+1
msala 3 stycznia 2026 21:41
road08.jpg



road11.jpg



Kto czytał kawałek o wejściu do Świątyni Lotosu, pewnie już odgadł dlaczego. Kto nie czytał, to odpowiedź znajdzie na poniższym zdjęciu ?


road10.jpg



Później idziemy do Butterfly Garden.


road04.jpg



road05.jpg



I na koniec opuszczamy na chwilę airside, żeby zobaczyć słynny wodospad.


road03.jpg



Jemy jeszcze jakiś fastfood i idziemy pod gate, gdzie czeka już na nas a388, którym za chwilę polecimy do Mumbaju. I to będzie ta kolejna miejscowość, w której na moment się zatrzymamy.


road06.jpg



road07.jpg



W Bombaju spędzimy dwie noce, ale tak naprawdę tylko jeden pełny dzień, a to dlatego, że na BOM lądujemy dopiero o 22:00. Do hotelu docieramy koło północy. Ze względu na lokalizację wybieramy hotel Ascot w centrum Colaby.


bom10.jpg



Dzień 11
Wstajemy rano i jemy hotelowe śniadanie. Standard trochę wyższy niż ten opisywany w Delhi i ruszamy na miasto.
Jest potwornie gorąco i parno. W związku z tym ograniczamy się do spaceru po Colabie i zamiast ruszyć do bardziej indyjskich dzielnic, czy słynnych slumsów płyniemy po brązowych wodach zatoki Morza Arabskiego na wyspę Gharapuri gdzie podziwiamy groty Elefanty.


bom23.jpg



bom22.jpg



bom21.jpg



bom20.jpg



bom19.jpg



bom17.jpg



bom24.jpg



bom15.jpg



bom02.jpg



Po wycieczce zaczynamy się rozglądać za czymś do jedzenia. Nie mamy problemów z żarciem ulicznym, ani z ewentualnymi następstwami jedzenia na ulicach. Tajlandia, Wietnam, Tajwan, Kambodża żaden problem. W Delhi natomiast nie spróbowaliśmy nic „z ulicy” ? Mieliśmy napięty plan, którego nie chcieliśmy popsuć ewentualnym rozstrojem żołądka. Obiecaliśmy sobie, że nadrobimy w Bombaju. Ale tak szukając czegoś w Colabie nic konkretnego nie znaleźliśmy. Dlatego też poszliśmy do knajpy zdecydowanie pod turystów z cenami też dla turystów. Nie żałujemy, było czysto, smacznie i można było popić piwkiem.


bom05.jpg



bom01.jpg



Colaba jest całkiem inna niż to co zobaczyliśmy w Delhi. Jest tu jakby bardziej „eksluzywnie”. Po ulicach nie jeżdżą tuk-tuki ani riksze. Dostępne są tylko małe taksówki. Dzielnica również tętni życiem, ludzi jest dużo, ale jest jakoś tak spokojniej. Trochę kolonialnej architektury i ikonicznych zabytków poniżej (ale nie tylko).


bom25.jpg



bom11.jpg



bom14.jpg



bom04.jpg



bom13.jpg



bom12.jpg



bom06.jpg



bom08.jpg



bom07.jpg



bom09.jpg



Dzień 12
Powoli dobiega końca już nasza azjatycka oblotówka. 0 07:30 nasz lotowski b778 zabiera nas do Warszawy.


end01.jpg


Łapie małe opóźnienie dlatego w Warszawie czeka nas mały sprint, żeby zdążyć na samolot do Katowic. Na szczęście czekają. Wchodzimy do e75 i od razu słychać boarding completed. Obecność naszej trójki zwiększa liczbę pasażerów do ponad dwudziestu :) Po niespełna godzinie lądujemy w Katowicach.

W ten oto sposób nasza podróż dobiega końca. Połączenie miast indyjskich, nowoczesnego Singapuru i całkiem niezłej przyrodniczo wyspy spowodowało, że przez ostatnie kilkanaście dni rzeczywiście czuliśmy się jak w kalejdoskopie. Co się człowiek nie obejrzał to widział coś innego, całkowicie odmiennego niż przed chwilą.

KONIEC

Dodaj Komentarz

Komentarze (3)

tropikey 3 stycznia 2026 23:08 Odpowiedz
msala napisał:Nie pisałem tutaj jeszcze żadnej realizacji. Pierwsze koty za płoty ;)
letadelko 4 stycznia 2026 09:18 Odpowiedz
Za dwa miesiące będę przejazdem w Indiach, więc przynajmniej pierwsza część relacji w sam raz jak dla mnie :-)
letadelko 4 stycznia 2026 12:08 Odpowiedz
Za dwa miesiące będę przejazdem w Indiach, więc przynajmniej pierwsza część relacji w sam raz jak dla mnie :-)