0
bruce09lili 5 marca 2026 13:40
Image

A tutaj już jesteśmy na dole i jedziemy meleksem do bramy wyjściowej. Niektóre zdjęcia z parku po drodze mogą być nieco rozmyte, bo były robione przy sporej prędkości.
Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Następny punkt to latarnia morska Kê Gà
Image

Kierowca chciał nas władować do tej łódki, ale ciężko było się porozumieć z obsługą i ustalić jaka jest cena. Ich wymowa czasami naprawdę jest straszna. Ostatecznie uznajemy, że najlepsze zdjęcie latarni to zdjęcie z daleka i tylko chwilę kręcimy się po okolicy.
Image

Image

Image

Image

Image

Córka wpada w lekką panikę :)
Image

Image

Image

Ruszamy dalej i kolejnym punktem jest Fairy Stream w Mui Ne. Jesteśmy już lekko głodni więc przed zejściem w strumień korzystamy z okolicznej knajpy. W sumie to żona mnie namawia na spróbowanie żaby :) Stwierdzam, że czemu nie? Jednocześnie popełniam największy błąd wyjazdu... nie chodzi o żabę, ale o zawartość słoja na zdjęciu. Uznaję że shot w południe, a później spacer w słońcu to zły pomysł. Później strasznie tego żałowałem, bo jakoś żmijówka nie rzuciła mi się już w oczy i jej nie spróbowałem :(
Image

Córka zamawia kotlety, żona naleśniki, a ja wspomnianą żabę i wszyscy zadowoleni. Ceny dość zacne, bo żaba to chyba 120k a naleśniki 100k gdzie porcja nie do okiełznania.
Image

Image

Image

Dziewczyny przebierają buty na wodne, a ja mam uniwersalne. Widok na wejściu nie zachwyca, ale nadal dziwię się ludziom którzy pokonywali kamienisty strumyk na boso. Czasami nawet robił się przez to korek.
Image

Muszę przyznać, że Wietnamczycy są bardzo przedsiębiorczy. Jak są gdzieś ludzie, to rozkładają stolik i coś sprzedają.
Image

Image

Formacje skalne robią wrażenie
Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Naszym kolejnym celem jest wioska rybacka w Mui Ne. Upał daje się we znaki więc kolejne lody.
Image

Image

Image

Image

Image

Następnie udajemy się do Red Sand Dunes Beach. Tam jest okazja pozjeżdżać. Pani wypożycza nam maty do zjeżdżania i pilnuje żebyśmy nie uszkodzili.
Image

Image

Image

Image

Image

Image

Po czerwonych wydmach mieliśmy jechać jeszcze na białe, ale jesteśmy cali w piachu, a kierowca mówi że teraz jest tam absurdalny upał i możemy wpaść tam jutro rano po drodze do Da Lat. Zgadzamy się na to i wracamy do hotelu. Ogarniamy się i robimy krótką sjestę. Raz czy dwa słychać naszego kolegę w suficie więc jak wychodzimy na kolację to zgłaszamy to w recepcji.

Na kolację mieliśmy jechać do miasta ale najpierw robimy rekonesans w okolicy hotelu. W ten oto sposób trafiamy do miejsca z grillem w stole. Jesteśmy trochę przerażeni perspektywą samodzielnego smażenia na stole potraw zamawianych w ciemno, ale ostatecznie z pomocą google lens i jedynej kelnerki znającej angielski ogarniamy co i jak :) Cała kolacja okazała się nawet fajną przygodą. Poniżej wrzucam menu

Image

Image


Dodaj Komentarz

Komentarze (4)

fux 7 marca 2026 12:08 Odpowiedz
Cieszę się, że wyjazd udany.
dryblas 13 marca 2026 23:08 Odpowiedz
Z kronikarskiego obowiązku dodam tylko ze opera juz była odsłonięta z rusztowania 20.02 , to nie był remont tylko scena na noworoczny koncert,
bruce09lili 14 marca 2026 12:08 Odpowiedz
@Dryblas Dzięki za info. Urok święta Tet.P.S.Sorki za ślamazarne tempo ale miałem sajgon w robocie [emoji6] Po weekendzie wracam do regularnego pisania.
dryblas 19 marca 2026 12:08 Odpowiedz
Fajnie się czyta, i wracają wspomnienia, bo byliśmy w praktycznie tym samym czasie i w podobnych miejscach