Singapur, bardzo fajne, nowoczesne miasto. Jest co robić i znowu kolejne miejsce które opuszczamy za szybko. Ale tutaj jeszcze kiedyś wrócimy przy jakimś przedłużonym transferze. Cały pobyt odbył się bez ani jednego dolara singapurskiego w kieszeni. Wszędzie płacisz kartą. Tylko raz sprzedawca nie obsługiwał płatności kartą. W wózku z lodami w Garden by the Bay. Więc lodów nie zjadłem.
Po 19:00 lądujemy na chyba najpopularniejszej indonezyjskiej wyspie Bali. Sprawy lotniskowe, odbieramy samochód z wypożyczalni i jedziemy do Ubud. Dojeżdżamy tam w totalnej ciemności. Wynajmujemy dom nieco na uboczu Ubud ale za to w pięknym ogrodzie. Bardzo komfortowy z super gospodarzem.
Przy okazji na lotnisku wypłacamy trochę gotówki i z miejsca stajemy się milionerami
:)
Od jutra rozpoczynamy zwiedzanie wyspy. Ale o tym to już w następnej części relacji.(...)
Dzień 7 Muszę powiedzieć, że za dnia ogród w którym znajduje się nasz dom wygląda równie imponująco jak wieczorem.
Na dodatek prywatna łazienka dostępna jest pod gołym niebem i prezentuje się następująco.
W sumie to nawet nie wiem po co nam takie luksusy bo i tak tylko tu śpimy. Ale dziewczyny są zadowolone więc i ja jestem zadowolony ?
Po śniadaniu ruszamy do Ubud. Chodzimy po centrum tego miasteczka i podziwiamy. Jest naprawdę klimatycznie, chociaż ludzi mogłoby być mniej.
Później objeżdżamy okoliczne wodospady. Oglądamy i te większe i te mniejsze, m.in. Tibumana, Kanto Lampo, Kemenuh Waterfall Park.
Po drodze mijamy też małe pola ryżowe.
Wieczorem wracamy do Ubud na kolację i do naszego gospodarstwa, gdzie wypijamy po piwku w barze i idziemy spać.
Dzień 8 Jak zwykle jemy śniadanie i ruszamy w teren. Dzisiaj hike po polach ryżowych Jatiluwih i zwiedzanie świątyni Beratan. Witamy na polach ryżowych Jatiluwih.
Jakieś 40 minut dalej dojeżdżamy do jeziora Beratan i podziwiamy malowniczą hinduską Beratan Temple.
Jeszcze tylko powrót do Ubud na kolację i kończymy dzień w barze w naszym ogrodzie ?
Dzień 9 Dzisiaj dla odmiany jedziemy na południe. Sprawdzimy, czy wszystkie plaże na Bali naprawdę są rajskie. Jak się później okaże za dużo ich nie zobaczymy. Przejazd samochodem przez Denpasar zajmuje naprawdę dużo czasu. Dojazd do pierwszej plaży zajął nam 2h. Trafiamy na pierwszą losowo wybraną plażę, a mianowicie na Nusa Dua Beach. Nie jesteśmy wielbicielami leżenia na piasku i opalania się, więc wchodzimy, krótki spacer i tyle. Plaża jak plaża, jest piach, jest woda jest ok. I nie ma za dużo ludzi.
Dalej jedziemy wzdłuż wybrzeża, ale ciężko wbić się na kolejną plażę. Tak dojeżdżamy do Uluwatu Temple. Oczywiście zwiedzamy i ten przybytek.
Dalej przemieszczamy się jeszcze na Suluban Beach. Trzeba tam zejść setkami schodów, później oczywiście wrócić na górę, ale jest całkiem przyjemnie. Znowu tylko ludzi jakby za dużo.
Czas leci szybko, jest już po 16, zatem trzeba wracać. Powrót był jeszcze dłuższy niż dojazd. Jak odbierałem kluczyki do samochodu, wynajmujący przekazał mi także kartę autostradową. Postanowiłem skorzystać. Autostrada biegnie przez środek Zatoki Benoa i nazywa się Bali Mandara Toll Road. Fajnie się nią jedzie, ale krótko ? Korki zarówno przy wjeździe jak i później przy zjeździe. Do Ubud przyjeżdżamy koło 20:00. No i tradycyjnie kolacja w mieście i piwko w barze hotelowym.
Szczerze mówiąc, jakbym odgadł, że ponad 5h stracę na dojazd, chyba wybrałbym coś innego na ten dzień. Może czarne plaże NE wybrzeża plus jakieś atrakcje przyrodnicze po drodze, może okolice wulkanu… Ani Uluwatu ani te odwiedzone plaże jakimś must see wg mnie nie są.
Dzień 10 No niestety pora kończyć przygodę z Bali. Dzisiaj opuszczamy wyspę i zaczynamy podróż w stronę domu. Ale zaraz, zaraz… Po drodze zaliczymy jeszcze jedno miasto (drugie po Delhi, które wpadło przy planowaniu pobytu w Azji SE).
O tym co to za miasto, co czeka nas po drodze i co robiliśmy w tym mieście już w następnej części relacji.
(...)
Po śniadaniu wyjeżdżamy na lotnisko. Zwracamy samochód, po odprawie przechodzimy pod gate. Tam podjeżdża już b78X, który za chwilę zabierze nas na Changi w Singapurze.
Wybraliśmy lot z 4 godzinną przesiadką, a to dlatego, żeby odwiedzić chwalone przez wszystkich atrakcje samego lotniska Changi.
Singapur, bardzo fajne, nowoczesne miasto. Jest co robić i znowu kolejne miejsce które opuszczamy za szybko. Ale tutaj jeszcze kiedyś wrócimy przy jakimś przedłużonym transferze. Cały pobyt odbył się bez ani jednego dolara singapurskiego w kieszeni. Wszędzie płacisz kartą. Tylko raz sprzedawca nie obsługiwał płatności kartą. W wózku z lodami w Garden by the Bay. Więc lodów nie zjadłem.
Po 19:00 lądujemy na chyba najpopularniejszej indonezyjskiej wyspie Bali. Sprawy lotniskowe, odbieramy samochód z wypożyczalni i jedziemy do Ubud. Dojeżdżamy tam w totalnej ciemności. Wynajmujemy dom nieco na uboczu Ubud ale za to w pięknym ogrodzie. Bardzo komfortowy z super gospodarzem.
Przy okazji na lotnisku wypłacamy trochę gotówki i z miejsca stajemy się milionerami :)
Od jutra rozpoczynamy zwiedzanie wyspy. Ale o tym to już w następnej części relacji.(...)
Dzień 7
Muszę powiedzieć, że za dnia ogród w którym znajduje się nasz dom wygląda równie imponująco jak wieczorem.
Na dodatek prywatna łazienka dostępna jest pod gołym niebem i prezentuje się następująco.
W sumie to nawet nie wiem po co nam takie luksusy bo i tak tylko tu śpimy. Ale dziewczyny są zadowolone więc i ja jestem zadowolony ?
Po śniadaniu ruszamy do Ubud. Chodzimy po centrum tego miasteczka i podziwiamy. Jest naprawdę klimatycznie, chociaż ludzi mogłoby być mniej.
Później objeżdżamy okoliczne wodospady. Oglądamy i te większe i te mniejsze, m.in. Tibumana, Kanto Lampo, Kemenuh Waterfall Park.
Po drodze mijamy też małe pola ryżowe.
Wieczorem wracamy do Ubud na kolację i do naszego gospodarstwa, gdzie wypijamy po piwku w barze i idziemy spać.
Dzień 8
Jak zwykle jemy śniadanie i ruszamy w teren. Dzisiaj hike po polach ryżowych Jatiluwih i zwiedzanie świątyni Beratan.
Witamy na polach ryżowych Jatiluwih.
Jakieś 40 minut dalej dojeżdżamy do jeziora Beratan i podziwiamy malowniczą hinduską Beratan Temple.
Jeszcze tylko powrót do Ubud na kolację i kończymy dzień w barze w naszym ogrodzie ?
Dzień 9
Dzisiaj dla odmiany jedziemy na południe. Sprawdzimy, czy wszystkie plaże na Bali naprawdę są rajskie. Jak się później okaże za dużo ich nie zobaczymy. Przejazd samochodem przez Denpasar zajmuje naprawdę dużo czasu. Dojazd do pierwszej plaży zajął nam 2h. Trafiamy na pierwszą losowo wybraną plażę, a mianowicie na Nusa Dua Beach. Nie jesteśmy wielbicielami leżenia na piasku i opalania się, więc wchodzimy, krótki spacer i tyle. Plaża jak plaża, jest piach, jest woda jest ok. I nie ma za dużo ludzi.
Dalej jedziemy wzdłuż wybrzeża, ale ciężko wbić się na kolejną plażę. Tak dojeżdżamy do Uluwatu Temple. Oczywiście zwiedzamy i ten przybytek.
Dalej przemieszczamy się jeszcze na Suluban Beach. Trzeba tam zejść setkami schodów, później oczywiście wrócić na górę, ale jest całkiem przyjemnie. Znowu tylko ludzi jakby za dużo.
Czas leci szybko, jest już po 16, zatem trzeba wracać. Powrót był jeszcze dłuższy niż dojazd. Jak odbierałem kluczyki do samochodu, wynajmujący przekazał mi także kartę autostradową. Postanowiłem skorzystać. Autostrada biegnie przez środek Zatoki Benoa i nazywa się Bali Mandara Toll Road. Fajnie się nią jedzie, ale krótko ? Korki zarówno przy wjeździe jak i później przy zjeździe. Do Ubud przyjeżdżamy koło 20:00. No i tradycyjnie kolacja w mieście i piwko w barze hotelowym.
Szczerze mówiąc, jakbym odgadł, że ponad 5h stracę na dojazd, chyba wybrałbym coś innego na ten dzień. Może czarne plaże NE wybrzeża plus jakieś atrakcje przyrodnicze po drodze, może okolice wulkanu…
Ani Uluwatu ani te odwiedzone plaże jakimś must see wg mnie nie są.
Dzień 10
No niestety pora kończyć przygodę z Bali. Dzisiaj opuszczamy wyspę i zaczynamy podróż w stronę domu. Ale zaraz, zaraz… Po drodze zaliczymy jeszcze jedno miasto (drugie po Delhi, które wpadło przy planowaniu pobytu w Azji SE).
O tym co to za miasto, co czeka nas po drodze i co robiliśmy w tym mieście już w następnej części relacji.
(...)
Po śniadaniu wyjeżdżamy na lotnisko. Zwracamy samochód, po odprawie przechodzimy pod gate. Tam podjeżdża już b78X, który za chwilę zabierze nas na Changi w Singapurze.
Wybraliśmy lot z 4 godzinną przesiadką, a to dlatego, żeby odwiedzić chwalone przez wszystkich atrakcje samego lotniska Changi.
Dość szybko znajduję ogród kaktusów.