Idąc dalej mijamy most smoka. Mamy w planach go zobaczyć podczas pokazu wody i ognia ale zostawiliśmy to na niedzielę, bo mamy wczesną pobudkę.
Dotarliśmy do Muzeum Kultury Chamów. W sumie muzeum nie było celem samym w sobie, ale wejściówki były tanie, a na zewnątrz gorąco...
Samo muzeum szczerze polecam, bo Chamowie są bardzo ciekawą kulturą, która zamieszkiwała terytoria Wietnamu przed Wietnamczykami. Teraz są już tylko mniejszością narodową. Poniżej stroje ludowe tej kultury.
Z muzeum podjechaliśmy do świątyni Kaodaizmu. Ta oryginalna religia powstała na terenie Wietnamu południowego i łączy wszystkie największe religie świata w jedno, a ich symbolem jest oko.
Akurat trafiliśmy na modlitwę i zostaliśmy wyproszeni. Musieliśmy stać na zewnątrz ale ciekawie było obserwować obrządek wchodzenia do świątyni ze ściśle zachowaną kolejnością.
Ruszyliśmy w stronę miasta i rozglądaliśmy się za czymś do jedzenia. Oczywiście trafialiśmy głównie kawiarnie
:) a to co mieliśmy wcześniej przygotowane na google maps było nie czynne w tych godzinach. Ostatecznie Poszliśmy za jakąś naganiaczką która stała na głównej ulicy, a prowadziła w boczną. Restauracja lekko turystyczna, ale ceny jeszcze znośne - w przedziale 120-180k. Z żoną bierzemy naleśniki Bahn Xao, a córka burgera. Ja dodatkowo zamawiam sajgonki na świeżo i pękamy w szwach.
Wracamy do hotelu i po chwili przerwy idziemy na plażę po drugiej stronie ulicy.
Zabrałem maskę do snoorklingu ale przy takiej fali woda jest mocno zmącona i nic nie widać.
Jak już się suszyliśmy po kąpieli rybacy zabrali się za połów z tej małej łupiny kokosa
:)
@Dryblas Dzięki za info. Urok święta Tet.P.S.Sorki za ślamazarne tempo ale miałem sajgon w robocie [emoji6] Po weekendzie wracam do regularnego pisania.
Idąc dalej mijamy most smoka. Mamy w planach go zobaczyć podczas pokazu wody i ognia ale zostawiliśmy to na niedzielę, bo mamy wczesną pobudkę.
Dotarliśmy do Muzeum Kultury Chamów. W sumie muzeum nie było celem samym w sobie, ale wejściówki były tanie, a na zewnątrz gorąco...
Samo muzeum szczerze polecam, bo Chamowie są bardzo ciekawą kulturą, która zamieszkiwała terytoria Wietnamu przed Wietnamczykami. Teraz są już tylko mniejszością narodową. Poniżej stroje ludowe tej kultury.
Z muzeum podjechaliśmy do świątyni Kaodaizmu. Ta oryginalna religia powstała na terenie Wietnamu południowego i łączy wszystkie największe religie świata w jedno, a ich symbolem jest oko.
Akurat trafiliśmy na modlitwę i zostaliśmy wyproszeni. Musieliśmy stać na zewnątrz ale ciekawie było obserwować obrządek wchodzenia do świątyni ze ściśle zachowaną kolejnością.
Ruszyliśmy w stronę miasta i rozglądaliśmy się za czymś do jedzenia. Oczywiście trafialiśmy głównie kawiarnie :) a to co mieliśmy wcześniej przygotowane na google maps było nie czynne w tych godzinach. Ostatecznie Poszliśmy za jakąś naganiaczką która stała na głównej ulicy, a prowadziła w boczną. Restauracja lekko turystyczna, ale ceny jeszcze znośne - w przedziale 120-180k. Z żoną bierzemy naleśniki Bahn Xao, a córka burgera. Ja dodatkowo zamawiam sajgonki na świeżo i pękamy w szwach.
Wracamy do hotelu i po chwili przerwy idziemy na plażę po drugiej stronie ulicy.
Zabrałem maskę do snoorklingu ale przy takiej fali woda jest mocno zmącona i nic nie widać.
Jak już się suszyliśmy po kąpieli rybacy zabrali się za połów z tej małej łupiny kokosa :)