE jeśli miałabym wybór 1,3,5 dzień albo w ogóle, to wiadomo, co bym wybrała :)

Image

Bilety kupiłam na początku sierpnia, wylot 25 więc za dużo czasu na przygotowania nie było.
Czy sierpień to dobry czas na odwiedzenie wyspy? Zależy, co kto lubi.
Na pewno trzeba spodziewać się niemiłosiernego upału, rzeszy turystów i wysokich cen.
Lepszym pomysłem pewnie będzie kwiecień - maj i wrzesień - październik. Dzień wtedy krótszy, ale coś za coś.

Image

Zaznaczyłam sobie na mapie, co chcę zobaczyć. Planu jakiegoś, co konkretnego dnia robimy, nie mieliśmy.
Wszystko rodziło się jakoś podczas wyjazdu. Pewnikiem była Fira pierwszy i ostatni dzień bez samochodu.
Wszystko pozostałe wyłoniło się z chaosu :)

Image

Zdawałam sobie sprawę, że wyspa jest droga, ale nie wiedziałam, że aż tak.
Jak zaczęłam szukać samochodu i wyskakiwało mi grubo ponad 300 euro na tydzień, to myślałam, że to jakiś błąd.
Nie, to nie był błąd ;)

Image

Oczywiście można poruszać się komunikacją miejską, ale wtedy traci się masę czasu, bo wszystkie połączenia są przez Firę.
Ponadto do autobusu w Oia, po zachodzie słońca, ustawił się spory ogonek.
Czytałam, że autobusy są podstawiane na bieżąco. Nie potwierdzę, bo tak długo tam nie byłam :D

Image

Autobusem jechałam z/na lotnisko i te dni bez samochodu.
W autobusach są: kierowca i kasjer. Kasjer zawsze krzyczy, co to za przystanek.
Jak wychodzisz z lotniska, to od razu podchodzą do Ciebie taksówkarze, czy inni "łapacze" i proponują podwózkę, najtaniej za 10e od osoby.
Nasz hotel też proponował transfer. Ja długo się wahałam. M powiedział, że najwyżej będzie przygoda. Nie było :)
Jak wyszliśmy z lotniska, to autobus stał na przystanku, chociaż nijak mi to się miało do rozkładu.
Na powrocie w Firze, rzeczywiście autobusy odjeżdżały o określonej godzinie.

Image

Ten ich dworzec w Firze to w ogóle jeden wielki pierdolnik.
Jest informacja, wywieszone są wszystkie rozkłady a i tak wszyscy pytają: o której będzie autobus do … ? :lol:
Autobusy stoją w rzędzie i część ma wyświetlacze elektroniczne a część karteczki.
Ludzie chodzą wte i we wte, z bagażami. Do ostatniej chwili jesteś w napięciu, którym autobusem pojedziesz.
Bilety są sprzedawane przed wejściem lub w autobusie. To chyba zależy od kierunku.
Jak jechaliśmy na lotnisko, pan zbierał pieniądze do zwykłej reklamówki :)

Image

Można się też przemieszczać skuterem lub quadem. Są one bardzo popularne na wyspie.
Jednak one od razu odpadły u nas w przedbiegach. Nigdy w życiu nie wsiadłabym z M na skuter :D
Finalnie samochód zarezerwowany przez Motorinn na 5 dni. 290 euro. Opisałam to w odpowiednim wątku.
Wszędzie znaleźliśmy miejsce do parkowania, nawet w Oia przed zachodem słońca. Po też nie było jakieś tragedii z wyjazdem.
Podstawa to GPS i maps.me :)
W Kamari parkujesz tam, gdzie znajdziesz miejsce, oczywiście w dozwolonych miejscach.
Są też płatne parkingi 10-15 e za dobę. Miejscowi często wjeżdżają w ulicę jednokierunkową od tej strony z zakazem.

Image

Hotelem zajął się M. Nieraz czytałam o Santorini i kojarzyło mi się Kamari. Tak mu też powiedziałam, żeby tam zarezerwował hotel.
Później się okazało, że pomyliłam z Perissą. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
Jakoś Kamari bardziej mi się podobało i wcale nie żałowałam.
Hotel Proteas, wg mnie idealnie położony.
Kilka kroków od plaży, pod oknami przystanek autobusu, z dala od głównego deptaka. Do sklepu krótki spacer.

Image

Pokój mieliśmy na piętrze z tarasem. Wieczorami fajnie było tam posiedzieć przy bezalkoholowym ;)
Minus tego hotelu to PRLowskie łazienki (czyste, ale stare) i monotonne śniadania. Przez 7 dni jedliśmy to samo.
I wracający po nocach, krzyczący turyści.
Podobno łazienki w przyszłym roku mają być odremontowane. Podaję go, bo może być punktem odniesienia.
Teraz podzieliłabym swój wyjazd na dwie lokalizacje a może nawet trzy.
Plaża i któreś miasto a może nawet jedna noc w luksusie.

Image

Przed wyjazdem rejestrujemy się na greckiej stronie i wypełniamy formularz, na maila dostajemy kod QR, który jest sprawdzany przed wejściem do samolotu.
My zaszczepieni więc przy bramce pokazujemy też paszporty covidowe. I „raj” stoi przed nami otworem 8-)

ImageTaka organizacja forum :)Zapomniałam dodać. 3 km od Kamari jest lotnisko.
Tak, słychać/widać w Kamari jak lądują samoloty.
Szczególnie w nocy jest to uciążliwe. Po dwóch dniach człowiek się przyzwyczaja. Przynajmniej u nas tak było ;)

Image

Pierwszego dnia, po przyjeździe do Kamari i zakwaterowaniu idziemy na rekonesans okolicy.
Kamari to jeden z południowych kurortów na wyspie. Za górą Mesa Vouno znajduje się jego bliźniaczy odpowiednik Perissa.
Mnie bardziej się podobało Kamari. Przy plaży jest promenada, wyłączona z ruchu, którą można iść chyba kilometrami.
Wzdłuż pełno barów, restauracji, tawern i sklepików. Pełno zieleni. Jest klimat :D

Image

Image

Plaża jest kamienista i mocno oblegana, jak na kurort przystało :)

Image

Image

Autobusy z Kamari częściej kursują do Firy niż z Perissy i można się dostać w więcej miejsc.

Image

Na zachód słońca jedziemy do Firy. Przystanek mamy po drugiej stronie ulicy. Autobus też staje przy plaży i w centrum.
O czym kasjer lub kierowca nas poinformuje.
Po ok. dwudziestu minutach jesteśmy w stolicy.
Idziemy za tłumem i trafiamy na plac z prawosławną katedrą.

Image

Po przeciwnej stronie jest taras widokowy. W końcu widzimy te bielone domki zawieszone na klifie.
Za bardzo nie spacerujemy, raczej szukamy miejsca na zachód. Na Firę będziemy mieli jeszcze ostatni dzień.

Image

Image

Image

Image

Ludzi jest całkiem sporo, ale bez problemu znajdujemy sobie miejscówkę. Zachód jak zachód. Trochę zachodów w swoim życiu widziałam.
Oczywiście w takich okolicznościach jeszcze nie. Ten dzisiejszy mi nic nie urwał ;)
Chyba zbyt wiele oczekiwałam. Tak to jest, jak się człowiek naczyta i naogląda po internetach.

Image

Image

Image

Zostajemy, aż słońce zajdzie i wracamy na dworzec. Akurat podjeżdża autobus i okazuje się, że będzie jechał do Kamari.
Wsiadamy, zajmujemy miejsca i czekamy chyba 15 minut na odjazd.
Po powrocie siadamy na naszym tarasie i obserwujemy lądujące samoloty.Drugiego dnia o 10:00 mamy odbiór samochodu. Wypożyczalnia znajduje się z 600 m od naszego hotelu.
Nie spiesząc się, zjadamy śniadanie i spacerkiem udajemy się na miejsce.
Jest kolejka, ale personelu jest wystarczająco. Po chwili z umową podchodzi do nas dziewczyna.
Wypełniamy co potrzeba, płacimy i podjeżdża chłopak. Plac przed wypożyczalnią jest niewielki, więc gdzieś indziej muszę te samochody parkować.
M zainteresował się samochodem, chłopak coś mu tam tłumaczy a M do mnie: Ty to jest automat.
Mówię, że zamawialiśmy manuala. Chłopak odchodzi i podchodzi do nas chyba szef.
Znów tłumaczę, jakie auto zamawialiśmy. Pan mi na to, że moje auto jest wypożyczone i będzie dopiero o 16.
Nie wiem, czy ktoś przedłużył wynajem, czy ta wypożyczalnia jest niepoważna.
Zastanawiamy się co robić. Szkoda stracić cały dzień. M podejmuje się wyzwania. Zuch chłopak :)
Umawiamy się, że jak auto nam przypasuje, to je zostawimy. Jak nie, to o 16 podjedziemy i wymienimy.
Spod wypożyczalni odjeżdżamy żabimi skokami. M w końcu łapie, o co chodzi. Robimy dwa kółka wokół Kamari i jest już naprawdę ok.
Dobrze, bo początkowo miałam serca w gardle i wizję, że się rozbijemy :)

Kolejny zonk. Nie możemy zaleźć miejsca do parkowania. Krążymy w kółko.
M wysadza mnie pod hotelem, spytam, może coś podpowiedzą, a sam jedzie na poszukiwania parkingu.

W hotelu w tym sezonie pracuje Polka (a może w poprzednich też).
Meldowała nas jakaś młoda dziewczyna, która świetnie mówiła po angielsku. Tym razem trafiam na starszą panią, która od razu woła Polkę.
Nie wiem, skąd wiedziała. Z tą panią, jak tylko się spotykaliśmy, ucinaliśmy sobie pogawędki. Przemiła osoba.
Jednak nic szczególnego się nie dowiedziałam. Parkuje się tam, gdzie jest miejsce w okolicznych uliczkach lub dalej.
Na szczęście wszędzie, gdzie później udaje nam się zaparkować, jest blisko. Z 5 minut marszu.

Szkoda siedzieć w hotelu, gdy mamy auto. Trochę czasu zmarudziliśmy przez to wszystko.
Dzisiaj jedziemy do Perissy, Emporio i Vlychady a po południu do Imerovigli i tam zostaniemy na zachód słońca.

Żeby dostać się do Perrissy, trzeba objechać Mesa Vouno, a to niby sąsiadka :)
Najpierw parkujemy przy plaży. Gdzieś chyba na jej końcu. Tak jakoś mało ludzi i knajpek.
O ile w Kamari plaża jest kamienista, tak tutaj jest czarny piasek.

Image

Image

Krótki rekonesans i jedziemy bliżej najstarszej części miasteczka.
Tutaj znajduje się największy kościół na wyspie Timiou Stavrou. Niestety był zamknięty.

Image

Image

Idziemy jeszcze w stronę plaży. Czytałam, że ta ulica wzdłuż niej wieczorami jest zamknięta dla ruchu i zamienia się w deptak.
Perissa jest spokojniejsza niż Kamari i taka mniej zadbana, jak dla mnie.

Image

Image

Image

Zaparkowaliśmy na tej płycie betonowej. Chociaż kojarzył mi się tam jakiś kościółek. https://www.google.com/maps/@36.3553713 ... 312!8i6656

Emporio

Największa miejscowość na wyspie, z tradycyjną zabudową skoncentrowaną wokół zamku.
W języku greckim nazwa miasta oznacza handel i podobno to właśnie tutaj było centrum handlowe wyspy.
Swój spacer rozpoczynamy przy pięknym kościele a może cerkwi. Dalej już wąskimi uliczkami wspinamy się do góry.

Image

Image

Mam zaznaczone na maps.me zamek. Widziałam jego zdjęcia. I ni cholery nie mogę go znaleźć.
Mam wrażenie, że ciągle wchodzimy nie w te uliczki, co trzeba. Jak w jakimś labiryncie.

Image

Image

Mijamy kościoły i knajpki.

Image

Image

Image

Znajdujemy nawet wieżę obronną zamku Goulas, która służyła do przechowywania zbiorów, ale także jako schronienie.
Podobno był tunel, który łączył Goulas z zamkiem.
Stąd roztacza się widok na wzgórze Gavrilos z ośmioma wiatrakami w rzędzie. Można je obejrzeć, jadąc drogą z Firy do Emporio.

Image

Image

Image

Zrezygnowana, swoim niepowodzeniem, człapię za M i nagle moim oczom ukazuje się Casteli.
Na wyspie zbudowano pięć ufortyfikowanych cytadel, w strategicznych miejscach, które były doskonałymi punktami obserwacyjnymi.
Pozostałe są w: Akrotiri, Pyrgos, Oia i Imerovigli.

Image

Podobnie jak pozostałe fortece na wyspie, nie są to stricte zamki, ale średniowieczne osady.
Domy zostały zbudowane wokół zamku i połączone mostami, gdyż kiedyś do osady było tylko jedno wejście.
Po erze piractwa, osada została rozszerzona poza ufortyfikowane granice.
Ten tutaj na pewno jest unikalnej urody. Wchodzimy do środka, jest wąsko.

Image

Kręcimy się tam chwilę i wychodzimy. Poniżej znajduje się kościół.

Image

Image

Zaparkowaliśmy tutaj https://www.google.com/maps/@36.3567732 ... 312!8i6656
Po przeciwnej stronie też jest parking ale był cały zapchany.

Vlychada
To niewielka miejscowość położona na południu Santorini. Właściwie, to nie wiem, gdzie jest centrum. Czy to marina, czy port.
Ja chciałam zobaczyć port, ale jak już byliśmy, to zajrzeliśmy też na plażę. I szczęka mi opadła.

Image

Plaża jest długa, pokrywa ją powulkaniczny, szary piasek. Otoczona wysokimi efektownie wyrzeźbionymi klifami. Wygląda to obłędnie.
Na początku plaży znajduje się beach bar i leżaki. Im dalej, tym bardziej „łyso”. Tłumy tylko przy barze.
Podobno, gdzieś tam przy końcu, wydzielona jest plaża nudystów.

Image

Port jak port. Jesteśmy coś koło 16-tej. Obiecuję sobie, że jeszcze tu wrócę, przed zachodem.


Dodaj Komentarz

Komentarze (2)

tomo14 14 października 2021 05:08 Odpowiedz
Relacja fajna, ale czemu w dziale Bałkany a nie Grecja ?
jekyll 14 października 2021 05:08 Odpowiedz
Taka organizacja forum :)