Po plaży my z żoną nadal jesteśmy najedzeni więc tylko siadamy na kawę w hotelu, a córka zamawia sobie na wczesną kolację panierowane krewetki. Wieczorem jeszcze robimy korekty planów i przesuwamy nasz umówiony transfer do Hoi An na inną trasę, a tam wciskamy kierowcę z lotniska. Jutro umówiliśmy wyjazd na 7, żeby zdążyć na śniadanie na 6.30Dzień 10
Jedziemy do cesarskiego miasta Hue. Wcześniej umówiliśmy transporty w firmie Vina Travel Car +84905296869. Ruszamy tuż po śniadaniu. Po drodze mamy jeszcze punkt na Hai Van Pass. Rano w górach jest całkiem chłodno i wieje tak mocno, że musimy zdjąć czapki i kapelusze. Na wzniesieniu znajduje się dawna twierdza.
Jedziemy dalej i naszą ciekawość wzbudzają paliki wystające z wody. Kierowca słabo mówi po angielsku ale zrozumiał, że chcemy się zatrzymać ale nie umie nam wytłumaczyć co to jest. Na szczęście jest czat GPT i okazało się, że to hodowla małż/ostryg
Jest niedziela i przy cytadeli wita nas korek. Kierowca zostawia nr whatsapp, bo mówi że tutaj nie może parkować. Od razu wpadamy w sidła rikszarzy ale stwierdzamy, że 400k za osobę to za dużo. Rano nie mają dużo chętnych, więc biegną za nami i proponują 400k za wszystkich. Uznajemy, że w środku cytadeli będzie dużo chodzenia, więc możemy ją objechać dookoła.
Po drodze stajemy w muzeum pokoju upamiętniającym podpisanie rozejmu pomiędzy Wietnamem i Francją w Genewie.
@Dryblas Dzięki za info. Urok święta Tet.P.S.Sorki za ślamazarne tempo ale miałem sajgon w robocie [emoji6] Po weekendzie wracam do regularnego pisania.
Wyciąganie sieci trwało dość długo
A połów nie był jakiś szałowy.
Po plaży my z żoną nadal jesteśmy najedzeni więc tylko siadamy na kawę w hotelu, a córka zamawia sobie na wczesną kolację panierowane krewetki. Wieczorem jeszcze robimy korekty planów i przesuwamy nasz umówiony transfer do Hoi An na inną trasę, a tam wciskamy kierowcę z lotniska. Jutro umówiliśmy wyjazd na 7, żeby zdążyć na śniadanie na 6.30Dzień 10
Jedziemy do cesarskiego miasta Hue. Wcześniej umówiliśmy transporty w firmie Vina Travel Car +84905296869. Ruszamy tuż po śniadaniu. Po drodze mamy jeszcze punkt na Hai Van Pass. Rano w górach jest całkiem chłodno i wieje tak mocno, że musimy zdjąć czapki i kapelusze. Na wzniesieniu znajduje się dawna twierdza.
Jedziemy dalej i naszą ciekawość wzbudzają paliki wystające z wody. Kierowca słabo mówi po angielsku ale zrozumiał, że chcemy się zatrzymać ale nie umie nam wytłumaczyć co to jest. Na szczęście jest czat GPT i okazało się, że to hodowla małż/ostryg
Jest niedziela i przy cytadeli wita nas korek. Kierowca zostawia nr whatsapp, bo mówi że tutaj nie może parkować. Od razu wpadamy w sidła rikszarzy ale stwierdzamy, że 400k za osobę to za dużo. Rano nie mają dużo chętnych, więc biegną za nami i proponują 400k za wszystkich. Uznajemy, że w środku cytadeli będzie dużo chodzenia, więc możemy ją objechać dookoła.
Po drodze stajemy w muzeum pokoju upamiętniającym podpisanie rozejmu pomiędzy Wietnamem i Francją w Genewie.