0
pabien 24 listopada 2021 20:30
W zeszłym roku miałem lecieć do Turcji za wygasające powoli ujowe mile.
Niestety, przed planowanym wylotem Turcy wprowadzili kwarantannę, testy i niewiadomo co. Zrezygnowałem z podróży, bilet zawiesiłem, poleciałem na Ukrainę i zrobiłem sobie wspaniałą podróż po interiorze.

Minął prawie rok i zawieszony bilet powoli zbliżał się do końca swojej ważności. Trzeba było zatem coś z nim zrobić. Do Turcji mi się chciało, ale nie za bardzo - wszyscy tam jeżdżą, jest co prawda fajnie, ale dogadać się ciężko, a ja nie lubię z translatorem.

Zasady zawieszenia biletu były takie, że mogłem go wykorzystać na jakąkolwiek ujową trasę w ramach pierwotnej ceny, a że była ona wysoka wybór miałem duży. Pewnie nawet do Bergamo mógłbym za tę cenę polecieć.

Ale ja chciałem po rosyjsku. Wybór padł zatem na Erywań, również z tego powodu, że moje poprzednie doświadczenia z tym krajem były specyficzne - co prawda czas spędzałem przyjemnie, ale samo państwo wydało mi się z tych najbardziej beznadziejnych w Poradziecji.

Chciałem moje poprzednie spostrzeżenia zweryfikować.

Podróż była strasznie męcząca, bowiem składał się z dwóch odcinków krótkich - lotów oraz odcinka długiego choć statycznego - ponadpieciogodzinnego czekania w salonie w Kijowie.

Jako, że podróż była męcząca, po przybyciu na miejsce o chorej godzinie (ok 1), zrobiłem dokładnie to samo co poprzednio, kiedy też przyleciałem o chorej godzinie (inaczej daje się chyba tylko Wizzem z Wiednia), czyli dałem się oszukać taksówkarzowi - nie bardzo, ale głupota jednak zawsze boli.

*Prawie live oznacza, że planuję skończyć relacje przed powrotem do domu, w czym pewnie pomoże mi 10h drugi etap podróży powrotnejJuż tłumaczę. Odpowiedź @igore kupuję w całości, choć nie to mną kierowało przy wyborze działu.

Zakwalifikowałem relację tu a nie dzińdzie, bo Armenia to nie Europa, a regionu Kaukaz nie ma na forum. O ile Gruzja jeszcze graniczy z Europą, to Armenia już tylko z krajami graniczącymi z Europą oraz z Bliskim Wschodem właśnie.

Nie upieram się jednak przy moim wyborze i jeśli będzie taka decyzja nie będę czuł się w żaden sposób poszkodowany jeśli przeniesie się tę relację do Azji bądź EuropyWyjazd miał być tematyczny, choć nie hydrauliczny.

W Erywaniu Sojuz zostawił całkiem sporo interesujących budowli. Postanowiłem zwiedzić je, głównie na piechotę, rozglądając się bacznie dookoła. Jak na razie to dookoła przeważa. A Armenia tak jak i sąsiadująca Gruzja to państwa dobre w rury, co mi się przypomniało szybko po przyjeździe. Przypomniało mi się również, że kiedyś już zbierałem rury i za bardzo nie jestem w stanie uzasadnić dlaczego porzuciłem to hobby.

Ponieważ opowieść ma być na żywo lub prawie na żywo, zdecydowałem nie grupować zdarzeń i wrażeń tylko przedstawić je w kolejności chronologicznej.

A po przejechaniu trzykrotnie przepłaconą taksówką pobyt w stolicy Armenii zacząłem od zameldowania się w hotelu Ibis. Nie żebym był jakimś szczególnym miłośnikiem tego konceptu hotelowego - to był mus, aby zdobyć 6k punktów za 3 pobyty. W ten sposób średnia cena noclegu wyjdzie poniżej 70 zł. Nienajgorzej jak na hotel w samym centrum i przynajmniej przy pierwszym pobycie - z widokiem - akurat na zdjęciu jest głównie widok odbicia mojego telefonu, może jeśli dostanę podobny [emoji3522] uda mi się zrobić lepsze zdjęcie

Image

Na zdjęciu powinno być widać dachu kamienic oraz śliczną rotundę, które pojawią się później na fotografiach z poziomu ulicy. Ale to dopiero kolejnego dnia, ponieważ po pobudce udałem się na spacer gdzie oczy poniosą - no prawie oczy niosły spod salonu MTS - do niego skierowała mnie mapa.

Karta SIM z 5 gigsami internetu kosztowała jakieś 25 zł - trzeba było dać paszport, całość operacji łącznie z włożeniem karty i ustawieniami obowiązkowo wykonywanymi przez Panią, która kartę sprzedawała zajęło jakieś 5 min.

W dalszej podróży moją uwagę przyciągały rzeczy różne. A to jeden świat z dwoma trupami


[ Image


a to tabliczka informująca, że jestem przed ministerstwem wysokich technologii - jakoś mi się to skojarzyło z naszą agencją kosmiczną. W ogóle w Poradziecji prawie wszystko kojarzy mi się s Polska - ten typ (znaczy ja) tak ma. W Kolumbii też mi się kojarzyło.


Image


Chodzenie gdzie oczy poniosą szybko wyprowadziło mnie na drogę, którą znałem z poprzedniego pobytu a poznałem ją po stadionie. Olbrzymim i tak jakoś dziwnie zlokalizowanym w dole - to znaczy wszystko z nim jest OK - moja perspektywa była taka. A moze jednak nie - dookoła jest mnóstwo nieużytków.

Za stadionem okazało się być ciekawie za sprawą rur, prętów i betonowego płotu. Poprzednio tak daleko się nie zapuściłem, bo plot zapamiętałbym na pewno. Pomnik zresztą też.

Image

Image

Image

Image
. Image

Image

Image

Image

Rury z zaworem zamykanym na łańcuch to w moim odczuciu rzecz czysto Poradziecka

Jeśli chodzi o węża to nie wiem czy to wąż Eskulapa, bo jednak beczka to nie kielich

W tym samym budynku była też ta dyskretna betonowa dekoracja na ścianach - choć może była to osłona od słońca dyrektorskich gabinetów.

A plot to klasa sama w sobie. Później zauważyłem, że jest on w swojej pysze (ma ku temu powody) zazdrosny o fotografowanie i sam filmuje tych, którzy robią mu zdjęcia.

W tym miejscu zaczyna się cześć hydrauliczna wycieczki, choć przedsmak już był, to głównymi bohaterkami będą rury spustowe i kominowe. Pierwsza z nich przynależy do domu kultury i prezentuje się tak:

Image

A sam dom kultury przy wejściu ma śliczne monochromatyczne panneau

Image

Image

Image

To wszystko widziałem idąc w kierunku efektownej hali sportowej położonej przed monumentem i muzeum ludobójstwa, którego na Ormianach dokonali Turcy i które ich następnie na dobre oddało w objęcia Rosji.

Budowle te są po drugiej stronie doliny, szczęśliwie zbudowano nad nią most. Widok jest jak na zdjęciu poniżej. Samej hali nie sfotografowałem tym razem (wrzucę później zdjęcie z daleka), bowiem warunki świetlne nie pozwalały a ponadto zapamiętałem ją ładniejszą

Image

Kolejne zdjęcia - za wyjątkiem diabelskiego mercedesa pochodzą już z drogi powrotnej.

Jak na Poradziecję przystało G klasa jest w Erywaniu bogato reprezentowana, zresztą nie tylko ona. Pierwszego dnia widziałem 3 Bentleye i 2 Rolls Royce w tym jednego SUVa. Poziom ostentacji w reprezentowaniu zamożności w tym kraju jest znacznie większy niż gdzie indziej w Poradziecji, a to przecież jedno z najbiedniejszych państw.

Na zdjęciach Lucky i Devil

Image

Image


Korzystając z chwilowych (mam nadzieję) opadów pisze mi się tak dobrze, że zaraz skończę pierwszy dzień. A była to już podróż miedzi blokami. Znalazłem Converse Bank - odpowiadam nie ma Vans Banku, ale jest taki przypominający Aldiego i zupełnie z dupy HSBC - pozostając w temacie banków - można znaleźć bankomaty w słupach ogłoszeniowych.

Image

Image

Bloki są inne niż ukraińskie czy gruzińskie, więcej jest w nich porządku, bogactwo form i dodatków ma bardziej dyskretny charakter

Image

Image

Image

Teraz krótka przerwa na obrazki w bramie kamienic. Kolorowe malunki są tam powszechnie, ale to zdjęcie miało na celu pokazanie luly, która nie zmieściła się w ścianie

Image

Image


Image

Teraz czas na kominy. W zestawie dobry i zły


Image

Image

A na koniec dnia pierwszego linia do produkcji lawaszu, w wersji filmowej

https://youtu.be/X8Aka8H7MtQWieczorem w centrum Erywania słychać głównie buczenie silników osmio i więcej cylindrowych - dlatego pewnie dochody elektrycze nie przyjęły się tu za bardzo. Widziałem więcej Rolls Royców niż Tesli. Prawdę mówiąc to dziwne uczucie w tym akurat kraju. Tu , inaczej niż w pozostałych znanych mi metropoliach Poradziecji (z wyjątkiem Taszkentu) nie ma czegoś takiego jak klasa średnia. Są tylko bogaci, których stać na wszystko i biedni, których stać tylko na podstawową konsumpcję.

W efekcie parking przed Ibisem wygląda tutaj tak:

Image

Może stąd takie ceny w restauracjach,. gdzie trudno zjeść posiłek za mniej niż 100 zł.


Image

Jedzenie dobre, ale pewnie tak 2,5 raza droższe niż w sąsiedniej Turcji (do której zresztą nie można się dostać inaczej niż przez Gruzję bądź Iran).Jeszcze wracając do pierwszego dnia od policjanta, który moim zdaniem miał źle zamiary wobec mnie dowiedziałem się, że a Armenii na ulicy obowiązują maseczki. Myślałem, że mnie wkręca, bo nosi je może 5% ludzi, ale sprawdziłem i okazało się to prawdą.

A na ulicach jest bardzo dużo policji w tym sporo w mundurach, które gdzie indziej nosi specnaz. Może tu to też specnaz, ale jakoś tutejsi policjanci w moro nie wyglądają poważnie i sprzęt l, którym ich przywożą też na taki nie wygląda.

To musi mieć związek z napiętą sytuacja polityczną i tymi objęciami Rosji,.które wydaje się postanowiły się trochę rozluźnić, gdy rządy w Armenii objął reformator - Rosja tego nie lubi i niewykluczone, że właśnie to kosztowało Armenię straty w Górskim Karabachu - od razu zaznaczam, że to są jedynie moje luźne przypuszczenia, nie wyczytałem tego nigdzie, bo muszę się przyznać, że nie zgłębiałem się szczególnie w ostatnie tutejsze wydarzenia (a pewnie powinienem).

Czas wrócić do opowieści drogi (pieszej i po mieście - zmiany w tej kwestii nastąpiły dopiero dzisiaj). Zwiedzanie rozpocząłem od najbliższej okolicy. Na początku były to rotunda - w remoncie i stare kamienice. Odnoszę wrażenie, że to co w Erywaniu jest starsze niż Sojuz, znajduje się w trakcie rozpadu. Tak właśnie wyglądają kamienice. Zdecydowanie nie są zadbane mimo atrakcyjnego położenia w centrum. Odnawia się raczej budowle z czasów ZSRR o stawia nowe.

Image

Image

Image

Image

Oczywiście nie mogło zabraknąć rury
Tu fantazyjnie ozdobionej

Image

Kawałek dalej znajduje się stacja metra plac Republiki ze wspaniałą fontanną, której uroku nie odbiera nawet fakt niedziałania

Po drodze oczywiście mijamy kolejna rurę, która jakoś się nie zmieściła.

Image

Image

Image

Następnie udałem się w kierunku dawnego Kina Rossija, dziś centrum handlu wyrobami tekstylnymi - na poziomie ziemi to co było kinem jest niestety niedostępne
Po drodze wstąpiłem na podwórko kamienicy - to ciągle samo centrum miasta

Image

Image

Image

W okolicach byłego kina jest nowa, kubizująca katedra Świętego Grzegorza, ale ja ominąłem. Obiektyw przyciągnęły za to dość specyficzne reklamy jedzenia

Image

i picia

Image

Później znalazłem jeszcze lody do kompletu, trochę gdzie indziej

Wracając do hotelu natknąłem się natomiast na kolejną konstrukcję z rurą spustową jako materiałem. W porównaniu z poprzednią wersja softcore. Żadnych zimnych pryszniców, co najwyżej obmycie stóp

Image

Tak skończył się poranny spacer, a ja zabrałem się za przenosiny do Doubletree. W tym hotelu wcześniej mieszkałem. Przy dobrej pogodzie oferuje widok na Ararat. Jednak tego i kolejnego dnia pogoda była zła i z widoku nici. Zresztą niewielka strata zważywszy, że okno mojego pokoju wychodziło na drugą stronę

Image

Właśnie tam jest Ararat

Image

Zapowiedziane lody - z pianką jak piwo i obrzydliwosci - wypchane i wypłowiałe drapieżniki w sklepie myśliwskim - może nieprawdziwe




Image

Image

Image

Była jeszcze oldskulowa karuzela z parasolem dla operatora


Dodaj Komentarz

Komentarze (7)

sudoku 24 listopada 2021 23:08 Odpowiedz
Ale czemu to jest w Bliskim Wschodzie?
lataczuk 24 listopada 2021 23:08 Odpowiedz
Bo jest calkiem blisko i na wschodzie? ;D
igore 24 listopada 2021 23:08 Odpowiedz
Pewnie dlatego, że szeroko pojęty wschód jest bliski autorowi.
pabien 25 listopada 2021 05:08 Odpowiedz
Już tłumaczę. Odpowiedź @igore kupuję w całości, choć nie to mną kierowało przy wyborze działu.Zakwalifikowałem relację tu a nie dzińdzie, bo Armenia to nie Europa, a regionu Kaukaz nie ma na forum. O ile Gruzja jeszcze graniczy z Europą, to Armenia już tylko z krajami graniczącymi z Europą oraz z Bliskim Wschodem właśnie.
pabien 26 listopada 2021 17:08 Odpowiedz
Na wieczór posiłek w wersji budżetowej, choć w miejscu raczej reprezentacyjnymiLahmaczun czyli ... armeńska pizza ;)To tak jak z kawą po grecku, turecki, macedońsku itpAyran nazywa się inaczejSwoją drogą to jest argument za tym, że jestem na Bliskim Wschodzie
pabien 27 listopada 2021 17:08 Odpowiedz
Dzięki, no proszę Armenia miała swoją motoryzację.Jak pisałem o Erywaniu, co prawda u nas znany był głównie z dowcipów o radiu, ale to miasto wygląda na rozpieszczane za SojuzaA słońce pod koniec listopada jest dla cieniasów. Było pierwszego dnia i nie pozwalało zdjęć robić
stasiek-t 27 listopada 2021 17:08 Odpowiedz
pabien napisał: Natomiast zaciekawił mnie ten pojazd? Co to jest za marka? Widziałem jeszcze jednego takiego - on wydaje się ręcznie robiony - ciężkim młotem - fajny bardzo. Niezawodny Yandex mówi, że to JerAZ 762, wyprodukowany przez Jeriewanskij Awtomobilnyj Zawod.Co do reszty... Może gdyby było chociaż trochę słońca, bo jakoś tak przygnębiająco.