0
bruce09lili 5 marca 2026 13:40
Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

W drodze powrotnej chcemy stanąć na lunch. Ale jesteśmy już trochę poza miastem. Szukamy na mapach jakiś czynnych lokali ale jest tuż przed 15, a większość lokali otwiera się w okolicach 15.30-16. Co jakiś czas przystajemy przy jakimś lokalu, aż w końcu trafiamy na jakąś knajpę w małym miasteczku lub wiosce. meny po wietnamsku, obsługa nie mówi po angielsku, ale od czego ma się czata. Przetłumaczył, polecił lokalne smakołyki i za ucztę zapłaciliśmy 400k. Ceny na prowincji zwalają z nóg - w pozytywnym sensie.

Wróciliśmy przed wieczorem do hotelu, ogarnęliśmy się i wieczorem ruszamy na miasto, bo chcemy zobaczyć pokaz na moście smoka. Pokaz jest o 21. Jedziemy jeszcze na późną kolację. Mamy znalezionych kilka knajp z polecajek czata i wybieramy taką blisko rzeki. Okazuje się, że jest pełna więc odchodzimy w boczną uliczkę i znajdujemy tanie pho. Po uczcie koło Hue nie jesteśmy bardzo głodni więc zupa jest idealna.

Po 20 powoli zmierzamy w stronę mostu.
Image

15 minut przed pokazem jest już spory tłumek.
Image

Ruch został wstrzymany i smok punktualnie o 21 zaczyna buczeć i pojawia się płomień. Jak widać na zdjęciach miejscówkę mamy świetną.
Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Miejscówka była świetna... do oglądania ognia. Smok zmienił kolor oczu i zaraz miała polecieć woda
Image

Image

Image

Image

Więcej zdjęć nie ma, bo wiatr delikatnie wiał w naszą stronę i myśleliśmy że jesteśmy bezpieczni. Okazało się, że cała nasza strona była zalana ogromna ilością wody. Po pierwszym razie wszyscy byli mokrzy i zaczęło się paniczne uciekanie. Chwyciłem córkę mocno z rękę i zaczęliśmy uciekać. Żona poszła dalej z tłumem w stronę ogona, a my widząc że tłum utknął zawróciliśmy i pobiegliśmy w stronę głowy, żeby wyjść poza zasięg wody z drugiej strony. Przy każdym polaniu stawaliśmy i starałem się zasłonić córkę, ale wiele to nie dało. Ostatecznie uniknęliśmy ostatniego polania. Zdzwaniamy się z żoną na Whatsapp i szukamy się. Cali mokrzy, ale dziwnie zadowoleni wracamy do hotelu. Jutro kolejny ekscytujący dzień.Dzień 11

Dzisiaj mamy wycieczkę na snoorkling na wyspę Chamów. Wycieczkę ostatecznie kupiliśmy w hotelu, bo mieli cenę lepszą niż w internecie. Na samą wyspę można popłynąć speadboatem z portu w Hoi An ale nam zależało na rafie koralowej. Na śniadanie idziemy na 7, a busik przyjeżdża o 7.30. Jesteśmy pierwsi ale zbieramy sporo pasażerów po drodze, więc ostatecznie jest pełny, a drugi bus z tej samej firmy spotykamy w porcie i razem płyniemy.

Ale zanim dojedziemy do portu stajemy w fabryce jedwabiu. Większość tego pokazu, to jest pokaz handlowy, a to co najciekawsze to pierwsza minuta i jedwabniki i opis samego procesu.

Image

Image

Sam jedwab w sklepie jest stosunkowo drogi i dziewczyny kupują sobie tylko jedwabne gumki do włosów. Jedziemy do portu w Hoi An i ładujemy się na łódź. Speedboat jest rzeczywiście speed przynajmniej do momentu aż reklamówka wkręciła się w śrubę i pan z obsługi musiał nurkować żeby ją wyjąć. A jak łódka płynęła full speed to przyjemnie chlapało wodą do środka.
Image

Image

Image

Image

Image

Image

Lądujemy na wyspie i rozdzielamy się na 3 grupy. Pierwsza (my i dwie Rosjanki) idziemy z przewodnikiem, druga grupa jedzie z miejscowymi na skuterach, a 3 grupa kręci się sama po wiosce.
Image

Image

Image

Image

Image

Zaczynamy od muzeum morskiego
Image

Image

Image

Studnia z której korzysta cała wioska. Czci się tutaj wieloryba
Image

Image

Szkoła

Dodaj Komentarz

Komentarze (4)

fux 7 marca 2026 12:08 Odpowiedz
Cieszę się, że wyjazd udany.
dryblas 13 marca 2026 23:08 Odpowiedz
Z kronikarskiego obowiązku dodam tylko ze opera juz była odsłonięta z rusztowania 20.02 , to nie był remont tylko scena na noworoczny koncert,
bruce09lili 14 marca 2026 12:08 Odpowiedz
@Dryblas Dzięki za info. Urok święta Tet.P.S.Sorki za ślamazarne tempo ale miałem sajgon w robocie [emoji6] Po weekendzie wracam do regularnego pisania.
dryblas 19 marca 2026 12:08 Odpowiedz
Fajnie się czyta, i wracają wspomnienia, bo byliśmy w praktycznie tym samym czasie i w podobnych miejscach