"https://pbs.twimg.com/media/FeB0TjvVEAAi6yF.jpg:large" alt="Image" />Postój w Budapeszcie był krótki i przyjemny (ciepło) i po 8 godzinach spaceru byłem już w lotnisku.
dojechałem dość szybko (Metrem i potem autobusem), tak samo kontrole metali i paszportowe, i już siedziałem w teminalu do lotów poza Schengen.
O 21 nasz już zapraszali do "baraku" metalowego tanich linii (jako ze Terminal A, który był terminalem Low Cost, przestał działać po bankructwie węgierskich linii Malev) gdzieś koło pasu startowego. Tam druga kontrola paszportu i biletu, i już byłem pod gatem. ku mojemu wielkiemu dziwieniu, lot był prawie pełny. Dużo młodych sportowców (szczególnie z Bałkanów) którzy lecieli do Baku na mistrzostwa kick boxingu.
Lot punktualnie wyleciał, i o 04:00 lądowaliśmy w Baku (różnica czasowa z Polski to +3 godziny). Godzina okropna, ale prawie wszyscy przewoźnicy z Europy o tej godzinie lądują. Kontrola paszportowa. Bardzo gładka. Azerka, która sprawdzała mój paszport, szybko poszukała czy się znajduje pieczątka z Nagórskiego Karabachu, i po grecku mnie przywitała do Azerbejdżanu.
No i po wyjściu z terminalu, zaczyna się polowanie hien na biednych ludzi. Polowanie kto kogo przewiezie do Baku. Ceny początkującie dla białego dzioba? 50 Manatów (albo po polskiemu 200 złotych) za przejazd 30 km, w państwie gdzie litr benzyny kosztuje około 2 PLN
:o
Ja postanowiłem poczekać do pierwszego autobusu linii 116, który jedzie z parkingu pod lotniskiem, za 0.3 manatów, prosto do placu 28 May, koło hostelu. No i co robić 3 godziny? Przy wyjściu z lotniska, po prawej strony jest fajna kawiarnia. Herbata kosztuje około 0.3 manaty i jest bardzo dobra. Niestety hieny dalej atakowały (prawie godzinę), obniżając ceny jak dowiedzieli się ze znam turecki i rosyjski. Najszybsza cena, na którą mi proponowali to 15 manatów, ale ja dalej nie chciałem. Nic więcej nie potrzebowałem. Miałem WiFi, herbatkę i prąd żeby komórkę podładować.
O 7 już pożegnałem lotnisko i dotarłem do przystanku. 45 minut jazdy przez drogę imienia Heydara Aliyeva (się okaże ze on jest wszędzie, jak Kemal Ataturk w Turcji albo Jan Paweł II w Polsce), starym autobusem Daewoo, dotarłem do placu. Jak jest na całym Kaukazie, tak samo tutaj, się płaci przy wyjściu z autobusu.
Jako ze byłem zbyt wcześnie w hostelu, powiedzieli mi ze mogę wziąć prysznic i zostawić i pokój będzie gotowy o 11.
Po tej dobry radzie, już byłem gotowy na pierwsze zwiedzanie Baku. Pierwsze moje wrażenie? Dubaj Kaukazu. Wydać ze jak są petrodollary to ludzie szaleją. Tutaj jest to samo. Stare miasto i wokół tego wieżowce z szkła i platformy wokół morza Kaspijskiego.
Po chwili już byłem w promenadzie, i mogłem zrobić pierwszy spacerek, z widokiem słynych Flame Towers
zmieniłem widoki o 100% i byłem za murami Starego Miasta
Około 12 już byłem w hostelu, i tam się dowiedziałem ze nawet w hostelu się targuje. No to ja też, po turecku się targuję, i za tą samą cenę (pokój 4 os i wspólna toaleta) dostałem pokój 2 os z własną toaletą. Tyle wygrać! Niestety już moje siły opadały i skoczyłem do łóżka na parę godzin.Wieczorkiem, jak już się trochę wyspałem, postanowiłem, uderzyć drugi raz na promenadę i na nowe miasto.
Ogromny plus noclegu w Baku Hostel, to to że blisko znajduje się dworzec kolejowy (sieć kolejowa jest nawet dobra w Azerbejdżanie) na którym można odebrać bilety, po zakupie tutaj: http://railway.gov.az/index 3 klasa do Tbilisi, to koszt około 80 złotych
Ale wracamy do naszego tematu, i to jest nocne Baku. Ciekawe, w tym miejscu są różnice temperaturowe. W dniu temperatury mogą sięgnąć 30 stopni, a wieczorem to może być nawet 10 stopni, dlatego zalecane jest noszenia jakiejś kurtki albo sweterka.
Trochę zdjęć Baku, wieczorem.
Hillton
Pałać Prezydencki
Stocznia
Flame Towers
Nowe Miasto
Miałem plany żeby rano pojechać do Qobustanu i zwiedzić słynne petroglify. Niestety, opis na http://wikitravel.org/en/Qobustan był trochę "niepoprawny" i się okazało ze szukałem przez pół godziny, skąd odjeżdżają autobusy, do przystanku Oil Fields 20, gdzie z stamtąd odjeżdża autobus nr 195 do Qobustanu.
Jakoś ze mi się nie udało znaleźć, zacząłem przygotować się do planu B. Znaleźć kafejkę internetową, do przygotowania trasy. Fajna kafejka i tania, znajduje się na ul. Istiglaliyyat, obok poczty i naprzeciwko przystanku metra İçərişəhər. W przejsciu podziemnym znajduje się księgarnia z fajnymi pocztówkami (za pakiet 25! pocztówek zapłaciłem jedynie 3,5 Manaty) znaczek do Polski to koszt 0.6 manatów. A, i pocztówka szła tydzień do Polski!
Po zbieranie informacji o dojazdach zwiedziłem na spokojnie Stare Miasto, w celu szukaniu pamiątek. I tu się przydała znajomość tureckiego! Od pamiątek to się roi tam, ale ceny dla "Hello my friend!" są 10 razy wyższe! Na przykład, mam koleżankę, co zaczęła kolekcjonować ode mnie kieliszki do wódki. W starym mieście, po chwili znalazłem jednego typka co ma te szklanki, i pytam się go po angielsku ile kosztuje. A on na dzień dobry, 10 manatów. Jak go potem spytałem czy to jest za cały set, czy za jeden, dostałem pozytywną odpowiedz na moje drugie pytanie. Po odpowiedzi mojej: Sen deli misin? Kukuruku? (Oszalałeś) pokazując palec na mózg, obniżył cenę do 5. No w sumie po 5 minutach, targowania się, kupiłem go za 2 manaty i symbolicznego grosza. Tak na szczęście na przyszłość ;P Ceny do innych pamiątek: dywanik z napisem Azerbejdżan: 3 manaty, kapelusz-fez 1 manat, magnes 1 manat fajka wodna (dobra) około 25 manatów.
Stacja metra İçərişəhər
Wejście do Starego Miasta
Pamiątki z wujem Stalinem i ojcem Leninem
Punktem alternatywnym na ten dzień był Guz Qalasi albo Kamienna Wieża. Duma całego Baku, stoi tam od 12 wieku, i od 2000 roku wpisana na liście światowej kultury UNESCO. Wejście do niej kosztuje 2 manaty (normalny) i studencki 0,6 manatów. O legitkę to w ogóle nie pytają
;). Robienie zdjęć jest za darmo. Wieża przeszła ogromną rekonstrukcję, ostatnie 2 lata, i naprawdę warto wejść do środka. Jest podzielona na parę piętr i na każdym jest inna tematyka związana z wieżą. Oczywiście wszystko multimedialnie, po angielsku, rosyjsku i azersku. Z pomocy dotykowych ekranów można się dowiedzieć dużo o historii tego niesamowitego miejsca.
Jak wieża pomagała astronomom
I na koniec, taras widokowy, na Baku
Flame Towers
Stocznia
Na wieży miałem okazje poznać grupę studentów z Uniwersytetu im Heydər Əliyev (jak zawsze ;P ) fakultetu Angielskiej Filologii. Oni zadowoleni, ze gadam po angielsku, postanowili że mnie wezmą na oprowadzenie starego miasta, i na lunch w zamian rozmową ze mną po angielsku. I tutaj mała rada. Azerki są PRZE-PIĘ-KNE, bogate (nie chodzi o kasę ;P ) i z przepięknymi oczami. Kto będzie chciał więcej info, to zapraszam za tydzień na spotkanie Fly4Free w Krakowie
:)
Lunch, miał być w jakiejś restauracji, koło 28 May, i jako pogoda była wyśmienita, to wracaliśmy na nogach, przez promenadę.
Dotarliśmy do restauracji, i na szybki wzrok, zauważyłem ceny "zestawów obiadowych" na dzień. To koszt około 4 manatów, czyli około 16 złotych. W nim jest zupa, drugie danie, kola, kawa, ciasto i chleb. Czyli nie tak źle.
Rosołek ala Baku
Ciąg dalszy po ostatnich egzaminach w weekend
:)Po obiedzie włóczyłem z powrotem do starego miasta żeby odwiedzić pałać Shirvanshah (Şirvanşahlar sarayı), największy kompleks pałacowy w półwyspie Absheronskim. Pałać został zbudowany w 15 wieku, i od 2000 znajduje się na liście UNESCO.
Pałać składa się w 5 części: Główny Gmach, Divankhana (mały kamienny pawilon), Mauzoleum, Meczet Pałacowy i hamam pałacowy. Wejście, znowu studenckie to koszt 0,6 AZN i bilet na robienie zdjęć to 2 AZN. Tak jak wieża, pałac też jest świezo po rekonstrukcji i w pełni multimedialny. W każdym rogu znajduje się tablet z historią, wideo albo muzyką i zawsze w 3 językach (angielski, azerski i rosyjski)
Sala Króla
Pisanie Koranu
Pawilon i Meczet
Łaźnie
Azerbejdżan kojarzy się z ogniem i ropą. Dlatego jeden z najlepszych przykładów sprawdzenie tego to zwiedzanie Yanar Dağ (Płonące skały), które się znajdują jakieś 30-45 minut jazdy komunikacją z Baku. Jak wiadomo, ogień jest bardziej widowiskowy wieczorem a nie w dzień, dlatego postanowiłem zwiedzić bardziej promenadę i Fame Towers, pojechać tam potem.
Na górkę na której znajdują się Flame Towers możemy się dostać albo na nogach albo darmową kolejką górską, która kursuje co 15 minut.
Po wyjściu z kolejki, po prawej strony zobaczymy Flame Towers,
i meczet dla poległych Otomańskich Turków, którzy zginęli w I Wojnie Światowej na terenach Azerbejdżanu.
Po prawej znajduje się Aleja Męczenników (Şəhidlər Xiyabanı). Męczenników którzy zginęli w wojnach Azerbejdzanu. Od wojny o niepodległość, w Dniach Marcowych, Czarnego Stycznia aż do wojny o Nagórski Karabach z Armenią.
Cmentarz Turecki
Cmentarz Azerski
Monument Bohaterów
Obok Monumentu znajduje się balkon z przepięknym widokiem nad Zatoką w Baku
Plac Flagi (druga najwyższa na świecie, po Duszanbe w Tadżykistanie
Nowe Baku
Jako że zbliżał się wieczór i się robiło ciemno, wsiadłem do Metra, w kierunku stacji Koroğlu. Dokładnie stamtąd odjeżdża marszrutka w kierunku Płonących Skał. Jak dojedziemy do Koroğlu, trzeba poszukać marszrutki nr 217. Może być ciężko ją znaleźć w chaosie który tam panuje, Wysiąść na ostatnim przystanku. Koszt biletu 30 qapików.
99% o 18 "muzeum" będzie zamknięte, ale policjant - ochroniarz chętnie przyjmie opłatę za bilet (2 AZN) jako baksis-bahşiş (napiwek)
;)
Ciekawostką jest ze Yanar Dag zobaczył kiedyś Marco Polo, który nie znajdując wytłumaczenia dla tego zjawiska, określił to, co widział jako „płomienie znikąd”. Płonące wzgórze było celem pielgrzymek czcicieli ognia – zoroastrian, którzy przybywali w to miejsce z Iranu i Indii, co też, może w mniejszym stopniu, robią i dzisiaj.
To że płomienie pojawiają się akurat w tym miejscu ma swoją konkretną przyczynę. Tuż pod powierzchnią ziemi znajdują się złoża gazu i ropy, a więc przez szczeliny w piaskowcu wydobywają się etan i propan, które ulegając samozapłonowi, tworzą fantastyczne płomienie rozprzestrzeniające się na zboczach całego wzgórza.
Jako ze zaczęło się robić zimno, ciemno, rano musiałem wstać żeby pojechać do Qobustanu, no i po 15 minutach tam nic nie ma do roboty, wróciłem tym samym autobusem do Koroğlu, i po drodze pozwiedzać pola naftowe.
Ostatni dzień w Baku i w nim największa atrakcja. Petroglify w Qobustanie. Qobustan to małe miasteczko niedaleko Baku, jakieś 1:30 godziny jazdy komunikacją miejską.
Jak ktoś mieszka w Baku Hostel, najlepszym sposobem będzie wziąć autobus linii 88 z ulicy 28th May (obok dworca)
i pojechać na ostatni przystanek Field 20, i potem drugi autokar 195, w kierunku Alat. Przejazd pierwszym autobusem to 0,3 AZN i drugim 0,8 AZN.
Po około 40 - 50 min jazdy mega interesującym autobusem
po prawej strony zobaczymy tablice o Parku Narodowym Qobustan i jego petroglify
Z tego przystanku są 2 sposoby żeby dotrzeć do Muzeum i do petroglifów. Jeden to taksówka (około 20-30 AZN za przejazd do Muzeum+Petroglify+-wulkany błotne), albo ten kawałek 2.5km przejść na nogach.
Jako zwolennik chodzenia, a wielki przeciwnik taksówek, wybrałem drugą opcję i szedłem nóżkami aż do muzeum.
Po godzinie chodzenia, dotarłem do muzeum. Wejście do muzeum (bilet studencki) to 2 AZN, w cenie pozwolenie na robienie zdjęć. Muzeum, trzeba przyznać, robi wielkie wrażenie (w sumie jak wszystkie muzeum odwiedzone w Baku), interaktywne w którym bardzo łatwo można się dowiedzieć o morfologi Azerbejdżanu, historii petroglifów i o "tańcu regionalnym" :S
Na zwiedzanie muzeum warto przeznaczyć od godziny do 1:30 godziny, bo warto
:)
Po Muzeum, najważniejszą atrakcją są oczywiście petroglify. Znajdują się one na wzgórzu, jakieś 1.5 km na górę, piechotką to jakieś 35-40 minut do góry.
Adżi napisał:Nie żebym się czepiał... ale Azerbejdżan to już jednak Azja
;)Faktycznie relacja powinna znajdować się w dziale "Bliski Wschód". Szkoda, że wrzucasz posty tak rzadko, czekam na kontynuację.
Fajna relacja, dzięki. Szkoda że Azerbejdżan nie chcę się bardziej otworzyć na turystów znosząc wizy jak to zrobiła Armenia i Gruzja bo kraj jest na pewno interesujący.
No ja robiłem wizę, w Azerskiej Ambasadzie, w Atenach , (to znaczy mój ojciec biegał z kwitkami), ale kontakt z konsulem był bardzo dobry. Odpisywał na maila w 2-3 godziny No i mało biurokracji
;)
mi problem z wizą udało ominąć się podpinając pod projekt UE, finansowany przez Ministerstwo Sportu i Turystyki Azerbejdżanu. Byłem w Baku w trakcie obchodów święta Novruz co bardzo gorąco polecam (http://en.wikipedia.org/wiki/Novruz_in_Azerbaijan). Nigdy jeszcze nie udzieliłem tylu wywiadu ile w ciągu obchodów. Gdy lokalni dziennikarze zobaczyli mnie(blond Loki
:) ) i to w towarzystwie blondynek, nie odpuścili nam przez następnych parę wywiadów. Byli zachwyceni że obcokrajowcy odwiedzili ich w tak ważnym momencie.
dojechałem dość szybko (Metrem i potem autobusem), tak samo kontrole metali i paszportowe, i już siedziałem w teminalu do lotów poza Schengen.
O 21 nasz już zapraszali do "baraku" metalowego tanich linii (jako ze Terminal A, który był terminalem Low Cost, przestał działać po bankructwie węgierskich linii Malev) gdzieś koło pasu startowego. Tam druga kontrola paszportu i biletu, i już byłem pod gatem.
ku mojemu wielkiemu dziwieniu, lot był prawie pełny. Dużo młodych sportowców (szczególnie z Bałkanów) którzy lecieli do Baku na mistrzostwa kick boxingu.
Lot punktualnie wyleciał, i o 04:00 lądowaliśmy w Baku (różnica czasowa z Polski to +3 godziny). Godzina okropna, ale prawie wszyscy przewoźnicy z Europy o tej godzinie lądują.
Kontrola paszportowa. Bardzo gładka. Azerka, która sprawdzała mój paszport, szybko poszukała czy się znajduje pieczątka z Nagórskiego Karabachu, i po grecku mnie przywitała do Azerbejdżanu.
No i po wyjściu z terminalu, zaczyna się polowanie hien na biednych ludzi. Polowanie kto kogo przewiezie do Baku. Ceny początkującie dla białego dzioba? 50 Manatów (albo po polskiemu 200 złotych) za przejazd 30 km, w państwie gdzie litr benzyny kosztuje około 2 PLN :o
Ja postanowiłem poczekać do pierwszego autobusu linii 116, który jedzie z parkingu pod lotniskiem, za 0.3 manatów, prosto do placu 28 May, koło hostelu. No i co robić 3 godziny? Przy wyjściu z lotniska, po prawej strony jest fajna kawiarnia. Herbata kosztuje około 0.3 manaty i jest bardzo dobra. Niestety hieny dalej atakowały (prawie godzinę), obniżając ceny jak dowiedzieli się ze znam turecki i rosyjski. Najszybsza cena, na którą mi proponowali to 15 manatów, ale ja dalej nie chciałem. Nic więcej nie potrzebowałem. Miałem WiFi, herbatkę i prąd żeby komórkę podładować.
O 7 już pożegnałem lotnisko i dotarłem do przystanku. 45 minut jazdy przez drogę imienia Heydara Aliyeva (się okaże ze on jest wszędzie, jak Kemal Ataturk w Turcji albo Jan Paweł II w Polsce), starym autobusem Daewoo, dotarłem do placu. Jak jest na całym Kaukazie, tak samo tutaj, się płaci przy wyjściu z autobusu.
Jako ze byłem zbyt wcześnie w hostelu, powiedzieli mi ze mogę wziąć prysznic i zostawić i pokój będzie gotowy o 11.
Po tej dobry radzie, już byłem gotowy na pierwsze zwiedzanie Baku. Pierwsze moje wrażenie? Dubaj Kaukazu. Wydać ze jak są petrodollary to ludzie szaleją. Tutaj jest to samo. Stare miasto i wokół tego wieżowce z szkła i platformy wokół morza Kaspijskiego.
Po chwili już byłem w promenadzie, i mogłem zrobić pierwszy spacerek, z widokiem słynych Flame Towers
zmieniłem widoki o 100% i byłem za murami Starego Miasta
Około 12 już byłem w hostelu, i tam się dowiedziałem ze nawet w hostelu się targuje. No to ja też, po turecku się targuję, i za tą samą cenę (pokój 4 os i wspólna toaleta) dostałem pokój 2 os z własną toaletą. Tyle wygrać! Niestety już moje siły opadały i skoczyłem do łóżka na parę godzin.Wieczorkiem, jak już się trochę wyspałem, postanowiłem, uderzyć drugi raz na promenadę i na nowe miasto.
Ogromny plus noclegu w Baku Hostel, to to że blisko znajduje się dworzec kolejowy (sieć kolejowa jest nawet dobra w Azerbejdżanie) na którym można odebrać bilety, po zakupie tutaj: http://railway.gov.az/index
3 klasa do Tbilisi, to koszt około 80 złotych
Ale wracamy do naszego tematu, i to jest nocne Baku. Ciekawe, w tym miejscu są różnice temperaturowe. W dniu temperatury mogą sięgnąć 30 stopni, a wieczorem to może być nawet 10 stopni, dlatego zalecane jest noszenia jakiejś kurtki albo sweterka.
Trochę zdjęć Baku, wieczorem.
Hillton
Pałać Prezydencki
Stocznia
Flame Towers
Nowe Miasto
Miałem plany żeby rano pojechać do Qobustanu i zwiedzić słynne petroglify. Niestety, opis na http://wikitravel.org/en/Qobustan był trochę "niepoprawny" i się okazało ze szukałem przez pół godziny, skąd odjeżdżają autobusy, do przystanku Oil Fields 20, gdzie z stamtąd odjeżdża autobus nr 195 do Qobustanu.
Jakoś ze mi się nie udało znaleźć, zacząłem przygotować się do planu B. Znaleźć kafejkę internetową, do przygotowania trasy. Fajna kafejka i tania, znajduje się na ul. Istiglaliyyat, obok poczty i naprzeciwko przystanku metra İçərişəhər. W przejsciu podziemnym znajduje się księgarnia z fajnymi pocztówkami (za pakiet 25! pocztówek zapłaciłem jedynie 3,5 Manaty)
znaczek do Polski to koszt 0.6 manatów. A, i pocztówka szła tydzień do Polski!
Po zbieranie informacji o dojazdach zwiedziłem na spokojnie Stare Miasto, w celu szukaniu pamiątek. I tu się przydała znajomość tureckiego! Od pamiątek to się roi tam, ale ceny dla "Hello my friend!" są 10 razy wyższe! Na przykład, mam koleżankę, co zaczęła kolekcjonować ode mnie kieliszki do wódki. W starym mieście, po chwili znalazłem jednego typka co ma te szklanki, i pytam się go po angielsku ile kosztuje. A on na dzień dobry, 10 manatów. Jak go potem spytałem czy to jest za cały set, czy za jeden, dostałem pozytywną odpowiedz na moje drugie pytanie. Po odpowiedzi mojej: Sen deli misin? Kukuruku? (Oszalałeś) pokazując palec na mózg, obniżył cenę do 5. No w sumie po 5 minutach, targowania się, kupiłem go za 2 manaty i symbolicznego grosza. Tak na szczęście na przyszłość ;P
Ceny do innych pamiątek: dywanik z napisem Azerbejdżan: 3 manaty, kapelusz-fez 1 manat, magnes 1 manat fajka wodna (dobra) około 25 manatów.
Stacja metra İçərişəhər
Wejście do Starego Miasta
Pamiątki z wujem Stalinem i ojcem Leninem
Punktem alternatywnym na ten dzień był Guz Qalasi albo Kamienna Wieża. Duma całego Baku, stoi tam od 12 wieku, i od 2000 roku wpisana na liście światowej kultury UNESCO. Wejście do niej kosztuje 2 manaty (normalny) i studencki 0,6 manatów. O legitkę to w ogóle nie pytają ;). Robienie zdjęć jest za darmo.
Wieża przeszła ogromną rekonstrukcję, ostatnie 2 lata, i naprawdę warto wejść do środka. Jest podzielona na parę piętr i na każdym jest inna tematyka związana z wieżą. Oczywiście wszystko multimedialnie, po angielsku, rosyjsku i azersku. Z pomocy dotykowych ekranów można się dowiedzieć dużo o historii tego niesamowitego miejsca.
Jak wieża pomagała astronomom
I na koniec, taras widokowy, na Baku
Flame Towers
Stocznia
Na wieży miałem okazje poznać grupę studentów z Uniwersytetu im Heydər Əliyev (jak zawsze ;P ) fakultetu Angielskiej Filologii. Oni zadowoleni, ze gadam po angielsku, postanowili że mnie wezmą na oprowadzenie starego miasta, i na lunch w zamian rozmową ze mną po angielsku. I tutaj mała rada. Azerki są PRZE-PIĘ-KNE, bogate (nie chodzi o kasę ;P ) i z przepięknymi oczami. Kto będzie chciał więcej info, to zapraszam za tydzień na spotkanie Fly4Free w Krakowie :)
Lunch, miał być w jakiejś restauracji, koło 28 May, i jako pogoda była wyśmienita, to wracaliśmy na nogach, przez promenadę.
Dotarliśmy do restauracji, i na szybki wzrok, zauważyłem ceny "zestawów obiadowych" na dzień. To koszt około 4 manatów, czyli około 16 złotych. W nim jest zupa, drugie danie, kola, kawa, ciasto i chleb. Czyli nie tak źle.
Rosołek ala Baku
Ciąg dalszy po ostatnich egzaminach w weekend :)Po obiedzie włóczyłem z powrotem do starego miasta żeby odwiedzić pałać Shirvanshah (Şirvanşahlar sarayı), największy kompleks pałacowy w półwyspie Absheronskim. Pałać został zbudowany w 15 wieku, i od 2000 znajduje się na liście UNESCO.
Pałać składa się w 5 części: Główny Gmach, Divankhana (mały kamienny pawilon), Mauzoleum, Meczet Pałacowy i hamam pałacowy. Wejście, znowu studenckie to koszt 0,6 AZN i bilet na robienie zdjęć to 2 AZN. Tak jak wieża, pałac też jest świezo po rekonstrukcji i w pełni multimedialny. W każdym rogu znajduje się tablet z historią, wideo albo muzyką i zawsze w 3 językach (angielski, azerski i rosyjski)
Sala Króla
Pisanie Koranu
Pawilon i Meczet
Łaźnie
Azerbejdżan kojarzy się z ogniem i ropą. Dlatego jeden z najlepszych przykładów sprawdzenie tego to zwiedzanie Yanar Dağ (Płonące skały), które się znajdują jakieś 30-45 minut jazdy komunikacją z Baku. Jak wiadomo, ogień jest bardziej widowiskowy wieczorem a nie w dzień, dlatego postanowiłem zwiedzić bardziej promenadę i Fame Towers, pojechać tam potem.
Na górkę na której znajdują się Flame Towers możemy się dostać albo na nogach albo darmową kolejką górską, która kursuje co 15 minut.
Po wyjściu z kolejki, po prawej strony zobaczymy Flame Towers,
i meczet dla poległych Otomańskich Turków, którzy zginęli w I Wojnie Światowej na terenach Azerbejdżanu.
Po prawej znajduje się Aleja Męczenników (Şəhidlər Xiyabanı). Męczenników którzy zginęli w wojnach Azerbejdzanu. Od wojny o niepodległość, w Dniach Marcowych, Czarnego Stycznia aż do wojny o Nagórski Karabach z Armenią.
Cmentarz Turecki
Cmentarz Azerski
Monument Bohaterów
Obok Monumentu znajduje się balkon z przepięknym widokiem nad Zatoką w Baku
Plac Flagi (druga najwyższa na świecie,
po Duszanbe w Tadżykistanie
Nowe Baku
Jako że zbliżał się wieczór i się robiło ciemno, wsiadłem do Metra, w kierunku stacji Koroğlu. Dokładnie stamtąd odjeżdża marszrutka w kierunku Płonących Skał. Jak dojedziemy do Koroğlu, trzeba poszukać marszrutki nr 217. Może być ciężko ją znaleźć w chaosie który tam panuje,
Wysiąść na ostatnim przystanku. Koszt biletu 30 qapików.
99% o 18 "muzeum" będzie zamknięte, ale policjant - ochroniarz chętnie przyjmie opłatę za bilet (2 AZN) jako baksis-bahşiş (napiwek) ;)
Ciekawostką jest ze Yanar Dag zobaczył kiedyś Marco Polo, który nie znajdując wytłumaczenia dla tego zjawiska, określił to, co widział jako „płomienie znikąd”. Płonące wzgórze było celem pielgrzymek czcicieli ognia – zoroastrian, którzy przybywali w to miejsce z Iranu i Indii, co też, może w mniejszym stopniu, robią i dzisiaj.
To że płomienie pojawiają się akurat w tym miejscu ma swoją konkretną przyczynę. Tuż pod powierzchnią ziemi znajdują się złoża gazu i ropy, a więc przez szczeliny w piaskowcu wydobywają się etan i propan, które ulegając samozapłonowi, tworzą fantastyczne płomienie rozprzestrzeniające się na zboczach całego wzgórza.
Jako ze zaczęło się robić zimno, ciemno, rano musiałem wstać żeby pojechać do Qobustanu, no i po 15 minutach tam nic nie ma do roboty, wróciłem tym samym autobusem do Koroğlu,
i po drodze pozwiedzać pola naftowe.
Ostatni dzień w Baku i w nim największa atrakcja. Petroglify w Qobustanie. Qobustan to małe miasteczko niedaleko Baku, jakieś 1:30 godziny jazdy komunikacją miejską.
Jak ktoś mieszka w Baku Hostel, najlepszym sposobem będzie wziąć autobus linii 88 z ulicy 28th May (obok dworca)
i pojechać na ostatni przystanek Field 20, i potem drugi autokar 195, w kierunku Alat. Przejazd pierwszym autobusem to 0,3 AZN i drugim 0,8 AZN.
Po około 40 - 50 min jazdy mega interesującym autobusem
po prawej strony zobaczymy tablice o Parku Narodowym Qobustan i jego petroglify
Z tego przystanku są 2 sposoby żeby dotrzeć do Muzeum i do petroglifów.
Jeden to taksówka (około 20-30 AZN za przejazd do Muzeum+Petroglify+-wulkany błotne),
albo ten kawałek 2.5km przejść na nogach.
Jako zwolennik chodzenia, a wielki przeciwnik taksówek, wybrałem drugą opcję i szedłem nóżkami aż do muzeum.
Po godzinie chodzenia, dotarłem do muzeum. Wejście do muzeum (bilet studencki) to 2 AZN, w cenie pozwolenie na robienie zdjęć. Muzeum, trzeba przyznać, robi wielkie wrażenie (w sumie jak wszystkie muzeum odwiedzone w Baku), interaktywne w którym bardzo łatwo można się dowiedzieć o morfologi Azerbejdżanu, historii petroglifów i o "tańcu regionalnym" :S
Na zwiedzanie muzeum warto przeznaczyć od godziny do 1:30 godziny, bo warto :)
Po Muzeum, najważniejszą atrakcją są oczywiście petroglify. Znajdują się one na wzgórzu, jakieś 1.5 km na górę, piechotką to jakieś 35-40 minut do góry.
I tu słynne petroglify