0
Tom Stedd 12 września 2022 22:12
50.jpg



51.jpg



52.jpg



53.jpg


Ostatecznie znajdujemy się przed pokojem Świętego Mikołaja. Ci, którzy już szykowali swoje aparaty, czy kamery, dostają zimny prysznic – są to rzeczy zakazane. Jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Samemu zdjęcia nie zrobisz, ale oczywiście możesz wykupić te, które my zrobimy. My, czyli Elfy z obsługi. Za ile? Kilkadziesiąt euro.

54.jpg


A jak przebiega wizyta? Wchodzi się do pomieszczenia, widzi się Świętego Mikołaja oddzielonego od nas szybą (wiadomo, pandemia). Nie ma czasu na spokojne rozejrzenie się, podziwianie wystroju, bo Święty Mikołaj od razu zadaje dwa-trzy standardowe pytania i tyle z audiencji. Mnie spytał, skąd jestem, potem z której części Polski, po angielsku życzył wszystkiego najlepszego, po polsku dodał „Dziękuję i do widzenia”. I tyle. Elfka wręczyła mi jeszcze kartkę z kodem na zdjęcia, które zrobiła podczas audiencji i następny „klient” proszę. Halo? Nie za szybko? Nie za szablonowo? Nie za komercyjnie?
Ucieszyłem się że będę miał fotki za friko (ha ha ha, pomylili się i dali mi dostęp przez pomyłkę) i zalogowałem się na stronę. A tam … zaproponowano mi je za niecałe 50 euro, a na zachętę dodano trzy fotki w tym stylu. Nie, to nie ja założyłem ten filtr.

55.jpg


Przy wyjściu można od ręki dostać wydrukowane zdjęcia, jednak nie znam ceny za taką usługę. Co rozrzutniejsi klienci płacili i wychodzili z fotkami w ozdobnej kopercie.

56.jpg


Latem lista dostępnych aktywności w wiosce Świętego Mikołaja jest mniejsza, ale kilka ich jest. Ja skusiłem się na wizytę u reniferków. Za 5 euro wchodzimy do zagrody, dostajemy garść mchu do karmienia zwierząt i możemy pooglądać je z bliska. Jak łatwo domyśleć się, renifery zainteresowane są jedynie jedzeniem i nie dają za bardzo dotykać, od razu kierując w naszą stronę swoje poroże.

57.jpg



58.jpg



59.jpg



60.jpg



61.jpg


Pokręciłem się jeszcze po wiosce, zobaczyłem zamknięte atrakcje, typu dom Pani Mikołajowej i to w sumie tyle. Na pewno warto zajrzeć na stronę internetową wioski, gdzie przedstawiona jest najnowsza oferta, w tym możliwość noclegu.

62.jpg


Jest jeszcze jeden ciekawy temat. Nie wiem, czy to konkurencja, czy coś innego, ale tuż przy wiosce jest kilka budynków o podobnym charakterze. Na jednym z nich napisano nawet, że tutaj można spotkać się z oficjalnym Świętym Mikołajem z koła podbiegunowego. Zainteresowanie klientów było zerowe, więc chyba ta pierwsza wioska jest jedyną właściwą.

63.jpg



64.jpg



65.jpg


Do Rovaniemi wróciłem piechotką, to raptem około 1,5 godziny głównie asfaltową ścieżką przez lasek. Do odjazdu Onnibusa do Helsinek miałem kilka godzin, które musiałem jakoś zagospodarować. Tak, kolejny przykład hardcoru – przyjazd na 10.50, odjazd o 20.50, czyli równe dziesięć godzin pobytu. I ponownie prawie 11 godzin na zadku w autokarze. Przypomnę – tyle przyjemności za całe 1 euro.
W Rovaniemi nic ciekawego już nie znalazłem, to zwykłe miasto do mieszkania, a nie do zwiedzania.

66.jpg



67.jpg



68.jpg



69.jpg


W drodze powrotnej kierowca zatankował autokar. Hmmm, jakby tu powiedzieć, tyle to człowiek wydaje przez wiele miesięcy na paliwo, a nie na jedno tankowanie.

70.jpg


A ceny paliwa są w Finlandii mniej więcej następujące:

71.jpg


W Helsinkach byliśmy o 8.50, więc wszystko było jeszcze pozamykane. Poczekałem trochę, zrobiłem zakupy i o wiele wcześniej, niż potrzeba, pojechałem na lotnisko. Wsiadłem do metra w Kamppi, po przejechaniu jednego przystanku znalazłem się na dworcu kolejowym (jeszcze nie wiedziałem, że to tylko z 500 metrów, bo bym poszedł, a nie wiózł zadka, ale dzięki temu zobaczyłem stację metra i same wagoniki).

72.jpg



73.jpg



74.jpg


Spod dworca kolejowego można na lotnisko dotrzeć albo autobusem miejskim, albo pociągiem. Jako że tym pierwszym już jechałem, to skusiłem się na pociąg – trzeba wybrać linię „I” lub „P”. Ważna uwaga – lotnisko to nie stacja końcowa, trzeba pilnować się przy wysiadaniu.

75.jpg



76.jpg



77.jpg


Do właściwego lotniska trzeba dotrzeć windą, bo pociąg wręcz wjeżdża pod nie.

78.jpg



79.jpg


Do Modlina wróciłem Ryanair, a do siebie tradycyjnie Neobusem. I to tyle wyprawy.
Jeszcze kilka uwag. Ceny ogólnie są oczywiście kilka razy wyższe, niż w Polsce. Ze znanych sieci napotkałem Lidla, reszta to lokalne marki. Dla porównania wstawiam ceny piwka w dużym sklepie.

80.jpg


Nie znam do końca zasad, ale w Helsinkach napotkałem na prohibicję. Stoisko z piwami było wieczorem zamknięte, a reszta sklepu funkcjonowała. Warto dodać, że w większości punktów nie jest sprzedawany mocny alkohol.

81.jpg


Fajne kibelki mają przy Kamppi. Takie stalowe, szerokości chyba ponad metr, z automatycznie opuszczaną na środek deską i do tego są darmowe (to jedyne bezpłatne, jakie znalazłem – płatne to koszt 1 – 1,25 euro). Przy płatnych wrzuca się albo monetę, albo płaci kartą, albo trzeba zadzwonić pod podany numer, ale wtedy nie wiem, jak pobierane są środki.

82.jpg



83.jpg


Jak wspomniałem, na ulicach jest bardzo cicho, bo jeżdżą elektryki. A ładowane są często bezpośrednio przy jezdniach.

84.jpg


Do butelek plastikowych, szklanych, czy puszek doliczana jest automatycznie opłata (kaucja). Na przykład za butelkę 1,5 litra z plastiku należy zapłacić 0,40 euro, czyli około 2 złotych. Potem można zwrócić pojemniki do specjalnych maszyn, które drukują vouchery do wykorzystania w danym sklepie.

85.jpg


Ogólnie Finowie mają hopla na punkcie ekologii. Tak wygląda punkt, gdzie należy wrzucać niektóre typy śmieci, jak żarówki, czy baterie.

86.jpg


I na koniec podsumowanie hardcorowej kosztowo wyprawy:
- w trasie od piątku od godziny 6.40 do niedzieli do 23.14
- Neobus do Warszawy 1 zł
- pociąg Kolei Mazowieckich do Modlina 18,22 zł
- przelot Ryanair do Helsinek 39 zł
- przejazd do centrum Helisinek autobusem miejskim 2,80 euro
- przejazd Onnibus do Rovaniemi 1 euro
- przejazd autobusem miejskim Rovaniemi – wioska Świętego Mikołaja 3,60 euro
- powrót do Rovaniemi – pieszo
- przejazd Onnibus do Helsinek 1 euro
- przejazd na lotnisko metrem i pociągiem 4,10 euro
- przelot Ryanair do Modlina 122 zł
- pociąg Kolei Mazowieckich do Warszawy 22,40 zł
- Neobus do domu 2 zł
Razem za zobaczenie Świętego Mikołaja wyszło mi 204,62 zł i 12,5 euro oraz siedzenie w autobusie przez prawie 30 godzin. Wspaniała wyprawa!

Dodaj Komentarz

Komentarze (14)

kkl 13 września 2022 05:08 Odpowiedz
Super pomysł na taką jednodniowa wycieczkę.. byłem z dzieciakami w grudniu, dokładnie na Mikołaja. Muszę powiedzieć, że jest dużo bardziej "magicznie" zima. A co do samego miejsca i jego komercyjności mam takie samo zdanie. Jak byłem mały to bardzo chciałem zobaczyć wioskę sw. Mikołaja. Wizyta całkowicie mi zburzyła dziecięce wyobrażenia [emoji23][emoji23]. A wyciąganie pieniędzy za wszystko jest wręcz obrzydliwe.. nawet jak dzieciaki stoją do audiencji do Mikołaja, to nie dostaną głupiego cukierka za kilka eurocentów.. można im kupić :). A samo Rovaniemi ma fajne muzeum arktyczne plus w okolicy są zimą dobre miejscówki na oglądanie zorzy polarnej. Polecam też jazdę psim zaprzęgiem. Nie robiliśmy tego w wiosce a około 40km od Rovaniemi. Było cholernie zimno bo około -18 stopni, ale 30 min jazdy z pieskami niezapomniane. Mam jakby co namiary na taką atrakcje w rozsądnej cenie (jak na Finlandię).Wrzucam kilka zdjęć dla porównania, jak miejsce wygląda zimą :)
kevin 13 września 2022 12:08 Odpowiedz
Trzeba chyba mieć odpowiednie nastawienie od razu, żeby się nie rozczarować :) Oczywiście, że to jest pełna komercja, a nie jakieś bajkowe miejsce prowadzone przez pasjonatów. W sezonie zimowym działa jeszcze park tematyczny SantaPark - tam jest trzeci Mikołaj (dwóch jest w wiosce). A podobno jeszcze w samym Rovaniemi jest czwarty...Byliśmy tam miesiąc temu (ale tylko samolotowo Finnair/Norwegian, więc to nie te koszty...) i nawet na początku nie myślałem o tym, żeby nocować w wiosce, ale ceny poza sezonem są tam bardzo przyzwoite (jak na fińskie warunki) i domek z prywatną sauną i ze śniadaniem można było mieć za ok. 400 zł. Z wioski można sobie zrobić przyjemny spacer do lasu (a jakże) św. Mikołaja albo wybrać się gdzieś dalej, np. 20km na północ na trasy Arctic Cirlcle Hiking Area.@Tom Stedd jestem pod wrażeniem kosztów jakie poniosłeś, żeby tam dojechać! W Rovaniemi jeszcze można było oszczędzić 30 eurocentów przy bilecie kupionym przez aplikację ;) Ten Mikołaj, u którego byłeś, to jest ten "główny", a ten, który się reklamował, jako "oficjalny", to jest jakiś taki biedny i schowany przy sklepie z pamiątkami... Po zakupie wersji cyfrowej oprócz zdjęć, dostałbyś też film z całej wizyty u Mikołaja. Nie wiem, czego się spodziewałeś w trakcie rozmowy z nim, ale dla mnie jak na Fina, to prowadził i tak rozbudowany "small talk" :)Co do alkoholu, to w sklepie kupisz go tylko w godzinach 9-21 (później tylko piwo max 2.8%). Mocne alkohole też chyba tylko w specjalistycznych sklepach (jak np. Alko).
flus 13 września 2022 12:08 Odpowiedz
Tom Stedd napisał:Nie, pod warunkiem że nie macie dzieci, marudzącej osoby obok, wymagań dotyczących komfortu i traficie na promocje cenowe na bilety. Kol. @Tom SteddTylko po co tam jechac/leciec jak sie nie ma dzieci...? Dla doroslych to zadna atrakcja...
mikolaj2206 13 września 2022 12:08 Odpowiedz
Świetna relacja! Łezka się w oku kręci wspominając czasy Polskiego Busa i podróż z Wawy do Berlina prawie za darmo :D Tom Stedd napisał:Co do cen to nie ma co dyskutować, bo to Skandynawia i musi być drożej, niż gdzieś indziej.Uwaga, nie mów Finom per "Skandynawowie" bo mogą się zdenerwować :D
klapio 3 października 2022 23:09 Odpowiedz
Super relacja, uwielbiam takie krótkie i intensywne wypady :) No i "nostalgnąłem" oglądając zdjęcia z Onnibusa :) Mało jest chyba forumowiczów którzy w takim czerwonym autokarze nie spali :D U mnie w historii nocne przejazdy do Berlina, Wiednia i Bratysławy, piękne czasy :)
tiffany 4 października 2022 05:08 Odpowiedz
Jakby komuś było za daleko do Finlandii, to bliżej nadal mamy (już-nie)polskiego busa przemalowanego wprawdzie z zewnątrz na niebiesko, za to wewnątrz czerwoniutkiego jak dawniej ;) Do Bratysławy nie dociera ale Praga i Berlin nadal do zrobienia np. z Warszawy, Krakowa, Wrocławia, Katowic. Wojna czy nie, Ukraińcy jeżdżą bez przerwy. Rozkład: ewe.ua Bilety tylko u kierowcy bo na trasy polskie/-o czeskie i niemieckie nie ma sprzedaży przez internet. Ale i tak taniej niż flixbus i pociąg a i wspjera się bądź co bądź ludzi w różnych sytuacjach (w obliczu wojny).Fajnie wiedzieć że w Rovaniemi w końcu dorobili się dworca. Przed pandemią nawet w środku zimy do wyboru był zimny przystanek bez wygód albo Burger King (dla zamożnych :mrgreen: )
legion1 4 października 2022 12:08 Odpowiedz
@Tom Stedd fajna sprawa, za taki koszt sam bym pewnie zrobił taką trasę. Patrzę nawet teraz z ciekawości, ale widzę, że chyba Onnibus w sezonie zimowym już nie jeździ bo rozkłady tylko do końca października ;)
tiffany 4 października 2022 23:08 Odpowiedz
Oj to radzę nie spać albo jutro wcześnie rano wstać 8-) ;)
pemat 5 października 2022 05:08 Odpowiedz
Quote:nie mów Finom per "Skandynawowie" bo mogą się zdenerwować i słusznie - Finlandia nie jest krajem skandynawskim ;)
hose 5 października 2022 12:08 Odpowiedz
tiffany napisał:Oj to radzę nie spać albo jutro wcześnie rano wstać 8-) ;)Niekoniecznie bladym świtem, bo jeszcze są bilety po 1 EUR, nawet tuż przed świętami.Wydaje się, że na każdy kurs jest jeden taki bilet, kolejny już za 22,90 EUR.Ale dzięki za cynk, udało się kupić "kółko" za 2 EUR :)
tiffany 5 października 2022 17:08 Odpowiedz
To już zależy od stopnia w jakim ktoś jest w stanie się dopasować. Jak ktoś ma wolny weekend wtedy i wtedy to jednak lepiej było rano. Do Oulu jest więcej tras więc nie każda zainteresowana osoba sobie kupuje bilet na kurs do Rovaniemi. Nawet na święta są bo w mojej ocenie przez święta Finlandia zamiera. Jak ktoś nie jest pustelnikiem to z niej ucieka (patrz: obłożenie statków wycieczkowych) - albo siedzi w domu. A już sama wioska Mikołaja została skwitowana w relacji, ja zdanie podzielam. Kicz i obskurna komercha.W Polskim Busie też zostawały zawsze bilety po złotówce na trasę Katowice - Wrocław jak na inne trasy ciężko już było o te złotówkowe.W ramach ciekawostki: z Onnibusa można wysiąść również w wyznaczonych miejscach, na żądanie. Koncept przeniesiony bezpośrednio z brytyjskiego stagecoacha, który obsługuje również linie miejskie.
piotras33 14 października 2022 23:08 Odpowiedz
KKL napisał:A samo Rovaniemi ma fajne muzeum arktyczne plus w okolicy są zimą dobre miejscówki na oglądanie zorzy polarnej. Polecam też jazdę psim zaprzęgiem. Nie robiliśmy tego w wiosce a około 40km od Rovaniemi. Było cholernie zimno bo około -18 stopni, ale 30 min jazdy z pieskami niezapomniane. Mam jakby co namiary na taką atrakcje w rozsądnej cenie (jak na Finlandię).Można prosic o namiary? Wybieramy się za miesiąc, mam nadzieję, że to nie za wcześnie, gdyż pierwsze poszukiwania zimowych atrakcji w tygodniu 14-20 listopad było czesto "inactive".
kkl 14 października 2022 23:08 Odpowiedz
Korzystaliśmy z oferty Wolf Trail, dokładnie tej z linku niżej:https://www.arcticadventure.fi/tour/hus ... mall-groupCena jak dla mojej rodziny 2+2 była najlepsza i powiem szczerze, było super. Płaciłem 80 euro za osobę dorosłą rok temu, dzisiaj widzę mają cenę 90 euro. Dojazd z Rovaniemi około godziny, może ciut mniej, coś około 60km, więc trzeba mieć auto. Prowadzi to para Francuzów, która przeniosła się do Finlandii ma stałe. Mówili, że we Francji przejażdżki Husky to był kiepski biznes dlatego się przenieśli wraz z psami :). Chyba mnie to nie dziwi ;)Co do terminu, to my z pieskami jechaliśmy 4 grudnia i było wtedy bardzo zimno i dość śnieżnie. Było na tyle zimno, że odezwali się do nas dwa dni wcześniej pytając czy możemy pojawić się u nich dzień wcześniej, bo następnego dnia miało być -30 i przy takich temperaturach nie zabierają dzieci.. (nota bene wrzucili post na insta z dnia, kiedy my mieliśmy być, z hasłem, że nie jest źle, bo temperatura tylko -30 a miało być -35 :) - https://www.instagram.com/p/CXGfwMAoZbp ... MyMTA2M2Y= )Ale nawet przy -18, a tyle było podczas naszej przejażdżki, było przeraźliwie zimno. Starszy syn wręcz płakał z zimna. W waszym okresie jest szansa. Zarezerwujcie z myślą, że jak nie będzie śniegu jeszcze, to odpuścicie. Zresztą organizatorzy pewnie wam to przekażą, że wszystko zależy jak szybko zima przyjdzie. Generalnie bardzo to polecam. To takie przeżycie innego typu. Powożenie pieskami niezapomniane. Pieski uwielbiają to bieganie, a ty czujesz się jak w książkach Jacka Londona :). Bardzo polecam.
piekara114 3 listopada 2022 12:08 Odpowiedz
Rewelacyjna wycieczka.