0
paweł p 2 stycznia 2022 12:40
Postanowiliśmy uciec od listopadowej pluchy gdzieś, gdzie panuje ciut cieplejszy klimat. Padło na włoski obcas– czyli Apulię i Basilicatę. Loty Wizzairem sobota-wtorek, w zasadzie pełne 3 dni. Było to trochę przypomnienie ostatnich przedkowidowych wakacji w lipcu 2019. Wylądowaliśmy wieczorem w Bari. Po odbiorze samochodu – w Nollegiare* - pojechaliśmy na pierwszy nocleg do Bitonto – bo blisko lotniska, nic o nim nie wiedzieliśmy. Włochy są o tyle fajne, że nawet mała, wydawało by się nikomu nieznana mieścina jest ciekawa i nawet buła z parówką smakuje w niej dobrze. Nie mówiąc o espresso za 60 centów.

0.jpg



1.JPG



2.JPG



3.JPG



4.JPG



5.JPG



Rano pojechaliśmy nad morze. W drodze do Polignano a Mare zatrzymaliśmy się w Abbazia di San Vito – Opactwie Benedyktynów, okolica słynie z uprawy marchewki -zwanej Bastinaca di San Vito (tej nie widzieliśmy ani nie próbwaliśmy)

6.JPG



W Polignano pogoda piękna, zupełnie jak 2 lata temu w lipcu, tylko ludzi mniej i troszkę chłodniej. Nie było problemu ze znalezieniem wolnego miejsca na plaży. No i jednak nie dało rady się wykąpać...Ale kawka i dodatki równie pyszne.

7.JPG



8.JPG



9.jpg


Dla porównania tak było 17 VII 2019

64.jpg



Obok starówki znajduje się pomnik Domenico Modugno, który właśnie pochodzi z Polignano. Fotka zza węgła, bo wokół był remont i nie udało się podejść.

10.jpg



Dla młodszych - https://youtu.be/t4IjJav7xbg

Monopoli, może z racji pory dnia (wczesne popołudnie, pustki i wszystko pozamykane) trochę mniej nas oczarowało. Ale całokształt przyjemny.

11.JPG



12.JPG



42.jpg



Następnym przystankiem była Ostuni. Pięknie położone stare miasto na wzgórzu – trochę jakbyśmy znaleźli się w Grecji.

13.JPG



14.JPG



Santa Maria Assunta – konkatedra

16.JPG



18.JPG



Muzeum Miejskie znajduje się w kościele Saint Vito Martire, Wewnątrz różne skorupy i szkielety znalezione w okolicznych jaskiniach (m.in. – kobiety w 36 tygodniu ciąży...)

15.JPG



21.jpg



41.jpg



Nieoczekiwany kłopot mieliśmy z posiłkiem, w końcu udało się znaleźć czynną knajpkę, co prawda bez dań mięsnych, ale smacznie...

22+23.jpg



I tak wieczorem dotarliśmy do Matery. Z małych, klimatycznych włoskich miasteczek jest naszym numer jeden. Nocleg mieliśmy z balkonem i takim widokiem na miasto

24.JPG



Nad ranem było jeszcze ciekawiej.

25.JPG



26.JPG



Rano po obowiązkowym espresso z soczkiem i rogalikiem wybraliśmy się na drugą stronę wąwozu. Wiszący most czynny jest od 9:30 do 17:00. Widoki na Materę bardzo przyjemne, droga zajęła nam około godziny w jedną stronę. Po drodze niestety zamknięty kościół Sant`Agnese z V wieku

27.JPG



28.JPG



30.jpg



I jeszcze parę ujęć z samej Matery

32.JPG



33.jpg



34.jpg



35.JPG



36.JPG



37.JPG



Pucci z knajpki Rusticone
https://goo.gl/maps/dpGjEN48HHCVKPVA7

50.jpg



Kościół San Pietro Caveoso

29.jpg



31.jpg



I oczywiście obowiązkowy punkt wycieczki Casa Grotta nei Sassi. Mieszkała w niej jeszcze nie tak dawno rodzina Vizziello. Ciekawe jak się czują widząc muzeum w swoim rodzinnym domu…

38.JPG



39.jpg



40.jpg



00.jpg



Po południu pojechaliśmy do opuszczonego w XX wieku Craco. Powstałe w VIII wieku, był w nim nawet uniwersytete z XII wieku. Z biegiem lat, na skutek trzęsień ziemi i stopniowego osuwania się ziemi zostało opuszczone, ostatni mieszkańcy zostali wysiedleniu w 1991. Jest ogrodzone, podobno są możliwe wycieczki z przewodnikiem, my spotkaliśmy tylko psy i stado owiec.

43.JPG



44.JPG


45.JPG


46.JPG


47.JPG


48.JPG


49.JPG



Wracając wpadliśmy do Altamury. Słynie z chleba pieczonego na podstawie kilkusetletniej receptury, ale szczerze na kolana nas nie rzucił. Bardzo nam się za to podobała katedra i auto przed nią zaparkowane. Generalnie miasto sprawiało wrażenie opuszczonego.


Dodaj Komentarz

Komentarze (8)

ewaolivka 2 stycznia 2022 17:08 Odpowiedz
Bardzo miły opis i zdjęcia ! Ach, ta Apulia. Świetna część Italii. Dziekuję za przypomnienie :) A chleb z Altamury mi przypadł do gustu, choć pierwsze wrażenie było zaskakujące. Ale przywiozłam cały bochen (w małym bagażu ;) )i potem wyjmowałam z zamrażarki patrząc z żalem, jak ubywa.
cccc 2 stycznia 2022 17:08 Odpowiedz
Dzieki za relacje, swietne fotki, ktore same za siebie mowia. De facto uwielbiam Koscioly. :) Pozdrawiam.
malediwy 3 stycznia 2022 17:08 Odpowiedz
Polecam mój film o stolicy regionu Basilicata, Materze a także inne filmy na moim kanale o miastach Apulii i nie tylko :-) https://youtu.be/7J7g5zzyvUo
cccc 6 stycznia 2022 12:08 Odpowiedz
@paweł p dzieki wielkie za fajne zdjecia. Btw mialem szczescie, mi udalo sie w 20/21 zwiedzic b. duzo Kosciolow Katolickich i Orthodox na roznych kontynentach, a jedynym krajem, gdzie nie znalazlem Kosciolu byl Afganistan. Z calego serca duzo zdrowia dla Ciebie i rodziny.
klapio 8 stycznia 2022 23:08 Odpowiedz
Byłem już w Apulii ale Basilicata też wydaje się być świetna :) Pięknie ta Matera wygląda po zmroku :)
gmak 9 stycznia 2022 23:08 Odpowiedz
Już się przestraszyłem, że będąc w Materze opuściliśmy Craco gdzieś nieopodal. Ale to jednak w sumie kilka godzin by zajęło, których brakowało.Podobnie ostatnio trafiłem na trailer Bonda i mimo dwóch noclegów w Sassi już po filmie, nie mogłem umiejscowić mosto-akweduktu, z którego skakał. Na szczęście okazało się, że to w Gravinie. No i jeszcze pominięty Castel del Monte, który drogę z Matery do Bari tez wydłużyłby o kilka godzin.
pinezkiz3city 14 stycznia 2022 23:08 Odpowiedz
Właśnie zabierałem się za pisanie o Italii i wpadłem na Twój tekst. :D Świetna relacja, która odkurzyła wspomnienia z wycieczki po Apulii i Basilicacie. Naszą bazą wypadową było wspomniane przez Ciebie "nieturystyczne" Bitonto, co okazało się strzałem w 10. Kiedy dojechaliśmy tam z bagażami to "lokalsi" spoglądali na nas jakby wylądowali kosmici. :D Szybko pokazali nam jedak czym jest włoska gościnność. Do Craco i Ostuni nie dotarliśmy :( Opisywany przez Ciebie region to jedno z tych miejsc na naszej mapie, do których chcielibyśmy wrócić.
pawel-p 16 stycznia 2022 12:08 Odpowiedz
@gmak, @Pinezkiz3city dzięki 8-) Castel del Monte jest jak najbardziej warty zobaczenia, byliśmy tam poprzedni razem, a Gravinę dopisuję do swojej listy do "zaliczenia". Mam nadzieję, że niedługo i jednak z eksploracją Craco.