0
bruce09lili 5 marca 2026 13:40
Image

Naszym następnym celem jest łódka ananasowa. Ponoć każda łódka ma wywieszone czym handluje. Tutaj rzeczywiście wiszą ananasy. Dostajemy owoce do degustacji. Nie zaskoczę nikogo, jeśli napiszę, że ananasy były pyszne. Do tego posypka z soli i krewetek. Oprócz degustacji mamy jeszcze wejście do części mieszkalnej. Holendrzy przy swoim wzroście muszą bardzo uważać na głowy. Jest przerwa noworoczna więc w hamakach leżą dzieciaki z komórkami w dłoniach. W środku jest surowo, ale zaskakująco przestronnie. Dzieciaki chodzą do szkoły w mieście, a każdy statek ma gdzieś na lądzie zaparkowany skuter.
Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Poruszyliśmy też z przewodnikiem temat śmieci, bo ich ilość w rzece jest delikatnie mówiąc przerażająca. Zresztą jest to wysoce uciążliwe bo często coś się wkręca w śrubę napędową. Ponoć są obecnie prowadzone akcje edukacyjne i powoli to się zmienia, ale starsze pokolenia nadal ostro śmiecą.
Image

Wpływamy do mniejszego kanału.
Image

Konstrukcja nie wygląda na najsolidniejszą, ale stoi.
Image

Znów wysiadamy na ląd i idziemy wąskimi uliczkami do fabryki makaronu ryżowego
Image

Na miejscu wita nas szczeniaczek i nagi chłopiec w kąpieli i ze sporym ADHD.
Image

To są już wystudzone płachty sprasowanego ciasta ryżowego przygotowane do cięcia na wstążki.
Image

A to jest Thin, nasz przewodnik
Image

Gospodarze manufaktury przy pracy
Image

Na takich bambusowych noszach suszą się na słońcu placki
Image

Taką maczugą ściąga się wilgotne placki z "patelni"
Image

Oczywiście mieliśmy możliwość wziąć udział w każdym etapie od nakładania ciasta, przez suszenie po cięcie.
Image

Nie mam dobrego zdjęcia maszyny do cięcia. Normalnie jest napędzana silnikiem, ale dla turystów pas klinowy jest zdejmowany i trzeba kręcić ręcznie kołem. Jak widać na poprzednich zdjęciach, placki są okrągłe. Po przejściu przez głowicę tnącą zawsze zostaną krótkie kawałki, a jak wiemy makaron azjatycki jest ładny i długi. Co więc się dzieje z tymi krótkimi? Wyrzucają? Na szczęście nie. Powstało z nich nasze sniadanie, czyli noodle pizza. Są to smażone na słodko w głębokim tłuszczu kawałki makaronu.
Image

Płyniemy dalej.
Image

Image

Image

Image

Trwa właśnie budowa nowego mostu.
Image

Wspominałem już o śmieciach? Tutaj złapałem delikwenta na gorącym uczynku.
Image

Image

Dobijamy do nabrzeża po drugiej stronie rzeki. Naszym celem jest plantacja owoców.
Image

Wspominałem już, że Wietnamczycy kochają karaoke? Pora śniadaniowa jest też dobra na karaoke :)
Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

To jest niezmiernie ciekawa konstrukcja. Kojarzycie zupę z gniazda ptaka, konkretnie jerzyka? Bardzo popularna w Azji i astronomicznie droga. W tym wielkim bloku mieszkają jedynie jerzyki na grządkach. A na zewnątrz są głośniki, z których płynie wabiący głos godowy.
Image

Tradycyjne ciastka Tetowe
Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Jest i durian.
Image

Image

Image

Image


Dodaj Komentarz

Komentarze (4)

fux 7 marca 2026 12:08 Odpowiedz
Cieszę się, że wyjazd udany.
dryblas 13 marca 2026 23:08 Odpowiedz
Z kronikarskiego obowiązku dodam tylko ze opera juz była odsłonięta z rusztowania 20.02 , to nie był remont tylko scena na noworoczny koncert,
bruce09lili 14 marca 2026 12:08 Odpowiedz
@Dryblas Dzięki za info. Urok święta Tet.P.S.Sorki za ślamazarne tempo ale miałem sajgon w robocie [emoji6] Po weekendzie wracam do regularnego pisania.
dryblas 19 marca 2026 12:08 Odpowiedz
Fajnie się czyta, i wracają wspomnienia, bo byliśmy w praktycznie tym samym czasie i w podobnych miejscach