Co jakiś czas pojedyncze zebu postanawiają się wykąpać i wskakuje w nurt
Nad brzegiem widzimy jeszcze jeden symbol Madagaskaru – palmę Ravenala madagascariensis czyli pielgrzan madagaskarski [7]:
W pochwach liściowych często gromadzi się woda stąd jej potoczna nazwa to „Palma podróżników” ? Machamy jeszcze dzieciakom i idziemy na przydrożny bazarek na zakupy owoców
Trochę odpoczęliśmy dziś przed dalszą podróżą. Jednak te termy nie dają nam spokoju, dowiedzieliśmy, że są otwarte od 7.30 rano więc powstał pomysł aby zacząć jutrzejszy dzień będąc w gorącej wodzie kąpanym
:D
Niestety jak chcemy pływać to czepek jest obowiązkowy, oczywiście pan przy wejściu wypożycza za całe 80 groszy ?
Na terenie term rosną sobie banany
Relaksujemy się w bardzo gorącej wodzie przez prawie godzinkę, Zara odbiera nas spod wejścia i ruszamy w dalszą trasę na południe. Po drodze jeszcze w obszarze parku napotykamy na wodospad na rzece Ranomafamie zwany Cascade Andriamamovoka:
Czerwona tabliczka odnosi się chyba do jakości drogi, bo tu były największe dziury, które do tej pory doświadczyliśmy.
Notabene w kilku miejscach spotykamy przy drodze miejscowych z małymi młotkami, tłukących na drobny mak duże kamienie, które zabierane są z podbudowy oryginalnej drogi. Rozdrobnione kamyczki sprzedają obok w woreczkach jako materiał budowlany. Droga niszczy się więc nie tylko w naturalny sposób! Po prostu niewiarygodne. Nigdzie przez prawie 1200 kilometrów przejechanych nie spotkaliśmy ekipy, która te drogi naprawia. Za to mnóstwo lokalesów, którzy te drogi jeszcze bardziej dezintegrują… smutne
:( .
Robimy postój w dużym mieście po drodze – Fianarantsoa. Zara tankuje a my chcemy zjeść sobie drugie śniadanie w barze na stacji benzynowej. Zaczyna się mały cyrk. Widzimy fajne wypieki, stoi ekspres kapsułkowy do kawy itp. ale zamówienie tego wszystkiego to wyczyn ? Trzy wystraszone panie na każde moje pytanie odpowiadają: „eny, eny” czyli tak, tak. Czy rozumie pani po angielsku – eny,eny. Czy mogę zamówić dwie kawy z ekspresu – eny,eny. Ile to kosztuje – eny,eny. Z miłym uśmiechem oczywiście ale i z lekkim przerażeniem. Musieliśmy zawołać Tsu aby dać radę się dogadać. Na koniec cyrk z płaceniem. Pogubiły się kompletnie, tak jakby obsługiwały „vazah” pierwszy raz w życiu. Jednym słowem za dwie kawy z ekspresu, trzy ciastka i dwa paszteciki na ciepło zapłaciłem 16.000 arialów czyli około 13zł.
Im bardziej na południe tym robi się biedniej niestety.
Krajobraz pustynnieje
Mijamy małe wioseczki i szkoły.
Dzieciaki chodzą w mundurkach. Przypominam, że tylko te dzieciaki, których rodzice za tę szkołę płacą!
Tsu dopowiada nam historię o zwyczajach pogrzebowych miejscowego plemienia. Okazuje się, że zwyczajowo po pogrzebie po około 5 latach dokonuje się ekshumacji zwłok, przebiera się je w nową szatę i chowa ponownie. Ten zwyczaj panuje tak trochę na przekór chrześcijaństwu i pochodzi oczywiście z pierwotnych wierzeń. Innym zwyczajem jest obrzezanie dzieci w młodym wieku 3-5 lat. Niektóre plemiona robią to tylko co 5 lat, więc dziecko może już być całkiem duże w momencie ceremonii jak się niefortunnie urodzi nie w tym roku. Chłopczyk nieobrzezany traktowany jest przez wspólnotę jak dziewczynka
:? Już całkiem ekstremalnym zwyczajem jest grillowanie pozostałości po obrzezaniu i rytualne spożywanie przez najstarszych członków plemienia. Straszne obyczaje
:o
Dzisiaj planujemy dojechać do doliny Tsaranoro , w planach jutro zdobycie szczytu Cameleon’s Peak ?. Ale po drodze mamy jeszcze jedną atrakcję – to Anja Reserve. Obszar leśny u stóp gór pretendujący do wpisu do UNESCO. Na jego terenie mieszka spora populacja, prawie 600 osobników, najsłynniejszego lemura Madagaskaru – lemura katta [3] czyli oczywiście Króla Juliana ?.
Generalnie zwyczaje Malgaszy chroniły zawsze lemury, nie jedzono ich mięsa ani nie zabijano. Ale nie zabraniano ich sprzedaży i wywozu a gatunek katta jest szczególnie urodziwy i miał wzięcie za granicą. Dopiero otrzeźwienie przyszło, jak populacja katta została zagrożona całkowitym wyginięciem! Obecnie wszystkie lemury a szczególnie katta są pod ochroną prawną. Mamy wejście do Anja Reserve z przewodnikiem, oczywiście zgodnie z naszymi pierwotnymi ustaleniami z Tsu.
Już na samym początku szlaku natykamy się na największego kameleona Madagaskaru – Malgasy Giant Cameleon [1]
Jest blisko na krzakach więc można porobić mu fajne foty.
Uwaga – owad na horyzoncie, będzie jedzone!
Sukces! Mamy to ?
Jest wielki ma z 40cm długości. Kolejne osobniki znajdujemy już w lesie:
A tu samica, świeżo po złowieniu wielkiego konika polnego
Kolejnym endemitem Madagaskaru jest Flatida Rosea [2] – pluskwiak charakteryzujący się wściekle różowymi skrzydełkami:
Nasi przewodnicy szybko nas uciszają bo na horyzoncie …. całe stado Królów Julianów!!!!
No wow, katta to lemur naziemny, nie trzeba wyciągać szyi do góry aby go zobaczyć.
Lemury defilują nam dosłownie przed nosem ?
Sporo młodzieży:
Ale są śliczne
:)
Nie możemy się napatrzeć, spędzamy wśród lemurów prawie 45 minut!
Stado w końcu odchodzi w głąb lasu a my wracamy. Po drodze widzę coś wściekle kolorowego w trawie:
To Rainbow Locust [4] – rodzaj konika polnego, który jest bardzo trujący dla drapieżników i pokazuje to bardzo wyraźnie wypustkami i kolorem pancerza. Niesamowicie to wygląda dla nas, przyzwyczajonych do zielonych koników polnych.
Obok jeszcze kolorowa ćma.
W lesie biegają lemury ale tuż obok jest wioska i w polu pracują zwykli ludzie, dla których lemury to takie nasze koty dachowce, zero zwracania uwagi.
Dookoła góry, zbiera się na burzę
Lokalni mieszkańcy wracają do wioski bo mocno grzmi gdzieś w okolicy
Ten facet niesie kurę pod pachą
Wioseczka w pobliżu
Aby dojechać do doliny Tsaranoro, musimy zjechać z „asfaltu” i przejechać prawie 20 kilometrów prawdziwym off-roadem:
hiszpan napisał:Oczywiście historycznie Beniowski był węgierskim szlachcicem urodzonym na terenie dzisiejszej Słowacji ale poprzez fakt, że uczestniczył w Konfederacji Barskiej, czuł się trochę też Polakiem. Napisał wspomnienia o swoich przygodach na Madagaskarze a unieśmiertelnił go sam Słowacki w swoim słynnym poemacie. W ogóle dobry podcast o nim zrobił Miłosz Szymański z Za Rubieżą https://open.spotify.com/episode/4cmBRTeHL7EFSSyMMsYkPn
Dzieci bawią się klockami… wróć! Cegłówkami
Co jakiś czas pojedyncze zebu postanawiają się wykąpać i wskakuje w nurt
Nad brzegiem widzimy jeszcze jeden symbol Madagaskaru – palmę Ravenala madagascariensis czyli pielgrzan madagaskarski [7]:
W pochwach liściowych często gromadzi się woda stąd jej potoczna nazwa to „Palma podróżników” ?
Machamy jeszcze dzieciakom i idziemy na przydrożny bazarek na zakupy owoców
Trochę odpoczęliśmy dziś przed dalszą podróżą. Jednak te termy nie dają nam spokoju, dowiedzieliśmy, że są otwarte od 7.30 rano więc powstał pomysł aby zacząć jutrzejszy dzień będąc w gorącej wodzie kąpanym :D
c.d.n.
[1] Park Narodowy Ranomafama https://en.wikipedia.org/wiki/Ranomafana_National_Park
[2] Golden Bamboo Lemur https://pl.wikipedia.org/wiki/Maki_z%C5%82oty
[3] Greater Bamboo Lemur https://pl.wikipedia.org/wiki/Prolemur_szerokonosy
[4] Red-fronted Brown Lemur https://en.wikipedia.org/wiki/Red-fronted_lemur
[5] Red-bellied Lemur https://pl.wikipedia.org/wiki/Lemuria_czerwonobrzucha
[6] Żyrafka Madagaskarska https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BByra ... agaskarska
[7] Ravenala madagascariensis https://pl.wikipedia.org/wiki/Pielgrzan_madagaskarskiZbieramy się raniutko z hostelu i pędzimy na te gorące termy ? Wstęp na ten piękny basen z gorącą wodą kosztuje aż 10.000 arialów czyli jak pamiętacie kurs … 8zł.
Niestety jak chcemy pływać to czepek jest obowiązkowy, oczywiście pan przy wejściu wypożycza za całe 80 groszy ?
Na terenie term rosną sobie banany
Relaksujemy się w bardzo gorącej wodzie przez prawie godzinkę, Zara odbiera nas spod wejścia i ruszamy w dalszą trasę na południe.
Po drodze jeszcze w obszarze parku napotykamy na wodospad na rzece Ranomafamie zwany Cascade Andriamamovoka:
Czerwona tabliczka odnosi się chyba do jakości drogi, bo tu były największe dziury, które do tej pory doświadczyliśmy.
Notabene w kilku miejscach spotykamy przy drodze miejscowych z małymi młotkami, tłukących na drobny mak duże kamienie, które zabierane są z podbudowy oryginalnej drogi. Rozdrobnione kamyczki sprzedają obok w woreczkach jako materiał budowlany. Droga niszczy się więc nie tylko w naturalny sposób! Po prostu niewiarygodne. Nigdzie przez prawie 1200 kilometrów przejechanych nie spotkaliśmy ekipy, która te drogi naprawia. Za to mnóstwo lokalesów, którzy te drogi jeszcze bardziej dezintegrują… smutne :( .
Robimy postój w dużym mieście po drodze – Fianarantsoa. Zara tankuje a my chcemy zjeść sobie drugie śniadanie w barze na stacji benzynowej. Zaczyna się mały cyrk. Widzimy fajne wypieki, stoi ekspres kapsułkowy do kawy itp. ale zamówienie tego wszystkiego to wyczyn ?
Trzy wystraszone panie na każde moje pytanie odpowiadają: „eny, eny” czyli tak, tak.
Czy rozumie pani po angielsku – eny,eny. Czy mogę zamówić dwie kawy z ekspresu – eny,eny. Ile to kosztuje – eny,eny. Z miłym uśmiechem oczywiście ale i z lekkim przerażeniem.
Musieliśmy zawołać Tsu aby dać radę się dogadać. Na koniec cyrk z płaceniem. Pogubiły się kompletnie, tak jakby obsługiwały „vazah” pierwszy raz w życiu. Jednym słowem za dwie kawy z ekspresu, trzy ciastka i dwa paszteciki na ciepło zapłaciłem 16.000 arialów czyli około 13zł.
Im bardziej na południe tym robi się biedniej niestety.
Krajobraz pustynnieje
Mijamy małe wioseczki i szkoły.
Dzieciaki chodzą w mundurkach. Przypominam, że tylko te dzieciaki, których rodzice za tę szkołę płacą!
Tsu dopowiada nam historię o zwyczajach pogrzebowych miejscowego plemienia. Okazuje się, że zwyczajowo po pogrzebie po około 5 latach dokonuje się ekshumacji zwłok, przebiera się je w nową szatę i chowa ponownie. Ten zwyczaj panuje tak trochę na przekór chrześcijaństwu i pochodzi oczywiście z pierwotnych wierzeń. Innym zwyczajem jest obrzezanie dzieci w młodym wieku 3-5 lat. Niektóre plemiona robią to tylko co 5 lat, więc dziecko może już być całkiem duże w momencie ceremonii jak się niefortunnie urodzi nie w tym roku. Chłopczyk nieobrzezany traktowany jest przez wspólnotę jak dziewczynka :? Już całkiem ekstremalnym zwyczajem jest grillowanie pozostałości po obrzezaniu i rytualne spożywanie przez najstarszych członków plemienia. Straszne obyczaje :o
Dzisiaj planujemy dojechać do doliny Tsaranoro , w planach jutro zdobycie szczytu Cameleon’s Peak ?. Ale po drodze mamy jeszcze jedną atrakcję – to Anja Reserve. Obszar leśny u stóp gór pretendujący do wpisu do UNESCO. Na jego terenie mieszka spora populacja, prawie 600 osobników, najsłynniejszego lemura Madagaskaru – lemura katta [3] czyli oczywiście Króla Juliana ?.
Generalnie zwyczaje Malgaszy chroniły zawsze lemury, nie jedzono ich mięsa ani nie zabijano. Ale nie zabraniano ich sprzedaży i wywozu a gatunek katta jest szczególnie urodziwy i miał wzięcie za granicą. Dopiero otrzeźwienie przyszło, jak populacja katta została zagrożona całkowitym wyginięciem! Obecnie wszystkie lemury a szczególnie katta są pod ochroną prawną.
Mamy wejście do Anja Reserve z przewodnikiem, oczywiście zgodnie z naszymi pierwotnymi ustaleniami z Tsu.
Już na samym początku szlaku natykamy się na największego kameleona Madagaskaru – Malgasy Giant Cameleon [1]
Jest blisko na krzakach więc można porobić mu fajne foty.
Uwaga – owad na horyzoncie, będzie jedzone!
Sukces! Mamy to ?
Jest wielki ma z 40cm długości. Kolejne osobniki znajdujemy już w lesie:
A tu samica, świeżo po złowieniu wielkiego konika polnego
Kolejnym endemitem Madagaskaru jest Flatida Rosea [2] – pluskwiak charakteryzujący się wściekle różowymi skrzydełkami:
Nasi przewodnicy szybko nas uciszają bo na horyzoncie …. całe stado Królów Julianów!!!!
No wow, katta to lemur naziemny, nie trzeba wyciągać szyi do góry aby go zobaczyć.
Lemury defilują nam dosłownie przed nosem ?
Sporo młodzieży:
Ale są śliczne :)
Nie możemy się napatrzeć, spędzamy wśród lemurów prawie 45 minut!
Stado w końcu odchodzi w głąb lasu a my wracamy. Po drodze widzę coś wściekle kolorowego w trawie:
To Rainbow Locust [4] – rodzaj konika polnego, który jest bardzo trujący dla drapieżników i pokazuje to bardzo wyraźnie wypustkami i kolorem pancerza. Niesamowicie to wygląda dla nas, przyzwyczajonych do zielonych koników polnych.
Obok jeszcze kolorowa ćma.
W lesie biegają lemury ale tuż obok jest wioska i w polu pracują zwykli ludzie, dla których lemury to takie nasze koty dachowce, zero zwracania uwagi.
Dookoła góry, zbiera się na burzę
Lokalni mieszkańcy wracają do wioski bo mocno grzmi gdzieś w okolicy
Ten facet niesie kurę pod pachą
Wioseczka w pobliżu
Aby dojechać do doliny Tsaranoro, musimy zjechać z „asfaltu” i przejechać prawie 20 kilometrów prawdziwym off-roadem:
Po drodze naprawdę biedna wioseczka