+1
cart 3 września 2022 22:18
Gdy kupowałem przeloty w promocji Lufthansy z Amsterdamu do Chile za 280 euro pod koniec lutego, od razu zaświtała mi myśl o Wyspie Wielkanocnej. Wyspa jednak od 2 lat była zamknięta i nie zanosiło się by rychło ją otworzyli. Kupiłem więc tylko doloty do AMS KLMem i cierpliwie czekałem. W samym Chile przecież też jest co robić, nawet jeśli to jest zima.
Przyszedł koniec maja i przypadkowo sprawdzałem loty na google flights i zobaczyłem, że są wrzucone loty do systemu do IPC za 340 euro. Pasowało mi 22-25.08 i tak też kupiłem. Po tym terminie dokupiłem loty do Calamy by odwiedzić Atacamę, a na 3 dni przed pomiędzy dolotem do SCL i wylotem na IPC nie miałem jeszcze planu.

Pod koniec czerwca zaczęły przychodzić informacje, że Rapa Nui powinno się otworzyć od sierpnia, ale jeszcze nie były pewne wymagania. Niestety także LATAM zaczął majstrować w rozkładzie i skasowali mi lot 22-go. Nie miałem wyjścia i zmieniłem na jedyny pasujący mi inny termin, czyli 25-27.08. Wcześniejszy lot był 20go, a późniejszy dopiero 31go. Oba terminy odpadały. Trochę krótko, ale to w sumie 2 pełne dni, a wyspa nie jest wielka. Musiałem przez to zmienić loty do Calamy Jetsmartem, ale kosztowało to tylko 20$.

Do tego dochodziła Panama na 23.5h na dolocie i powrót 11h przez Houston. Zanosiło się na dużo latania, 11 lotów i 26k mil. Potem dokupiłem jeszcze 2, ale o tym później.

Na wylocie plan był następujący:

gcmap.jpg



Miałem lecieć z żoną i dzieciaki zostawić u teściów. Z powodów różnych komplikacji, na kilka dni przed odlotem zdecydowałem się lecieć sam.
Lufthansa rozdzieliła rezerwację i oddała mi nawet więcej niż zapłaciłem z powodu różnic kursowych i bardzo niskiej taryfy. KLM online napisał, że odda mi 250 z 600 zł, ale jak napisałem do nich przez FB aby rozdzielić rezerwację to tak to zrobili, że oddali mi całość. Oba przelewy przyszły na kartę tego samego dnia. LATAM miał oddać 30%, do tej pory nie oddał, Jetsmart miał oddać tylko 50 zł i też jeszcze nie oddał. Trzeba ich będzie pogonić.17.08 ruszam popołudniowym KLM do Amsterdamu. Musiałem lecieć dzień wcześniej, ponieważ z AMS odlot był o 8 rano. Samolot się spóźnił o godzinkę, ale nie miało to dla mnie żadnego znaczenia. Z lotniska biorę autobus 2 przystanki do hotelu w Hoofdorp. Jako znajomy królika ;) mam super cenę, a w Amsterdamie i okolicach w wakacje ceny są dość kosmiczne.
Z uwagi na dantejskie sceny na amsterdamskim lotnisku, myślałem cały czas na ile godzin wcześniej mam się pojawić. Zwyciężyło moje lenistwo i wziąłem pierwszy autobus z rozkładu po 5 rano. Kolejka do security na szczęście była bardzo szybka.
Lufthansą na lot przez FRA do Panamy odprawiłem się online. Bez statusu, przydzielono mi od razu miejsce awaryjne na odcinku AMS-FRA oraz miejsce przy oknie w 16 rzędzie w A333 Eurowings na locie do PTY. W obu przypadkach są to najlepsze miejsca w Economy. Samolot do FRA spóźniony i do Panamy też wylecieliśmy ponad godzinę spóźnieni.

W tym miejscu chciałem pochwalić Eurowings. Naprawdę fajny w miarę nowy samolot, mnóstwo miejsca na nogi w moim rzędzie, przyzwoite jedzenie i 2.5 serwisu na 11-godzinnym locie. Dałem pół serwisu, bo w połowie dają duże ciastko do kawki/herbatki. Leciałem nimi 2 miesiące wcześniej na Mauritius z całą rodziną i też byliśmy zadowoleni (oczywiście z rzędu 16) :)

Do Panamy nie trzeba testów, ale ja zapomniałem wypełnić formularz wjazdowy online z kodem QR. Odsyłają mnie więc z odprawy paszportowej. Idę z powrotem na górę i tam ktoś mi pomaga wypełnić. Przez swoje niedopatrzenie straciłem kolejną godzinę, dołożoną do spóźnienia samolotu i wsiadam do autobusu do metra już przy zachodzie słońca. Kartę na transport można już kupić na lotnisku w budce z kartami sim (5$ z doładowaniem 2$). Metro się dłuży, potem przesiadka i wysiadam w centrum. W drodze do hotelu mijam jeszcze panie lekkich obyczajów, dobijam się przez kraty do recepcji i za 25$ mam przyzwoity pokój z łazienką i klimą, gdzie padam na twarz. Nici z dzisiejszego zwiedzania.

Wstaję natomiast wyspany przed 6 rano i od razu idę nad ocean. Mam jakieś 7h na zwiedzenie miasta. Niby mało, a udało się zobaczyć całkiem dużo.

Image

Na deptaku o 6 rano jest już sporo osób, szczególnie uprawiających sport przed pracą.

Image

Zaczyna wschodzić słońce. Skyline Panamy z daleka jest imponujący. Dopiero później z bliska zobaczyłem, że w większości są to bloki mieszkalne i w niezbyt dobrym stanie, ale z daleka wygląda ładnie :)

Image

Image

Image

Widoczki niczego sobie.

Image

Image

Idę w stronę Casco Viejo, czyli starówki - widać ją w oddali.

Image

Przez ostatnie lata sporo była odnawiana i wpisana jest na listę Unesco. Trzeba przyznać, że kamienice są odnowione ze smakiem i prezentują się bardzo ładnie.

Image

Image

Image

Siadam w jednej z knajpek na śniadanie i kawkę. Okazuje się taka trochę lepsza, bo 12$ za śniadanko przy obecnym kursie to trochę sporawo ;). Przynajmniej espresso dobre.

Niektóre zabytki, głównie kościoły są bardzo stare, z czasów konkwisty i są ciekawie wkomponowane w nowsze budynki.

Image

Są też takie, które czekają na odnowienie

Image

Image

Image

Dochodzę do końcówki, kłódki nie zawieszam.

Image

Image

I spacer z powrotem do mojej kawiarni, gdzie chcę złapać wifi i zamówić ubera

Image

Image

Uberem za 4 dolary jadę za most Ameryk na punkt widokowy. Tu wpływają statki na Kanał Panamski. Jest przeogromny ruch.

Image

Na dzień nie chciało mi się kupować karty sim, włączyłem niski transfer danych w telefonie, żeby złapać ubera nad Miraflores. Udaje mi się złapać jazdę i zaraz mi przychodzi sms, że zjadłem 260 zł :0. Nauczka. Za kolejne kilka $ jadę nad śluzę, płacę 10$ pomimo tego, że nie ma żadnego statku. Kanał trzeba zobaczyć.

Image

Image

Image

Mam jeszcze jakieś 2h do zebrania się na lotnisko. Postanawiam jechać do Panama Viejo, czyli założonej w 1519 roku Starej Panamy. Dużo z tych ruin nie zostało, ale warto odwiedzić.

Dzwonnica jest tutaj chyba najciekawsza.

Image

Image

Image

Podczas spaceru powrotnego udało się też natrafić na zwierzaki:

Image

Image

Image

Zdaję sobie sprawę, że niecała doba w Panama City to zdecydowanie za mało na ten kraj, ale dla mnie to na pewno była świetna okazja na zobaczenie czegoś oraz przerwania długiej podróży do Chile. Byłem bardzo zadowolony.

Na lotnisko dojechałem metrem i autobusem. Copa spóźniła się niestety pół godzinki i wylądowałem o północy. Na lotnisku jakieś cyrki z kropkami przyklejanymi na ubranie, sprawdzanie szczepień, formularzy, itp. Przed 1 melduję się w lotniskowym Holiday Inn, który zarezerwowałem za 24k puntów. Trochę rozrzutność, bo o 5 muszę wyjść na kolejny samolot, ale dobre wyrko po długim dniu naprawdę było mi potrzebne.@oskiboski pomieszałem, bo napisałem najpierw 12, a to był 16.
@kevin To jest 16 rząd przy oknie, a 18 na środku (tu są 3 fotele). Oba mają pełno miejsca na nogi i są dostępne do wyboru za darmo przy odprawie. No i LH otwiera ten rejs ze 36h przed, więc warto wejść wcześniej.W Chile od samego początku mam dużo problemów. Co prawda szybka nocka w Holiday Inn była bezproblemowa, to czekając na poranny samolot do Calamy dostaję whatsappa od hotelu w San Pedro de Atacama, że jest problem z moim pokojem, mają przeciek w łazience i muszą odwołać moją rezerwację. Rozmawiam z nimi przez tłumacza, żeby dali mi inny pokój, ale mówią że są pełni. Dla mnie to mega ściema, bo kilka dni wcześniej też chcieli odwołać moją rezerwację bo niby nie mogą zautoryzować mojej karty kredytowej. A to wszystko dlatego, że miałem zarezerwowali super butikowy hotelik ze śniadaniem za 80$ za 3 noce przez booking. No nic, stwierdzam, że pojadę tam i zobaczę co dalej.
Tymczasem boarding przechodzi bardzo sprawnie i wsiadam do Jetsmarta do Calamy. Wszyscy zaboardowani, a my czekamy i czekamy. W końcu na pokład wchodzą jacyś ludzie i kręcą się w kabinie pilotów. Po godzinie kapitan coś mówi, ale nie raczył odezwać się po angielsku. Poszedłem do stewardess zapytać o co chodzi i dowiedziałem się, że światełka podsufitowe z całej lewej strony samolotu się nie świecą, a wg przepisów Chile jeśli jest najmniejsza usterka w samolocie to nie może startować. Walczyli 2 godziny z tymi światełkami aż kapitan znowu coś powiedział po hiszpańsku. Idę znowu na tłumaczenie i dowiaduję się, że pomimo usterki dostaliśmy zgodę na start.

W Calamie byłem zatem 2h później i trochę mój plan się sypał. W Chilean odbiór samochodu też trochę trwa. Miałem zarezerwowany przez rentalcars za 750 zł z pełnym ubezpieczeniem samochód klasy compact, np. Renault Kwid (Dacia Duster). Na miejscu okazało się, że w ogóle takiej marki nie mają, a takie samochody podpadają pod SUVy za dużo więcej. Dali mi VW Gol (Polo), ale powiedziałem, że miał być kompakt. Znowu miałbym czekania na Hyundaia Accenta, więc machnąłem ręką i wziąłem VW.

W końcu mogę pomknąć do San Pedro.

Image

W oryginalnym planie miałem pojechać najpierw do Valle de Arcoiris, a następnie do Valle de la Luna. Wg maps.me, do Valle de la Luna mogłem wjechać od zachodniej strony od drogi z Calamy. Jadę szutrem kilka kilometrów, a tu zonk - droga zasypana kamieniami. Trzeba wracać.

Zanim pojechałem z drugiej strony, postanowiłem najpierw pojechać do hotelu i załatwić sprawę noclegu.

Image

Naszukałem się tego hotelu jak głupi, bo lokalizacja na mapach była zła (1 km dalej). Potem szukałem po adresie, ale też nie mogłem znaleźć. Przeszedłem całą ulicę i nie było też znaku hotelu. W końcu zapytałem w jakimś hotelu niedaleko i wskazali mi gdzie to jest. Kobieta na miejscu oczywiście ani słowa po angielsku. Widzę w książce gości, że jest tylko 1 gość, a ona dalej twierdzi, że mnie nie przyjmie. Szkoda mi czasu na kłótnie. Załatwia mi inny hotel za 102$ za 3 doby, ale bez śniadania, idziemy tam, zrzucam graty i jadę do Valle de la Luna.

Image

Od strony drogi głównej najpierw jest ładny punkt widokowy:

Image

Podjeżdżam pod wejście, a tam siedzi tylko jedna osoba, która znowu nie mówi słowa po angielsku, ale wyczaiłem, że dzisiaj dolina jest zamknięta z powodu dezynfekcji(!???). Co oni tam pustynię dezynfekują? Nic nie wywalczę, więc zabieram się z powrotem.

Za 1.5-2h miało być ciemno, stwierdziłem, że wrócę się te 45 km do Valle de Arcoiris.

Image

Tam obok jeszcze jest punkt z hieroglifami. Bardzo fajny.

Image

Image

W Dolinie Tęczowej zaczyna się hardkorowo, bo droga jest zła i przekraczałem aż 6 strumyków! Dzielny Polo się nie utopił :D

Image

Ale warto było bo kolorki super, szczególnie pod wieczór.

Image

Image

Image

Image

Czy to już koniec problemów w Chile? Na dzisiaj chyba tak. Pokój mam bardzo fajny, ale nieogrzewany. W nocy temperatura spada do zera, ale nie marznę.Budzę się już o 4:30, a o 5 rano jestem w samochodzie. Cel - Geysir el Tatio, czyli największe skupisko gejzerów na półkuli południowej, jest tu ich kilkadziesiąt.
Dlaczego tak wcześnie? Ponieważ pomiędzy 6-7 rano jest ich największa aktywność.

Droga jest dość słaba i pnie się dużo w górę. Jadę w towarzystwie kilku busików, więc już wiem, że będzie tłoczno. Busy to zasuwały po tych szutrach, a ja swoim bzykiem starałem się za nimi nadążyć. Pod koniec drogi przecieram oczy ze zdumienia - samochód pokazuje -10 stopni! Jak dojechałem to było -5. Zimno jak cholera. W końcu jesteśmy na 4320 m npm! Trzeba było wysiąść, wypełnić papiery i kupić bilet za 15k pesos.

Jestem sporo przed świtem i pierwsze wrażenie jest wow...

Image

Zostawiam samochód na parkingu i staram się zwiedzać pomiędzy grupkami turystów, którzy przyjechali busami. O dziwo nie śmierdzi za bardzo siarką, ale zadyma jest niezła :)

Image

i bulgocze :)

Image

Robi się coraz jaśniej i faktycznie ta pora dnia wygląda na najfajniejszą na zwiedzanie.

Image

Image

Image

Image

Ludzi jest naprawdę dużo, pewnie sporo ponad setka, bo było naprawdę dużo busów. Po przeczekaniu, udaje się jednak zrobić zdjęcia bez statystów. Tyle, że zwiedzanie przy -5 naprawdę nie jest przyjemne...


Dodaj Komentarz

Komentarze (26)

sudoku 4 września 2022 12:08 Odpowiedz
Widzę, że relacja koncentruje się na kwestiach zwrotów za bilety ;)
jasiub 5 września 2022 12:08 Odpowiedz
Fajnie, będziemy mieli przetarty szlak. Cieszy mnie też, że EW to nie aż takie g.... jak przewijało się w dyskusjach :) :)
oskiboski 5 września 2022 17:08 Odpowiedz
Pokaż fotki tego 12 rzędu bo widzę, że to chyba normalne eko bez exitu to A330?
kevin 5 września 2022 17:08 Odpowiedz
cart napisał:przydzielono mi od razu miejsce awaryjne na odcinku AMS-FRA oraz miejsce przy oknie w 16 rzędzie w A333 Eurowings na locie do PTY@oskiboski jak rozumiem, to awaryjne było na locie AMS-FRA, a nie w A330 :)Mnie za to ciekawi to miejsce przy oknie w 16 rzędzie A333, bo według SeatGuru ten rząd, to są tylko 3 miejsca na środku? Może jednak A332? https://www.seatguru.com/airlines/Eurow ... -300_A.php
gecko 5 września 2022 23:08 Odpowiedz
Super! I mnie czeka całodniowa przesiadka w Panamie, więc dzięki za garść przydatnego info :) Z niecierpliwością czekam na relację z Wyspy Wielkanocnej :)
legion1 7 września 2022 23:08 Odpowiedz
Chile moje marzenie :) czekam na dalszą część relacji ;)
oskiboski 8 września 2022 12:08 Odpowiedz
cart napisał:@oskiboski pomieszałem, bo napisałem najpierw 12, a to był 16.@kevin To jest 16 rząd przy oknie, a 18 na środku (tu są 3 fotele). Oba mają pełno miejsca na nogi i są dostępne do wyboru za darmo przy odprawie. No i LH otwiera ten rejs ze 36h przed, więc warto wejść wcześniej.Aaa to tak jak w LH pierwszy rząd za „premium” eco. Ps. Przez Twoją relację na powrocie z Chile zrobiłem jednodniówkę w PTY. Dzięki @cart
kasica88 10 września 2022 12:08 Odpowiedz
Fajna relacja, będę tam za tydzień, więc wszelkie praktyczne pro tipy mile widziane. Czekam na ciag dalszy i powodzenia!
tamtam 10 września 2022 23:08 Odpowiedz
Niesamowite zdjęcia
hiszpan 12 września 2022 23:08 Odpowiedz
cart napisał: Kilka razy po drodze towarzyszyły mi lamy.To wikunie ;) robi się z ich wełny najdroższe ubrania na świecie.
cart 12 września 2022 23:08 Odpowiedz
dzięki za sprostowanie. Człowiek się uczy całe życie ;)
irae 15 września 2022 23:08 Odpowiedz
Wyspa Wielkanocna! Ahh marzenie ;)Pieknie !!
olajaw 19 września 2022 23:08 Odpowiedz
Niesamowite miejsce!@cart jak Ty w tym roku nie wyślesz swoich zdjęć do kalendarza f4f i znów nie dostaniesz potwierdzenia, że dotarły to ja je wyślę osobiście :P :D tylko nie jedź już nigdzie, bo wysłać można tylko 3 foty :lol:
cart 19 września 2022 23:08 Odpowiedz
A w sumie nie wiem co się dzieje ze zdjęciami, przynajmniej u mnie w tej relacji je rozszerza ponad rozdzielczość, w której są przygotowane i mam wrażenie, że są lekko nieostre.Można obejrzeć ewentualnie bezpośrednio na mojej stronie tak jak powinny być.A w tym roku jeszcze 3 wyjazdy, w tym dwa duże, także nie bój ;-)
south 22 września 2022 17:08 Odpowiedz
Piękne zdjęcia, jak zwykle. A sama relacja super się czyta, tekstu w sam raz. Trochę niepokojące jest natomiast to trzepanie telefonu w USA, mocno gwałcące prywatność. To u nich normalne? Zastanawiam się co by się stało gdybyś odmówił odblokowania telefonu. Areszt i deportacja?
cart 22 września 2022 17:08 Odpowiedz
Dali jakiś papier do zapoznania się, że mogą grzebać ile chcą. Chcieli nawet podpiąć pod jakiś ich soft by wczytać co zostało usunięte w ostatnich 30 dniach.Mogłem się postawić bokiem, ale wilczy bilet to dla mnie zbyt duże ryzyko z powodu częstych podróży służbowych do USA (przynajmniej w przeszłości). Poza tym nie miałem nic do ukrycia.
splder 22 września 2022 17:08 Odpowiedz
south napisał:Piękne zdjęcia, jak zwykle. A sama relacja super się czyta, tekstu w sam raz. Trochę niepokojące jest natomiast to trzepanie telefonu w USA, mocno gwałcące prywatność. To u nich normalne? Zastanawiam się co by się stało gdybyś odmówił odblokowania telefonu. Areszt i deportacja?W USA można zostać skazanym za odmowę podania hasła / odblokowania telefonu i komputera służbom imigracyjnym.
marek2011 22 września 2022 17:08 Odpowiedz
Grzebanie zależy pewnie od funkcjonariusza - ja mialem raz secondary i trwało może extra 5 minut do tego w dość zabawnej atmosferze ("komputer cię wylosował, latasz do nas ze wszystkich stron"...). Zapytali parę standardowych rzeczy, dosłownie proforma rzucili okiem do otwartego bagażu podręcznego, pośmiali się i życzyli miłego pobytu.
oskiboski 22 września 2022 17:08 Odpowiedz
Ja miałem problem z powodu wizy w innym paszporcie ale na Hawajach są na tyle pomocni i wyluzowani,że w końcu kolo podzwonił i zmatchował wizę w drugim paszporcie z nowym i nikt więcej o drugi pass nie pyta. Śmiał się za to imigracyjny w LAX ostatnio na ile tym razem dzień czy dwa :D No ale po tych wszystkich sprawdzaniach w TLV myślę, że wiedzą jakiego szamponu używam i jaką kartą zapłaciłem za niego.@cart dzięki za wybicie mi z głowy Houston. @becek będzie szczęśliwy :D
cart 22 września 2022 23:08 Odpowiedz
Ja przez IAH kilka razy latałem do Meksyku, też do Gwatemali i Salwadoru i pierwszy raz ten problem. Kiedyś mnie trzepali w JFK (z godzinkę) i ORD 30 min.
klapio 23 września 2022 05:08 Odpowiedz
Piękna ta Wyspa Wielkanocna na Twoich zdjęciach, gratuluje wyprawy :)
kkl 23 września 2022 23:08 Odpowiedz
cart napisał:To moja 42 wizyta w USA, trzeci raz miałem dodatkowe trzepanko, ale pierwszy raz tak długo.Właśnie tego nienawidzę w USA. Że możesz tam przyjeżdżać setki razy, że wizyty są często krótkie, biznesowe.. a potem jakiś redneck nagle stwierdzi, że skoro widziałeś więcej krajów, niż on ma kanałów w TV, to trzeba cię prześwietlać i męczyć.. może mają jakiś bonus od upodlonych przylatujących:)Ja może w USA 42 razy nie bylem, ale pewnie pod 20 by się zebrało i też w tym roku miałem super przyjemniaczka, jak leciałem z rodziną z Kostaryki do Orlando. Zaczął mnie wypytywać super nieprzyjemnym tonem, po co tu jestem, co robię w pracy, ile mam pieniędzy (i nie na wyjazd ale ogólnie, ma koncie), dlaczego wlatuje znowu do USA skoro byłem tu 8 dni temu, itp. Do tego robił to w tak obcesowy sposób, że mi też ciśnienie podskoczyło i trochę zacząłem mu puszczać ironiczne komentarze, podważające jego inteligencję ;).. pewnie nienajlepsza strategia, ale już nie mogłem z nim.. w końcu puścił dalej, ale nie zdziwiłbym się, gdyby mi kazał iść na bok.. zawsze wydawało mi się, że w USA to tylko trzęsących się mieszkańców Podlasia i górali czeszą, a że oni po angielsku ni w ząb, to czasem wracają do Polski... ale jak widać, na każdego może trafić..
cart 23 września 2022 23:08 Odpowiedz
Pewnie mają jakieś algorytmy, coś jak SSSS przed lotem do USA, które też mi się kilka razy trafiało...
marek2011 24 września 2022 12:08 Odpowiedz
Algorytmy i jeszcze raz algorytmy. Każdy, kto regularnie lata do US wcześniej czy poźniej trafi na dodatkowy "check" (i na ogół to bardzo standardowa procedura - @cart trafił akurat na wyjątkowych upierdliwców) , tak jak i każdy ma szansę na SSS (dostaje ją zawsze pewien % paxów każdego lotu), które także w 99% jest standardowym, dodatkowym sprawdzeniem bagażu i tyle. @KKL: akurat dużo gorsi są wbrew pozorom Kanadyjczycy - przy pierwszej wizycie w tym kraju siedziałem 2 h na lotnisku, bo nie mogli zrozumieć dlaczego przyleciałem do Toronto na 3 dni liniami indyjskimi (ex AMS) w klasie biznes, a następnie leciałem na 1 dzień do NYC, żeby stamtąd polecieć do Korei, Chin i Wietnamu, i wrócić do Europy od drugiej strony (wszystkie bilety w C). Jak najbardziej autentyczne w tym wypadku argumenty "bo lubię podróżować" oczywiście nie działały, zadawali setki głupich pytań od zarobków, po gdzie i za ile były zarezerwowane bilety, sprawdzali bagaż itp. itd. Ostatecznie dali się przekonać co do tego , że rzeczywiście "lubię latać", jak im pokazałem recenzje linii lotniczych, które opublikowałem.
nelciowata 24 września 2022 23:08 Odpowiedz
Piękne foty, miło było z tobą powspominać.Czy dobrze zrozumiałam, że na Anakena beach trzeba mieć bilety ? Jak ja byłam to nic takiego nie było.Czy przy parkingu, blisko wejścia na plaże były rózne budki- knajpki ? jadłam tam fantastycznego tuńczyka, palce lizać
cart 25 września 2022 12:08 Odpowiedz
Przy parkingu teraz jest budka, gdzie sprawdzają bilety. Knajpek całe zero.