0
bruce09lili 5 marca 2026 13:40
Image

Image

Image

Okazało się, że świątynia jest niedaleko lotniska i można polować na fotki samolotów.
Image

Image

Image

Image

Image

Chùa Nam Sơn okazało się wielkim zaskoczeniem, bo to nie jest miejsce gdzie docierają turyści, a jest bardzo ciekawe. Wracamy do auta i jedziemy do Field Coffee. Brzmi jak idealne miejsce na sesję na instagrama, ale nie mam instagrama. Kawa w normalnej cenie, a widok robi wrażenie.
Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Następny punkt to już głębokie google maps - Nhà Cổ Tích Thiện Đường. Trafiłem na to dość przypadkiem i jak to Wietnamczycy mają w zwyczaju - nazywają to Ancient House. Jak dojechaliśmy, to okazuje się że nikogo nie ma, ale jest otwarte, kręcimy się po posesji i w końcu słyszę głosy w środku. Nieśmiało wchodzę i chyba właściciel jadł śniadanie. Pomachał tylko, że mamy sobie pochodzić.
Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Kierowca w drodze powrotnej przyznaje się, że mieszka w Da Nang całe życie i nigdy nie był w tych miejscach.
Wracamy do hotelu koło południa i po chwili odpoczynku szykujemy się na lunch i plażowanie. Zakładamy, że to już nasze ostatnie plażowanie, żeby nie wracać z mokrymi gratami. Na lunch idziemy do beach clubu gdzieś przy China Beach. Jeśli dobrze pamiętam to był Esco Beach, Bar Lounge & Restaurant. Klimat nieco australijski i pewnie do takiego klienta lokal był skierowany.
Po lunchu idziemy na plażę. Fala jak zwykle spora ale ludzi dość dużo w okolicy miejsca z ratownikiem i żółtą flagą.

Około 17 zwijamy się z plaży, bo słońce jest coraz niżej i większa część plaży pokrywa się cieniem, co przy wietrze nie jest przyjemne.

Na kolację idziemy do budek z przekąskami i robimy sobie ucztę. Naleśniki, kulki mięsne, suszone mięso. Za kilka rund przekąsek i piwo płacimy 200k

Dzień 14
Dzisiaj mamy wycieczkę do My Son. Wyjeżdżamy standardowo o 7. Jesteśmy na miejscu jako jedni z pierwszych i to daje nam przewagę, bo nie ma jeszcze wycieczek i upału. Nie ma też kolejek do meleksów, które dowożą do punktu startowego.
Image

Image

Image

Image

Image

Mrówki przy pracy.
Image

Image

Image

Image

Kompleks Chamskich świątyń zajmuje spory teren, więc do pierwszej z nich idziemy spory kawałek.
Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image


Dodaj Komentarz

Komentarze (4)

fux 7 marca 2026 12:08 Odpowiedz
Cieszę się, że wyjazd udany.
dryblas 13 marca 2026 23:08 Odpowiedz
Z kronikarskiego obowiązku dodam tylko ze opera juz była odsłonięta z rusztowania 20.02 , to nie był remont tylko scena na noworoczny koncert,
bruce09lili 14 marca 2026 12:08 Odpowiedz
@Dryblas Dzięki za info. Urok święta Tet.P.S.Sorki za ślamazarne tempo ale miałem sajgon w robocie [emoji6] Po weekendzie wracam do regularnego pisania.
dryblas 19 marca 2026 12:08 Odpowiedz
Fajnie się czyta, i wracają wspomnienia, bo byliśmy w praktycznie tym samym czasie i w podobnych miejscach